Feministki wybrały kardynała z listy "deklaracji seksistowskich” złożonych w minionym roku. „Macho roku” przyznano po raz pierwszy z okazji dziesiątej rocznicy istnienia stowarzyszenia.
Kardynał został ukoronowany za słynne zdanie, które wypowiedział podczas listopadowego wywiadu na falach radia Notre Dame (6 listopada 2008 roku) na temat roli kobiet w celebrowaniu nabożeństw: - Najtrudniej jest znaleźć uformowane kobiety. Noszenie spódnicy to nie wszystko, najważniejsze to mieć coś w głowie - powiedział duchowny.
Deklaracja wywołała polemikę nawet wśród chrześcijan. Część francuskich katoliczek powołała „komitet spódnicy”, żeby zaprotestować i złożyć skargę na kardynała przed trybunałem Officialité – jedynym sędzią mianowanym przez arcybiskupa, który osądza sprawy Kościoła, powołując się na prawo kanoniczne.
Sprawca całego zamieszania pod tą presją szybko zmiękł. Poinformowany o nagrodzie, kard. André Vingt-Trois natychmiast napisał list do przewodniczącej „Chiennes de garde” Florence Montreynaud. Powtórzył w nim swoje przeprosiny za „niezręczne słowa”. - Zdaję sobie sprawę, że moja wypowiedź była nieszczęśliwa i raniąca. Jest mi przykro z tego powodu i żałuję tego.
Dla laickich feministek ze stowarzyszenia słowa kardynała są przede wszystkim seksistowskie i świadczą o "przemocy machizmu instytucjonalnego", który odmawia kobietom godności i równości. - Dla kardynała najtrudniejsze jest oddać kobietom sprawiedliwość. Najważniejszym nie jest nosić sutannę, ale mieć szacunek dla połowy ludzkości – sparafrazowała słowa kardynała przewodnicząca stowarzyszenia Florence Montreynaud.
MaRo/LeFigaro
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

