Sędziowie przychylili się do skargi jednej z trzech kobiet, która dokonała aborcji w Wielkiej Brytanii. Rząd Irlandii ma wypłacić jej odszkodowanie za poniesione straty moralne w wysokości 15 tys. euro. Z kolei sędziowie oddalili wniosek dwóch pozostałych kobiet, pragnących swobodnego dostępu do aborcji „z przyczyn osobistych”. Trybunał orzekł, że w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ma czegoś takiego jak „prawo do aborcji”.

Pierwsza z kobiet chciała zabić swoje dziecko, gdyż lekarze przyznawali, że ciąża może zagrażać nawrotem rzadkiego rodzaju nowotworu, na który się leczyła. Nie zgodzili się jednak na zabicie dziecka. Bowiem irlandzkie prawo formalnie pozwala na aborcję, gdy życie matki jest zagrożone. Kobieta twierdziła jednak, że panujący w kraju negatywny stosunek do aborcji, wskutek ustanowienia rygorystycznych ram prawnych sprawił, że naruszono jej prawo do bycia poinformowaną o możliwości dokonania aborcji w pewnych okolicznościach.

Trybunał nakazał rządowi irlandzkiemu wydać wytyczne, które pozwolą lekarzom na informowanie kobiet o możliwości dokonania legalnej aborcji w określonych okolicznościach. Sędziowie stwierdzili, że konstytucja Irlandii, zapewniając taką samą ochronę prawną zarówno kobietom w ciąży, jak i dzieciom poczętym, tak naprawdę przyznaje kobietom „prawo” do aborcji.

Bernadette Smith z irlandzkiej organizacji „Precious Life” podkreśliła, że z zadowoleniem obrońcy życia przyjęli orzeczenie, stanowiące, że w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ma czegoś takiego jak „prawo do aborcji”, na które powoływały się dwie Irlandki.

John Smeaton z brytyjskiego Stowarzyszenia Obrony Dzieci Poczętych (SPUC) ostrzegł jednak, że decyzja trybunału będzie miała daleko idące skutki dla całej Europy, jeśli chodzi o zapewnienie ochrony prawnej wszystkim osobom. – Tej wypaczonej decyzji brakuje legitymizacji. W tej sprawie nie chodziło o dopomożenie kobietom w obliczu nieplanowanej i zagrażającej życiu ciąży. Akcja była zainicjowana przez międzynarodowe lobby aborcyjne, którego ostatecznym celem jest zmuszenie rządów na całym świecie do uznania dostępu do aborcji jako prawa – mówi Smeaton.

Irlandzcy obrońcy życia obawiają się, że orzeczenie trybunału będzie teraz wykorzystywane jako pretekst do osłabienia prawa irlandzkiego, zwłaszcza że wśród klasy politycznej panuje silne nastawienie pro-aborcyjne.

eMBe/Piotrskarga.pl/LifeSiteNews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »