Koniec świata - po co nam Adwent? - zdjęcie
05.12.17, 13:00Fot. Pixabay, CC0

Koniec świata - po co nam Adwent?

Gościem Tematu Dnia był ks. prof. UKSW dr hab. Bartosz Adamczewski, wykładowca UKSW i Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko - Praskiej, który w rozmowie z Piotrem Otrębskim wyjaśniał, co zrobić, by "radosne oczekiwanie na przyjście Pana" stało się nie tylko kolejnym adwentowym sloganem, a codziennością.

- Możemy ubolewać nad tym, że to jest takie skomercjalizowane, ale z drugiej strony może i dobrze. Pomyślmy, że żyjemy w kraju, w którym nie ma Bożego Narodzenia i nie ma tego czasu przygotowania, nawet tego handlowego. Rzeczywistość byłaby bardzo uboga. Spójrzmy na to od takiej pozytywnej strony - mówił prof. Adamczewski

- To jest czas bezpośredniego przygotowania na przyjście Chrystusa. Z tymże ten czas jest podzielony na dwa. My w Polsce rzadko to widzimy, dlatego że dla nas Adwent to po prostu cztery niedziele. Nie zdajemy sobie sprawy, że ten adwent ma dwie różne części - tłumaczył

Jak podkreślał, "pierwsza część to jest czekanie na w ogóle przyjście Chrystusa".

- Dla mnie to czas solidaryzowania się z ludźmi, którzy Boga nie znają, którzy są daleko od wiary, żyją w duchowej ciemności. Przeżywamy ten czas ciemności. Ten czas jest też potrzebny, jest takim wczuciem się w sytuację ludzi, którzy są z dala od Boga - stwierdził duchowny

- To jest taka część tęsknotowa. Emocjonalne czekanie na Boga - dodawał

- Druga część to już jest bezpośrednie czekanie na Boże Narodzenie - mówił

Pytany, jak traktować codzienność w adwencie, mówił:

- To czas radości. Chrystus jest zawsze w naszym życiu. Czas zadumy byłby wtedy, gdybyśmy jakby nie czuli Jego obecności, czuli, że my jesteśmy z dala od niego. Ponieważ Chrystus jest zawsze z nami, to ta zaduma jest po prostu radosna - zaznaczył

dam/Youtube - Salve TV