List Papieża Franciszka do ateisty to manifest Dziedzińca Pogan - zdjęcie
12.09.13, 20:08Papiez Franciszek (fot Tomaz SilvaABr Wikipedia)

List Papieża Franciszka do ateisty to manifest Dziedzińca Pogan

35

Tak o liście Papieża mówi kard. Gianfranco Ravasi. Wspomniane spotkania dialogu z niewierzącymi organizuje właśnie kierowana przez niego Papieska Rada Kultury.

„Jest tam znamienne zdanie, któremu stale dawaliśmy świadectwo również na dotychczasowych spotkaniach Dziedzińca Pogan: «Wierzący nie jest arogancki, ale pokorny» – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Ravasi. – A przede wszystkim przedstawia się tam wiarę jako światło, a nie jako tajemniczą ciemność, co pozwala na oskarżanie o ciemnogród. Myślę, że w tym świetle list Papieża wyrazi też najwyższy patronat dla spotkania Dziedzińca Pogan, które będziemy mieli 25 września w świątyni Hadriana w Rzymie.

Dialog będę prowadził właśnie z Eugenio Scalfarim. W liście Papież wychodzi od stwierdzenia: «Dialog z niewierzącymi dla kogoś, kto wierzy, nie jest drugorzędnym dodatkiem». To mocne zdanie sprawia, że list jest swoistym potwierdzeniem Dziedzińca. Jest kolejnym uroczystym zagwarantowaniem punktu wyjścia, który zapoczątkował Benedykt XVI, zawsze silnie popierający Dziedziniec Pogan. Obecnie od Benedykta przejmuje to papież Franciszek, który intuicyjnie uchwycił zasadniczego ducha Dziedzińca”.

 

SM/Radio Watykańskie

Komentarze (35):

anonim2013.09.12 20:27
"Wierzący nie jest arogancki, ale pokorny" Zrozumiano ?
anonim2013.09.12 20:41
Frondowicze pokorni chrześcijanie: Gandalf, Bryś, Ondraszek1, Ogorek, Polipid3 (ten to w ogóle powinien być poza kategorią), Credo, Zerro i inni... ...NOT!!!
anonim2013.09.12 20:42
Ateiści zaś nie powinni ich prowokować Zrozumiano?
anonim2013.09.12 20:57
@REd- Gandalf,Bryś... etc może pokorni chrześcijanie ale tez ludzie z krwi i kosci niedoskonali jak każdy człowiek. 90% komentarzy ateistów które tutaj się pojawiają nie nadaje się do merytorycznej dyskusji a służy tylko wywołaniu agresji. Działacie na zasadzie niewychowanego smarkacza który drażni psa a jak ten go użre biegnie z wrzaskiem do matki. Szkoda czasu naprawdę żeby przytaczać przykłady, zresztą jest ich zawsze pełno.
anonim2013.09.12 21:43
"Wiara to ciemnota, zacofanie i zabobon i "fajne" gesty papieza" No i nie trzeba było długo czekać. Ujawnił się właśnie niezrównany, błyskotliwy Edzio i oczekuje na podjęcie merytorycznej dyskusji na temat wiary! @flavvia- nie jest on w zasadzie ateistą "krytykuje" tylko nieco to co dzieje się w kościele. Przyjmuję tę krytykę z pokorą , a dyskusję sobie daruje :)
anonim2013.09.12 21:46
@ Zed- Szansa jest jeżeli jesteś zalogowany!
anonim2013.09.12 21:53
Alp 1. Nie jestem ateistą 2. Nikogo nie prowokuję. Przypominam wam tylko do czego wasi pasterze was zobowiązują.
anonim2013.09.12 22:16
@Matthiola- ad1 a więc poganinem? lub jeżeli katolem to nie wasi a nasi pasterze! ad2. niekoniecznie personalnie do Ciebie, ale spróbuj porozmawiac z osobnikiem typu Edzio, który pomylił byc może strony i zupełnie przez przypadek sugeruje tutaj na portalu katolickim że jesteśmy ciemni, zacofani etc. może masz na to jakąś mądrą odpowiedz, a może w geście pokory należałoby milczeć. Napisz jaki jest wg. Ciebie cel umieszczania TUTAJ takich komentarzy. Może on niesie kaganek oświaty, a może ma misje "nawracania" na ateizm.Jeżeli sądzisz że to wyjątek to poczytaj więcej komentarzy pod artykułami.
anonim2013.09.12 22:45
Alp - czy w twoim świecie istnieją tylko ateiści, katolicy i poganie ? Jestem ostrożnym agnostykiem. Sądzę, że na prawie żadne komentarze nie należy odpowiadać agresją. Katolicy wchodzą masowo na portale niekatolickie to i niekatolicy piszą tutaj. Nie ma w tym nic dziwnego. Tak czy inaczej kultura powinna obowiązywać wszystkich. Inna sprawa jest taka, że mam wielkie wątpliwości czy Fronda jest portalem katolickim. Chyba można mówić o specyficznej doktrynie zwanej frondyzmem, która jest tylko w pewnych punktach zgodna z na przykład nauczaniem papieża Franciszka. Ale frondyzm i jego relacje z katolicyzmem i szerzej chrześcijaństwem to jest osobny temat. Pozdrawiam. Dobranoc :)
anonim2013.09.12 22:47
Matthiola, RedLine, Nie wydaje się Wam że zbyt łatwo wrzucacie wszystkich katolików na Frondzie do jednego kosza..? Czy zawsze fakt że ktoś jest przekonany do swoich racji i potrafi to przekonanie w sposób racjonalny uzasadnić musi według Was oznaczać brak pokory..? Czy dla Was pokora zawsze musi oznaczać wątpienie we wszystko..? O ile sobie przypominam to raz już wytknąłem Redowi zdolność do wątpienia we wszystkie tezy za wyjątkiem jednej tezy. Red z reguły nie wątpi w słuszność jakiejkolwiek tezy, która prowadzi do jakiegokolwiek oskarżenia Kościoła. W podobny sposób postępuje zdecydowana większość ateistów, pragnących "dyskusji" z katolikami. Po krótkiej wymianie zdań zawsze wychodzi jedno i to samo: rzadko który ateista chce jakiegoś dialogu z katolikiem. Rzadko który ma cokolwiek do powiedzenia świadomemu swojej wiary katolikowi. Prawie wszyscy prędzej czy później zawsze wykazują się jakąś agresją. Jest jeszcze dobrze gdy ta agresja wyraża się w jakiejś sensownej krytyce. Zwykle jest to krytyka zupełnie bezsensowna. Pozdrawiam
anonim2013.09.12 22:54
Matthiola, No właśnie.. Nie uważasz że określenie "frondyzm" jest jakąś inwektywą? Na jakiej podstawie twierdzisz że to co Ty nazywasz Frondyzmem jest sprzeczne z katolicyzmem czyli tym co głosi papież Franciszek..? Tego rodzaju opinie są nie tylko obraźliwe ale są one przede wszystkim niczym nie uzasadnione. Takie opinie w ogóle nie nadają się do żadnej dyskusji.
anonim2013.09.12 22:55
Gandalf - ja nie wrzucam katolików do jednego kosza. Mam swoją listę katolików rozumnych i chętnych do dialogu oraz tych, mało rozumnych i niekulturalnych, którzy wszystkich inaczej myślących wyzywają od lewactwa, komunistów, bolszewików, zdrajców, idiotów itp...Również pozdrawiam.
anonim2013.09.12 23:03
Gandalf - no tak czułem, że ktoś zaraz powie, że frondyzm to jakaś inwektywa. W moich oczach jest to określenie jak najbardziej neutralne. Różnice między papieżem Franciszkiem i na przykład redaktorem Terlikowskim są dość spore. Można te różnice zaobserwować dość często. Jak będę miał więcej czasu postaram się o jakieś przykłady. Z resztą na pewno inni użytkownicy są w posiadaniu przykładów i je chętnie udostępnią...Na mnie naprawdę już pora.
anonim2013.09.12 23:12
Matthiola, Nie każdy człowiek inaczej myślący zasługuje na szacunek tylko dlatego, że jest "inaczej myślący". Oczywiście na szacunek zasługuje każdy człowiek z tej tylko racji że jest człowiekiem. To oczywiste. Nie jest jednak prawdą że każdą odmienność należy szanować tylko z tej racji że jest jakąś odmiennością. Niektóre "odmienności" mają to do siebie że są z gruntu złe i głupie. Jeżeli ktoś potrafi to wykazać, to wcale nie oznacza, że taki człowiek jest mało kulturalny lub mało pokorny. Czasem zło i głupotę, trzeba po prostu nazywać po imieniu. To też wymaga jakiegoś wysiłku i ma swoje pozytywne znaczenie.
