"Wczoraj tęcza spłonęła po raz kolejny. Napastnicy nie tylko podpalili artystyczną instalację, ale również nie dopuścili, by straż pożarna mogła ją ugasić. Strażaków obrzucano kamieniami." - czytamy w serwisie.

Policja jeszcze w poniedziałek wieczorem zatrzymała jednego z uczestników Marszu Niepodległości, podejrzewanego o podpalenie tęczy na Placu Zbawiciela. Trudno zresztą by tego nie zrobiła. Podpalenie było wielokrotnie sfilmowane i sfotografowane przez uczestników i świadków, a filmy natychmiast wrzucane do sieci. - piszą redaktorzy portalu.

Przytoczona jest także wypowiedż autorki instalacji, która zarzeka się, że nie ma związków ze środowiskami LGBT czy homoseksualną tolerancją:

"Rzeczywiście ta niechęć może budzić zdumienie. Zwłaszcza, że to już jest trzecia lokalizacja tęczy. Specjalnie wybrałam taką formę tęczy, która będzie się kojarzyć z dzieciństwem. Wydawało mi się, że właśnie taka forma będzie propozycją dla każdego. Myślałam, że nie stworzy ona takiej możliwości, by przypisać ją do jakiejś opcji seksualnej czy politycznej. A jednak dla jej przeciwników okazało się to silniejsze. Dla nich już zawsze tęcza będzie oznaczać "to i to"."

Na końcu umieszczony jest wpis z apelem do władz Warszawy: "ODBUDUJMY TĘCZE PO RAZ KOLEJNY! Nie pozwólmy by niewielka grupa osób, nie rozumiejąca idei tej instalacji decydowała o tym, jak ma wyglądać nasza stolica. Nie zgadzamy się na dyktaturę siły i chamstwa!  Nie odbudowanie tęczy będzie wyrażeniem zgody na takie akty nienawiści. Warszawiacy jej chcą."

ToR/wawalove.pl