Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co Pan sądzi o Donaldzie Trumpie?
Leszek Dobrzyński, klub parlamentarny PiS: Donald Trump jest jedną wielką zagadką. W USA, w Europie Zachodniej, w Polsce w czasach kierunku liberalno-lewicowego mieliśmy do czynienia z wieloma katastrofalnymi sytuacjami. Dziś przyszły czasy, kiedy społeczeństwo zaczyna mieć tego dość, i mówi staremu układowi „nie”! W USA podczas wyborów prezydenckich nastąpiło to, co miało tak naprawdę nie nastąpić. Gdyby wybory wygrała Hilary Clinton wiedzielibyśmy dziś znacznie więcej, wygrał Trump, ktoś, kto miał w ogóle się nie liczyć, ktoś kogo nikt nie brał na poważnie. Prezydent elekt jest osobą trudną do przewidzenia, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak czekać i mieć ufność, że będzie on dobrym partnerem Polski.
Jak duże jednak jest prawdopodobieństwo, że będzie on w ogóle chciał ingerować w sprawy Polski? W sprawy związane chociażby z naszym bezpieczeństwem?
Rozsądek nakazywałby, aby amerykańska polityka w znacznej mierze opierała się na zaangażowaniu w tę cześć świata w której leży Polska. Przypomnieć należy, że to nie my, a Francja i Niemcy jeszcze parę lat temu chcieli konkurować z USA.
W jaki sposób?
Dawali chociażby sygnały świadczące o tym, że to oni są mocarstwami, że pewne tereny są strefową wpływów właśnie ich, a nie USA. Moim zdaniem było to nieodpowiednie zachowanie polityczne, aroganckie. W nurt konkurujący z USA wpisywał się też Donald Tusk – wszyscy pamiętamy jego „nie” dla tarczy antyrakietowej w Polsce. Niemcy i Francja na drodze konkurencji z USA regularnie starały się poszerzyć swoją strefę wpływów. Niestety w znacznej mierze udawało im się to w Polsce, a wszystkiemu była winna koalicja PO-PSL na czele z Tuskiem.
Z jakimi konsekwencjami?
Patrząc na naszą historię, Stany Zjednoczone chcąc nie chcą musiały przychodzić swoim europejskim partnerom na ratunek. Powtórzę raz jeszcze: rozsądek wskazuje na to, że zainwestowanie w Polskę, Stanom Zjednoczonym się po prostu opłaca.
Dlaczego?
Dzisiaj czasy uległy szczególnej destabilizacji, na wschodniej flance mamy coraz to nowe zagrożenia, a prezydent Trump chwali Polskę, że ta jako jedna z nielicznych poświęca odpowiednią ilość środków budżetu na zbrojenia.
Czy kierunek pomocy Ukrainie będzie podtrzymywany przez USA?
Jest to taka sama zagadka jak sama prezydentura pana Donalda Trumpa. Myśląc logicznie dojdziemy do wniosków, że USA raczej na poziomie geopolitycznym nie będą chciały odpuścić kraju takiego jak Ukraina. Pamiętajmy, że jest to wielki kraj, z ogromnym potencjałem o strategicznym położeniu. Obrona Ukrainy powinna być racją stanu USA. Kierunek ten powinien być jasno zarysowywany już teraz, świat musi widzieć, że USA nie odstąpią, że nie boją się Putina.
Jak jest teraz?
W chwili obecnej z pewnym zdziwieniem muszę powiedzieć, że zaobserwowałem wydalenie przez Baracka Obamę rosyjskich dyplomatów pod zarzutem ataków hakerskich na amerykańskie serwery.
Co to oznacza?
Według mnie jest to przyznanie się do katastrofy polityki minionych lat. Z pewnością te ataki na cyberprzestrzeń nie zostały zapoczątkowane w trakcie wyborów prezydenckich, a miały miejsce również wcześniej. Co robiły wtedy amerykańskie służby, co robił amerykański rząd aby zabezpieczyć amerykańska politykę, cyberprzestrzeń i wszystkie strefy bezpieczeństwa przed rosyjską ingerencją? Jak to możliwe, że takie supermocarstwo jak USA dało się wykiwać rosyjskim hakerom i Rosji z której często śmieje się cały świat? Prezydent Obama zamiast opowiadać kawały w telewizji może powinien skupiać się bardziej chociażby na trosce o cyberbezpieczeństwo. Teraz cały ciężar przechodzi na Trumpa, jak sobie poradzi. Zobaczymy.
Dziękuję za rozmowę.
