- Tymczasowość jest rozwiązaniem wystarczającym, by instytut sprawnie działał, ale niewystarczającym, by działał sprawnie w pełnym zakresie zadań i obowiązków. Ten problem rozumiał także marszałek Bronisław Komorowski, podejmując inicjatywę tzw. małej nowelizacji, która pozwoli mu wskazać spośród wiceprezesów p.o. prezesa z pełnymi kompetencjami. Kolegium uważało, że konkurs jest lepszym rozwiązaniem, w większym stopniu bowiem szanuje zasadę niezależności władz instytutu – mówi socjolog w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Według Fedyszak-Radziejowskiej, do Kolegium wpłynęło 5 kandydatur na prezesa we wcześniej rozpisanym konkursie. - W dwu przypadkach brakowało tak wielu dokumentów, że trudno je traktować poważnie. Niestety, pozostałe trzy z powodów formalnych nie dawały kolegium szans na zakwalifikowanie kandydatów do drugiego etapu – uważa przewodnicząca Kolegium IPN. Powód takiej sytuacji widzi w „medialno-politycznej narracji dezinformującej zainteresowanych.
Socjolog obawia się o niezależność Instytutu w przyszłości. - W nowelizacji dostrzegam rozwiązania, które tę niezależność zmniejszają, a deklarowane korzyści czynią iluzorycznymi. Ale mam nadzieję, że prezes Kurtyka zbudował tak dobry zespół ludzi, że poradzi on sobie także z tą nową, trudną sytuacją – podsumowuje.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

