Propozycje terminów wyniesienia na ołtarze duchownego męczennika zostały już złożone w Watykanie – poinformował rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Rafał Markowski. Ostateczną i oficjalną datę i miejsce poznamy już w styczniu.
Być może historycznego wyniesienia na ołtarze ks. Jerzego Popiełuszki dojdzie na warszawskim Placu Piłsudskiego, 6 czerwca, czyli pod koniec trwającego obecnie roku kapłańskiego. Tak napisała "Rzeczpospolita". Wcześniej, jak poinformował w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ks. Kaczmarek - IPN ma ujawnić jeszcze jeden dokument w sprawie zamachu na ks. Jerzego.
- Niespodzianek nie będzie. Dotyczy on procesu toruńskiego – zapowiada. Wskazuje też, że przyspieszenie prac na wyniesieniem na ołtarze ks. Jerzego jest zasługą Benedykta XVI, który 8 lat temu, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary odwiedził grób męczennika na Żoliborzu. Tak samo ważna jest przychylność prefekta Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, abpa Angelo Amato.
Przy zbieraniu dokumentacji odnośnie wyniesienia na ołtarze kapłana z kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu postulator ściśle współpracował z IPN. Co nowego dowiedział się z dokumentów instytutu? - Jeszcze bardziej uświadomiły, jak bardzo niebezpiecznym przypadkiem dla ówczesnych władz państwowych, dla SB, był ks. Jerzy. Jak niezwykła, wprost chorobliwa, była ich wrażliwość na tę postać – mówi "Rzeczpospolitej".
Pytany o to, jak w Rzymie reagowano na śmierć ks. Jerzego, czy było zainteresowanie śledztwem w tej sprawie, duchowny dzieli się wrażeniem, które odniósł niejednokrotnie: "komuś bardzo zależy, żeby proces maksymalnie wyhamować, bo zatrzymać go już nie było możliwe. Odnosiłem wrażenie, że ktoś się obawia tego procesu". - Niejednokrotnie mogłem się przekonać osobiście, że w środowiskach teologicznych związanych z Kongregacją patrzono z dużym sceptycyzmem na męczeństwo za wiarę ks. Jerzego – dodał.
Ks. Kaczmarek wskazuje, że "błogosławieństwem" w pracach nad procesem okazały się rewelacje do jakich doszli prokurator Andrzej Witkowski, który kierował dochodzeniem prowadzonym przez IPN oraz dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński, którzy zakwestionowali oni oficjalną wersję procesu toruńskiego. Ich praca była kontrowersyjna i niejednokrotnie krytykowana z różnych stron, także ze strony Kościoła. Postulator procesu beatyfikacyjnego wskazuje, że początkowo denerwował się, że Witkowski "wypowiadał się w nieomylnym tonie o hipotezach", ale... - Te rewelacje były błogosławieństwem stymulującym do wyczerpujących poszukiwań dokumentów i ich analiz – ocenił jednak z perspektywy ks. Kaczmarek.
mm/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

