"Homoseksualizm oczami Michaśki". UWAGA: Recenzja "Lubiewa" zawiera drastyczne opisy - zdjęcie
17.07.13, 06:49Fragment okładki powieści "Lubiewo" Michała Witkowskiego

"Homoseksualizm oczami Michaśki". UWAGA: Recenzja "Lubiewa" zawiera drastyczne opisy

36

Powracający temat homoseksualizmu, ostatnio w kontekście związków partnerskich, wbrew pozorom, nie jest wyczerpany. I problemem nie jest tylko to, czy homoseksualiści będą mogli legalizować związki jednopłciowe czy wychowywać nie swoje dzieci, lecz problemem stają się oni sami dla siebie. Homoseksualiści, czym mało kto zaprząta sobie głowę, pilnie potrzebują pomocy i to wielorakiej: medycznej, psychiatrycznej, psychologicznej, socjalnej, resocjalizacyjnej i duszpasterskiej. Potrzebują miłości, wparcia, zainteresowania i troski. Problem homoseksualizmu bowiem od lat dziewięćdziesiątych - odkąd został wykreślony z listy chorób WHO – z jednej strony jest postrzegany i przedstawiany w optyce źle pojmowanej tolerancji i miłosierdzia, które staje się … niemiłosierne.

A z drugiej strony jawnie manipuluje się nim, zwłaszcza w polityczno-ideologicznych rozgrywkach. Odnoszę wrażenie, że upominanie się o tak zwane prawa dla gejów odbywa się wbrew woli wielu samych zainteresowanych. Chęć pomocy środowiskom gejowskim w postaci walki o legalizację ich „związków”, adoptowanie dzieci, specjalne przywileje – to nie jest ten program i ta pomoc, której wszyscy homoseksualiści oczekują. Tymczasem tym biednym istotom ludzkim wyrządza się coraz to większą krzywdę, wmawiając im (i społeczeństwu), że ich dewiacja jest normą, a ich relacje to przede wszystkim czysta miłość, która wymaga szacunku i legalizacji w związku małżeńskim.

Większość filmów (może za wyjątkiem Pedra Almodóvara), publikacji, artykułów, a także głosów polityków, którzy w przypadku homoseksualizmu, jak okazuje się, opowiadają się po stronie chrześcijańskiego personalizmu (sic!), a więc podkreślania i doceniania rangi godności osoby ludzkiej, starają się uzmysłowić sceptycznej reszcie społeczeństwa, że dwaj homoseksualiści to para zakochanych dżentelmenów, żyjąca w schludnym mieszkanku, jedząca kolorowe kanapeczki zapijane kieliszkiem czerwonego wina, przy świecach dyskutująca literackim językiem o sztuce.

Odnoszę wrażenie, że ta propaganda naprawdę działa. Temu idyllicznemu opisowi ulega nie tylko społeczeństwo, ale także wiele osób wywodzących się z elit intelektualnych, a nawet kościelnych. które nie wnikając nadmiernie w tę rzeczywistość publicznie „akceptują” gejów i „dbają” o ich prawa. Tymczasem walka o przywileje i prawa dla osób homoseksualnych oparta jest na fałszywym, aczkolwiek starannie wypreparowanym obrazie tej dewiacji, stworzonym na potrzeby akceptacji jak najszerszych grup społecznych, który to obraz nie ma wiele wspólnego z tym, czym naprawdę jest ta straszna i destrukcyjna choroba.

Wciąż zastanawiam się, ile osób, choćby w polskim parlamencie, zabierając głos w sprawie osób homoseksualnych, ma choćby podstawową wiedzę na ten temat. I nie chodzi mi tu informacje zaczerpnięte z drugiej ręki, choćby od programowych apologetów z „Gazety Wyborczej”, ale ze źródeł - na przykład z internetowych stron gejowskich, które szokują swoją obscenicznością i wyuzdaniem. Chcąc jednak wyrobić sobie własne zdanie na ten temat warto sięgnąć do sprawnie napisanej książki Michała Witkowskiego „Lubiewo”, której autor, aktywny homoseksualista, wprost dystansuje się od dyżurnych tematów podejmowanych przez rozmaitych obrońców tak zwanych gejów. W jednym z wywiadów mówi jasno: Ja też chciałem być jak najdalej od gazet – adopcja, AIDS, emancypacja, parady – a jak najbliżej doświadczenia, które literacko jest dużo ciekawsze. Bo gdy czytam w tygodnikach o gejach, mam poczucie, że to nie ma nic wspólnego z życiem. 

