Niemcy przygotowują reformę NATO – która ma polegać na stworzeniu grup lokalnych, którym przewodzić będą liderzy regionów. Co oznacza taka propozycja?
Uważam, że informacje na temat negocjowanych propozycji niemieckich są bardzo ciekawe. Po pierwsze powstaje pytanie, czy jest to propozycja samodzielna Niemców, czy też idea, żeby podzielić europejską część NATO na grupy, podłączone pod regionalnego lidera, wynika z jakiejś podskórnej debaty, dyskusji, planowania, które od dłuższego czasu trwa w obrębie Nato, a Niemcy jedyniewzięli na siebie rolę inicjatora.
Po drugie – ten pomysł zawiera ideę by wykrystalizować w Europie, w NATO państwa wiodące, które przewodniczyłybywspomnianym grupom regionalnym. Interesuje mnie, jakie jest kryterium takiego wyboru, w jaki sposób członkowie NATO mają zadecydować, które z państw są rzeczywiście dużymi natowskimi narodami, czyli posługując się nomenklaturą tego projektu, są "framework nations" – narodami ramowymi, które obejmowałyby wszystkie pozostałe. Jakie są kryteria decydujące, że np. takim narodem jest Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Włochy, a nie Polska, Hiszpania czy Turcja. A może nie ma po prostu żadnych kryteriów tylko ten podział jest czysto arbitralny, albo historyczny. Ciekawe jest, jaki miałby być w tych grupach lokalnych podział pracy, to znaczy jaka miałaby być funkcja pozostałych członków NATO względem framework nations. Czy nie oznacza to całkowitego przedefiniowania ich statusu, zmiany sposobu funkcjonowania NATO i wewnętrznego układu sił w sojuszu?
Pisałem o tym w swojej książce „O jedności politycznej w Europie”, że bardzo mi to przypomina dawną sytuacje polityczną – z V w. przed Chrystusem – która dotyczyła tzw. Związku Morskiego. Był on u swoich założeń militarnym blokiem kolektywnejobronnym. Z czasem zaczął przechodzić wewnętrzne przeobrażenie polegające na tym, że w obrębie sojuszu wykrystalizowały się właśnie wiodący aktorzy, np. Ateny, którzy stopniowo podporządkowali sobie pozostałych członków sojuszu, by w końcu ich zwasalizować. Jak czytam dziś o niemieckim projekcie reformy NATO, to siłą rzeczy narzuca mi się ta analogia. Rozumiem, że analogie mogą być kulawe, ale powinniśmy być świadomi, że taka tendencja zmian jest możliwa. Byłbym więc bardzo ciekaw, jakie jest stanowisko Polski wobec tego projektu.
not. ToR
