Dziwna moda na startowanie na prezydenta Polski zapanowała nad Wisłą. Zwłaszcza po prawej stronie. Oto - po obwieszczeniu Grzegorza Brauna - kolejny państwowiec chce zostać Prezydentem Polski. Pytanie tylko po co?
Paweł Kukiz w rozmowie z portalem naTemat.pl kolejny raz powtarza, że chce walczyć i wprowadzić w życie JOWy: "Zmiany systemowe to podstawa, bez nich nie ma szans na żadne głębokie reformy. JOW-y są tamą, która może to powstrzymać i kluczem, którym otwieramy drzwi do zreformowania państwa. Obecni politycy wybierają się spośród swoich zamkniętych i hermetycznych klanów partyjnych, a czynnik obywatelski znika. Polska stoi w miejscu".
Impulsem do starowania w wyborach prezydenckich były strajki górników na Śląsku: "Swoją decyzję od początku uzależniałem od wydarzeń na Śląsku. Miałem nadzieję, że protesty i strajki w kopalniach doprowadzą do zmian, zarówno politycznych jak i systemowych. Tak się nie stało. Za moment czekają nas wybory parlamentarne. Jeśli myślimy poważnie o wprowadzeniu w Polsce siły antysystemowej, która sprawiłaby, że ani PO z PSL-em, ani PiS nie będą rządzić samodzielnie i dzięki temu wymusić zmianę ordynacji, to trzeba wystawić kandydata na urząd prezydencki".
Kukiz podobnie jak pan Braun chce stanąć przeciwko systemowi, czyli obecnej demokracji polskiej. Choć faktycznie, za rządów PO-PSL nasza scena polityczna nadaje się do naprawy, to jednak atak na PiS przez obydwu panów jest dość zadziwiający.
Kukiz przyznał, że jak ludzie nie zechcą jego osoby, to ...:" Brak poparcia oznaczać będzie, że ludzie nie chcą zmian, boją się ich i chcą, żeby było jak jest. Nie zamierzam być jak Don Kichot, który walczy z wiatrakami. Będę miał czyste sumienie i jasny sygnał od społeczeństwa, że nie muszę zajmować się wszystkimi polskimi dziećmi, ale powinienem skupić się wyłącznie na swoich. Jeśli się nie uda, wrócę na scenę, będę zarabiał pieniądze i myślał o tym, jak i gdzie ewakuować je z Polski".
mod/naTemat.pl/wp.pl
