Marta Brzezińska: Kilka dni temu wystartował portal Zmieleni.pl, na którym zbiera pad podpisy za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych. Natamet.pl, pisząc o ten inicjatywie, zatytułował newsa „Paweł Kukiz coraz bliżej polityki”. To jak to jest panie Pawle, aspiruje Pan do Sejmu (śmiech)?
Paweł Kukiz: Dziennikarze mainstreamowych mediów są już tak spaczeni, że każdy głos obywatelski w obronie elementarnych obywatelskich praw jest traktowany jako ingerowanie w politykę. Bardzo często spotykam się z komentarzami typu: „Co ten śpiewak będzie mówił? Od śpiewania jest, a nie od polityki” (śmiech). Ludzie zasadniczo uważają, że na tematy polityczne mogą się wypowiadać jedynie zawodowi politycy, tak jak to było w '68 - „pisarze do piór, studenci do nauki”. Krótka piłka. To przykład w jaki sposób ten partyjniacki system funkcjonuje. Jeśli będzie on dalej szedł w kierunku jeszcze większego usankcjonowania wszechwładztwa partii, to za chwileczkę Marek Jurek, jeśli zechce kandydować do Sejmu, będzie musiał przyznać, że aborcja to taka niegroźna rzecz, bo przecież wszystkie partie obecne na polskiej scenie politycznej w mniej lub bardziej wyraźny sposób dają ciche przyzwolenie na zabijanie nienarodzonych dzieci.
Wracając do Pańskiego projektu Zmieleni.pl – co chce Pan osiągnąć? Na czym polega akcja?
Mój projekt nie ma absolutnie nic wspólnego z polityką. Jeszcze kilka lat temu mocno popierałem Platformę, bo miała ona w swoim programie zmianę systemu politycznego i wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. To był powód zasadniczy, podstawowy. W ogromnym skrócie można powiedzieć, że opowiadam się za takim systemem, w którym parlament jest wybierany na wzór Wielkiej Brytanii, a prezydent posiada uprawnienia podobne do prezydenta Francji, czyli za systemem prezydencko – parlamentarnym. O ile w przypadku prezydenta ten koloryt partyjny jest czymś naturalnym (on jak najbardziej ma odzwierciedlać przewagę jakiegoś światopoglądu w danym momencie w historii), o tyle Sejm jest najwyższą formą samorządu. Tutaj powinna liczyć się fachowość, a nie wierność wodzowi. W tej chwili mamy do czynienia z pięcioma PZPR'ami. Jest wódz, który ma swoich żołnierzy i umieszcza ich na listach wyborczych, kierując się kryterium proporcjonalności. Ale ta proporcjonalność polega na tym, że on im daje pierwszeństwo na listach wprost proporcjonalnie do stopnia ich wierności i posłuszeństwa względem niego. Na tym polega w Polsce system proporcjonalny. Proszę zauważyć, że dodatkowo ci posłowie są związani dyscypliną partyjną, czyli mówią zawsze jednym głosem. Oni nie pełnią roli reprezentantów, ale współtworzą siłę liczebną armii wodza. Priorytetem przy głosowaniu nie są dla nich oczekiwania wyborcy , ale wskazania wodza. W związku z tym, jeśli już mamy zostać przy takim systemie, to może zrezygnujmy z instytucji posłów, a zostawmy tylko tych pięciu szefów partii (śmiech). Wtedy zobaczymy, jakie to będą oszczędności.
Wierzy Pan, że ten chory system, w którym mamy partie wiernopoddańczych wodzowi posłów kiedyś się zmieni?
Liczę bardzo na Solidarność pod przewodnictwem Piotra Dudy. Nadzieje, które wiążę z tą osobą nie są bezpodstawne, ponieważ to Duda rozpoczął skuteczny proces odpolityczniania Solidarności, zajmując się frakcją „śniadkowską”, która stawała się przybudówką PiS. Mnie chodzi o Solidarność taką, która jest trybunem ludowym, która występuję w imieniu Polski w sytuacji zagrożenia państwowości, a z taką mamy ewidentnie do czynienia, co do tego nie ma wątpliwości. Akcja Zmieleni.pl to tylko taka iskierka, która kosztuje parę groszy. Będziemy jeździć po Polsce z taką listą, a potem zobaczymy, co dalej. Na pewno nie złożymy tej listy do Sejmu, bo żaden z tych klanów nie jest zainteresowany zmianą ordynacji. Mam nadzieję, że listę przyniesie na Wiejską „Solidarność” wspólnie z 200 tysiącami manifestantów.
Rozmawiała Marta Brzezińska

