- Jestem przeciwny małżeństwom homoseksualnym, ponieważ Polska jest innym społeczeństwem, a ja wierzę w różnice – powiedział europoseł Michał Kamiński (Prawo i Sprawiedliwość) w wywiadzie, który ukazał się na portalu TotalPolitics.com. I, choć uważa, że nazwa "małżeństwo" powinno być zarezerwowana dla par heteroseksualnych, to nie ma nic przeciwko „związkom partnerskim”, gdyby doszło do głosowania w tej sprawie.
Jednak w najbliższym czasie nie będą, gdyż – jak mówi sam Kamieński – „Polska jest na innym etapie”. Na pytanie, czy, gdyby był posłem, poparłby taką ustawę, odpowiada: - Zastanawiałbym się nad głosowaniem za, jednak to zależy od konkretnych rozwiązań. Nie sądzę, by państwo powinno ingerować w osobiste relacje między ludźmi.
W trakcie rozmowy okazało się, że niewiele brakowało, by szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów gościł na zorganizowanej przez Partię Konserwatywną imprezie homoseksualistów. Dziennikarz i zarazem działacz torysów Ian Dale przyznał się, że chciał zaprosić na nią Kamińskiego, jednak ostatecznie się nie zdecydował. – Nie miałbym z tym problemu, wręcz przeciwnie – mówi polski polityk. I dodaje, że „bardzo by się cieszył” z zaproszenia na „GayPride” w następnym roku.
Ataki na Kamińskiego zaczęły się po jego wyborze na szefa frakcji EKiR, do której należą zarówno torysi, jak i polski PiS. Londyński rabin Barry Marcus przypomniał, iż były spin-doctor Lecha Kaczyńskiego bronił mieszkańców Jedwabnego przed nagonką związaną z ukazaniem się książki Jana Tomasza Grossa pt. „Sąsiedzi”. Kamiński miałby być nieodpowiednią osobą na stanowisko szefa frakcji w europarlamencie także dlatego, iż swego czasu odwiedził w Londynie chilijskiego dyktatora gen. Augusto Pinocheta, a także ze względu na to, iż kiedyś nazwał homoseksualistów „pedałami”.
sks/TotalPolitics.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