anonim2013.09.12 23:28
@Matthiola- sorry ale w kwestii nomenklatury dla chrześcijanina jako agnostyk jesteś poganinem obojętne co dla mnie istnieje. Napisałes jak nie nalezy rozmawiać z Edziami ale nie napiasłeś jak należy. Jeżeli chodzi o kulturę cenna uwaga - WSZYSTKICH. nie będę się powtarzał vide komentarz z 8.57. Proszę o pomoc w znalezieniu portali niekatolickich na których katole masowo prowokują i obrazają .
anonim2013.09.13 0:15
Brawo @Alp i @Gandalf, napisaliście sedno sprawy. P.S, też chciałbym wiedzieć na jakie portale masowo wchodzą katolicy, obrażają i prowokują. Przeglądałem dość dużo portali katolickich/chrześcijańskich i ateistycznych i stwierdzam, że najwięcej chamstwa, kpin jest ze strony niewierzących. Ciągle zadaje sobie jedno pytanie i nie mogę udzielić logicznej odpowiedzi na nie: Dlaczego Ateista który w Boga nie wierzy większość swojego czasu/życia poświęca udzielaniu się na stronach/forach katolickich/chrześcijańskich ? Zakrawa to albo o wyjątkową głupotę, lub coś na kształt choroby psychicznej. Ciągle piszecie, naśmiewacie się, kłócicie i obrażacie się na Boga w którego nie wierzycie, nie wierzycie w jego istnienie. To absurd!
anonim2013.09.13 0:48
Matthiola, Jasne, że między papieżem Franciszkiem a redaktorem Terlikowskim są jakiejś różnice. Jeden nazywa się Bergoglio a drugi nazywa się Terlikowski. Tego rodzaju różnic można znaleźć tysiące. Jeżeli jednak chodzi o zgodność poglądów papieża Franciszka z doktryną katolicką, to niestety ale poglądy redaktora Terlikowskiego są tak samo zgodne z doktryną katolicką jak poglądy papieża Franciszka. Owszem, na pewno są różnice w zakresie sposobu wyrażania tych poglądów, stosowanych metod działania itd, Jednakże tego rodzaju różnice nie mają zwykle charakteru konfrontacyjnego a w tym przypadku takiego charakteru na pewno nie mają. Różnice te mogą mieć co najwyżej charakter uzupełniający i to też świadczy o bogactwie Kościoła. Pozdrawiam.
anonim2013.09.13 7:21
Iwona Ten spór o nazwę, to typowy przykład manipulacji stosowanej przez wielu przemądrzałych ateistów. Oni doskonale wiedzą czym był dziedziniec pogan w świątyni jerozolimskiej ale mimo to celowo gmatwają dyskusję pragnąc w jakiś sztuczny sposób uczynić z ateizmu jakąś intrygującą bo niby nieznaną wartość. Tymczasem ateizm jest tylko prostą negacją istnienia Boga, której konsekwencją jest brak wiary religijnej. Ateizm w swojej istocie nie jest niczym innym jak negacją i brakiem. Jako taki nie przedstawia żadnej wartości sam w sobie. Nie oznacza to, że ateista jest człowiekiem pozbawionym wartości z którym nie ma sensu rozmawiać. Z kaźdym czlowiekiem moźna rozmawiać tyle tylko że sam fakt bycia ateistą nie jest najważniejszym powodem podjęcia takiej rozmowy. Chodzi tu raczej o rozmowę z człowiekiem sztucznie zamkniętym na tak specyficznie ludzki wymiar człowieczeństwa jakim jest ludzka religijność.
anonim2013.09.13 9:52
@Gandalf Dziedziniec pogan na pewno jest wartością ale wydaje mi się aby nie obrócił się przeciw Kościołowi to od postawy samych "pogan" czy też ateistów tam będących będzie zależeć jakie owoce przyniesie ta inicjatywa. Mam na myśli otwartość na pewne treści której brak może przynieść owoce jakie widzimy chociażby tutaj na frondowym podwórku... Drugim warunkiem jaki wg mnie jest konieczny to NAUKA z której w sposób oczywisty wynika dialog z tymi którzy są na ten dialog otwarci a nie sam dialog dla dialogu bo z niego nic nie wynika... "Dialogiści" często zapominają że NAUKA którą nam jako Kościołowi zlecił Pan Jezus- ofiarując tym samym część swojego autorytetu polega na wskazywaniu (nie wytykaniu) błędów jeśli takie widzimy i mądrej, pouczającej argumentacji (która nie stoi w sprzeczności z pokorą i otwartością na krytykę)... - jako powiernicy Chrystusowej misji nie możemy akceptować tych błędów i wynika to z odpowiedzialności i miłości. W przeciwnym razie pozwalamy na ateizację Kościoła. Dlatego nie rozumiem słów w których mówi się że ateista może "wejść" do Kościoła "taki jaki jest"... skoro wchodzi to chyba "taki" już nie jest... bo przyjmuje naukę Chrystusa... "Ateizm w swojej istocie nie jest niczym innym jak negacją i brakiem." Racja bracie- brakiem MIŁOŚCI... choć czasem zastanawiam się czy nie jest też przekorną formą jej poszukiwania...
anonim2013.09.13 11:42
"Dziedziniec pogan na pewno jest wartością ale wydaje mi się aby nie obrócił się przeciw Kościołowi to od postawy samych "pogan" czy też ateistów tam będących będzie zależeć jakie owoce przyniesie ta inicjatywa. Mam na myśli otwartość na pewne treści której brak może przynieść owoce jakie widzimy chociażby tutaj na frondowym podwórku..." Kościół ma głosić Ewangelię i do tego wszyscy dorastamy. Nie może kalkulować ,co z tego wyniknie i na pewno nie może się bać. Nikt poza nami nie posiada Słowa Bożego i sakramentów . My siejemy ,ale ziarno i jego wzrost daje Bóg.
anonim2013.09.13 12:01
"My siejemy ,ale ziarno i jego wzrost daje Bóg." Odpowiedzialny "siewca" potrafi ocenić też grunt który zasiewa i nie marnuje ziarna sypiąc je na skałę- szczególnie wiedząc jak jest wartościowe...
anonim2013.09.13 12:42
Czy to nie zabawne jak Gipsen "jedzie" na Terlikowskiego w komentarzu tekstu Morynia...? To chyba już obsesja...
anonim2013.09.13 14:42
"Odpowiedzialny "siewca" potrafi ocenić też grunt który zasiewa i nie marnuje ziarna sypiąc je na skałę- szczególnie wiedząc jak jest wartościowe..." tomtom jak ocenisz grunt jakim jest człowiek ,jaka miarą ?Tylko Jezus zna ludzkie serca i on wie jaki to ma sens. W przypowieści siewca siał ziarno wszędzie .Wzrosło tylko tam gdzie mogło wzrosnąć. Czy był głupi? Według miary współczesnego rolnika tak. Czy głupi są głosiciele słowa bożego na ulicach? Pewnie tak , gadasz jak dziad do obrazu, opluć mogą , oko podbić też ,ale może jakiś maluczki zamyśli się kiedyś po co to tak na deszczu stoi, i paple za darmo? Rzucają Słowa Boga byle gdzie nie znając efektu. Ale my jesteśmy głupi.Nie wiemy nic. Jesteśmy jeno mięsem Boga.
anonim2013.09.13 15:05
Źle odczytujesz moje intencje- Jestem w 100% za "sianiem" i dialogiem który jest logicznym wynikiem drogi nawracania staram się to robić w całej swojej ułomności jak i gdzie potrafię... Przeczytaj proszę raz jeszcze moje słowa z innym nastawieniem... Zmierzałem do tego że jeśli osoba "dialogowana" wyraźnie nie jest "zainteresowana" nawróceniem i nie ma w niej woli przyjmowania naszej wiary to nic na siłę. (Kościół już przerabiał w swej historii siłowe rozwiązania i bardzo tego żałuje)... Problem jest zupełnie gdzie indziej- w relatywizacji nauki Kościoła w imię błędnie pojmowanego dialogu- kompromis z innymi wyznaniami nie umacnia Kościoła ale go osłabia... Jeszcze chwila i gotów będę uwierzyć że chodzi Ci o wchodzenie ateistów do Kościoła Katolickiego (co jest logicznie niemożliwe) a nie o ich nawracanie. Obecność w Kościele to przyjęcie rozumem dogmatów i nauki Chrystusa, wiara w Boga w Trójcy Jedynego który jest Miłością. Dopiero taka deklaracja i przyjmowanie łask Bożych w postaci Sakramentów pozwala BYŁEMU ATEIŚCIE na wzrastanie w wierze. Obawiam się że przed nami być może jeszcze większe dylematy.
anonim2013.09.13 15:34
"Ciągle zadaje sobie jedno pytanie i nie mogę udzielić logicznej odpowiedzi na nie: Dlaczego Ateista który w Boga nie wierzy większość swojego czasu/życia poświęca udzielaniu się na stronach/forach katolickich/chrześcijańskich ? Zakrawa to albo o wyjątkową głupotę, lub coś na kształt choroby psychicznej. Ciągle piszecie, naśmiewacie się, kłócicie i obrażacie się na Boga w którego nie wierzycie, nie wierzycie w jego istnienie. To absurd!" Odpowie ktoś? :)
anonim2013.09.13 16:02
Tak jak najbardziej chodzi mi o nawracanie. Ty myślisz ,że po co oni dręczą tych głupich wierzących na takim forum. Po to żeby się nieustająco utwierdzać i przekonywać ,że mają rację ,bo nie wierzą. 55 razy wejdą i wyjdą z satysfakcją ,po raz 56 wyjdą już z niepewnością. Pokochać ani uwierzyć na siłę się nie da. Jeżeli prawdą jest ,że każdy z nas posiada w sobie cząstkę Boga to ta ,cząstka będzie zawsze szukała całości ,aby się dopełnić. Po co ateista miałby przychodzić na Eucharystię , właściwie mógłby ,ale jak nie wierzy ,to czego ma tam szukać. Szydzenie w Kościele jeszcze nie zostało oficjalnie zaakceptowane. Chociaż Gaudi w swoim buntowniczym życiu rzucał "obsraną gazetą" pod kościół , potem boleśnie się nawracał..Ateista nie mający wiary nie może w niej wzrastać , musi ją najpierw nabyć np. przez ucho ze Słowem Bożym .
anonim2013.09.13 17:12
Gipsen, Pisząc o tym że ateizm jest negacją istnienia Boga, która prowadzi do braku wiary religijnej starałem się jedynie zwięźle zdefiniować istotę ateizmu a nie poddawać go jakiejś krytyce. Ateizm jest poglądem choć nie jest jeszcze "świato-pogladem". Negacja istnienia Boga wyraża się zawsze w prostym zdaniu: "Bóg nie istnieje" a takie zdanie jest już jakimś poglądem. Ateizm nie jest światopoglądem bo trudno żeby jeden pogląd na jedną kwestię mógł być traktowany jako pogląd na cały świat (świato-popgląd). Jednakże taki pogląd jakim jest ateizm może leżeć u podstaw wielu różnych światopoglądów. To tyle jeżeli chodzi o sens mojej wypowiedzi. Czytając jednak dalszą część Twojego wywodu na temat tego że jesteśmy ateistami wobec Zeusa, latającego czajniczka czy latającego potwora shpaghetti wykazujesz się już, wybacz, ale nie da się tego inaczej określić: skrajnym dyletanctwem teologicznym a nawet filozoficznym. To że B. Russel skądinąd sławny filozof zastosował prymitywny przykład z latającym czajniczkiem do swojej krytyki ludzkiej religijności wcale nie oznacza że zastosowanie tego przykładu było rozumne i sensowne. Ja nie będę tutaj poddawał krytyce tego zupełnie nieadekwatnego przykładu. Powiem tylko tyle że Russel będąc matematykiem czyli naukowcem zajmującym się czysto formalnymi (ilościowymi) zależnościami jakie występują pomiędzy dowolnymi bytami, zdaje się w ogóle nie rozumieć na czym polegają materialne (istotowe) różnice pomiędzy różnymi bytami. Wyjaśnię na podstawie przykładu: dla matematyka cztery konie pod względem ilościowym to jest dokładnie tyle samo co cztery słonie. Tyle tylko że koń i słoń to nie jest jednak to samo. Oczywiście można zbadać zależność jaka występuje między masą jednego konia oraz masą jednego słonia i powiedzieć że jeden słoń to tyle samo co cztery konie, ale nawet wtedy różnica jaka zachodzi pomiędzy słoniem i koniem w całej swojej istocie nie zostanie oddana. Typowym przykładem zastosowania takiego myślenia w odniesieniu do różnych bytów będących tworem ludzkiej wyobraźni oraz do Boga danego człowiekowi w wierze religijnej jest porównywanie krasnoludków z bajki o królewnie śnieżce do Boga z jakim mamy do czynienia w wierze religijnej. Takie porównanie jest kompletnie niedaekwatnie i trzeba mieć naprawdę bardzo wypaczony obraz rzeczywistości, zwłaszcza tej rzeczywistości jaką jest wiara religijna aby do tego rodzaju porównań się uciekać. Drugim błędem jaki zdajesz się popełniać jest