Fronda.pl: Jest Ksiądz współtwórcą aplikacji Modlitwa w drodze. Komu ma ona służyć? Właściwie, ludzie modlą się „w drodze” bez żadnych aplikacji – często widzę kogoś z różańcem w tramwaju albo autobusie.

Ks. Paweł Witkowski SJ: Owszem, ludzie modlą się na różańcu czy Koronką do Miłosierdzia Bożego w różnych miejscach. Mam jednak wrażenie, że w taki sposób zazwyczaj modlą się ludzie, którzy są już związani z Kościołem, zagłębieni w modlitwę. Twórcom aplikacji chodziło zaś o to, żeby ludziom, którzy nie są zbyt blisko Kościoła, dać coś, co ich zbliży, zaangażuje. Często dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Panem Bogiem, różaniec, piękna modlitwa kontemplacyjna, jest za trudny. Nie rozumieją sensu tej modlitwy. Coś, co ich zaangażuje, zada konkretne pytania, skłoni do refleksji nad sobą i życiem, może ich zbliżyć do Pana Boga. Oczywiście, nie twierdzę, że mamy monopol na zbawienie. Aplikacja nie jest jedyną formą odnalezienia drogi do Boga. On szuka różnych dróg, właściwie można powiedzieć, że ile ludzi, tyle różnych dróg zbawienia. Jeśli jednak ktoś skorzysta z naszej aplikacji i ona mu pomoże, to będziemy się z tego cieszyć. Nasze medytacje bazują na metodzie modlitwy św. Ignacego, nawiązują do tzw. rekolekcji ignacjańskich. To oczywiście skrócona forma, medytacja nie trwa 45 minut. To około 10 minut, kilka krótkich myśli na tle refleksyjnej muzyki.

Czyli „grupą docelową” nie są wierni katolicy, ale właśnie ci, którzy mają problemy z modlitwą, są gdzieś z dala od Kościoła, a jednocześnie świetnie się orientują w nowinkach technologicznych?

„Target” jest dość trudny do określenia. Kiedy zaczynaliśmy prace nad „Modlitwą w drodze”, była ona dostępna jedynie na stronie internetowej (inicjatywa istnieje w Polsce od około czterech lat). Po wejściu na portal można było pobrać rozważania na mp3 lub wysłuchać ich na komputerze. Ta forma jest nadal zachowana. Dla młodych użytkowników wprowadziliśmy unowocześnienia. „Target” jest trudny do sprecyzowania dlatego, że przekrój użytkowników „Modlitwy w drodze” jest bardzo duży – od osób powyżej 60. roku życia aż po 15-latków. Użytkownikami portalu są zwykle osoby starsze, aplikacja jest raczej dla młodzieży. Przed jej uruchomieniem, z „Modlitwy w drodze” każdego dnia korzystało około 10-11 tys. użytkowników, po uruchomieniu, od Środy Popielcowej – nawet 17-19 tys.

Czyli widać zapotrzebowanie na taką formę pomocy w modlitwie?

Pokazały to również Targi Mobilne, w których uczestniczyliśmy w ubiegłym tygodniu. Mieliśmy tam swoje stoisko, pierwsze takie „kościelne” stoisko na tego typu targach. Ale takich „kościelnych” aplikacji jest więcej, nie jesteśmy pierwsi! Są aplikacje z Pismem Świętym czy z brewiarzem. „Modlitwa w drodze” jest tu o tyle wyjątkowa, że nie polega jedynie na biernym odbiorze statycznej treści, ale zakłada interakcję. W tym zresztą kierunku zmierzają trendy w aplikacjach – chodzi o interaktywność.

Rozm. MBW

Z aplikacji można skorzystać TUTAJ