Amnesty International oraz Rada Europy od miesięcy domagają się od Wilna, by ustawa została zniesiona. Argumentują, że łamie ona prawa człowieka "dyskryminując mniejszości seksualne". Mimo to, wraz z początkiem marca, prawo uchwalone w lipcu, właśnie weszło w życie – informuje "Nasz Dziennik". Od teraz, zgodnie z nową ustawą, każda informacja publiczna stanowiąca reklamę stosunków homoseksualnych, biseksualnych i poligamicznych będzie uważana na Litwie za wpływającą negatywnie na zdrowie psychiczne oraz rozwój fizyczny, intelektualny i moralny nieletnich.

Dokument wymienia ponad 20 rodzajów informacji podlegających ograniczeniom ze względu na ich negatywny wpływ na dzieci i młodzież. Jest to m.in. pokazywanie w litewskich mediach i szkołach obrazów zawierających okrucieństwa, przemocy, treści erotycznych, hazardu i samookaleczenia. Jednak ustawa nie przewiduje żadnych szczególnych sankcji dla osób, które to prawo złamią.

Mimo to, ustawa o ochronie nieletnich od razu wywołała zarówno na Litwie, jak i w wielu krajach unijnych silne protesty lobby homoseksualnego. Uznano ją za wymierzoną "w prawa mniejszości seksualnych". Na Litwę ostro naciskano, aby zniosła "restrykcyjne prawo", ale posłowie odrzucili weto byłego prezydenta Valdasa Adamkusa. Pod wpływem tych nacisków w grudniu ub.r. Sejm przyjął poprawki eliminujące zapisy dotyczące ograniczeń w propagowaniu stosunków homoseksualnych, biseksualnych i poligamicznych.

Pomimo wprowadzonych zmian nadal wywołuje ona krytykę AI. Obecnie organizacji nie podoba się stwierdzenie, że "propagowanie nietradycyjnej orientacji seksualnej i narażenie na przekaz zawierający pozytywny obraz relacji homoseksualnych może powodować negatywne konsekwencje dla fizycznego, psychicznego, a przede wszystkim moralnego rozwoju nieletnich". Zdaniem przedstawicieli AI to dyskryminacja.

Litewską ustawę skrytykował także komisarz ds. praw człowieka Rady Europy Thomas Hammarberg. W nadesłanym niedawno liście do premiera Litwy Andriusa Kubiliusa i przewodniczącej sejmu Ireny Diegutiene zaznaczył on, że należy podjąć działania na rzecz uwrażliwienia opinii publicznej na sytuację "grup dotkniętych dyskryminacją i nietolerancją".

Tymczasem Litwini mają inne zdanie. - Ustawa ta jest zgodna z naszą kulturą, tradycją, wiarą i dlatego nie rozumiem zarzutów kierowanych ze strony wspomnianych podmiotów - podkreślił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Michał Mackiewicz. - Nie możemy przecież importować forsowanych przez przeciwników ustawy zboczeń. Musimy zachować pewne wartości dla nowego pokolenia i o nie dbać tak, jak Pan Bóg nakazał, a nie pozwalać na demoralizowanie naszej młodzieży - dodał.

AJ/ND

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »