FRAGMENT KSIĄŻKI Roberta Fitzgeralda, S.J pt. "Bill W. i jego sponsor", Wydawnictwo Fronda 2016
BILL W. to postać legendarna i tajemnicza. Setki tysięcy ludzi na świecie deklaruje przyjaźń z tym człowiekiem na koszulkach, breloczkach, znaczkach i pocztówkach. Choć nigdy nie widzieli go na oczy i nie znają jego nazwiska, czują z nim więź i wdzięczność za Program Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików, który przywrócił im duchowe zdrowie.
Książka „Bill W. i jego sponsor” to prawdziwy skarb. Zapisana jest w niej historia przyjaźni jezuity Eda Dowlinga i Billa Wilsona, współzałożycieli wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Książka urzeka intymnością, szczerością, głębią. Pociąga mocą, prostotą i praktycznością.
Fioletowy Mrok: depresja
Czego spodziewał się Bill po rozpoczęciu trzeźwego życia, po narodzinach AA? Być może sądził, że będzie łatwo i przyjemnie. Stało się wszak inaczej. Mężczyzna pogrążył się w głębokiej depresji.
Rozpoczął korespondencję z innymi cierpiącymi na tę chorobę. „Może przyczynimy się do przełomu w tym ciemnofioletowym obszarze neurozy (czyż nie taki ma kolor?)”. Jego walka dawała nadzieję innym, którzy po zmierzeniu się z największym uzależnieniem borykali się z „jeszcze tylko jednym” problemem.
Depresja Billa była jednak wyjątkowo głęboka i te działania niewiele pomagały. Opowiadając o powadze sytuacji opisywał dni, kiedy był tak przygnębiony, że musiał zmuszać się nawet do chodzenia.
<<< KUP TĘ NIEZWYKŁĄ KSIĄŻKĘ W NASZEJ GALERII. JEDYNIE 21 ZŁ >>>
Kiedy byłem zmęczony i nie mogłem się skupić, oddawałem się prostym czynnościom, które były dowodem życia: spacerowałem, oddychałem głęboko. Czasami wydawało mi się, że i to mnie przerasta – że jestem zbyt słaby. Mimo to zrozumiałem, że właśnie w takich chwilach nie wolno mi się poddawać, bo wpadnę w jeszcze większą depresję.
Stawiałem sobie zatem małe cele. Postanawiałem: przejdę ćwierć mili. Skupiałem się, licząc oddechy – dajmy na to, sześć kroków i głęboki oddech, potem cztery przy wydechu. Po ćwierci mili okazywało się, że mogę iść dalej, może jeszcze pół mili. A potem następne, a nawet następne.
Był to zachęcający efekt. Opuszczała mnie urojona słabość (która jest tak typowa w stanach depresji). Spacery, a w szczególności oddychanie, stały się istotną afirmacją życia, odsuwały ode mnie porażkę i śmierć. Liczenie było minimalną dyscypliną koncentracji, która pozwalała mi oderwać się od gnębiącego mnie strachu i poczucia winy.
Bill zmuszał się także do pisania co najmniej pół strony Dwunastu Kroków i Dwunastu Tradycji dziennie. Nowojorskie Archiwum AA posiada teczkę pełną listów, które pisał on do innych cierpiących na depresję. W listach tych widzimy przykłady prób, jakie podejmował, aby wydostać się z choroby. Sekretarka Billa Nell Wing wspomina, że jego bliscy byli mocno zaniepokojeni. Bywały dni, gdy Bill w trakcie dyktanda załamywał się i zaczynał szlochać.
Przecież przydarzyło mu się tyle dobrego, przecież udało mu się odstawić alkohol. Skąd ta depresja? W liście do innego starego nałogowca pisał: „W trakcie zdrowienia inni także walczyli z depresją”. Dziś wiele osób potrafi zrozumieć Billa. Choć stawiają czoło swojemu uzależnieniu, szybko znajdują inne nałogi (palenie, jedzenie, seks itd.), którymi trzeba się zająć. Reakcją jest złość. „Boże, znów!”. Niektórzy reagują na to wpadając w depresję.
