Zbliża się czwarta rocznica śmierci Jana Pawła II i mnożą się domysły na temat terminu beatyfikacji Papieża-Polaka. Zdaniem kardynała Stanisława Dziwisza proces beatyfikacyjny nie czeka w kolejce za innymi, a prace idą intensywnie. - Samemu Benedyktowi XVI zależy na jak najszybszym zakończeniu procesu - podkreśla kardynał i zauważa, że także świat się tego domaga. - Nie tylko chrześcijanie, ale także inne religie. Jan Paweł II stał się liderem dla całego świata – mówi krakowski metropolita.
Skąd więc opóźnienia? Zdaniem kard. Dziwisza z przyczyn czysto praktycznych. Ktoś na przykład opublikował w Rumunii książkę z czasów wojny, podając nazwisko Wojtyła. Choć może ono nie mieć nic wspólnego z Karolem Wojtyłą i tak trzeba to sprawdzić, żeby potem nie było żadnych wątpliwości.
Do beatyfikacji w tym roku raczej nie dojdzie, ale proces powinien zostać zamknięty w przeciągu najbliższych miesięcy. - Co do konkretnych dat chcę jasno powiedzieć: nie będziemy naciskać na Benedykta XVI – mówi hierarcha. - Lepiej nie robić tego w pośpiechu, ale przeprowadzić proces dogłębnie, aby nikt nigdy nie zarzucił, że sprawa została potraktowana powierzchownie.
Castro, Kwaśniewski, Jaruzelski - jak sobie Papież z nimi radził?
Czy Jan Paweł II dobrze robił, że spotykał się z Fidelem Castro czy Augustem Pinochetem? Czy w ten sposób nie legitymizował ich rządów? – pyta „Dziennik”. - Papież nie był wygodnym gościem – mówi metropolita. - Jeśli były jakieś sprawy trudne w danym kraju, zawsze je poruszał, czy to w oficjalnych przemówieniach, czy w rozmowach prywatnych. W czasie wizyty na Haiti zobaczył nędzę ludzi i głośno dopominał się zmian, a prezydent tego kraju poczuł się tym bardzo dotknięty. Prawie wszyscy dyktatorzy upadli po wizytach papieża. Ojciec Święty był zbyt inteligentny, aby dać się zinstrumentalizować – mówi kard. Dziwisz.
A jak było z Aleksandrem Kwaśniewskim w papamobile? Skąd się tam wziął? - Papież o niczym nie wiedział – wyznaje kardynał. - To był mój pomysł. Otoczenie Kwaśniewskiego robiło wszystko, aby Ojciec Święty spotkał się z nim drugi raz w czasie tej wizyty, właśnie na lotnisku. My nie chcieliśmy do tego spotkania dopuścić. Gdy przyjechaliśmy na lotnisko, zatrzymaliśmy się przy salonie VIP-ów, było już późno, a jeszcze czekała nas cała ceremonia pożegnalna. Mówię więc do prezydenta: jesteśmy spóźnieni, musimy już odlatywać, zapraszam pana do papamobile. Dzięki temu do spotkania nie doszło.
- Raz widziałem Ojca Świętego, który podniósł mocno głos – opowiada kardynał pytany o stosunek Jana Pawła II do gen. Jaruzelskiego. Przyjmował wówczas delegację władz z Polski z okazji kanonizacji św. Maksymiliana Kolbego w 1982 roku. - Z całą siłą zwrócił się do niej, mówiąc: "Naród polski nie zasługiwał na takie traktowanie!" - opowiada bp Dziwisz. Jego zdaniem Papież doceniał kulturę osobistą gen. Jaruzelskiego, ale nigdy nie podzielał rozwiązań politycznych, które ten reprezentował.
Polska postpapieska
PO i PiS to dwie partie, które odwołują się do chrześcijańskich wartości i dziedzictwa Jana Pawła II, a jednak nie mogą się zgodzić. Co jest nie tak? - W przypadku tych dwóch partii dziwi, że tak się spierają, mając wspólne korzenie – mówi hierarcha.
