1.Posiadacze tzw. kredytów frankowych (głównie na zakup mieszkania) to ponad 600 tysięcy rodzin i o ile wcześniej duża część z nich zmagała się z bankami, które udzieliły im tych kredytów na własną rękę, to teraz coraz częściej występują wobec nich w sposób zorganizowany.

Jakiś czas temu powstało w Krakowie stowarzyszenie Pro Futuris skupione wokół Tomasza Sadlika, który w tym tygodniu ogłosił powstanie partii politycznej pod nazwą Porozumienie Ruchów Obywatelskich (PRO), której głównym celem jest upominanie się o ludzi pokrzywdzonych przez banki.

Z kolei w ostatni piątek po kilkakrotnych wcześniejszych protestach w Warszawie powstało stowarzyszenie pod nazwą Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB), które przyjęło statut i wybrało swoje pierwsze władze.

W stowarzyszeniu są ludzie których poglądy polityczne rozlewają się od lewa do prawa ale łączy ich jak to ujął jeden z członków zarządu stowarzyszenia Maciej Pawlicki „chcemy żyć w państwie prawa, które nie kłania się korporacjom i zawsze staje po stronie swego pracodawcy czyli narodu”.

2. To środowisko z kolei przyjęło koncepcję realizacji swych celów poprzez współpracę z już istniejącymi na scenie politycznej partiami i ugrupowaniami które, będą skłonne umieścić w swoich programach wyborczych rozwiązanie problemu kredytów walutowych.

Przedstawiciele tego środowiska spotkali się pomiędzy I i II turą wyborów prezydenckich z kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą i uzyskali od niego deklarację, że jeżeli zostanie wybrany już w pierwszych miesiącach swego urzędowania złoży projekt ustawy, który uzna tzw. kredyty walutowe za instrumenty spekulacyjne wysokiego ryzyka i tym samym pozwoli wszystkim zainteresowanym na ich przewalutowanie na złote po kursie z dnia uzyskania kredytu (po wyborze prezydent - elekt tę deklarację potwierdził).

Kredyty te więc zostałyby najprawdopodobniej potraktowane jako kredyty złotowe od momentu ich udzielenia i w związku z tym tak jak tamte oprocentowane, jednocześnie jednak kredytobiorca uzyska możliwość odzyskania od banków poniesionych kosztów tzw. spreadów (na tym właśnie banki udzielające kredytów frankowych głównie zarabiały).

3. Jak z tego wynika stowarzyszenia tzw. frankowiczów nie mają już żadnej nadziei, że ich problemy mogą zostać rozwiązane przez rządzącą koalicję Platformy i PSL-u i dlatego nastawiają się na współpracę z obecną opozycją, a głównie z największą partią opozycyjną tj. Prawem i Sprawiedliwością.

I mają rację bo jak się okazuje mimo wszystkich deklaracji składanych w ostatnich miesiącach przez ministrów rządu Ewy Kopacz, że są zwolennikami udzielenia pomocy posiadaczom tzw. kredytów frankowych przez banki, podejmują decyzje z nimi sprzeczne.

Chodzi między innymi o stanowisko polskiego rządu które zostało przesłane do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu w październiku 2014 roku w związku z rozpatrywaniem przez ten Trybunał pytania węgierskiego Sądu Najwyższego w sprawie kredytów denominowanych w walutach obcych czy mówiąc w uproszczeniu są one kredytami czy też instrumentem finansowym (transakcją terminową) na gruncie dyrektywy 2004/39/WE.

Polski rząd zasygnalizował Trybunałowi, że stwierdzenie nieważności postanowień walutowych w kredytach denominowanych w walutach obcych, a w konsekwencji konieczność ich przewalutowania, może spowodować negatywne konsekwencje dla banków w Polsce i wygenerować po ich stronie starty rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych.

W ten sposób rząd Ewy Kopacz jednoznacznie stanął po stronie zagranicznych banków, które udzieliły dużej ilości kredytów denominowanych w walutach obcych, a nie po stronie kredytobiorców, choć szefowa rządu deklarowała parokrotnie publicznie, „że mając do wyboru interes banków lub ich klientów zawsze wybierze interes klientów.

4. Problemy środowiska tzw. frankowiczów wreszcie ktoś musi potraktować poważnie, ponieważ jest to zalążek nowej klasy średniej, a uwikłanie ich w toksyczne instrumenty finansowe, doprowadziło już znaczną część ludzi z tej grupy na swoisty skraj przepaści.

Ponadto tak duża liczba potencjalnych wyborców może przesądzić o wyniku jesiennych wyborów parlamentarnych, a ugrupowanie które przedstawi rozsądny projekt ustawy rozwiązujący ich problemy, zapewne uzyska ich wsparcie.

Zbigniew Kuźmiuk/salon24.pl