Dokument nosi tytuł "Wybór wspólnego dobra". Jest to aluzja zarówno do zbliżających się brytyjskich wyborów, jak i do podobnego raportu z 1996 roku zatytułowanego "Wspólne dobro". Tamten był postrzegany jako anty-konserwatywny i pomógł wynieść do władzy Partię Pracy i Tony'ego Blaira.
W kościelnym raporcie, który w środę trafi do wszystkich diecezji, nie ma co prawda wprost poparcia Kościoła dla Partii Konserwatywnej, ale nie ulega wątpliwości, że pochwala ich postawę. Dziennik "Sunday Telegraph", który dotarł do dokumentu, pisze że podkreśla on słabnącą pozycję rodziny w brytyjskim społeczeństwie.
Tymczasem obrona rodziny jest jednym z głównych haseł Konserwatystów. Deklarują oni chęć przywrócenia uprzywilejowania podatkowego dla małżeństw. Partia Pracy natomiast od lat propaguje równe traktowanie wszystkich związków i - w dość powszechnym odczuciu - faworyzuje wręcz samotne wychowywanie dzieci.
Dokument kościelny podkreśla też, że wiara manifestuje się nie tylko w praktykach religijnych, ale i w aktywnej postawie wobec polityki i zagrożeń społecznych.
David Cameron, lider konserwatystów i za kilka miesięcy prawdopodobnie nowy premier Wielkiej Brytanii, znany jest jednak z tego, że stara się zdobywać popularność odwołując się do wyborców o sprzecznych poglądach. Głosi pochwałę rodziny i tradycyjnych wartości, a z drugiej strony popiera legalizację związków homoseksualnych i przeprasza środowiska homoseksualne za stosunek konserwatystów do nich w przeszłości.
W kampanii wyborczej lewicowo-liberalne media zarzucały Cameronowi hipokryzję, atakując za to, że torysi w europarlamencie weszli w sojusz z "homofobicznym PiS". - Prawo i Sprawiedliwość to nie jest partia homofobów. Polska to katolicki kraj i większość partii zajmuje tam [negatywne'/> stanowisko w sprawie np. małżeństw homoseksualnych. Ja nie zgadzam się z nimi w tej sprawie - tłumaczył Cameron w charakterystyczny dla siebie sposób.
AJ/Polskieradio.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




