Do incydentu doszło podczas wczorajszego meczu, jaki młodzieżowa reprezentacja Polski do lat 21 rozegrała na stadionie Legii z drużyną z Turcji. Mecz skończył się wprawdzie korzystnym dla nas wynikiem (3:1), za to niemiłe wrażenie pozostało po tym, jak jeden z naszych piłkarzy spoliczkował reprezentanta Turcji.

Julien Tadrowski uderzył Hakana Calhanoglu w twarz, po tym, jak Azjata miał go złapać za gardło. Doszło do przepychanek na boisku, a Polak zakończył mecz z czerwoną kartką.

MBW/Gs24.pl

Internet zawrzał. Chociaż zachowanie Polaka było skandaliczne, to jednak trzeba zauważyć, że został sprowokowany przez Turka, który ponoć chwycił go za gardło. Prześmiewcy już dopytują, czy za „haniebny gest nienawiści” będzie przepraszać „Wyborcza” (przypomnijmy, redakcja z Czerskiej zainicjowała zbieranie podpisów pod apelem-przeprosinami za transparent z napisem „Litewski chamie klęknij przed polskim panem”). Nie neguję rzecz jasna potrzeby przepraszania za tego typu incydenty, ale zawsze warto uwzględniać szerszy kontekst – tymczasem zawsze skłonna do przeprosin „Wyborcza” zgrabnie pominęła fakt, że litewscy kibice zachowywali się wobec Polaków co najmniej niestosownie, wykrzykując wyzwiska i demonstrując obraźliwe gesty w ich kierunku