Razem z barbarzyńską wojną rozpoczętą przez putinowską Rosję na Ukrainie eskalują też napięcia rosyjsko-japońskie. Państwa te wciąż nie podpisały porozumienia pokojowego po II wojnie światowej, spierając się o Wyspy Kurylskie. Po latach łagodnej dyplomacji, razem z atakiem na Ukrainę, Japonia postanowiła wrócić do ostrej retoryki w tej sprawie.

Powołując się na japoński rząd agencja Ukrinform poinformowała, że Japonia zdecydowała się na wysłanie Ukrainie defensywnego sprzętu wojskowego. Wcześniej ambasada Ukrainy w Tokio informowała, że będą to kamizelki kuloodporne, hełmy, zimowe ubrania, generatory, kamery, leki i sprzęt ratowniczy.

Dziennik „Asahi Shimbun” podaje, że po inwazji na Ukrainę Japonia zrezygnowała z wyrażeń mogących rozgniewać Moskwę i wróciła do ostrej retoryki ws. spornych wysp, które premier Fumio Kishida nazwał „przyrodzonym terytorium Japonii”. Premier podkreślił też, że „Japonia ma suwerenność” nad kontrolowanymi przez Rosję wyspami. Wcześniej japoński rząd unikał takich sformułowań licząc na owocne zakończenie prowadzonych z Kremlem negocjacji. Już trzy dni po rozpoczęciu inwazji Kishida oświadczył, że obecna sytuacja „nie pozwala na mówienie o postępach w negocjacjach układu pokojowego” z Rosją.

kak/PAP