4 stycznia 1956 roku Bill napisał list do cierpiącego na depresję Ollie’ego: „Chyba połowa starych bywalców ma jakieś nerwice. Ja na pewno się do nich zaliczam”. Harry Jones z Detroit otrzymał następującą refleksję: „Masz charakter bardzo podobny do mojego. Może wspólnie odkryjemy, jak silnie potrafi działać 12 Kroków”. W liście do „Babe” N. Bill pisał: „Uwierz mi, doskonale wiem, jak cierpiałaś, i cieszę się, że zdrowiejesz. Wśród starszych członków AA bardzo często zdarzają się załamania nerwowe. Absolutnie zgadzam się z Tobą, problemy zdrowotne mają duży wpływ na nasze samopoczucie. Uważam także, że odstawienie alkoholu może zaostrzyć u wielu z nas stany nerwicowe. Po kilku latach trzeźwości objawy mogą stać się bardzo gwałtowne”.
Bill w rozmowie z Nell Wing zastanawiał się, czy jego depresja nie jest przypadkiem powodowana zaburzeniami biochemicznymi. Doświadczał stanów maniakalno-depresyjnych: najbardziej upośledzające okresy depresyjne następowały po chwilach intensywnego wysiłku fizycznego i emocjonalnego8. Na nieszczęście niektórzy członkowie AA twierdzili, że Bill po prostu nie pracuje „wystarczająco usilnie” nad wykonywaniem Kroków.
Tak właśnie Bill i Ojciec Ed znaleźli się w kręgu cierpienia. Bill miał depresję, a Ojciec Ed artretyzm. Obydwaj walczyli z grzechem braku umiaru – jeden w piciu alkoholu, drugi w jedzeniu. W kolejnym liście o depresji, do Lloyda, Bill napisał: „Istotą sukcesu AA jest fundament cierpienia; to nie jest typowa opowieść o amerykańskim śnie”. Spostrzeżenia Billa były radykalne, alternatywne. W komentarzu do Jedenastego Kroku „Dążyliśmy poprzez modlitwę...” mówił, że cierpienie jest kluczem do rozwoju.
Nawet, gdy mimo usilnych starań ponosimy porażkę, odnotujmy to jako zdarzenie największego znaczenia. Jeśli tak zrobimy, ból upadku przemieni się w wartość. Ta wartość da nam motywację do dalszej drogi. Ktoś bardzo mądry powiedział kiedyś, że cierpienie jest miarą wszelkiego rozwoju duchowego. My, Anonimowi Alkoholicy, możemy się zgodzić z tymi słowami, bo dobrze wiemy, że cierpienie picia musiało poprzedzić trzeźwość, a zanim nastąpił spokój, musiała targać nami rozterka”.
Tym „kimś mądrym” był prawdopodobnie Ojciec Ed, który krąg cierpienia nazwałby „Radosnym Ogrójcem”. Swoje cierpienie ofiarowywał Krzyżowi. Taka była jego osobista interpretacja Szóstego i Siódmego Kroku.
Moim zdaniem Szósty Krok jest granicą, którą przekraczają tylko dojrzali członkowie AA. To miłość do Krzyża. Szósty Krok mówi, że człowiek nie jest prawie gotów, lecz całkowicie gotów, że nie tylko pragnie, ale jest przygotowany. To istotna różnica pomiędzy pragnieniem a zgodą na to, aby Bóg oczyścił nas z wad. Szymon Cyrenejczyk zgodził się na cierpienie, ale tu chodzi o wielkie pragnienie, miłość, czyli o to, co Chesterton nazywał «ukochaniem Krzyża przez Chrystusa».
Siódmy Krok urzeczywistnia to pragnienie, gdyż jest pokorną prośbą do Boga, aby usunął wady... Obojętność, która ma zastosowanie w życiu ascetycznym, pasuje doskonale do AA. Im bardziej człowiek rozwija się we wspólnocie AA, tym bardziej rosną wyzwania, siła i zyski.
Ojciec Ed mówił o tym, co przeżywał Bill: postępującej obojętności, bólu i rozwoju, po których następował jeszcze głębszy ból i większy rozwój. W 1942 roku Ojciec Ed napisał, że postęp w życiu duchowym osiąga się „nie poprzez sukcesy, a poprzez obojętność”. Depresja była trudniejszą z dróg, ale nauczyła Billa większej obojętności i rozeznania.
W korespondencji z innymi cierpiącymi na depresję osobami Bill często zachęcał chorego do wypróbowania różnych kuracji: zażywania witaminy B3, spacerów i głębokich oddechów, medytacji, Dwunastu Kroków. Bill H. z Teksasu mówił o strachu przed depresją, i otrzymał odpowiedź: „Spokojnie, śpiesz się powoli, robimy co możemy. Uwierz mi, ja też przez to przeszedłem”.