Ponieważ właśnie do tej książki nawiążę od razu wyznam, że lubię Witkowskiego jako pisarza. Odkąd zaczął pisać w „Polityce” czytuję zawsze jego felietony i cenię jako człowieka pióra, który chce odkryć jakiś fragment prawdy o rzeczywistości. Szokującej, bulwersującej, wulgarnej, miejscami tragicznej (jak przypuszczam choćby dla jego Rodziców), brutalnej, a nawet odrażającej, ale prawdy. Za to należy mu się uznanie, gdyż nie każdy miałby odwagę wyznać tę prawdę, nawet gdyby za tym miały pojawić się przekłady książek na wiele języków, wystawiane sztuki na podstawie jego tekstów czy spore pieniądze.

Po latach Witkowski wznowił „Lubiewo” pod tytułem „Lubiewo bez cenzury”, dodając to, co ujął pierwotnemu tekstowi, jako wcześniej zbyt szokujące. Teraz jednak, gdy społeczeństwo „dojrzało”, to znaczy przyzwyczaiło się do serwowanej opinii, że trzeba być „za”, bo bycie przeciw jest co najmniej kompromitujące, autor nie ukrywa niczego. W moim odczuciu lektura samego „Lubiewa” jest wystarczająca, aby zapoznać się z tym, co każdy wiedzieć powinien, zabierając głos w kwestii homoseksualizmu, a co nie jest wiedzą powszechną. Aby zatem wyjaśnić skąd bierze się moja opinia na temat homoseksualizmu – dodajmy - opinia pod prąd poprawności politycznej, dokonam syntezy tych wątków aksjologicznych, które składają się na samą esencję homoseksualizmu, jaka wypływa spod pióra Witkowskiego - rocznik ‘75, który zaczął homoseksualizm czynnie uprawiać… nie mając piętnastu lat.

Obecnie Michaśka (tak mówią o nim jego koledzy–geje), jak wspomniałam, jest felietonistą „Polityki”, ulubieńcem lewicy i ich mediów (w maju był bohaterem programu „Uwaga”), a także wziętym pisarzem tłumaczonym na kilkanaście języków świata, a nawet autorytetem dla adeptów pisarstwa. Mimo sceptycznego, ale zarazem dobrodusznego głosu jego przyjaciela, który twierdzi, iż za pedalskie wspomnienia do książki „ta kurwa”, czyli Witkowski „zarobi na nim” i „se pizdę balsamami Lancôma za jego opowieści będzie smarował”1, książka ma przede wszystkim znaczący walor poznawczy i daje szansę na spotkanie się niejako od środka z fenomenem homoseksualizmu, z jego praktykami, obyczajowością, językiem2, a nawet swoistym etosem.

Po pierwsze Michał Witkowski dzieli homoseksualizm na ten przedemanycypacyjny i postemancypacyjny. Ten pierwszy ma miejsce wtedy, gdy pedały czyli cioty (homoseksualiści tak siebie określają) nie wystawiają się, lecz chowają się. „Emancypacja to ostentacja i na to nie ma rady. Jeśli się nie ukrywasz, to się wystawiasz, a nie po prostu jesteś. Wszystko to zniknie w fazie postemancypacyjnej, gdy nie będzie już plaż gejowskich, barów pedalskich, pisemek… Nie będzie żadnego getta. Pedalstwo będzie tak przezroczyste, że nikt nie zauważy na zwykłej plaży, że facet całuje się z facetem”. Jednak, jak notuje Witkowski z ulgą, „na szczęście już mnie na świecie nie będzie”, co oddaje stosunek pisarza do tych wszystkich zabiegów o tak zwane prawa homoseksualistów. „Kurwiszon Michaśka”, („cioty zwracają się do siebie „pieszczotliwie”: „kurwo”, „zdziro”, „szmato”), s. 174 gardzi jednak tym nieautentycznym homoseksualizmem i z ironią odnosi się do propozycji niejakiego Błażeja, który dowiadując się, że Michaśka jest literatką prosi:

