Ks. prof. Waldemar Cisło dla Frondy: Czy Europa da się bezwolnie zniszczyć islamistom? - zdjęcie
08.08.16, 11:18

Ks. prof. Waldemar Cisło dla Frondy: Czy Europa da się bezwolnie zniszczyć islamistom?

Portal Fronda.pl: W ciągu niespełna miesiąca przeprowadzono w Europie kilka krwawych ataków motywowanych islamem. Życie stracił też katolicki kapłan, zaatakowano dwóch innych duchownych.

Ks. prof. UKSW, dr hab Waldemar Cisło, (Pomoc Kościołowi w Potrzebie): W Europie mamy do czynienia z dużym problemem poprawności politycznej. Już w latach 70. socjologowie i profesorowie filozofii we Francji przekonywali, że islam nie jest kompatybilny z cywilizacją zachodnioeuropejską budowaną na chrześcijaństwie. To pierwsza rzecz, którą musimy sobie uświadomić, czy nam się to podoba, czy nie. W Europie jesteśmy nastawieni na dialog. Mieszkają na naszym kontynencie wyznawcy różnych religii czy denominacji. Nauczyliśmy się obok siebie żyć, mamy to wypracowane. Od 70 lat, poza mniejszymi konfliktami na Bałkanach, nie ma w Europie wojen. To zamknęło nam oczy na wiele rzeczy. Dziś konfrontujemy się z wielkimi problemami płynącymi  z takich krajów, jak Irak, Syria czy kraje Afryki Północnej. W niektórych toczą się wojny, w innych panuje ogromna bieda. Zwłaszcza Nigeria jest tego dobrym przykładem tego drugiego; choć to państwo zasadniczo bogate, bo posiadające duże zasoby surowców, to z tego bogactwa korzysta zaledwie kilka procent ludności, a reszta żyje w głębokiej biedzie. Brakuje leków, dróg, szkół. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Nigeria była porównywana z Polską. Dziś w Nigerii ponad 180 mln mieszkańców, w Polsce - 37.

Mamy zatem dwa źródła problemów: biedę i konflikty zbrojne. Wszyscy ludzie cierpiące z ich powodu chcą dostać się do miejsca, które uważają za ziemię obiecaną – Europę. A Europa jeszcze niefortunnie ich zapraszała. Tymczasem nie potrafimy sobie poradzić z problemem imigrantów. Uciska nas poprawność polityczna i nie mówi się tego, co powinno zostać powiedziane: jeżeli ktoś przychodzi do czyjegoś domu, to powinien szanować zasady gospodarza. W Polsce to wymaganie sformułował wyraźnie marszałek Morawiecki, pytając, czy ci ludzie przychodzą do nas, by żyć tymi wartościami, którymi my żyjemy od wieków? A może przynoszą tu wojnę, gwałt i brak poszanowania dla drugiego człowieka? Niestety, ostatnie wydarzenia pokazują coraz bardziej, że muzułmanie osiedlający się w Europie przynoszą tę radykalną twarz islamu. Zabijają ekstremiści, ale jak bardzo brakuje potępienia tych wszystkich zamachów ze strony islamskich autorytetów. Nie wystarczy stwierdzić, że w Koranie nie da się tego wyczytać, bo nie brakuje imamów, którzy mówią zupełnie co innego.

Czy Europa jest skazana na dalsze brnięcie w popełnione dotychczas błędy?

