- Chcę promować adorację eucharystyczną w celu zwalczania aborcji – przekonuje ks.Steve Imbarrato, kapelan kaplicy Innocents w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk, który rozpropagował ideę adoracyjnych kaplic. Pierwszą kaplicę w pobliżu kliniki Planned Parenthood duchowny założył 12 lat temu w Albuquerque. Tam, od dwunastu lat obrońcy życia przed Najświętszym Sakramentem odmawiają Różaniec św. w intencji dzieci poczętych i ich matek.
Ideę tworzenia kaplic w pobliżu klinik aborcyjnych szybko podchwycili inni księża, którzy we współpracy z lokalnymi biskupami tworzą kolejne miejsca modlitwy. Jak na przykład ks. Price Oswalt, kapłan archidiecezji Oklahoma City, który zapewnia, że takie przedsięwzięcia nie napotykają na swojej drodze problemów finansowych. Obrońcy życia chętnie dają datki na ten cel, więc ks. Oswalt dzięki szczodrości darczyńców i pomocy biznesmena pro life już zakupił budynek położony tuż obok kliniki aborcyjnej. Obrońcy życia będą tam mogli o każdej porze dnia i nocy adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Ks. Thomas Duffner z Robbinsdale w stanie Minnesota, jest przekonany, że tak jak cały Kościół odnawia się poprzez wieczystą adorację, tak samo walka z aborcją jest odnawiana przez Eucharystię.
Na szczęście, w Polsce nie mamy jeszcze problemu wielkich aborcyjnych fabryk. Nie oznacza to jednak, że życie dziecka w łonie matki jest wystarczająco chronione przez polskie prawo. Według Sprawozdania Rady Ministrów w 2010 roku przyczyną 96% aborcji w naszym kraju było podejrzenie o to, że dziecko może być chore. Oznaczało to wyrok śmierci dla 610 z nich.
I nie potrzeba żadnych aborcyjnych klinik czy statków Women on Waves, wystarczą „najzwyklejsze” szpitale, w których w świetle prawa zabijane są nienarodzone dzieci. Ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Romuald Dębski kilkakrotnie na łamach prasy chełpił się tym, że w Szpitalu Bielańskim w Warszawie zabijane są dzieci z Zespołem Downa z całej Polski. Wywołało to sprzeciw obrońców życia skupionych wokół Fundacji PRO, którzy od kilku tygodni zbierają się pod Szpitalem Bielańskim, by protestować przeciwko haniebnemu procederowi, który de facto ma w nim miejsce. Niewątpliwe, modlitwa jest nieodłącznym elementem wszystkich pikiet pod Bielańskim, ale szczególnie jedna z nich– 17 listopada - miała formę modlitewnego czuwania.
Szkoda tylko, że na manifestacje Fundacji PRO przychodzi zazwyczaj niewielka garstka ludzi. Z pewnością, nie wpływa to na „ilość” łaski – przecież nie otrzymujemy jej więcej za każdy kolejny paciorek różańca. Walki z aborcją nie da się jednak stoczyć bez modlitwy. I być może warto by za przykładem Amerykanów tworzyć kaplice adoracyjne w pobliżu miejsc, gdzie zabijane są nienarodzone dzieci.
Marta Brzezińska/TheNationalCatholicRegister

