Tysiące rezerwistów zostało powołanych pod broń. Wezwani otrzymują zawiadomienia do pracy - informuje Telewizja Biełsat. Kierowani są do wschodnich obwodów kraju.
Powoływani są niezależnie od wieku - 50. latkowie, 20. - latkowie. Mają tylko kilka godzin na zabranie ciepłych rzeczy. Rezerwiści są następnie transportowani do obwodów mińskiego, witebskiego i mohylewskiego.
Ministerstwo Obrony Białorusi uspokaja, że to tylko ćwiczenia, a celem mobilizacji jest sprawdzenie zdolności bojowej armii. Trudno jednak nie wiązać tego faktu z napięciem na linii Mińsk-Moskwa, dotyczącym dostaw surowców oraz planowanych jesiennych manewrów wojskowych.
Białorusini po ponad ćwierćwieczu niepodległości, nie chcą się podporządkować większemu sąsiadowi. Putin jest nieprzewidywalny - uważają. - Po co brać nas na żywca, po co brać nas za gardło? - grzmiał ostatnio Aleksandr Łukaszenka i przekonywał, że Białoruś poradzi sobie bez rosyjskiej ropy i gazu.
Teraz Mińsk pręży muskuły i pokazuje, że nie będzie drugą Ukrainą. Mobilizacja rezerwistów ma pokazać, że kraj jest gotowy do obrony swojej niepodległości i nie da się zastraszyć.
Tomasz Teluk/belsat.eu
