- Kościół musi zacząć wychodzić do młodzieży i zachęcać ich do tego, że warto być chrześcijaninem - powiedział Carey. - Zbyt wielu ludzi nie widzi w kościele miejsca, gdzie zdarzają się wielkie rzeczy. (…) Siedzenie w zimnej ławce patrząc na tył głowy osoby przed nami, to z pewnością nie najlepsze miejsce do spotkania ciekawych ludzi, czy wysłuchiwania słów proroków – powiedział arcybiskup Lord Carey. Wśród brytyjskiego duchowieństwa panuje poczucie przegranej. Pojawiają się głosy, że albo dojdzie do nowej ewangelizacji, albo w niedługim czasie chrześcijaństwo w Wielkiej Brytanii przejdzie do historii.
Obecnie, aż jedna czwarta brytyjskich chrześcijan ma 65 lat, bądź więcej. W Wielkiej Brytanii od 1970 roku o połowę zaś zmalała liczba osób, które uczęszczają na niedzielne Msze św. Obecnie frekwencja wynosi około 807 tys. ludzi. Według badania przeprowadzonego przez organizację Christian Research, do 2050 roku zarówno wśród anglikanów, jak i katolików frekwencja na nabożeństwach niedzielnych spadnie poniżej 200 tys. osób.
Według raportu Office for National Statistics w 2011 roku chrześcijanie stanowili 59,3 proc. mieszkańców (33,2 mln), podczas, gdy w 2001 roku do bycia chrześcijaninem przyznawało się 71,7 proc. społeczeństwa (37,3 mln). Wciągu tej dekady liczba wyznawców islamu wzrosła o ponad milion i wynosi obecnie ok. 3 mln osób. Jak podaje Digital Journal, w okresie tym, aż o 6 mln wzrosła również liczba ateistów, którzy obecnie stanowią 25 proc. społeczeństwa brytyjskiego. Większość ateistów, to ludzie młodzi.
GJK, Foxnews, mojawyspa.co.uk
