W rozmowie z "Plus Minus" Katarzyna Łaniewska mówi, dlaczego zdecydowała się wystąpić w filmie "Solidarni 2010", a później udzielić wywiadu "Naszemu Dziennikowi". Aktorka opowiada też, jakie byly reperkusje tych kroków. "Ja już jestem spalona. Niedawno były dwa pochody w obronie Trwam, też na nich artystycznie wystąpiłam. To jest dziś taki drugi obieg, co prawda gazety są oficjalnie w kiosku, ale ma pan rację, że nie traktuje się tego poważnie. Nie mogę zrozumieć kolegów, choć wydawało mi się, że myślą samodzielnie, dlaczego nie dostrzegają, co się dookoła nich dzieje, jak władza nimi manipuluje" - mówi w rozmowie z "Plus Minus" i dodaje, że może sobie teraz pozwolić na występy w Telewizji Trwam. "Bo mogę, bo nie muszę się już bać, że będę spalona w środowisku i nie dostanę żadnej roli, tak jak boją się inni". 

 

Łaniewska mówi też, że nie utrzymuje zbyt częstych kontaktów z dawnymi znajomymi, bo oni już nie chcą się z nią spotykać "Wcześniej byliśmy bardzo blisko, a dziś przestali mnie do siebie zapraszać, bo oni chcą dalej istnieć w telewizji, chcą dalej dostawać pieniądze na swoje projekty od władzy, od samorządu. Oni szczerze się boją mieć ze mną kontakt, bo ja jestem jakby trędowata. Znajomość ze mną byłaby dla nich bardzo ryzykowna. W takim kraju żyjemy, czy to jest normalne?" - pyta. 

 

eMBe/Rp.pl