Wkrótce potem odwoływał kontrowersyjne słowa, przekonując iż został wprowadzony w błąd przez najnowsze badania naukowe, rzekomo wykazujące iż tabletki nie przeszkadzają w zagnieżdżeniu się zygoty w macicy. Autorem rzeczonych badań okazał się być lekarz doradzający koncernowi farmaceutycznemu produkującemu tabletki.

 

Zapoznawszy się z wszystkimi faktami kard. Meisner uważa iż żaden wczesnoporonny środek nie może być stosowany w szpitalach katolickich nawet w przypadku ofiar gwałtu. W takich przypadkach dopuszcza stosowanie medykamentów, których jedynym działaniem byłoby uniemożliwienie zapłodnienia: – Jeśli lek utrudniający poczęcie stosuje się po gwałcie, w celu zapobieżenia zapłodnieniu, to myślę, że jest to akceptowalne – pisze kard. Meisner w ostatnim liście.

 

Przypomnijmy iż najnowsze badania wykazują dwojakie działanie tabletek po. Pierwsze, mające za zadanie zapobieżenie zapłodnieniu (opóźniając owulację). Drugie, aborcyjne – uniemożliwiające zagnieżdżenie się w macicy matki. Najnowsze badania wykazują sprzeczne rezultaty. Jedne wskazują na działania wczesnoporonne tabletek, inne takiego oddziaływania nie potwierdzają. Nie jest to bynajmniej opinia aktywistów pro-life, ale naukowców. Jednym z nich jest James Trussell, który w ostatniej swojej publikacji postuluje, iż powinno się informować o możliwym działaniu aborcyjnym.

 

Zakaz stosowania tabletki „po” wprowadza dokument Papieskiej Akademii Życia wydany w 2000 r. określając ją jako pokrewną do „chemicznej aborcji” i absolutnie sprzeczną z prawem naturalnym. Nie odnosił się on jednakże do kwestii gwałtu. Stosowanie tabletki będzie jedną z kwestii podnoszonych na sesji plenarnej w tym miesiącu, podczas której niemieccy biskupi zapoznają się zarówno z najnowszymi badaniami jak i wytycznymi Stolicy Apostolskiej.

 

Maciej Chamier Cieminski/LifeSiteNews