Napisz koniecznie książkę o nas, o nas gejach… Musi to być historia dwóch gejów z klasy średniej, z wyższym wykształceniem, doktorantów z zarządzania i finansów, w okularach, w sweterkach… Leżą rano w jednym łóżeczku, oglądają jeden telewizorek, jedzą na śniadanie kanapkę z pomidorem z jednego talerzyka… No i oni stworzyli trwały związek i chcą adoptować dziecko, ale napotykają na problemy. Społeczeństwo, rozumiesz, ich nie chce zaakceptować, choć są kulturalni i spokojni, co czytelnik widzi. Aby kontrast był większy, niech sąsiedzi mają potwornie nieudane związki, niech piją i biją swoje dzieci, ale im państwo nie odmówi adopcji, a im, u których miałby chłopiec (chłopiec!) jak u pana Boga za piecem – odmówi. Żeby czytelnik widział, jakie to wszystko niesprawiedliwe… I na koniec niech adoptują kota, to znaczy, tfu! Niech sobie kupią kota… I nazwą go tak, jak dziecko chcieli nazwać (s. 139-140).

Taka narracja jednak, związana z fazą postemancypacyjną, która niweluje różnice między homoseksualizmem a heteroseksualizmem nie podoba się Michaśce. Jest przecież gazetowa, nieprawdziwa, sztuczna, plastikowa. Pedalstwo jest bowiem labilne, dynamiczne, otwarte wciąż na rozmaite warianty, mówi Witkowski. „Ale gdy ktoś do mnie męsko, to ja wycofuję się w kobietę, a znowu gdy zbyt kobieco, to na odwrót. Ruchome to wszystko, i gdy tak piszę tę ciotowską księgę, podkoszulkę, śmiech powiedzieć, sobie tak uchylam z ramion, żeby jak dekolt, dzwonię do znajomych ciotek, śmichy-chichy, że już tak się przegięłam3 w paragraf, że chyba już jestem nie do odzyskania dla społeczeństwa, koniec ze mną… Już się i ludzie za mną oglądają na ulicy, gdy raz na dzień po papierosy i pizzę wychodzę” (s. 173).

Witkowski bowiem doskonale wie, że cioty interesują się naprawdę lujami. Mogą mieszkać razem, prowadzić wspólne gospodarstwo domowe, mogą nawet jeść te kanapeczki w jednym łóżeczku, lecz ich egzystencję wypełnia pogoń za lujem. Kim są luje? „Luj to sens naszego życia, luj to byczek, pijany byczek, męska hołotka, żulik, bączek, chłopek, który czasem wraca przez park, albo pijany leży w rowie, na ławce na dworcu, albo w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Nasi Orfeusze pijani. Bo przecież ciota nie będzie się lesbijczyła z inną ciotą! Potrzebujemy heretyckiego mięsa!” Chociaż nie jest to cała prawda ponieważ „luj może też być pedałem, byle był prosty jak dąb, nieuczony, bo z maturą to już nie chłop, tylko jakiś inteligencik. Żadnych min nie może robić, musi mieć gębę jak udo, po prostu obciągnięty skórą futerał, nic tam nie może się ukazywać, żadne uczucie. I gdzie znajdziesz takiego w tych barach dla pedałów?” (s. 18).

