Marszałek jest krytykowany z lewa i prawa za to, że blokuje prace nad regulacjami spraw bioetycznych. - To jawna obstrukcja – stwierdził w rozmowie z portalem Fronda.pl publicysta "Gościa" Bogumił Łoziński.
Na dodatek obecnie w sprawie in vitro nie ma w Polsce praktycznie żadnych regulacji i ludzkie zarodki nie są w ogóle chronione.
Polityk, ubiegający się o urząd prezydenta RP, nie zamierza się tym jednak przejmować. - Konsekwentnie jestem za życiem. W związku z tym jestem przeciwko aborcji, przeciwko eutanazji, karze śmierci, ale i za metodą in vitro, gdyż jest to szansa na życie – wyłuszcza w katolickim tygodniku. Co stwierdza na to, że ta metoda również zabija?
- Dlatego trzeba spróbować ustawę tak napisać, aby nie popaść w konflikt z nauką Kościoła, a jednak stworzyć szansę tym polskim rodzinom, które tylko dzięki tej metodzie mogą doczekać się własnego potomstwa – stwierdza filozoficznie współautor obowiązującej obecnie kompromisowej ustawy antyaborcyjnej.
Okazuje się więc, że marszałek polskiego Sejmu, uważany przez niektórych za konserwatystę i arystokratę, w sprawach moralnych ma gorsze rozeznanie, niż gwiazdki popkultury Jennifer Lopez, czy Celine Dion. Nie przeszkadza to Władysławowi Bartoszewskiemu, sekretarzowi stanu w kancelarii premiera Tuska. - Katolik, ojciec pięciorga dzieci - zachwalał go w TVN.
mm/Gość Niedzielny
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

