Krótki test potwierdziłby tytułową diagnozę w 100% i tak też zamierzam postąpić. Szkolne pytanie konkursowe. Co chciał wyrazić podmiot liryczny? "Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku - nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami"? Żeby nie było podejrzeń z cyklu uczył Marcin Marcina, sam z prawdziwą przyjemnością odrobię zadanie domowe na poziomie 7 klasy dawnej szkoły podstawowej. Autor używając metafory i porównań, chciał wyrazić swój protest przeciw skrajnie ideologicznej wizji świata, który w rzeczywistości nie istnieje, ale jest bezpardonowo kreowany przez wąską grupę ludzi i narzucany większości. Odwołanie do marksizmu podkreśla, że ideologicznie wypaczona formuła zmierza do swoistej urawniłowki, czyli sprowadzenia wszystkich ludzi do pozycji „nowego człowieka”. Ów gatunek homo, niekoniecznie doposażony w sapiens, winien hołdować pewnym postawom i wręcz kultywować określony styl bycia.
Metaforyczne nawiązanie do ekologicznych środków lokomocji w postaci rowerów i tak zwanego zdrowego stylu życia, który w tym przypadku odnosi się do modnego weganizmu, pełni jednocześnie funkcje hiperboli. Autor w żadnym razie nie krytykuje poszczególnych pasji, czy też pomysłów na życie, zwraca jedynie uwagę, że owe pasje i pomysły przybierają formę karykaturalnych mód. Nie jest przypadkiem, że podmiot liryczny opisał „nowego człowieka” wyposażając go w ekologiczny rower, wegetariańską dietę, zamiłowanie do odnawialnych źródeł energii i brak akceptacji do wszelkich przejawów religii. Ta hiperbola ma ironicznie definiować nową wersję marksistowskiego człowieka wykutego na obraz i podobieństwo medialnych przekazów promujących skrajnie lewicowe poglądy, które nie są odzwierciedleniem społecznego zainteresowania, ale próbą ich siłowego wpojenia.
W skrócie tak, by to wyglądało tyle, że w mojej podstawówce na pewno nie wystarczyłoby, na” trzy z dwoma”. Nie rozpisywałem się nadmiernie, bo chcę pokazać, że nawet takiej, dalekiej od podstawowej, interpretacji prostych słów rytualnie oburzeni lewacy nie dokonali. Dlaczego nie dokonali? Odpowiedziałem w tytule i podtrzymuję zdanie w całości. Jedynie głęboko upośledzony intelektualnie człowiek, czyli zwyczajny idiota, może doszukać się w wypowiedzi Witolda Waszczykowskiego ataku na zwolenników jarskiej kuchni i miłośników rowerowych wycieczek. Nikt inny tylko paranoik zrobi z tej dowcipnej, lekkiej gry słów, problem społeczny z cyklu „podzielił Polaków”. I proszę mi nie zarzucać obrażania „inaczej myślących”, bo przykładów potwierdzających stan rzeczy jest nadto. Nim wziąłem się za felieton byłem przekonany, że za chwilę jakaś znana „weganka” albo kolarz szosowy wyrazi swoje święte oburzenie i przypnie sobie opornik. W trakcie pisania na GW pojawiła się pierwsza ochotniczka, ale nie mam pojęcia nad czym dokładnie łkała, wystarczył mi nagłówek do stwierdzenia paranoi i idiotyzmu.
Moi Kochani Inteligentni Polacy, przynajmniej tak inteligentni, by zrozumieć co podmiot liryczny miał na myśli, to jest odwieczna zabawa głupich, w której nie wolno brać udziału. Największym błędem myślących jest próba wyjaśniania idiocie, jaki jest sens zdania podrzędnie złożonego. Niestety inteligentni ludzie w naiwności swojej, dają się zapędzać w kozi róg i tłumaczą się nie z tego, co powiedzieli, ale z tego, czego idiota nie zrozumiał i paranoik uwypuklił. Odpowiedź powinna być prosta i zawsze taka sama. Szanowana Pani, szanowny Panie, miałem na myśli dokładnie tyle, co powiedziałem. Do widzenia. Każda inna reakcja wzmaga paranoję, w której rowerzysta czuje się gestapowcem, jarosz zomowcem i wszyscy ofiarami starego kawalera mieszkającego z kotem. Nie tłumaczyć się idiotom, nie dyskutować z paranoikami, robić swoje, podpisywać nowe ustawy, wybierać inteligentnych ludzi na odpowiedzialne stanowiska, śmiać się z tego, co napisał „Die Welt”. Istniałaby minimalna szansa na jakiś kompromis i nić porozumienia, gdyby oni udawali, ale oni nie udają, oni są.
Matka Kurka
Kontrowersje.net