Zwłaszcza, zauważa znawca problematyki Michaśka, że te zachodnie cioty, wprowadzają i reprezentują lateksowy styl: „Wszyscy napakowani, wygoleni, wytatuowani, z sutkami poprzebijanymi kolczykami, z penisami w wisiorach. Z metalowymi obręczami na chuju. Czy widzieliście tych wszystkich zachodnich gejów o przekrwionych oczkach świń, na plażach nudystów pod Amsterdamem, pod Berlinem, pod Utrechtem, pod Zurychem, Sztokholmem? Ich fallusy jak piersi dzikich kobiet - porozciągane. Zwisające, wymęczone. Syte, Pomarszczone, wygolone, naoliwione” (s. 86). Samemu autorowi odechciewa się seksu z podobnym, przypadkowo spotkanym na plaży napakowanym i wydepilowanym plastikowym bubkiem, który przed seksem chce porozmawiać. Gdy jednak „ta cała przyjaźń i bliskość między nami wyskoczyła i ustawiła relacje jak na jakiejś pogadance u psychologa”, to autor czuje, że „z przyjaźnią i bliskością nie chce. Bo mnie to kojarzy z mamą. Ja chcę nieznajomego, co mnie wyrżnie jak burą sukę, sponiewiera, przejdzie jak tornado, zostawi mnie w takim stanie, że nawet nie będę miała siły wstać, zamknąć za nim drzwi, mokrą plamą na łóżku, sponiewierany będę” (s. 136). Witkowski bowiem wie z autopsji, że gdy gej mówi „miłość to o obciągu myśli” (s. 165). Sam niejednokrotnie obcował seksualnie z tymi, którzy potem innym wyznają wierność (s. 137). Pedałowi bowiem nie chodzi o miłość, bliskość, wierność tylko o to, aby „raz wreszcie nażreć się tym facetem do woli” (s. 117). Może nie aż tak, jak ów wspominany przez pisarza, Niemiec z Hamburga, który zjadł swojego partnera (resztki ciała z zamrażarki policja zabezpieczyła), ale „nażreć się” czyli przynajmniej być „szmatą, wdową; powiedziałby taki z mordą mordercy: myj podłogę skalpelem, zacharkałby na kamienną posadzkę, naszczał, liż suko, a ja bym lizała” (s. 57), bo tylko taka relacja daje autentyczną satysfakcję, daje spełnienie i zadowolenie. Homoseksualizm bowiem jest nałogiem, podkreśla Witkowski, „życiem innymi sprawami”, „seksualną narkomanią” (s. 14), która podporządkowuje działanie osoby tylko jednemu celowi – seksualnemu. „Żebrzemy o tą lachę świętą – mówi jedna z ciot – chuja św., dupę św. Bo już sobie świętość z nich zrobiliśmy” (s. 71).

Tę opowieść można by ciągnąć dalej, epatować wulgarnymi słowami wypowiadanymi przez bohaterów „Lubiewa”, przytaczać kolejne homoseksualne historie zdobywców wciąż nowych wrażeń seksualnych z przypadkowymi partnerami, lujami, byczkami. Można nawet dopisać nowe, te z „Lubiewa bez cenzury” i te, o których słyszy się już poza literaturą, a które dają się rozpoznać w dość bliskim otoczeniu – często tam, gdzie prosty i ufny człowiek nie spodziewałby się ich… Te historie łączy jednak jedno - nie mają one nic wspólnego z przywiązaniem i z miłością, która rzekomo usprawiedliwiałaby małżeństwa jednopłciowe, adopcję dzieci przez takie pary, czy też otrzymywanie szczególnych przywilejów od państwa, zwłaszcza iż homoseksualiści potrafią mieć, jak twierdzi znawca problemu prof. Gerard van den Aardweg, ponad pięciuset seksualnych partnerów w swoim życiu. Barwna i zarazem brutalna narracja Witkowskiego wskazuje na poważny problem trapiący nie tylko samych homoseksualistów, ale całe społeczeństwa, które dały się uwieść postmodernistycznej ideologii, sprytnie wykorzystującej homoseksualistów i ich tożsamościowe zagubienie jako jedno ze skutecznych narzędzi destrukcji judeochrześcijańskiej tradycji i kultury.

Paradoksalnie, Michał Witkowski vel Michaśka – czynny homoseksualista, obnażył zakłamanie tego typu zabiegów, odkrywając iż homoseksualista, jak sam powiada: „nie rozumie seriali, nie rozumie filmów i problemów „normalnych ludzi” z rodzinami, dziećmi z przedszkola. Właściwie rozumie tylko nisze. Na pewno nigdy nie będzie się rozumiał z kimś zamkniętym w swojej seksualności, czyli z prawdziwą babką, prawdziwym facetem. A więc z olbrzymim procentem społeczeństwa”. W kontekście więc dyskursu na temat „normalności” homoseksualizmu ten głos rozsądku Witkowskiego nie powinien być lekceważony, ale poważnie wzięty pod uwagę przez tych, którzy homoseksualizm sprowadzają do bezdyskusyjnej normy i każą w nią wierzyć innym.

Dr Zdzisława Kobylińska

Za zgodą Autorki publikujemy tekst, który ukazał się w regionalnym czasopiśmie "Debata" numer 6 (69) 2013, s. 15-16 (http://www.debata.olsztyn.pl/images/stories/archiwum/debata%2070.pdf)

1 Wszystkie cytaty pochodzą z książki Michała Witkowskiego „Lubiewo, wyd. IV, Kraków 2006.

2 A właściwie jego brakiem, gdyż sam Witkowski (polonista) pisze: „Nie ma języka, żeby o tym mówić…” dalej padają określenia, których nie warto nawet przytaczać…Ciekawych odsyłam do lektury książki.

3 Geje, jak wynika z lektury książki Witkowskiego, używają wobec siebie rodzaju żeńskiego. Zresztą sam Witkowski przyznaje w jednym z wywiadów, iż ma psychikę kobiecą, odczuwa jak kobieta.

Komentarze (36):

