- Jeszcze zanim zakończyła się żałoba narodowa po Lechu Kaczyńskim i innych członkach jego delegacji, powraca lewicowy obóz w Polsce, pod kierunkiem cara medialnego Adama Michnika, i jego „Gazety Wyborczej“ do swych starych okrzyków wojennych – pisze na swoim blogu na stronie gazety "Die Welt" autorka książki „Zabawa w komunizm”. W ten sposób, jej zdaniem, lewica ponownie podejmuje walkę z obozem Kaczyńskich.
Zdaniem córki Ulrike Meinhof „wypróbowani profesorowie, intelektualiści, reżyserzy, bohema i dziennikarze” rozpoczęli kampanię, która ma „w ostatniej minucie uniemożliwić to, co i tak jest nie do uniknięcia”, mianowicie pochowanie Kaczyńskich na Wawelu. A przynajmniej je obrzydzić, „by wykopać dołki pod ewentualnym kandydatem na prezydenta, Jarosławem Kaczyńskim, bliźniakiem Lecha Kaczyńskiego i byłym premierem Polski”.
- Kaczyńskiemu wolno było umrzeć. Jednak nie pozwala mu się stać nieśmiertelnym – pisze Roehl. W ten sposób komuniści, którzy „wywołali krwawą rewolucję i wypędzili w ten sposób rosyjskiego cara i innych feudalnych złoczyńców”, sami wpadają w paradoks, gdyż bronią Wawelu przed byłym prezydentem za pomocą argumentu, iż demokratycznie wybrany prezydent nie może leżeć obok królów. Jednocześnie nie mają pretensji o to, że spoczywa tam August II Mocny, który uzyskał koronę „nie bez przekupstwa”.
- Byłoby dobrze, gdyby premier Donald Tusk i pełniący obowiązki prezydenta marszałek sejmu Bronisław Komorowski wykazali się odwagą i wezwali front anty-Kaczyński do spokoju i przywołali na dywanik – konkluduje publicystka i dziennikarka. Apeluje także do niemieckich mediów, by nie uczestniczyły w „anty-Kaczyńskiej hucpie”.
sks/Die Welt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

