Ks. Stanisław Małkowski dla Frondy o Bydgoszczy: Artyści-bluźniercy służą diabłu - na własną zgubę - zdjęcie
29.09.16, 18:00

Ks. Stanisław Małkowski dla Frondy o Bydgoszczy: Artyści-bluźniercy służą diabłu - na własną zgubę

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: W Teatrze Polskim w Bydgoszczy odbyło się niedawno duże wydarzenie kulturalne, Festiwal Prapremier. W tym roku tematyka dotyczyła ostatnich wydarzeń w Europie. W jednym ze spektakli, „Naše nasilje i vaše nasilje” (Nasza przemoc i wasza przemoc”) pojawiły się obrzydliwe, bluźniercze sceny: muzułmanka w hidżabie wyciągająca z narządów rodnych polską flagę i Chrystus, który schodzi z krzyża, by gwałcić ową muzułmankę. Reżyser tłumaczył, że chciał ostrzec przed kierunkiem, w jakim zmierza Europa- „nową formą faszyzmu”.

Ks. Stanisław Małkowski: Konieczna jest zdecydowana reakcja zarówno władz państwowych, lokalnych, samorządowych, jak i kościelnych. Podobne sytuacje z przeszłości, jak np. wystawa w CSW czy też spektakl „Golgota Picnic” pokazały, że protesty środowisk katolickich, polegające na modlitwie, są skuteczne. Ja sam nie dam rady pojechać do Bydgoszczy, zresztą nawet, gdybym zorganizował jednoosobowy protest”, byłoby to bezsensowne, dlatego mam nadzieję, że będzie zdecydowana reakcja władz, jak i tamtejszej diecezji.

Ci „artyści” w ten sposób, przy okazji, niepotrzebnie plugawią własne nazwisko. Nie wiem w ogóle, co to ma wspólnego z kulturą.

Jak można zapobiec takim wydarzeniom, zwalczyć bluźnierstwa? Mnie osobiście takie „spektakle” bardzo dotykają

Po pierwsze: jak wspomniałem na początku, zdecydowana reakcja władz, po drugie: protesty. Przede wszystkim modlitewne. Na przykład modlitwa różańcowa, tak jak w przypadku „Golgota Picnic”. Potrzebne jest również odmawianie egzorcyzmu. Uczestniczyłem niedawno w takim modlitewnym proteście pod Sejmem, podczas debaty na temat ustawy zapewniającej prawo do życia i tej konkurencyjnej, dotyczącej prawa do zabijania dzieci poczętych. Był tam tłum bardzo agresywnych osób, usiłujących zagłuszyć naszą modlitwę, był też kordon policji, który rozdzielał obie manifestacje...

Obserwowałam protesty przeciwko „Golgota Picnic”, o których Ksiądz wspomina, zapoznałam się nawet z tekstem sztuki, który był wówczas dostępny w internecie, dla mnie była nie tylko bluźniercza, była również „po ludzku” obrzydliwa, wulgarna i po prostu niesmaczna, myślę, że nie tylko dla katolika, w ogóle dla człowieka, który ma choćby elementarną wrażliwość. Twórca „Golgota Picnic” słynie zresztą z szokowania za wszelką cenę, w przeszłości inna jego sztuka oburzyła też np. ekologów, często przecież mocno „lewicujących”. Było więc „Golgota Picnic”, był lider zespołu Behemoth, drący na scenie Biblię, były „instalacje artystyczne” Doroty Nieznalskiej czy Jacka Markiewicza... Kiedy katolicy protestują przeciwko takiej „sztuce”, tak jak Ksiądz wspominał- modląc się Różańcem, ale często też np. pisząc petycje, apele do parlamentarzystów, środowiska lewicowo-liberalne czy ateistyczne protestujących określają „katotalibami”, co jest moim zdaniem bardzo krzywdzące dla katolików, którzy przecież nie zabijają i nie stosują przemocy za obrazę uczuć religijnych, a modlitwa nie robi nikomu krzywdy... Gdzie w ogóle są granice wolności sztuki? Mówi się, że artysta musi „szokować”. Czy jednak można się posuwać aż do bluźnierstw czy profanacji symboli narodowych, nawet jeśli Jezus, krzyż czy flaga albo godło dla samego artysty znaczą niewiele?

To w ogóle nie jest sztuka. Jeśli ktoś przykładowo, jest koprofagiem i czerpie przyjemność ze spożywania kału, nie można go stawiać na równi z człowiekiem, który normalnie się odżywia. Zresztą, z wyjątkiem pewnych zboczeń, jak to, o którym wspomniałem, inne, bardzo liczne, są aprobowane i nie tylko stawiane na równi z normalnymi zachowaniami w sferze cielesnej, ale nawet w pewien sposób wywyższane, promowane i nagradzane. Zło nazywa się dobrem, dobro-złem, a w dodatku to zło nazwane dobrem uzyskuje protekcję różnych organizacji, instytucji czy lewackich bojówek. Tym bardziej potrzebna jest również Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, w całej Polsce, nie tylko w miejscach, gdzie Bóg jest bluźnierczo znieważany, gdzie profanuje się Kościoły, wizerunek Chrystusa i Matki Najświętszej. Potrzeba także bardziej zdecydowanej odpowiedzi ze strony Kościoła i Państwa, zaś Krucjata Różańcowa nie powinna się ograniczać do inicjatywy kilkunastu biskupów czy księży. Gdyby podjęło ją te 150 tysięcy wiernych w Polsce, mogłaby zyskać choćby taką rangę, jaką zyskała- skuteczna-krucjata węgierska. To walka duchowa. Wracając jeszcze do samego „spektaklu” w bydgoskim teatrze i podobnych wydarzeń kulturalnych, ludzie, którzy zachowują się tak ohydnie i bluźnierczo, są w oczywisty sposób sługami diabła. Dlatego uważam, że nie należy poprzestawać jedynie na coraz częściej odmawianym w kościołach egzorcyzmie za wstawiennictwem św. Michała Archanioła, to powinno się dziać na skalę krajową, w kościołach w całej Polsce. Takie wydarzenia „kulturalne” to oczywisty przejaw działalności diabła, który używa tych „artystów” jako narzędzi, zresztą na ich własną zgubę, jeżeli nie opamiętają się w porę. Odpowiedź musi być zdecydowana. Bóg jest oczywiście wszechmocny, a zastęp aniołów i świętych w niebie są silniejsze od całej zasobności piekła. Jednak o ile diabeł wchodzi nieraz, zupełnie nie licząc się z ludzką wolnością, o tyle Bogu, aniołom i naszym świętym sprzymierzeńcom, potrzebne jest nasze zaproszenie i współdziałanie.