anonim2013.07.17 8:28
To zdumiewające, jak w obecnych czasach, z taką łatwością dostępu do informacji tak wielu ludzi tkwi w zakłamanym bez granic obrazie sodomitów. W wirtualnym świecie faktów prasowych czy medialnych.
anonim2013.07.17 8:59
Czy takie obsceniczne teksty stały się już normą Frondy? Przecież o problemie można pisać bez uciekania się do wątpliwej wartości wynurzeń sodomitów. Mam nieodparte wrażenie, że wulgaryzowanie starsznie tutejszych autorów rajcuje. Z Bogiem.
anonim2013.07.17 9:00
Gdyby z listy chorób wykreślono nowotwór tym samym zaprzestano by leczenia. Liczba chorych nieuleczalnie i ostatecznie zmarłych powiększyłaby się. Podobnie homoseksualizm nie uważany obecnie za chorobę pozostał bez fachowej opieki i wiadomo co się dzieje. Trudno jest też z nimi gadać uświadamiać ich, że są chorzy. To jak w tych kawalach o wariatach - jeden może twierdzić, że jest ptaszkiem inny, że Napoleonem a jeszcze inny zarzeka się, że jest zdrowy.
anonim2013.07.17 9:22
Powiedzcie psychicznie choremu że jest chory to wam nie uwierzy. Powiedzcie alkoholikowi że jest alkoholikiem, to zaprzeczy. Powiedzcie gostkowi który uważa, że homoseksualizm to nie zboczenie i choroba coś innego - to was wyśmieje. Obskurantyzm i zacofanie szerzy się w dzisiejszym postępowym świecie w sposób zatrważający
anonim2013.07.17 9:35
negras jaki dewiacyjny margines? Wyróżniasz spośród homusiów tych co są dewiantami i tych co nie są? Żarty sobie gościu robisz. Homo to dewiacja i kropka. Nad czym tu debatować?
anonim2013.07.17 9:51
Jasny gwint - zdrowy homoseksualizm :-)))) Szczególnie w kontekście liczby homosiów przenoszących HIV-a. Albo zływolizm, albo pożyteczny idiotyzm. Wynik ten sam
anonim2013.07.17 10:05
Mocne.
anonim2013.07.17 10:06
@Beatriche Dlaczego namawiasz normalnych ludzi do okłamywania biednych homosiów ? Czy jest jakaś granica, w akceptowaniu ludzi "takimi jakimi są" ? I co ta akceptacja w twoim przypadku znaczy ? Nasze zasady i rozum nakazuj nam nie akceptować złych uczynków czy postaw, ale nie ludzi. :)
anonim2013.07.17 10:19
@Beatriche... "Proponuję zacząć od zaprzestania wmawiania im, że są gorsi i chorzy, a zaakceptowania takimi, jakimi są." Ja ich akceptuję takimi jakimi są: odmieńcami o chorej seksualności. Nie oznacza to jednak, że ich przypadłość będę traktować jak normalną. Jeżeli z tego powodu uważają, że traktuję ich jako "gorszych", to już jest ich problem.
anonim2013.07.17 10:23
@negras... "Witkowski podkreśla bowiem mocno, że opisuje jedynie nieduże środowisko homoseksualistów, pewien margines i dewiację. Witkowski mówi wprost – to jest powieść ciotowska, a nie gejowska." A czym niby "ciotostwo" różni się od "gejostwa" według ciebie? Może wyjaśnisz?
anonim2013.07.17 10:51
@Beatriche Rozróżniam dwie grup wśród sodomitów: homosiów, czyli tych siedzących cicho i gejów którzy są głośni, agresywni, korzystający z silnego wsparcia lewicowych polityków i mediów, usiłujący totalitarnie wpływać na innych. Sprawa druga, to kwestia rozumienia normalności, a tutaj najwyraźniej różnimy się, ale tylko jedno z nas używa prawdziwego, to znaczy zgodnego z rzeczywistością rozumienia normalności. Moje rozumienie korzysta z kryterium maksymalizacji dobra i eliminacji, na ile to możliwe, zła dla samych zainteresowanych i otoczenia, dlatego chcąc być w zgodzie z prawdą i tym ambitnym kryterium muszę uznać zachowanie sodomitów za nienormalne, egoistyczne i bardzo szkodliwe. Z powyższego powodu użyte przez Ciebie określenie "wmawianie" jest niewłaściwie użyte, ponieważ to Ty "wmawiasz" nam rzeczy niezgodne z prawdą. Mylisz się, że nie szkodzą Tobie: doskonale to widać w problemie jak masz z prawdą, a skutki agresji gejów od dłuższego czasu odczuwamy przede wszystkim my, normalni i wierzący, a odczujesz również Ty, bo skutki ich destrukcji dla społeczeństwa są coraz silniej odczuwalne.
anonim2013.07.17 11:12
@Beatriche "Dlaczego określasz ich seksualność jako chorą?" Tutaj masz pełną odpowiedź na to pytanie: http://www.milujciesie.org.pl/upload/articles/r_u_c_k_i/art08_28_05_2005_dziesiec_argumentow_przeciw.pdf :)
anonim2013.07.17 11:12
@Beatriche... Nowomowa i ple, ple... "Nie są odmieńcami, są mniejszością seksualną, tak samo jak rudzi nie są odmieńcami, tylko mniejszością z innym kolorem włosów." Nie słyszałam jeszcze nigdy o tym, aby rudych nazywano "mniejszością" albo "odmieńcami" i żeby z tytułu posiadania innego niż większość koloru włosów domagali się specjalnych przywilejów np. darmowego farbowania włosów na czarno u fryzjerów. :) "Dlaczego określasz ich seksualność jako chorą?" Bo jak nasza "idolka" (p. Pawłowicz :D ) to określiła - tworzą związki "jałowe" :D Chociażby się zatarli na śmierć w akcie kopulacji ze sobą, to nie spłodzą potomka :) To tak jakby uznać, że nowotwór jest zdrowy, bo przecież jest tylko "odmienny" od reszty ciała.
anonim2013.07.17 11:22
@olk... Powołuję się na zdrowy rozsądek i oczywiste fakty :D Jeżeli zna pan przypadek spłodzenia przez jednego geja potomka i urodzenia go przez drugiego, to proszę się z tym nie kryć i ten przykład podać :)
anonim2013.07.17 11:46
@Beatriche Przepraszam, że potraktowałem poważnie twoje wypowiedzi. :) Do której klasy chodzisz ?
anonim2013.07.17 12:12
@Beatriche... Jak ja lubię :( wałkować w kółko te same argumenty z kolejnymi nickami na Frondzie... "Jeszcze z wiek temu rudych nazywano odmieńcami. I robili to ludzie, którzy byli Twoimi odpowiednikami w tamtej epoce. " Czyżby? Ładnie to tak wyssać z palca taką potworność i obrzucać nią przeciwnika? Może i odmieńcami ich nazywano, ale czy jesteś pewna, czy to chodziło o kolor rudy ich włosów, czy raczej o czerwony ich barw ideowych? "Ciekawe, przeciw czemu będą protestować za 100 lat Twoje prawnuki biorące homo za normę dnia codziennego. :)" Na pewno przeciwko głupocie i nie sądzę, aby pederastów traktowali jako element "dnia codziennego". Do tego czasu Europę ustawią do porządku pod tym względem muzułmanie. "A czy homo domagają się przywilejów? Gdzie niby chcą dostać za darmo coś, za co hetero płacą?" Chcą na przykład otrzymać przywilej wychowywania cudzych dzieci chociaż mają do tego predyspozycje jak ślepy do kierowania autobusem. "Homo zdają sobie z tego sprawę, i dlatego nie kopulują na siłę w celu spłodzenia potomka, tylko dla przyjemności :) " No więc przyznajesz, że to są związki "jałowe" pod tym względem. "a dziecko mogą zawsze adoptować." Niech je sobie same spłodzą i urodzą. "Więc jak już tak oceniacie za "idolką" ich związki to proszę konsekwentnie traktować tak samo hetero pary bezdzietne. " Pary bezdzietne z punktu widzenia pożytku dla społeczeństwa są tak samo "jałowe". Niemniej bezpłodna para heteroseksualna da przysposobionemu potomstwu prawidłowe wzory zachowania w rodzinie.
anonim2013.07.17 12:28
Kropelko, bo celem istnienia człowieka jest wyłącznie prokreacja i rozród? Człowiek nie powinien robić nic innego tylko się rozmnażać, wszystko powinien temu podporządkować, jakikolwiek związek z innym człowiekiem, który nie służy prokreacji jest nonsensowny? Gdyby to było celem, to - związki monogamiczne i oparte o wierność byłyby nonsensowne, bo nie zapewniają wcale najlepszego wykorzystania możliwości rozrodczych - cała kultura byłaby bez sensu, bo nie służy rozrodowi, cała kultura w tym religia, - in vitro powinno być błogosławieństwem, bo zapewnia rozród - celibat byłby bez sensu - wszyscy powinni jak najczęściej ze wszystkimi uprawiać seks, byle płci przeciwnej, bo to zapewniłoby jak najwięcej poczęć. - osoby bezpłodne powinny być pozbawione podstawowych praw, bo ich życie nie służące rozrodowi jest bez sensu.
anonim2013.07.17 12:51
@Piogal cyt"Oczywistym jest fakt, że przedstawione tutaj opisy nie mają nic wspólnego z normalnym, zdrowym homoseksualizmem.." Zważywszy na fakt twojego analitycznego, wyzwolonego umysłu za takie wpisy kocham Cię :::))))
