Ks. Lemański w rozmowie na temat rzekomo chrześcijańskich i judaistocznych duchownych z Wielkiej Brytanii, którzy opowiedzieli się za likwidacją chorych, a także samych chorych, którzy chcą być eutanazjowani, podkreślił, że „rozumie ich”. - Rozumiem wielu z nich ich. Choć nie powiem, że pochwalam taką decyzję. Powinno się zrobić wszystko, by człowieka od tej decyzji odwieść. Najskuteczniej i najtrudniej zarazem można tego dokonać pomagając żyć. Zaakceptuję ich decyzję, jeżeli ostatecznie będzie tak radykalna - mówi duszpasterz. Ksiądz zauważa jednak, że z czasem Kościół zmienił podejście do samobójców, którym kiedyś odmawiano katolickiego pogrzebu, więc być może kiedyś zmieni nieco pogląd na temat eutanazji.
Duchowny jest przekonany, że nigdy jednak Kościół nie zmieni zdania w kwestii obrony życia, aż do samego, naturalnego końca. - Powinniśmy jednak tę obronę artykułować w taki sposób, że jest to tylko troska o drugiego człowieka. Bo teraz krytycy Kościoła często mówią, że bronimy życia dla zasady, a gdy w rzeczywistości jest ono zbyt trudne, umierający i jego rodzina zostają sami z tak ogromnymi wyzwaniami. Im wszystkie kościoły otoczenie, a zwłaszcza ludzie wierzący, powinny przyjść z pomocą, by ten ciężar łatwiej było by im zaakceptować i udźwignąć - podsumowuje ks. Lemański.
Czekam na moment, gdy ks. Lemański wyrazi nie tylko zrozumienie dla eutanazistów, ale także dla ich bezpośrednich poprzedników nazistów, a także dla „niemieckich chrześcijan, którzy też byli przekonani, że z czasem chrześcijanie wyrzekną się swoich przestarzałych poglądów na temat Żydów i powołania rasy panów...
TPT/naTemat.pl