Słabość percepcji nauczania papieskiego wynika jego zdaniem z czysto ludzkich uwarunkowań. - Politycy też są obarczeni własnymi słabościami i egoizmem. Są pośród nich tacy, którzy starają się korzystać z rad Jana Pawła II oraz wskazań nauki społecznej Kościoła. Mamy też takich, którzy nie biorą jej pod uwagę. Ostatecznie wszyscy winni być rozliczani przez społeczeństwo właśnie za troskę o dobro wspólne – mówi kard. Dziwisz.
Ostanie kontrowersje wokół ustawy o in vitro przyniosły wątpliwości, czy polscy politycy, zwłaszcza deklarujący się jako katolicy, biorą sobie do serca nauczanie Papieża. W tym kontekście kardynał Dziwisz przypomniał, że w kwestii in vitro nauka Kościoła nie ma charakteru wyznaniowego. - Oparta jest na prawie naturalnym, które obowiązuje wszystkich bez względu na wyznanie. Prawo naturalne dotyczy również ateistów.
A jak ma się zachować polityk, kiedy kompromis jest nie do osiągnięcia? - Jeśli się nie da się osiągnąć wszystkiego, to polityk powinien ratować to, co jest do uratowania - mówi kardynał. - Kościołowi nie chodzi o zakazy, ale o dobro. Jednak nie wolno zapominać, że mimo kompromisu politycznego człowieka wierzącego zawsze obowiązuje nauczanie moralne Kościoła - podkreśla.
Kościół równa się Toruń plus Łagiewniki
- Obserwując pracę niektórych mass mediów, można mieć wrażenie, że starają się one usilnie malować obraz Kościoła i wizerunek jego pasterzy, który nie odpowiada rzeczywistości - mówi w wywiadzie metropolita. Jak wygląda ten obraz? W skrócie tak, że "Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca w niebie, a Kościół w Polsce jakoby nie widzi jasno swojej przyszłości". - Taka teza jest absolutnie nie do przyjęcia - mówi kardynał.
- Podział na Kościół toruński czy łagiewnicki to bzdura - dodaje. - Kościół jest jeden, możemy się różnić metodami pracy, mieć różne zapatrywania, opcje, ale w zasadniczych sprawach wiary i moralności jedność jest absolutna. Kościół w Polsce zawsze utożsamiał się z narodem. Nigdy z władzą polityczną czy partyjną. I taka postawa jest jego siłą także i dzisiaj.
- W porównaniu z innymi krajami europejskimi, które miałem okazję obserwować z punktu widzenia praktyki ich życia religijnego, mogę powiedzieć, że nasz naród wykazuje szczególne przywiązanie do Kościoła – mówi hierarcha. A co ze wskaźnikami religijności, które spadają? Hierarcha uspokaja. - Obwieszczano nam bezwzględne opustoszenie świątyń w chwili, gdy Polska wyzwoli się spod reżimu komunistycznego. Widzimy, że tak się nie stało. A jeśli nawet niektóre osoby zaniedbują udział we mszach świętych niedzielnych, to najczęściej czynią tak nie z pobudek wrogości wobec Kościoła, lecz zwykłego braku konsekwencji w wyznawaniu swej wiary. Ujmując rzecz całościowo, trzeba uczciwie stwierdzić, że Polacy nadal traktują religię jako ważną sprawę - reasumuje.
Spadek liczby seminarzystów i kontestowaniem przez świeckich nauczania Kościoła - zdaniem kard. Dziwisza - też nie jest szczególnym powodem do paniki. - Owszem, obserwuje się spadek powołań, ale z drugiej strony, czyż nie jest to pochodna między innymi również ogólnego spadku urodzin? - pyta. - Oczywiście nie można nie zauważać postępującego procesu laicyzacji, który jest rezultatem ukazywania młodym ludziom błędnych wzorców i układania sobie życia - powiedzmy to wprost - wedle stylu, który można nazwać zwyczajnym wygodnictwem.
Na pytanie o to, czy kard. Dziwisz, sprawujący obecnie funkję metropolity krakowskiego, stanie na czele konferencji polskiego episkopatu, kardynał odpowiada, że ma wystarczająco zajęć we własnej archidiecezji. - Wzięcie odpowiedzialności za kierunek prac episkopatu to bardzo poważna sprawa, dlatego trzeba wybrać na przewodniczącego człowieka, który będzie mógł to dobrze zrobić. Episkopat jest dojrzały i na pewno znajdzie takiego człowieka – ucina spekulacje metropolita.
AJ/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

