- Stowarzyszenie Marsz Niepodległości informuje, że nie ma żadnego związku z organizacją wydarzenia o nazwie „Marsz Niepodległości i Solidarności” w dniu 13 grudnia, oraz, że organizatorzy owego wydarzenia nie zwracali się do nas ws. nawiązania do nazwy „Marsz Niepodległości - czytamy w oficjalnym oświadczeniu organizacji. 


- Dobrze, że obecni w parlamencie politycy są coraz bardziej wyczuleni na sprawy niepodległości; źle natomiast, że z postulatu „niepodległości” czyni się przedmiot międzypartyjnej rozgrywki. Mamy nadzieję, że prezentowanej obecnie pryncypialności w sprawie polskiej niepodległości nie zabraknie politykom, gdy przyjdzie odrzucić w parlamencie ograniczające polską suwerenność ekonomiczną zmiany w traktatach europejskich - dodaję członkowie Stowarzyszenia. 

 

- W mojej opinii Jarosław Kaczyński dość instrumentalnie chce wykorzystać sukces Marszu Niepodległości. A po drugie, nie jest on dla mnie do końca wiarygodną osobą jeśli chodzi o kwestie suwerenności Polski na forum europejskim. Nie dość, że głosował za traktatem lizbońskim, to dodatkowo nie postarał się o to, by złożyć jakieś propozycje na forum parlamentu, które mogłyby ograniczyć najgorsze skutki tego traktatu, jak na przykład zrobiły to Niemcy - mówi portalowi Fronda.pl Robert Winnicki, szef Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z głównym organizatorów Marszu Niepodległości. 

 

- Moim zdaniem, to dość koniunkturalne zagranie z jego strony. Co więcej, nikt się do nas nie zwrócił z pytaniem o wykorzystanie sformułowania Marsz Niepodległości. Oczywiście, my nie mamy żadnego monopolu na niepodległość, czy nawet na marsz, ale to zachowanie co najmniej nieeleganckie - komentuje Winnicki. 

 

Jednocześnie, Winnicki potwierdza zaangażowanie w demonstrację, która ma się odbyć pod willą gen. Jaruzelskiego wieczorem 12 grudnia.  

 

eMBe