"Polski rząd popełnił masę błędów, emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Za brak rozeznania w unijnych układach, za ten brak kompetencji i rząd i PiS i Polska zapłaciła i będzie płacić wysoką cenę. Rozumiem powody, dla których Jarosław Kaczyński nie chciał poprzeć Donalda Tuska.  Nie mam o to pretensji, ale mam wielkie pretensje o fatalne wykonanie. Politykę ocenia się miarą skuteczności. Ta akcja państwu polskiemu przyniosła wyłącznie straty" - pisze na łamach portalu Salon24.pl Igor Janke.

"Ja nie oczekuję od rządu, by pięknie umierał, ale by zwyciężał, a tam gdzie się nie da wygrywać - eliminował straty. Nie odwracajmy kota ogonem, nie wypisujmy bzdur o tym, że babcia mówiła, że trzeba żyć tylko pięknie godnie i godnie [...] Jeśli popełniono błędy, a popełniono, to nie mówmy: "Polacy nic się nie stało". Błędy trzeba nazwać i wyciągnać z nich wnioski" - dodaje.

Jak pisze publicysta, przez dlugi czas rząd PiS był na forum UE mało aktywny. W ostatnim czasie jednak aktywność zaczęła się zwiększać, powrócono do mocnego dialogu z Niemcami, mówiono o swojej wizji dalszego rozwoju UE. Sprawa Tuska była jakby krokiem wstecz. "Mam nadzieję, że - nawet publiczne mówiąc co innego - Jarosław Kaczyński wyciągnie wnioski z tego, co się stało i rząd wróci do aktywnych rozmów na temat przyszłości Unii. Ani Niemcy ani Węgry ani inne państwa Europy Środkowej nie chcą izolacji Polski, bo to nie jest w ich interesie. Niemcy dziś potrzebują Polski, chcą rozmawiać o przyszłości Unii" - pisze Janke.

"Skoro już narobiliśmy zamieszania, przystąpmy zaraz do kontrofensywy. Wyciagnijmy wszystkie ręce na pokład" - stwierdza.

kk/salon24.pl