Już wczoraj rano w radiu TOK FM sygnał do mobilizacji przeciw Palikotowi dała sama Janina Paradowska, która grobowym głosem powiedziała: „Powiedzmy sobie jasno, że Palikot gra na zwycięstwo PiS”.

 

„To jest nasz wielki błąd, że pozwoliliśmy na wyłonienie się czegoś, co jest miejską odmianą Samoobrony. Janusz Palikot jest takim bardziej niebezpiecznym wcieleniem Andrzeja Leppera” - oświadczył po południu TVN24 poseł PO Jarosław Gowin.

 

Wieczorem do ataku dołączył Paweł Graś. "Palikot oddaje władzę Kaczyńskiemu”  – powiedział.  Głos Grasia jest tu symptomatyczny, nie dlatego, że pełni on funkcję rzecznika rządu, ale dlatego, iż był to polityk, który najdłużej sprzeciwiał się karaniu Palikota za jego chamskie wypowiedzi przez sąd partyjny, gdy ten drugi był jeszcze w Platformie. Graś nie chciał też, by Palikot odchodził z PO. Z kolei dziś szef sztabu PO Jacek Protasiewicz „walnął z grubej rury” mówiąc, że za Palikotem stoi wielu "przedziwnych przedsiębiorców", wielu z przeszłością kryminalną.

 

Nasz komentarz będzie tu krótki. Drodzy Platformersi: widziały gały co lansowały. Do mediów sympatyzujących z PO: nie przesadzajcie teraz z rzucaniem nieczystości na Pana Janusza, bo za kilka tygodni trzeba go będzie pudrować, jeśli okaże się, że ma zostać koalicjantem Donalda Tuska.

 

PSaw/tvn24.pl