Misjonarki ze zgromadzenia Niepokalanej Królowej Nieba, każdego dnia ratują filipińskie dzieci i kobiety złowione w sieci handlu ludźmi. - Staramy się być ich przyjaciółkami, a one otwierają się przed nami - mówi o pracy z prostytutkami, siostra Irene Baquiran.

W zgromadzeniu założonym przez siostrę Corazon Salazar w 1996 roku, ewangelizacją uciśnionych zajmuje się osiem sióstr, które już złożyło wieczystą profesję, jedenaście ze ślubami czasowymi i trzy nowicjuszki.

- Jesteśmy tylko przedłużeniem serca i rąk Dobrego Pasterza, który szuka swojej zagubionej owcy - mówią zakonnice. Ich charyzmatem jest nie tylko ratowanie kobiet i dzieci, ofiar ulicznej prostytucji, ale także próba przerwania ubóstwa, które leży u podstaw tego problemu.

Siostra Irene mówi, że Filipiny to 10. kraj na świecie, pod względem liczby prostytuujących się dzieci. Prostytutki są najczęściej w wieku 15-20 lat, ale zdarzają się także ośmiolatki. Są zmuszane do odbycia nawet dziesięciu stosunków seksualnych w czasie jednej nocy (przy opłacie 100 pesos lub 2 dolarów za każde spotkanie). Większość z nich jest uzależniona od narkotyków.

Siostry przemianowały swój klasztor na Dom Miłości i zaprosiły do niego ofiary handlu ludźmi. Obecnie mieszka z nimi 20 podopiecznych, którzy pragną zmienić swoje życie.

- Jest tak wiele dziewcząt, które potrzebują pomocy, ale nie mają gdzie się udać. W naszym domu dajemy im nieograniczoną miłość i nieograniczoną pomoc - dodaje zakonnica.

Home of Love zapewnia schronienie, żywność, edukację, opiekę zdrowotną, poradnictwo. Dziewczyny uczą się umiejętności przydatnych do podjęcia pracy, ale także, poprzez formację duchową, miłości do Boga. Siostry opiekują się również ich dziećmi.

Aby przeciwdziałać ubóstwu już u jego podstaw, siostry próbują także dotrzeć do odległych górskich wiosek, gdzie sutenerzy rekrutują kobiety, obiecując im dobrze płatną pracę w mieście. Jako alternatywę zakonnice oferują żywność, edukację, pomoc medyczną i naukę umiejętności zawodowych.

- Staramy się edukować, aby zatrzymać plagę prostytucji. Po trzech latach pracy w jednym z regionów, okazało się, że spadła ona do zera - cieszą się misjonarki.

Siostry noszą różowe habity, ponieważ "jest to kolor radości i miłości, i wyraża współczucie Boga, Dobrego Pasterza, które dzielimy z ofiarami prostytucji". - Staramy się dzielić z nimi miłością Chrystusa - mówią zakonnice.

Misjonarki mają plany by poszerzyć swoją działalność - chcą wybudować kompleks, który mógłby pomieścić nawet do 500 osób. Do 2012 roku chcą również rozpocząć kursy zawodowe, także dla mężczyzn.

eMBe/CatholicNewsAgency.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »