Koniecznie przeczytaj! Piękna historia dziennikarki z małogłowiem  - zdjęcie
09.02.16, 19:45fot. LifeNews.com

Koniecznie przeczytaj! Piękna historia dziennikarki z małogłowiem

2

Caceres ma małogłowie. Przekonuje jednak, że mała czaszka nie oznacza małego mózgu. Została dziennikarką, bo w ten sposób może edukować i opowiadać o swojej chorobie. Swoją historię opowiedziała BBC. Mimo że wie, jak wygląda życie z mikrocefalią, jest zdecydowaną przeciwniczką aborcji. I głośno o tym mówi.

„Przeżyłem, podobnie jak wiele innych osób z małogłowiem" – opowiada. „Nasze matki nie przerwały ciąży. Dlatego żyjemy”. Ana Carolina ukończyła studia, napisała książkę o swoim życiu, gra na skrzypcach i prowadzi blog, na którym przekonuje, że aborcja to nie jest rozwiązanie.

Kobieta opowiada, że lekarze nie dawali jej żadnych szans na przeżycie. Jej matka tuż po porodzie dowiedziała się, że jej dziecko nie będzie chodzić, nie będzie mówić. Do śmierci pozostanie roślinką. „Lekarze ci – podobnie jak wiele innych osób – po prostu się mylili”.

Z początku nie było łatwo. Na leczenie dziewczynki złożyła się cała rodzina. W ciągu pierwszych dziewięciu dni życia przeszła pięć operacji, dzięki którym mogła oddychać samodzielnie”

„Ja też miałem drgawki. Wszystkie osoby z mikrocefalią je mają, ale to naprawdę nie jest wielki problem. Dziś przecież są leki, które hamują drgawki” -  opowiadała w BBC.

<<< OTO ARGUMENTY PRZECIWKO ... EWOLUCJI! MOCNE I PRAWDZIWE! >>>

Organizacje proaborcyjne w Brazylii domagają się zliberalizowania ustawy aborcyjnej. Przekonują, że z powodu wirusa Zika wzrosła liczba dzieci z małogłowiem. Ta wada to istotna przesłanka do aborcji. Debora Diniz przekonuje, że kobiety w ciąży, u dzieci których stwierdzono mikrocefalię, nie mogą być karane za „niepowodzenia polityki publicznej " i powinny mieć prawo wyboru legalnej aborcji.  Bo małogłowie to schorzenie nieuleczalne, mające nieodwracalne skutki.

Cacares co prawda przyznaje, że być może nie wszystkie dzieci z małogłowiem będą miały tyle szczęścia co one. Nie oznacza to jednak, że mogą być zabijane. Jak przekonywała w BBC, aborcja to krótkowzroczna próba rozwiązania problemu. Najważniejszą rzeczą jest dostęp do leczenia, poradnictwo dla rodziców, rehabilitacja i pomoc neurologiczna dla osób z małogłowiem.

Dziennikarka obawa się, że brazylijski rząd zezwoli na aborcję dzieci z małogłowiem, bo to tańsze rozwiązanie, niż zapewnienie leczenia, rehabilitacji, opieki i edukacji dla takich osób.

Marlene Gillette-Ibern, doradca prawny HLI w Ameryce Łacińskiej i Hiszpanii, powiedziała LifeSiteNews, że: „Małogłowie nie jest wadą śmiertelną. Gdyby miało zagrażać życiu..? Istnieje przecież wiele chorób zagrażających życiu, a to nie znaczy, że można zabić każdego, kto ma poważne schorzenia. Zasadniczo, wszystkie te rozmowy o aborcji w przypadkach małogłowia to eugenika”.

Prawo brazylijskie obecnie pozwala na aborcję tylko wtedy, gdy zagrożone jest życie matki  lub gdy dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu. Grupy proaborcyjne wywalczyły też aborcję dzieci z bezmózgowiem. 67 procent Brazylijczyków jest zwolennikami obecnie obowiązującego prawa. 11 procent chce aborcji na żądanie.

 

MT/lifesitenews.com

Komentarze (2):

anonim2016.02.9 20:19
Sam jestem inwalidą. Niedosłyszę, widzę na jedno oko i prawdopodobnie mam niedorozwiniętą trzustkę ( objawia się to tym, że nie znoszę NICZEGO słodkiego a po zjedzeniu czegoś słodkiego robi mi się niedobrze choć nie zawsze ). To wszystko mam od urodzenia, bo na wskutek komplikacji przy urodzeniu doszło do niedotlenienia mózgu. I co? I nic. Mam różne problemy ale tak jakoś się złożyło, że moje inwalidztwo nie jest jakieś szczególnie najważniejsze. Ogranicza mnie na przykład w szukaniu pracy. Jestem zresztą na rencie więc specjalnie się tym nie martwię chociaż praca przydałaby mi się. Jeżeli mam pretensje do Pana Boga o to, że jestem inwalidą to tylko wtedy gdy mam doła ( każdy go może mieć). A tak to nie mam co narzekać. A o co chodzi? A o to, że żaden inwalida zwłaszcza jak jest inwalidą od dziecka nie uważa, że jego inwalidztwo to jakiś bardzo poważny problem. No chyba że ma doła. Bo inwalidzi podobnie jak zdrowi ludzie mają różne problemy ale ich inwalidztwo to akurat sprawa drugo-, trzecio- lub czwartorzędna.To po prostu kwestia nastawienia do życia.
anonim2016.02.10 9:16
To niczego nie zmienia. Natura zaprogramowała w procesie rozmnażania swoistą eugenikę. Ludzie podświadome pragną, żeby ich potomstwo było doskonałe. Tak też dobierają się jako partnerzy. Stąd, od zarania ludzkości, cała niechęć do posiadania chorego i niepełnosprawnego potomstwa dodatkowo umotywowana negatywnym "naturalnym" odbiorem społecznym.