Jakie zmiany zachodzą w islamie w Polsce? Jakie podziały występują wśród muzułmanów w naszym kraju?

Prof. Selim Chazbijewicz*: Od początku lat 90. podstawową zmianą jest to, że Tatarzy utracili monopol na islam w naszym kraju. Pojawiło się więcej grup muzułmańskich, które nie są proweniencji tatarskiej. Jesteśmy teraz jedną z grup muzułmańskich w Polsce, ale już nie jedyną. Na dodatek nie stanowimy już większości. Na całą liczbę muzułmanów w Polsce, którą możemy szacować na około 20-25 tysięcy osób, Tatarzy liczą tylko 3-4 tysiące.

Nie widać na razie wpływowych radykałów islamskich w Polsce, którzy nawoływaliby do zniszczenia naszej cywilizacji. Jak to się stało, że muzułmanie w Polsce tak dobrze się zasymilowali w chrześcijanami?

To jest tradycja historyczna. Mieliśmy polsko-litewskich Tatarów czy też Tatarów z Wielkiego Księstwa Litewskiego, którzy przebywając na terenach I Rzeczypospolitej nabywali prawa obywatelskie i utożsamiali się ze swoim państwem. To powodowało przyjęcie przez muzułmańskich Tatarów kultury polskiej i ich asymilację. Szeroko pojęty interes Rzeczpospolitej był zatem również interesem Tatarów.

I ten proces asymilacji naprawdę przebiegał bezkonfliktowo?

Nie przebiegał zupełnie bezkonfliktowo, ale nie można powiedzieć, żeby te konflikty były duże. One występowały przede wszystkim w wieku XVII i na początku wieku XVIII i wiązały się z wojnami domowymi w Wielkim Księstwie Litewskim. Na przełomie XVII i XVIII wieku część Tatarów popierała Sapiehów, a część Radziwiłłów. Zaciekłość sporu między ówczesnymi partiami była większa niż dzisiaj. Obie partie magnackie rozpoczęły wojnę domową, czego szczytowym momentem była bitwa pod Olkienikami stoczona 18 listopada 1700 roku. W bitwie tej uczestniczyło po stronie Sapiehów wielu litewskich Tatarów. Bitwa była krwawa, wielu poległo, duża część sapieżyńskich Tatarów zmuszona została do emigracji do Turcji. Ale z kolei ci, co stali po stronie koalicji Radziwiłłów, zyskali majątki.

Czyli te nieliczne prześladowania miały miejsce na tle politycznym a nie religijnym, tak?

Tak. Wprawdzie na początku XVII wieku spalono meczet w Trokach, ale to była jedyna sytuacja tego typu. Były też prześladowania ludności tatarskiej na Litwie i na Wołyniu w okresie najazdów moskiewskich, wojen szwedzkich, ale te napady na majątki tatarskie nie były tyleż prześladowaniem religijnym, co raczej wywołane zostały wojną i ogólnym rozprzężeniem. Specjalnych napadów na Tatarów nie było. Była taka słynna misja jezuity Antonio Possevina w czasach Stefana Batorego, gdzie jezuici wyraźnie stwierdzili, że według nich muzułmanie w Polsce nie stanowią zagrożenia dla wiary katolickiej i m.in. z tego powodu nie było żadnej zorganizowanej represji w stosunku do muzułmanów w Polsce.

Jaki wpływ na koegzystencję islamu i chrześcijaństwa miały okupacyjne władze naszego kraju? Mam na myśli zaborców i komunistów.

Polscy muzułmanie zawsze mieli miejsce w tym narodzie. Jeśli poczyta Pan obwieszczenia o wojnie w obronie Konstytucji 3 Maja, czy materiały z okresu Insurekcji Kościuszkowskiej, to zobaczy Pan, że pułki tatarskie walczyły przy Kościuszce. Tatarzy brali udział w obronie Warszawy i Pragi przed wojskami Suworowa. Zarówno w okresie Powstania listopadowego jak i styczniowego Tatarzy także utożsamiali się z Polską. Również na początku XX wieku w szeregach legionistów i współpracowników Piłsudskiego nie zabrakło Tatarów. Liczba ich była niewielka, bowiem ich populacja nie liczyła wiele osób.

Czy wspólny wróg dla Polaków osłabił konflikt między naszymi religiami?

Sądzę, że w wieku XIX na obszarze Polski na pewno nie było żadnego konfliktu pomiędzy chrześcijaństwem a islamem. Proszę pamiętać, że już od czasów Konfederacji Barskiej Turcja, a więc islam, postrzegana była w Polsce jako sojusznik. To samo w wieku XIX. Tatarzy polsko-litewscy byli przypuszczeni do Konfederacji Barskiej, która zawiązana została w 1768 roku w obronie wiary katolickiej. Jest to znamienne. Również i dzisiaj większość naszych Tatarów uważa, że interesy Kościoła katolickiego w Polsce nie stoją w sprzeczności z interesami etnicznymi Tatarów. Dlatego popieramy je.

Komuniści prześladowali muzułmanów w Polsce?

W okresie międzywojennym Tatarzy brali czynny udział w polityce ówczesnego polskiego państwa. Byli więc szczególnie narażeni na inwigilację i ataki zarówno ze strony NKWD, jak i polskojęzycznych służb komunistycznych. Większość inteligencji tatarskiej okresu międzywojennego musiała uciekać z kraju po zakończeniu II wojny światowej. Oczywiście muzułmanie nie mieli takiej siły, jak Kościół katolicki i możliwości oporu wobec komunistów, ale proporcjonalnie narażeni byli na bardzo duże represje. Część Tatarów zaangażowała się również w większym lub mniejszym stopniu w ruch solidarnościowy. Pewne represje w stanie wojennym dotknęły również mnie [Selim Chazbijewicz był członkiem Solidarności Walczącej - przyp. Ł.A.].

Za wkład w dialog z katolicyzmem podziękował Panu Benedykt XVI. Jak rozwija się dialog ekumeniczny między muzułmanami a katolikami w naszym kraju?

Dialog między katolikami a muzułmanami jest łatwiejszy niż dialog między protestantami a muzułmanami czy między Żydami a muzułmanami, choć ten również zaczyna się rozwijać. Zaczynają powstawać struktury trialogowe chrześcijańsko-muzułmańsko-żydowskie i część ortodoksyjnych Żydów zaczyna brać w nich udział. Niedawno byłem na dużej trialogowej konferencji w Katarze, gdzie z jednej strony uczestniczyli przedstawiciele Kościoła katolickiego, również z Polski (jechał ze mną ks. prof. Kościelniak), przedstawiciele środowisk żydowskich z USA i Europy i przedstawiciele protestantów. Środowiska muzułmańskie były reprezentowane przez tych, którzy taki dialog chcą w ogóle prowadzić.

A dlaczego ten dialog jest łatwiejszy z katolikami niż z protestantami?

Wśród protestantów można spotkać dziś bardziej fundamentalistyczne podejście do dialogu międzyreligijnego niż ze strony Kościoła katolickiego, który od jakiegoś czasu jest otwarty na rozmowę. Zarówno przełomowy w tej materii był pontyfikat Jana Pawła II, jak i obecny pontyfikat Benedykta XVI buduje mosty między wyznawcami naszych religii, mimo lekkiego przesunięcia akcentów. Zresztą my zdążyliśmy się do siebie przyzwyczaić. Zarówno muzułmanie do pewnych form katolickich jak i vice versa. Wiele kościołów protestanckich stoi natomiast na stanowisku trudnym do pojęcia, czyli (mówię to w formie umownej) chrześcijaństwa starotestamentowego i ten dialog jest przez to praktycznie niemożliwy.

Mówi Pan, że tatarski islam jest w naszym kraju wypierany. Czy polski islam może się w takim razie zradykalizować? Czy czeka nas scenariusz znany z krajów Europy Zachodniej, gdzie fundamentalizm znalazł sobie wygodne gniazdko?

Jeżeli będzie miała miejsce kiedykolwiek emigracja ludności muzułmańskiej do Polski, to nie będzie to emigracja z krajów arabskich ani z Turcji. Jeżeli już miałoby do czegoś takiego dojść, to będziemy mieli do czynienia z emigracją wyznawców islamu z krajów byłego Związku Sowieckiego czy ewentualnie Afganistanu. Muzułmanie z krajów byłego bloku sowieckiego są bardziej otwarci niż niektórym może się to wydawać.

A co może spowodować tę imigrację? Kwestia ekonomiczna czy demograficzna? A może obie?

Jedno pociąga drugie. Imigracja do Polski muzułmanów z krajów postkomunistycznych jest o tyle bardziej prawdopodobna niż imigracja z krajów arabskich, bo z bogatych krajów arabskich Bliskiego Wschodu coraz mniej ludzi wyjeżdża, natomiast biedna ludność z krajów Maghrebu wybiera wciąż Francję czy inne bogate kraje zachodniej Europy. Arabowie francuskojęzyczni czy anglojęzyczni będą do nas przybywali tylko w zależności od tego, jaka gałąź biznesu u nas zwycięży. Jeżeli zwycięży u nas biznes francuski to możemy mieć pewien przypływ ludzi z Maghrebu. Natomiast jeżeli więcej będzie wpływów Anglosasów, to możemy się spodziewać przyjazdu muzułmanów z Pakistanu czy Indii. Nie będzie to jednak na takim poziomie, by mogło stanowić zagrożenie. Mimo wszystko Tatarzy jeszcze stanowią w Polsce o kierunku rozwoju polskiego islamu i dopóki my decydujemy, to nie dopuścimy do erupcji radykalizmu.

No dobrze, ale jak sobie poradzicie z muzułmanami, którzy osiedlą się tutaj i stworzą getta jak we Francji. Nie boi się Pan erupcji radykalizmu? Dlaczego ma nas ominąć scenariusz krajów europejskich?

Taki scenariusz jest prawdopodobny. Jednak uważam, że tutaj ważną pozostaje kwestia postępowania władz polskich. Wydaje mi się, że uprzedzając pewne zjawiska, w przeciwieństwie do krajów zachodnioeuropejskich, które nie były do tego przygotowane, polskie władze obecnie powinny myśleć o zorganizowaniu jakichś programów asymilacyjnych dla muzułmanów, którzy by do nas przybywali. Póki jest jeszcze czas, należy te programy napisać i uruchomić. Wydaje mi się, że jest to realna droga do tego, by uniknąć w Polsce tych wszystkich „–zmów”.

Jak te programy miałyby wyglądać?

To mogłyby być programy społeczno-polityczne i kulturowe służące bezkolizyjnej asymilacji potencjalnych przybyszów muzułmańskich z krajów wschodnich. Oczywiście te programy należałoby napisać w oparciu o parowiekowe doświadczenie polskich Tatarów, które spowodowało, że przyjęli oni europejską kulturę i są Polakami w sensie kulturowym, czując się jednocześnie muzułmanami.

Jak długo będziecie trzymać pieczę nad islamem w wersji polskiej? Podkreśla Pan słowo „jeszcze”. Jaka jest więc Wasza przyszłość?

Do niedawna widziałem ją dość czarno. Wydawało mi się, że Tatarzy będą wyłącznie obiektem prac naukowych, ale teraz sądzę, że moje obawy były przesadzone. Myślę, że Tatarzy jakoś przetrwają. Jednak nawet jeżeli Tatarzy by nie przetrwali, to doświadczenie kulturowe, historyczne i cywilizacyjne, jakie wytworzyli w ciągu wieków, i funkcjonowanie w kulturze katolickiej można by wykorzystać do stworzenia państwowego programu do tego, by w przyszłości potencjalnych przybyszów z krajów postsowieckich i Bliskiego Wschodu asymilować.

Niedawno zarzucano Prezesowi Ligi Muzułmańskiej w RP, że ma związek z terrorystami. O prezesie Ligi Muzułmańskiej w RP Samirze Ismailu zrobiło się głośno wiosną tego roku, gdy okazało się, że kierowana przez niego organizacja buduje meczet na warszawskiej Ochocie. Czy protesty przeciwko jego budowie mogą wpłynąć na relację chrześcijan i muzułmanów w Polsce?

Meczet w Warszawie powinien powstać, tym bardziej, że plany jego budowy istniały już przed II wojną światową. Plany budowy meczetu w Warszawie powstały w 1936 roku. Nawet ówczesny prezydent Warszawy Stefan Starzyński podarował gminie muzułmańskiej plac i budowa meczetu miała ruszyć w 1940 roku. Te plany pokazują, że miała to być przyzwoita budowla, która wkomponowałaby się w plan architektoniczny ówczesnej Warszawy. W Polsce istnieją jednak dziś dwie rywalizujące ze sobą organizacje muzułmańskie. Z jednej strony mamy Muzułmański Związek Religijny, z którym związani są Tatarzy, i który również usiłował wielokrotnie podjąć inicjatywę budowy meczetu. Z drugiej strony jest Liga Muzułmańska, która skupia muzułmanów nietatarskiego pochodzenia. Ja znam osobiście Samira Ismaila i nie sądzę, by miał on związki z terrorystami. Jest to zadomowiony w Polsce od 20 lat doktor medycyny, mówiący płynnie po polsku. Był on zaproszony na jakąś konferencję w jednym z krajów europejskich, gdzie posadzono go obok osoby mającej ponoć powiązania z terrorystami. Jednak takie sytuacje mogą się zdarzyć każdemu. Jeżeli jeździmy na konferencje, gdzie są reprezentowane różne opcje muzułmańskie, to możemy się natknąć na jakichś radykałów. Liga Muzułmańska jest organizacją skupiającą muzułmanów z krajów arabskich, ale we Wrocławiu prowadzą dosyć otwarty ośrodek, który ma dobre relacje zarówno z Kościołem katolickim, jak i z innymi wyznaniami, w tym z gminą żydowską. Starają się tam stworzyć otwarte kulturowo środowisko. Oczywiście wśród nich są różni ludzie o radykalniejszych nastrojach, ale nie sądzę, by liderzy Ligi byli jakimiś fundamentalistami i dążyli do konfrontacji.

Konfrontacji z Wami?

Często te spory mają charakter personalny, a nie ideologiczny. Oczywiście występują między nami spory dotyczące form liturgicznych, ale nie powodują one jakichś mocnych konfliktów. Nie można rzecz jasna zapominać, że dzieli nas w pewnym sensie kultura. My, Tatarzy, reprezentujemy kulturę polską i europejską, natomiast oni będąc muzułmanami reprezentują kulturę arabską, turecką czy perską.

Nie obawia się Pan, że jeżeli ci radykalniejsi muzułmanie związani z Ligą Muzułmańską staną się kiedyś twarzą islamu w Polsce, to może się to odbić na stosunku Polaków do muzułmanów?

Tradycja relacji polsko-muzułmańskich jest o wiele starsza niż kultury zachodnie. Proszę zauważyć, że Polska od XVI wieku graniczyła z państwem muzułmańskim, czyli z Turcją Osmańską. Polska mentalnie zdążyła się przyzwyczaić do obecności islamu na swoich obrzeżach. Była w Polsce literatura antymuzułmańska, począwszy od Stanisława Orzechowskiego, ale były też realne próby kontaktów, o czym mówią muzea, siodła, zbroje i stroje polskiej szlachty, które były trawestacją kultury muzułmańskiej. Natomiast Zachód z islamem nie miał wiele wspólnego aż do XIX wieku, gdy wyruszył na podbój terytoriów muzułmańskich, i w XX wieku, który był czasem przypływu gastarbeiterów. Zachód nie miał zatem dużej tradycji koegzystencji z kulturą islamu. Nie wspominam o Hiszpanii, bo tam trwały walki a nie dialog. Natomiast sąsiedztwo Rzeczypospolitej i kraju muzułmańskiego przez ponad 400 lat dało taki efekt, że w polskim archetypie kulturowym istnieje walka z Tatarami czy Turkami, ale nie z islamem. Nie zapominajmy, że w XVIII wieku Turcy i Tatarzy stali się sojusznikami Polski.

A czy ta agresywna laicyzacja, która objawiła się niedawno na Krakowskim Przedmieściu, zagraża również islamowi w Polsce?

Laicka propaganda zagraża każdej religii. Ja jednak obawiam się tego, czy ta laicka część pewnego lobby politycznego nie będzie próbowała wpisać muzułmanów w orbitę swoich działań politycznych. Muzułmanie w Polsce są mniejszością - i to znaczną mniejszością. Politycy mogą próbować, korzystając z antagonizmów istniejących na świecie między naszymi religiami, zaprząc nas do nagonki na Kościół katolicki w Polsce. Tego się obawiam. Ja ze swojej strony robię wszystko, żeby tak się nie stało, ale nie jestem w stanie odpowiadać na przykład za moich współwyznawców z Ligi Muzułmańskiej, którzy jednak – mam nadzieję - na takie coś nie pójdą. Lewica atakuje przede wszystkim katolicyzm i każdy, kto nie jest katolikiem, może jej się wydawać sojusznikiem. Mówiąc o tym teraz, próbuję przed tym przestrzec. Proszę pamiętać, że w 1968 roku komuniści starali się wciągnąć polskich Tatarów w propagandę antyżydowską, ale to się im nie udało. Współcześnie ich następcy i kontynuatorzy mogą próbować podobnej gry.

Czy proces inkulturacji islamu w Polsce może być wzorem dla krajów Europy Zachodniej?

Niewątpliwie tak. Inkulturacja polskich muzułmanów, przyjęcie przez nich polskiej opcji narodowej, kulturowej i obywatelskiej powinno być wzorem do postępowania dla muzułmanów z krajów zachodnich. Działacze muzułmańscy jeszcze pod koniec XIX wieku, zwłaszcza wśród muzułmanów w dawnym imperium carskim, uważali, że polscy Tatarzy mogą być tymi, którzy wprowadzą muzułmanów do kultury europejskiej. Te doświadczenia powinny być wpisane w program asymilacji przyszłych przybyszy z krajów muzułmańskich.

Rozmawiał Łukasz Adamski.

Wywiad został  przeprowadzony dla telewizyjnego programu „Wojna Światów”.

*Prof. Selim Chazbijewicz (ur. 1955) – wywodzi się z Tatarów polsko-litewskich. Profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, współzałożyciel oraz w latach 1999-2007 prezes Rady Centralnej Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, do roku 2003 imam gminy muzułmańskiej w Gdańsku, w latach 1998-2008 współprzewodniczył Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »