Ks. Piotr Spyra: Chrześcijanin nie boi się ciemności - zdjęcie
07.01.22, 12:22Fot. archiwum prywatne

Ks. Piotr Spyra: Chrześcijanin nie boi się ciemności

3

Chrześcijaństwo nie jest religią strachu przed mocami ciemności ani też nie polega na izolowaniu się od wpływów „złego świata”. Mamy natomiast robić to, co Jezus, czyli zamieszkać pośród ciemności i cierpliwie oraz bez lęku robić swoje.

POŚRÓD CIEMNOŚCI

Gdzie zamieszkał Jezus po swoim chrzcie? Jakie miejsce spośród wszystkich możliwych wybrał sobie jako swoją bazę i centrum ewangelizacji? Czytamy dziś, że Jezus osiadł w Kafarnaum, nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Dlaczego akurat tam? Wydaje się, że stały za tym przyczyny praktyczne i teologiczne. Praktyczne, bo było to handlowe miasto nadgraniczne, łączące kilka ważnych szlaków komunikacyjnych. Jezus zatem osiedla się więc w ruchliwym mieście, łączącym kilka ościennych kultur, a może nawet religii. A wszystko to dzieje się również dlatego, aby się wypełniły proroctwa: "Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło".

Jezus nie ucieka od ciemności, jaka kryje się w innych, nawet wrogich kulturach i religiach. Jezus nie walczy z nimi ziemskimi metodami. Jezus nie ucieka również od ludzi, w których jest ciemność, bo przecież w handlowym mieście "multi-kulti" łatwo się pogubić. Jezus tę ciemność oświetla sobą. Jest pośród tych ludzi i przez swoje zamieszkanie, tam gdzie jest wnosi Dobrą Nowinę, bo wie, że światłość jest mocniejsza od ciemności. Tak samo mamy robić my wobec ciemności dzisiejszego świata.

Nie zawsze jednak umiemy ewangelizować tak jak Jezus.  Zbyt często kieruje nami strach przed ciemnością w innych osobach/kulturach/religiach, albo chcemy ewangelizować ziemskimi metodami: walką, ucieczką, narzekaniem jak to dawniej było lepiej. Zapamiętaj kilka ważnych wskazówek.

A MOŻE JEDNAK UCIEC?

Nie uciekniesz przed ciemnością. Jeśli masz "trudne" osoby w pracy czy w rodzinie, albo sam nosisz w sobie ciemność - będziesz miał pokusy, że zmiana miejsca zamieszkania wszystko załatwi i że w nowym środowisku, czy w innej rodzinie będzie ci lepiej. Niestety, najczęściej jest to iluzja, którą zły duch lubi karmić naszą wyobraźnię. Nie chodzi o to, aby uciec (chyba, że są to uzasadnione i rozeznane duchowo przypadki zerwania więzi z osobami toksycznymi). Nie ma ludzi idealnych i świętych, dlatego nawet jeśli się wyprowadzisz, szybko przekonasz się, że ucieczka nic nie pomogła. 

Lepiej jest robić to co Jezus - zamieszkać pośród ciemności i nawrócić się, czyli zmienić myślenie, a więc zrozumieć, że światłość jest większa od ciemności. Jeśli tylko będę miał w sobie światłość Jezusa, nic mi nie grozi. I może właśnie po to stawia mnie Bóg w konkretnym środowisku lub rodzinie, abym - skoro mam w sobie więcej światłości od moich bliskich - dawał im tę światłość. Moim zadaniem jest tylko pielęgnowanie tej światłości, a Bóg będzie się mną posługiwał tak jak chce, w czasie którym chce i robił to, co chce.

A MOŻE LEPSZA WALKA I POKAZYWANIE ZŁA?

Ponieważ królestwo Jezusa nie jest z tego świata, oznacza to, że metody ewangelizacji i walki ze złem również nie są z tego świata. Ze złem nie walczy się złem. Z ciemnością nie walczy się ciemnością. Z grzechem świata nie zwyciężysz krzykiem, ani pustym narzekaniem, że kiedyś było lepiej.

Świat możemy zmienić tylko i wyłącznie prowadzeniem innych do Jezusa. Bardzo często zupełnie źle rozumiemy dzisiejsze przesłanie ewangelizacyjne "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo Niebieskie". One nie oznaczają "Uwaga, apokalipsa bliżej! Wasz koniec już bliski! Nadchodzą noce ciemności! Diabeł opanował świat! Teraz Bóg wytraci wszystkich grzeszników. Ostatnia szansa, bo jak nie to przepadniecie!".

Te słowa oznaczają zupełnie co innego! Lepiej je przetłumaczyć tak: "Ludzie! Bóg istnieje i jest pośród nas! Działa właśnie teraz, jest blisko. Patrzcie co robi i co głosi! Przyszedł, aby nam ulżyć w cierpieniach. Oto chorzy są uzdrawiani! On pokonuje nawet wszelką moc diabła - każde zniewolenie, smutek, pustkę, samotność. Każdemu chce powiedzieć coś dobrego, jak jest ważny dla Boga i jak jest piękny w Jego oczach! Jak On cudownie mówi o Ojcu, który się o nas troszczy! Jak On traktuje grzeszników! Możemy namacalnie dotknąć tu na ziemi Królestwa Boga, dlatego żyjemy w niezwykłych czasach! Dlatego mamy się nawracać, czyli dosł. zmieniać dotychczasowe fałszywe myślenie o Bogu i o sobie, a także pójść całkowicie za tą nauką z mocą, bo tylko Jemu zależy na nas. Nie warto więc trzymać blisko z jakimkolwiek grzechem, bo zostanę oszukany i upokorzony przez kłamliwe moce ciemności".

Czy tak opowiadasz innym o Jezusie? Czy może w twojej "ewangelizacji" skupiasz się na widzeniu wszędzie zła lub narzekaniu? A może robisz to, ponieważ sam jeszcze nie doświadczyłeś na sobie mocy Królestwa Bożego, które przychodzi w Jezusie? Pomyśl dziś, co znaczy, że w Jezusie "blisko jest Królestwo Niebieskie" i co to znaczy, że Jezus jest "Dobrą Nowina" i głosi "Dobrą Nowinę".

Ks. dr Piotr Spyra

Tekst ukazał się na profilu ks. Piotra Spyry na Facebooku.

Komentarze (3):

Antychryst2022.01.9 10:41
Lot właśnie mieszkał pośród przykładowej ciemności - Do czego S p y r a ty śmieciu namawiasz ze strachu przed swoim panem?
Żyd Anonim - wieczny nudziarz2022.01.7 16:03
Od urodzenia cierpię na ostry oraz przewlekły syndrom antypolonizmu i antyklerykalizmu. (Wyssałem to z mlekiem matki.) Jest to ewidentna mania prześladowcza. W szczególności, Osoba Matki Bożej wywołuje u mnie odruchową wściekłość, bo to Ona pokonała tego, którego jestem kundlem, jazgoczącym na tym forum od lat. Podobnie JP2, który tyle ludzi na całym świecie uchronił od piekła. Wielcy święci, szczególnie św. Siostra Faustyna i Padre Pio, to dla mnie tylko "pyerdolnięci psychole". Święty męczennik Maksymilian Kolbe to "antysemita" (bo 3 razy napisał niewygodną prawdę o Żydach). Gdy słyszę słowa: "Boże Miłosierdzie", "Eucharystia", "cud Eucharystyczny", "Niepokalane Poczęcie", "Ewangelia", "różaniec", "katolicka Polska", "Radio Maryja" to mam drgawki, wysypkę i permanentną $raczkę. W KAŻDYM księdzu widzę chciwego na kasę pedofila, który, dla własnych, materialnych lub politycznych korzyści, straszy naiwnych prostaków piekłem i wiecznym potępieniem. Każde niepowodzenie w "tym kraju" - prawdziwe, domniemane czy choćby zmyślone - cieszy mnie niezmiernie. Marzy mi się rozwalenie "tego kraju" i przerobienie go na nasz Polin, w którym byłoby normalnie, tzn. kościoły jako Muzea Ateizmu, knajpy, a najlepiej burdele, a księża w obozach pracy. My bylibyśmy panami, a polaczki-goje pracowaliby na nas. Oczekuję więc propozycji, bo mi się skończyły pomysły. Bluzgam w kółko to samo, cynicznie ironizuję, rechoczę głupkowato "buhahahaha", słowem robię tu z siebie durnia, i to jeszcze na oczach gojów oraz katolików.
espada2022.01.7 21:18
Chcesz skonczyc u swego "pana" lucyfera? nie chcesz uzdrowienia?