wyciąganie z faktu istnienia wielu wierzeń religijnych, wniosku który wyraża się w pytaniu: "to która w końcu religia jest tą religią prawdziwą?" I natychmiastowym udzieleniu odpowiedzi na to pytanie: "skoro nie da się tego wykazać to na pewno oznacza to że żadna religia nie jest prawdziwa". Powiem tak: człowiek o minimalnym przygotowaniu filozoficznym i minimalnym przygotowaniu teologicznym z łatwością wykaże absurdalność tego pytania oraz absurdalność wniosków jakie ignoranci filozoficzni oraz teologiczni z tak postawionego pytania wyciągają. Osobiście kilkakrotnie tłumaczyłem już na Frondzie tę kwestię, ale "problem" jak widać wraca. Ten "problem" wraca nie dlatego, że wytłumaczenie jest niewystarczające, widać to w tym że mało kto jest w ogóle zdolny do tego aby do takiego wyjaśnienia sensownie się odnieść. Za to dla wielu ludzi, w tym także (co jest przykre) dla Ciebie ważniejsze staje się stawianie głupiutkich pytań w rodzaju: "Czy wszechmogący Bóg może stworzyć kamień, którego nie byłby w stanie podnieść" niż poszukanie jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi nie tylko na te z samej swojej natury prymitywne "pytanka" ale także na poważne pytania natury teologicznej. Z nieskrywaną przykrością i zawodem pozdrawiam, czekając na nieco sensowniejsze wpisy w Twoim wydaniu..
anonim2013.09.13 17:42
Siostrzyczko! Cieszę się że to przyznałaś!!! bo jak mielibyśmy nawracać ateistów i pogan sami nie będąc co do tego zgodni... Niestety nie jest to dla wszystkich tak oczywiste jak dla Ciebie... Dialog bez czytelnej dla drugiej strony intencji- nawracania jest nie tyle bezużyteczny co nawet nieuczciwy względem niej. Róbmy zatem swoje! Mówmy jasno jakie mamy zamiary i trzymajmy się nauki Chrystusa!
anonim2013.09.13 19:43
Gipsen, Na początku mały komplement. Uważam że jesteś jednym z nielicznych na Frondzie ateistów, który wypowiada się w miarę sensowny sposób, nawet jak nie jest odpowiednio "rozkręcony" (w pozytywnym znaczeniu tego słowa). :) Co do znaczenia terminu ateizm. W zasadzie mamy zgodę, choć podstawy owej zgody są całkowicie inne. To co pisze Smith. podobnie jak i to co pisze Russel charakteryzuje się tym samym: przyznawaniem większego znaczenia własnym ideom niż rzeczywistości do jakiej owe idee powinny się odnosić. Wyjaśniam wskazując przy okazji na różnice jakie zachodzą między terminami: "teizm" i "religijność". Najpierw "teizm". Teizm jest to tylko czysto racjonalny pogląd zakładający istnienie Boga. Efektem tego poglądu jest czysto intelektualny konstrukt występujący np. w filozofii greckiej zwany "Absolutem". W filozofii klasycznej tak rozumiany Absolut zwany jest "Bogiem Filozofów" i jest traktowany jako "Pierwsza Przyczyna", "Zasada Wszechrzeczy" ... itd. Pojęcie takiego Boga jest faktycznie od początku do końca stworzone przez człowieka a dokładniej przez ludzki rozum i w zasadzie ma niewiele wspólnego z Bogiem jakiego człowiek rozpoznaje i doświadcza w wierze religijnej. Owszem koncept takiego Absolutu może być wykorzystany do jakiegoś opisu Boga doświadczanego w wierze religijnej na przykład podczas tworzenia jakiejś doktryny religijnej, jednakże sama istota owego konceptu jest radykalnie inna od istoty Boga danego człowiekowi w doświadczeniu religijnym. Teraz "religia" a właściwie "religijność". Otóż poprawna definicja religii wyraża się w twierdzeniu że religia jest to przede wszystkim w pełni osobowa relacja jaka zachodzi pomiędzy osobą człowieka znajdującego się w warunkach ziemskiej egzystencji a Osobą Boga przynależącego do świata nadprzyrodzonego (transcendentnego). Podstawą ludzkiej religijności jest to co w sposób istotny decyduje o naszym człowieczeństwem a co w języku filozofii nazywa się otwarciem człowieka na Transcendencję. Takie otwarcie w języku teologii nazywa się otwarciem albo skierowaniem człowieka ku Bogu. W zasadzie