Dziś stajemy się bezradni. Przez tolerancję i źle pojętą asymilację, przez błędną politykę imigracyjną. Wielu stawia pytanie, po co są jeszcze granice, skoro bez żadnej kontroli mogą przekraczać je setki tysięcy ludzi? Społeczeństwa jednak powoli zaczynają mówić nie. Widzimy wielkie protesty we Francji, gdzie ludzie są niesamowicie niezadowoleni z działań prezydenta i służb. Przecież nad Sekwaną od wielu miesięcy panuje stan wyjątkowy, a ciągle dochodzi do takich tragedii, jak w Nicei. W Niemczech, choć kraj ten w powszechnym odczuciu uchodzi za wzorowo zorganizowany, panuje surowa cenzura w mediach. Nie publikuje się choćby statystyk narodowości więźniów, by nie powodować niepokojów. Wygląda to na państwo totalitarne, które wszystko cenzuruje. Towarzyszy temu rosnący radykalizm – cały czas wzrasta popularność Alternatywy dla Niemiec. Partia ta jest przy tym zewsząd rugowana. Włącza się w to nawet Kościół katolicki w Niemczech – gdy w Lipsku odbywał się kongres katolików Katholikentag, wpuszczono nań wszystkich, czerwonych i zielonych, ale nie AfD, choć partia ta ma 15 procent poparcia. W dyskusji trzeba tymczasem używać wszystkich argumentów.

Przez islamistów prześladowani są nie tylko chrześcijanie w Europie, ale przede wszystkim na Bliskim Wschodzie. To problem nierozwiązywalny?

Przypomnę tu o księdzu Douglasie Bazim z Iraku, który został porwany przez islamistów. Gdy w tle puszczano Koran, wybito mu wszystkie zęby i połamano kości, by pokazać, jak miłosierny jest Allach. Przez kilka dni nie dawano mu nawet pić. Ks. Douglas doświadczył tej słynnej gościnności i pokoju religii islamskiej. Kapłan ten przemawiając we Wrocławiu mówił mniej więcej tak: W Europie mówicie, że tylko 10 proc. muzułmanów to przedstawiciele radykalnego islamu. Gratuluję wam – kilkaset milionów terrorystów nie stanowi dla was problemu!  Z kolei ksiądz Denkha A Joola, opiekujący się obozami w Irbilu prowadzonymi przez Polaków, mówił tak w jednej lubelskich parafii: Moi drodzy, ja wyjeżdżam. Nie boję się o sobie, ale boję się o was. W moim przekonaniu pierwszym krajem, który będzie miał islamskiego prezydenta, będzie Francja. Ks. Denkha mówił o tym jeszcze na długo przedtem, zanim merem Londynu został muzułmanin. Te słowa powinny dać nam do myślenia. Ks. Denkha prosił, byśmy pamiętali, że w ostatnim stuleciu takich fal prześladowań, z jakimi mamy do czynienia dzisiaj, było dziesięć. Mówił: Zanim dotrzecie do tej ropy, do której dążycie, przejdziecie przez pokłady krwi chrześcijan…  Nie dopuszczajcie do tego, by stało się to w Europie. Skłócony Egipt przed wiekami przyjmował muzułmanów jako wyzwolicieli; dziś chrześcijanie są tam eksterminowani. W Iraku chrześcijaństwo jest całkowicie wymazywane. W 2003 żyło tam 1,5 mln wyznawców Chrystusa, dzisiaj 250 tysięcy.

Patrzymy na cierpienie chrześcijan i jazydów w Iraku i Syrii, słyszymy o zbiorowych gwałtach na kilkuletnich dzieciach… A co my na to mówimy? Na początku tego roku w norweskim ośrodku dla uchodźców zbiorowo zgwałcono 3-letniego chłopca. Przedstawicielka firmy „Hero”, która prowadzi 40 proc. takich ośrodków w Norwegii, skomentowała tę sprawę dosłownie tak: Nie można narzucać pojedynczego kodu kulturowego, który wskazywałby, jakie zachowania są dobre a jakie złe, ponieważ żyjemy w wolnym społeczeństwie. Musi być tolerancja dla postaw, które mogą wydawać się niemoralne z punktu widzenia tradycyjnych norm.

Można zapytać, jak daleko pójdzie to wariactwo? Czego jeszcze trzeba, by Europa zaczęła myśleć?

 

Wkrótce opublikujemy drugą część rozmowy, w której ks. prof. Waldemar Cisło odpowiada, czy możliwy jest w ogóle islam pokojowy i czy mogą powieść się jakiekolwiek próby jego reformy. Zapraszamy!