Jak mówił Graczyk, jego praca nad książką „Cena przetrwania? SB wobec «Tygodnika Powszechnego»” trwała trzy lata. Do rozpoczęcia pracy nad nią zachęcił historyka redaktor naczelny „TP”, ks. Adam Boniecki. - Po tym, jak opublikowałem w 2007 roku książkę „Tropem SB. Jak czytać akta”, ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” i kilka innych osób namawiało mnie, by przeczytać materiały dotyczące tego środowiska zgromadzone w archiwum IPN – mówił „Rzeczpospolitej” Graczyk. Dodawał, że obawiał się tego, co odkryje.
Chronologicznie książka obejmuje okres od października ’56 roku do końca istnienia systemu komunistycznego, czyli do 1989 roku. Opowiada ona o środowisku „Tygodnika Powszechnego”. - Jest to krakowska część ruchu „Znak” - redakcja „Tygodnika Powszechnego”, miesięcznik „Znak”, wydawnictwo Znak i krakowski KIK – tłumaczył w wywiadzie dla portalu Fronda.pl Roman Graczyk.
Pierwotnie książkę historyka miało wydać wydawnictwo „Znak”. Jednak ostatecznie odmówiło wydrukowania tej pracy. - Moim zdaniem, książka nie odpowiada rzeczywistości historycznej PRL, w jakiej pracowali ludzie „Tygodnika” i w jakimś sensie jest wobec tego środowiska niesprawiedliwa – tłumaczył „Rz” prezes „Znaku” Henryk Woźniakowski.
Jednak Roman Graczyk mówi, że powodem odmowy wydania książki jest raczej obraz środowiska „TP”, jaki się z niej wyłania. Było ono uwikłane w system komunistyczny w dużo większym stopniu niż się początkowo wydawało. – Część publikacji „Tygodnika” po 1956 roku dowodzi, że ich autorzy naprawdę wierzyli w szybki awans i rozwój PRL. Uważali, że nie byłoby go w Polsce kapitalistycznej. Z czasem to się oczywiście zmieniało – tłumaczył „Rz”.
W rozmowie z portalem Fronda.pl Graczyk informuje, że również wpływowe osoby ze środowiska „TP” były uwikłane we współpracę z SB. - Do niedawna panowało przekonanie, że uwikłanie we współpracę sięgało zaledwie personelu pomocniczego, a co najwyżej osób dość wysoko postawionych, ale mało wpływowych. (...) Moje badania ten obraz komplikują, gdyż dowodzą, że były jednak osoby wysoko, a nawet bardzo wysoko postawione. Wśród tych osób są takie, które są zarejestrowane jako TW przez długie lata, nawet po 15 lat. Dla mnie rzeczą niewątpliwą jest, że one współpracowały, z tym, że – zależy mi na podkreśleniu tego – jakość tej współpracy jest nieokreślona. Jest nieokreślona dlatego, że po prostu zniszczono teczki pracy tych osób – tłumaczy Graczyk.
Po odmowie wydania książki o „TP” przez wydawnictwo „Znak” Roman Graczyk prowadził rozmowy z kilkoma innymi wydawnictwami, które wyraziły zainteresowanie publikacją jego pracy. Ostatecznie książka zostanie wydanie wydana przez wydawnictwo Czerwone i Czarne. W księgarniach będzie do kupienia od 23 lutego 2011 roku.
żar
PRZECZYTAJ WYWIAD Z ROMANEM GRACZYKIEM!
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

