Jak dotychczas kwestia ustalenia macierzyństwa nie była regulowana w polskim prawie, bo oczywistością było kto jest matką. Ale gdy powszechnymi stają się zapłodnienia in vitro, banki spermy i komórek macierzystych, prawo musi to uwzględnić. Niedawno mieliśmy głośny przypadek sporu między kobietą, która "wynajęła brzuch" czyli "matką-surogatką", a małżeństwem dla którego miała urodzić dziecko z uzyskanego od niego zarodka.
Nowe przepisy jasno mówią, że matką jest ta kobieta, która urodziła, a nie ta do której należy komórka jajowa. - Dobrze, że zostało to jasno zapisane, by ludziom nie przychodziły do głowy szalone pomysły – mówi "Rzeczpospolitej" sędzia Robert Zegadło, członek komisji, która przygotowała prawne poprawki. Trudniej będzie wynająć matkę, która urodzi dziecko, ale samego problemu to nie rozwiązuje. - Sprawę i problem "brzuchów do wynajęcia" całkowicie rozwiąże dopiero wprowadzenie ustawy bioetycznej, która za tego typu umowy przewiduje sankcje karne - tłumaczy dla Fronda.pl dr Leszek Bosek, wykładwca prawa na UW.
Wynajmowanie matek jest całkowicie zabronione przez prawo w Austrii, Niemczech, Norwegii, Francji. Regulacji prawnych odnośnie wynajmowania "matek-surogatek" nie mają Belgia, Grecja, Irlandia, Finlandia. A w Rosji, Gruzji, na Ukrainie czy też w niektórych stanach USA można to zrobić, ale odpłatnie.
Nowością po nowelizacji kodeksu jest zwolnienie rodziców z alimentów wobec dorosłych dzieci, które są w stanie samodzielnie się utrzymać. Pojawiły się też zmiany odnośnie ojcostwa. Swoje ojcostwo mogą podważyć mężczyźni, którzy nie są biologicznymi ojcami, ale dowiedzieli się o tym po latach. Ponadto prawodawca ułatwia rodzicom egzekwowanie kontaktu z dzieckiem od rozwiedzionego współmałżonka, który często ten kontakt utrudnia z czystej złośliwości. Zmiany w kodeksie rodzinnym wchodzą w życie w sobotę.
MM/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

