Kobiety na Falach wysyłały do krajów, w których aborcja jest zakazana lub ograniczona, statki z pigułkami wczesnoporonnymi. Kobiety, które chciały zabić swoje dziecko, wypływały na łodzi na morze otwarte, by tam za pomocą środków farmakologicznych dokonać morderstwa. Już nie będą mogły tego robić, gdyż rząd ograniczył możliwość stosowania pigułek do klinik funkcjonujących na lądzie. O sprawie jako pierwszy w Polsce pisał portal Fronda.pl.
Feministki nie chcą się jednak pogodzić z decyzją urzędników. - Nie poddamy się. Odwołamy się od decyzji zmieniającej holenderskie prawo - mówi założycielka i szefowa zbrodniczej organizacji, Rebecca Gomperts. W dzisiejszym "Dzienniku" można przeczytać wywiad z liderką stowarzyszenia.
- Atmosfera w Holandii się zmienia. Żyjemy w coraz bardziej restrykcyjnym kraju – tłumaczy decyzję rządu szefowa Kobiet na Falach. - Dotyczy to nie tylko spraw aborcji. Rząd coraz bardziej ogranicza np. prawo do legalnego palenia marihuany – dodaje kobieta.
Koalicję rządową tworzą chadecy, socjaldemokraci i protestancka Unia Chrześcijańska. Ministrem zdrowia jest członek Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego Ab Klink. - Ludzie, głosując na fundamentalistyczne partie chrześcijańskie, nie spodziewali się, do czego to doprowadzi – mówi Gomperts.
- Rosną napięcia w stosunku do imigrantów np. do Muzułmanów – dodaje przerażona feministka. - Społeczeństwa są jak fale. Raz jest fala liberalna, potem pragmatyczna, jeszcze innym razem konserwatywna. Właśnie na takiej fali – konserwatywnej – się teraz znajdujemy – interpretuje zmianę nastrojów społecznych liderka Kobiet na Falach.
sks/MaRo/Dz
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