zarówno filozofia jak i teologia mówią o tym samym: człowiek z samej swojej natury jest tym który poszukuje wyjaśnienia sensu swojego istnienia poza sobą samym albo inaczej poza światem immanentnym (światem dostępnym ludzkiemu doświadczeniu, ludzkiemu poznaniu a nawet ludzkim wyobrażeniom). W tym otwarciu człowieka na to co go przerasta zawiera się cała duchowa natura naszego człowieczeństwa. I jest to cecha wspólna wszystkim ludziom niezależnie od tego czy są oni religijni czy nie. Nawet ateista wierzy w takie wartości które go przerastają, zadziwiają, którym nawet pragnie służyć i którym sam całkowicie dobrowolnie jest się w stanie podporządkować. Religijność jest z punktu widzenia filozofii religii (jeszcze nie teologii) odniesieniem owego charakterystycznego dla wszystkich ludzi otwarcia na transcendencję do jakiegoś konkretnego Boga danego człowiekowi w specyficznie ludzkim doświadczeniu zwanym właśnie z powodu owego odniesienia do konkretnego Boga doświadczeniem religijnym. Podsumowując: otwarcie na Transcendencję (otwarcie na Boga) jest właściwe absolutnie wszystkim ludziom. Religia jest zawsze jakąś konkretyzacją owego otwarcia w postaci konkretnego odniesienia do Boga. Co ciekawe: charakter powszechny we wszystkich ludzkich kulturach posiada nie owo ogólne, zupełnie nieokreślone otwarcie na Transcendencję (o jakim mówi ateizm) ale właśnie owa skonkretyzowana relacja do konkretnego Boga (o jakiej mówi religia). Stąd wywody pana Smitha o jakimś człowieku, który "nigdy nie słyszał o Bogu" i dlatego jest ateistą są po prostu wydumaną hipotezą nie mającą żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Otóż każdy ateista żyjący na ziemi na pewno słyszał o Bogu. To prawda, mógł odrzucić istnienie Boga w sposób bardziej lub mniej świadomy ale już przez sam fakt że nazywa siebie a-teistą potwierdza że zna znaczenie słowa: theos (Bóg). Jeszcze jedno dopowiedzenie już czysto teologiczne. Otóż teologia mówi o tym że owo otwarcie człowieka na Transcendencję albo inaczej skierowanie człowieka ku Bogu nie jest czymś przypadkowym. Człowiek jest skierowany ze swojej natury ku Bogu ponieważ taki był właśnie stwórczy zamiar Boga. Stwórczy zamysł Boga wyraził się w powołaniu do istnienia stworzenia właśnie po to by zaprosić owo stworzenie do udziału w rzeczywistości Bożej. Co więcej owo "zaproszenie" nie pozostało gołosłowne. Po pierwsze dlatego ponieważ Bóg nie pozostawia człowieka samego w poszukiwaniu konkretu własnej Osoby (w ten sposób powstały wszystkie religie naturalne) ale sam temu człowiekowi się objawia dając mu się poznać z własnej inicjatywy (w ten sposób powstały wszystkie religie objawione). Tutaj zaznaczam: relacja między religiami naturalnymi a religiami objawionymi nie jest taka sztywna jak się to niektórym wydaje, (ale to jest już całkiem osobny temat). :) Po drugie owo zaproszenie nie jest gołosłowne także dlatego ponieważ Bóg nie pozostawia człowieka samego w nawiązaniu konkretnej relacji z własną Osobą. Fakt Wcielenia Drugiej Osoby Boskiej (tu mówię jasno: żadna religia nie ma tak niepojętego dla umysłu ludzkiego pojęcia Wcielenia jak to ma miejsce w chrześcijaństwie. Dogmat mówiący o całkowicie prawdziwym człowieku, który jest jednocześnie całkowicie prawdziwym Bogiem, nie występuje w takim stopniu doktrynalnego "rozpracowania" w absolutnie żadnej religii) otwiera taką perspektywę owej relacji zachodzącej między Bogiem a człowiekiem , która pozwala człowiekowi przekroczyć ową nieprzekraczalną granice, jaka zachodzi pomiędzy światem ludzkich (całkowicie immanentnych) doświadczeń czy wyobrażeń a światem niemożliwej do osiągnięcia dla samego tylko człowieka pozbawionego owej Bożej pomocy (Bożej łaski) Transcendencji. Przepraszam za długi wywód i trudny język ale o sprawach poważnych i ważnych nie można mówić w sposób prostacki. Pozdrawiam.
anonim2013.09.13 19:49
Gipsen, Średnio mądrą wypowiedź o Bogu, który stworzył prawa fizyki po to by im podlegać albo stworzył zasady logiki po to aby im się podporządkowywać i uczynił to dlatego i tylko dlatego aby człowiek będący również Bożym stworzeniem mógł tego Boga jakoś "ogarnąć" trąci lekko śmiesznością. Ale tak to też możesz sobie tłumaczyć i nie będziesz tak całkiem w błędzie. Pozdrawiam po raz kolejny.
anonim2013.09.13 20:36
tomtomie nie mam brata ,ale mogę mieć :)) pozdrawiam
anonim2013.09.14 1:30
Czy dotarł ktoś z Was do pełnej treści listu lub całej korespondencji papieża z tym dziennikarzem-ateistą? Gdzie nie wejdę są tylko te 3 cytaty i ich odmienianie przez wszystkie przypadki a nie sądzę że list zamknął się w 3 zdaniach wyrwanych z kontekstu... Prośba do redakcji o publikację- to mogłoby złagodzić emocje i dać pełniejszy obraz sprawy... Pozdrawiam
anonim2013.09.15 2:18
Iwona Co do mentalności Russela mamy pełną zgodę. Ten człowiek był tylko filozofem matematyki. A to jest jednak, jak zapewne sama się zgodzisz, trochę za mało, aby orzekać autorytatywnie w takiej sprawie jaką jest chociażby sprawa istnienia Boga. Co do powodów, dla których ludzie popadają w ateizm, to oczywiście masz rację. Sama podałaś swoje czysto infantylne powody popadnięcia w ową szkodliwą aberrację. Oczywiście takich infantylnych powodów popadnięcia w błąd ateizmu mogą być jeszcze tysiące. Nie oznacza to jednak, że każdy absolutnie ateizm nie jest obarczony jakimś błędem. W każdym przypadku innym ale jednak zawsze błędem. Pozdrawiam.
anonim2013.09.15 11:37
Iwona Słowo "infantylny" oznacza właśnie "dziecinny". To słowo w odniesieniu do dziecka nie ma charakteru pejoratywnego. To że dzieci są dziecinne nie jest niczym ani negatywnym ani nadzwyczajnym. Gorzej jeżeli taki dziecinny powód popadnięcia w ateizm przytrafia się człowiekowi dorosłemu. Wtedy można już mówić o jakiejś winie czy jakimś zaniedbaniu ze strony takiego człowieka. Co do katechetów. No cóż każdy katecheta mówi zawsze do wielu dzieci i tak naprawdę nigdy nie wie, które jego słowa zbliżą konkretne dziecko do Boga a które oddalą. Bywa i tak że to samo słowo spowoduje u jednego dziecka pogłębienie i umocnienie wiary a u innego osłabienie lub utratę wiary. W tej kwestii naprawdę nie ma jakichś wzorcowych reguł. Pozdrawiam
anonim2013.09.15 14:38
Pani Iwono, Przepraszam że się wtrącę ale jeśli głoszone przez księży GŁÓWNE PRAWDY WIARY uważa Pani za "nieprzemyślane wypowiedzi" a oni nie reagują mówiąc tylko o nieskończonym Boskim Miłosierdziu to z kondycją Kościoła jest gorzej niż myślałem. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Pozdrawiam serdecznie