Marek A. Cichocki: Tożsamość wykorzeniona - zdjęcie
28.03.20, 09:10

Marek A. Cichocki: Tożsamość wykorzeniona

7

Zastanawia mnie społeczny fenomen stosunku do przeszłości i przyszłości w Polsce, tak bardzo widoczny w naszych dużych miastach, a który wyraża się przez konkretne akty autoagresji – pisze Marek A. Cichocki na łamach "Teologii Politycznej Co Tydzień" w kolejnym felietonie z cyklu „Polski sposób bycia”.



Jakiś czas temu całkiem sporym echem w polskiej społeczności internetowej odbiła się historia o tym, jak w Warszawie do śmietnika wyrzucona została cała biblioteka jednego znanego, zmarłego weterana, powstańca warszawskiego. Wśród książek wrzuconych do budowlanego kontenera znalazły się także różnej wartości, archiwalne dokumenty. Ta sprawa miała dla mnie pewien wymiar osobisty, bowiem tak się składa, że ów powstaniec był moim sąsiadem, mieszkał przecznicę obok, i sam byłem świadkiem stojącego na ulicy kontenera pełnego książek i papierów, który zresztą wzbudził żywe zainteresowanie przechodzących ludzi. Z miejsca zadzwoniłem do znajomych w Muzeum Powstania Warszawskiego z prośbą o interwencję. Dzwonili także inni ludzie. O sprawie zrobiło się głośno.

Nie chcę samego zdarzenia oceniać zbyt surowo, chociaż widok biblioteki w kontenerze na śmieci budowlane to dla mnie obraz wstrząsający. Może w tej sprawie ktoś nie pomyślał, może po prostu zabrakło komuś wyobraźni. Ta historia ma jednak także szersze znaczenie, mówi bowiem coś ważnego o daleko poważniejszym problemie współczesnej Polski i współczesnych Polaków. Tym problemem jest syndrom tożsamości wykorzenionej. Bardzo kochamy swoją historię, ale w wymiarze praktycznym niezbyt o nią dbamy. Czy dlatego, że zwykle jest ona dla nas przede wszystkim ideą, symbolem, świętem, wzruszeniem, a w znacznie mniejszym stopniu traktujemy ją jako konkretne zobowiązanie utrzymania materialnej lub pokoleniowej ciągłości?

Tożsamość wykorzeniona jest w znacznej mierze zjawiskiem społecznym i psychologicznym wynikającym z historycznego doświadczenia, jakie Polacy przeszli w XIX i w XX wieku, fizycznego i materialnego zagrożenia, powtarzającej się w każdym pokoleniu niepewności oraz negacji. Nawarstwione przez pokolenia prowadziło do utrwalenia się takiego obrazu świata oraz samego siebie, w którym wszystko może być w bardzo krótkim czasie zakwestionowane i odebrane. Niestety, ostatnie trzy dekady transformacji nie zmieniły zasadniczo tych przekonań, lecz przeciwnie, pogłębiły je jeszcze bardziej. Nie chcę popadać w konserwatywne jeremiady, ale wpojony model szybkiej konsumpcji, dziedziczony brak społecznego bezpieczeństwa, agresywny indywidualizm, wreszcie zakwestionowanie znaczenia ponadpartykularnych i ponadczasowych wartości zrobiły swoje, wzmacniając tożsamość wykorzenioną i prowadząc do wykształcenia się jej nowej, po-transformacyjnej wersji. Szczególnie widocznie zadomowiła się ona w dużych polskich miastach, przede wszystkich tych, które jak Warszawa, zdewastowane społecznie i materialnie przez historię, zaczęły za sprawą przyśpieszonego rozwoju przyciągać coraz większe rzesze aspirujących, młodych ludzi z prowincji. Akurat moje miasto jest pod tym względem wzorcem tożsamości wykorzenionej w Polsce. Pozbawione własnej, głębszej społecznej tkanki stało się doskonałym miejscem realizowania indywidualnych, życiowych, krótkotrwałych celów nowych przybyszów, przystankiem na drodze do lepszego, wymarzonego z kolorowych prospektów życia. Sami jednak, często uciekając od swoich własnych miejsc urodzenia, uznanych za ciasne, za brzydkie, czasami wręcz po prostu znienawidzonych, bynajmniej nie zamierzają zapuszczać tutaj głębszych korzeni. Jeśli mają szczęście i powiedzie się im finansowo, to znaczy znajdą pracę w korporacji i będą mogli wziąć kredyt, ufortyfikują się za to w swoich zamkniętych osiedlach lub wielkopowierzchniowych domach na obrzeżach miasta. Jeśli poszczęści się im mniej, zawsze mogą poszukiwać szczęścia w szerokim świecie z nadzieją, że dopiero tam czeka na nich prawdziwie wartościowe życie.

Tymczasowość jest więc podstawowym społecznym produktem tożsamości wykorzenionej, która przynosi nie tylko brak poczucia bezpieczeństwa, ale także brak głębszego związania z otoczeniem oraz towarzyszący mu szczególny rodzaj agresji – autoagresję. Często zastanawia mnie ten społeczny fenomen stosunku do przeszłości i przyszłości w Polsce, tak bardzo widoczny w naszych dużych miastach, a który wyraża się właśnie przez konkretne akty autoagresji. Chodzi mi przede wszystkim o te zachowania i postawy, dla których podstawowym warunkiem przyszłości, tego co nowsze, czy szerzej: modernizacji w ogóle, w skali indywidualnego życia czy społecznie, staje się zniszczenie. Wyrzucić, rozebrać, zrównać z ziemią, wypatroszyć, zanegować w całości – wszystko to okazuje się koniecznym, by nie powiedzieć rytualnym zabiegiem, otwierającym w naszym przekonaniu i w praktycznym życiu jakąkolwiek przestrzeń dla tego, co przyszłe.

Być może jestem zbyt surowy. Być może zbyt mocno poruszył mnie widok czyjejś biblioteki i pamiątek w kontenerze na śmieci. A jednak nie mogę przestać myśleć o tych, i o wielu innych, licznych i znacznie poważniejszych aktach autoagresji, z którymi na każdym kroku możemy spotkać się w naszych miastach. To budzi jednak niepokój – bo czym właściwie jest dla nas nasza przeszłość?     

Marek A. Cichocki

Teologia Polityczna Co Tydzień

Komentarze (7):

JanP2020.03.28 13:44
Tożsamość, to cenny towar dla każdego polityka. Dla jednostki ludzkiej tożsamość, to własna godność i honor. Co mają mówić np. Ślązacy, których chce się ogołocić z tożsamości wmawiając im, że są opcją niemiecką. Autor myli tożsamość narodową z ideą jedności narodowej a stąd już bliska droga do brunatnej koszuli.
MaxFiend2020.03.28 13:22
Przecież cała polityka PiS jest ukierunkowana na wykorzenienie tożsamości kulturowej i zniszczenie klasy średniej. Może autor kierowany strachem przed władzą bał się o tym wspomnieć lub sam bierze udział w tym procederze? W końcu nie trzeba daleko szukać dowodów. :-D
Randki kamerki pokazy skype!2020.03.28 10:24
Szukam miłego i kulturalnego faceta na sex spotkania lub stały zwiazek. Mam na imię Monia lat 24, wzrost 169cm, wiecej moich nagich fotek i kontakt do mnie tu - www.paniedzis.pl i wyszukaj mnie po niku: KSandi2 napisz do mnie i spotkajmy sie!
M*2020.03.28 9:55
Cywilizacja europejska ukształtowana była tzw. triadą klasyczną to jest: grecką filozofią, rzymskim prawem i etyką chrześcijańską. Żaden uznany badacz jej korzeni nie kwestionuje tego. Nawet twórcy UE podkreślali znaczenie tych podstaw naszej cywilizacji. Wyłom i spustoszenie w umysłach uczynił bolszewizm, a obecnie neo-bolszewizm. Zakwestionował wulgarnie tożsamość, nie tylko europejczyka, ale człowieka w ogóle. To właśnie w sowieckim bolszewizmie tkwią źródła umysłowego współczesnego barbarzyństwa i zdziczenia obyczajów. Pokracznym produktem bolszewickiej ciemnoty jest homo-sovieticus żyjący w pogardzie do historii cywilizacji i własnych narodów, odrzucający prawo do swojej kultury, obyczaju, wyznania, hierarchii wartości etycznych i moralnych. Homo-sovieticus, jako pokraczna karykatura człowieka niby-modernistycznego, charakteryzuje się również pogardą dla tradycji cywilizacji klasycznej. A ta tradycja, uświęcona zresztą choćby dwoma tysiącami lat, to również szacunek dla zmarłych i ich dorobku. Stąd sowieccy barbarzyńcy, a dziś ich ideowi potomkowie czyli neo-bolszewicy, nie przywiązują najmniejszej wagi do tego, co już uświęciła historia i tradycja. Z równą łatwością zaorzą cmentarze, tylko dlatego, że znajdują się tam krzyże, jak i wyrzucą zwłoki swoich zbrodniczo zamordowanych ofiar do szamba czy leśnego dołu wypełnionego wapnem. Należy piętnować współczesnych bolszewickich barbarzyńców gdziekolwiek są i żyją. A jest ich jeszcze wokół nas ogromna ilość. I to oni nadal płodzą i kształtują na barbarzyńców całe rzesze takich jak oni sami.
antymarksista2020.03.28 9:49
"Kto ty jesteś? - Polak mały (Polka mała) - Jaki znak twój? ........................?" Ten wierszyk znało kiedyś każde dziecko. Ojczyzna i wszystko, co z Nią związane, po Bogu, była największą wartością. Niestety, przyszły czasy, w których materializm i utopia bezbożnego szczęścia kreowane przez środowiska lewackie wzięły górę nad wartościami zasadniczymi. Człowieka sprowadza się do roli kosmopolitycznego członka stada w hodowli bezrefleksyjnych konsumentów. Nie ma nic przed i nic po. Ciesz się i żyj chwilą stadna istoto póki dopisuje zdrowie. Gromadź pieniądze, żyj bez barier, nie wnikaj w sens życia. Potem ....? No właśnie, życie to nie tylko konsumpcja i poszukiwanie na siłę iluzorycznego szczęścia. Życie jest egzaminem z miłości wobec drugiego człowieka w oparciu rady wynikające z bożego prawa. Ażeby go zdać trzeba znać swoją tożsamość i mieć pragnienie miłości do bliźniego.
StaryKomuch2020.03.28 9:27
Wiedza historyczna w tym kraju używana jest jako oręż przeciwko politycznym przeciwnikom.
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.28 9:24
Myślę, że ten brak szacunku do tradycji ma swój początek w przyjęciu chrześcijaństwa i odrzuceniu wiary i wielowiekowej tradycji ojców. Tak zgwałcony, zniewolony Naród, odcięty od korzeni już nigdy nie odzyskał godności.