anonim2013.07.17 13:13
Oczywiście że nie jest. Jest dewiacją, jak każda inna dewiacja, dajmy na to zoofilia albo dendrofilia i jak każde zboczenie wynika z rozbujanej chuci i żądzy.
anonim2013.07.17 13:17
A tak na poważnie, to kto płaci za takie obelżywe rzucanie nienawiścią na forum przez sędziów, lobotomistów i innych takich dziwnych?
anonim2013.07.17 14:05
Mike25, przetrzyj oczy, przeczytaj jeszcze raz, ZE ZROZUMIENIEM, artykuł i chyba pojmiesz KTO jest autorytetem obnażającym demoralizację, brud i zło sodomitów ...
anonim2013.07.17 15:22
Mike25, nie tak wygląda "chleb powszedni" homosia ? A jak ? Myślę, że wszyscy frondowicze sa ciekawi, jak wygląda prawda. I jakie są proporcje tych, opisanych przez Witkowskiego do tych "lepszych" ? Czy jest choć jedna para homosiów wierna sobie przez całe życie ? I jak oni "to robią" aby nie ponieść uszczerbku na zdrowiu fizycznym ? Pamiętaj, znamy statystyki. I jeszcze jedno pytanie: jesteś jednym z nich ?
anonim2013.07.17 15:28
Vors, wzrok ci odjęło ? Policz sobie, ile jest artykułów na Frondzie na ten temat, o czym huczą media. Możesz mi wierzyć, że czułbym się bardzo komfortowo gdybym nie musiał oglądać tych obrazków homobojówkarzy i czytać tych obrzydliwych informacji o nich. Komuś bardzo zależy aby ich było pełno w tak zwanej przestrzeni publicznej i z pewnością to nie są Katolicy.
anonim2013.07.17 16:45
elvi, pomyliłeś agresorów i ofiary, przyczynę ze skutkiem. Kto deprawuje nam dzieci i młodzież przychodząc do szkół ucząc "tolerancji", kto w miejscach publicznych prowokuje obrzydliwym ekshibicjonizmem, demonstracjami ? Kto w mediach i za pośrednictwem polityków usiłuje nam narzucać sposób patrzenia na świat, mówienia o nim, kto knebluje nam usta ? Kto dopuszcza się obelżywych pomówień, grozi a nawet posuwa się do fizycznej agresji wobec osób broniących SŁOWNIE i rzeczowo swojego stanowiska wobec zboczeń ? Kto poniża, wyśmiewa nasze nasze katolickie wartości, kto profanuje nasze świątynie ? Kto domaga się bezpodstawnych przywilejów od państwa ? Jeśli to nie ci "zwykli ludzie", to może powinni się doinformować kto naprawdę sieje tą burzę ?
anonim2013.07.17 17:26
Ellizo, czy moje pytania dotyczyły czystej fikcji, zdarzeń i działań które nie miały miejsca ? Po drugie, Twoje pytanie o wypowiedzi przeciw "ślubom" czy publicznych zachowań sodomitów świadczą o braku refleksji co jest ich przyczyną, bo przecież nie spowodował ich nagły przypływ fantazji ludzi. Wypowiadanie się przeciw małżeństwom byłoby objawem skłonności samobójczych czy może ludobójczych, dlatego nie można porównywać tego ze szkodliwym bezsensem "ślubów" dewiantów, bezsensownych choćby z powodu nagminnej niewierności, co dobitnie świadczy o niezrozumieniu pojęcia ślubu, przede wszystkim w aspekcie HONORU. Publiczne okazywanie sobie uczuć przez osoby hetero z osobami homo też nie można traktować symetrycznie, ponieważ nadal u zdrowej większości to drugie budzi naturalne obrzydzenie, więc elementarne zasady dobrego wychowania wymagają powstrzymania się od takich zachowań. Co do frondy, to może tych materiałów o tematyce homo jest zbyt dużo, ale jestem przekonany, że ten poświęcony portal stara się dać argumenty i wiedzę ludziom rozsądnym i dobrej woli. :) I jeszcze jedno: w Twoim stanowisku i podobnych osób odwidzajacych Fronde razi
anonim2013.07.17 17:27
... egoizm i brak refleksji nad długotrwałymi skutkami tej postawy.
anonim2013.07.17 17:33
Ellizo, "Oczywiście możesz twierdzić że jest inaczej i że to nie portal fronda szerzy nienawiść przeciwko gejom, tylko to geje chcą na siłę zmieniać ludzi hetero. Możesz. Ale nie będzie to w zgodzie z prawdą." Mylisz się - to jest prawda. P.S. Na której stronie jest pytanie o które prosiłaś ?
anonim2013.07.17 17:35
P.S2. O kim piszemy ? O homosiach, cichych i prywatnych, czy o gejach niszczących rodzinę i państwo ?
anonim2013.07.17 18:45
Zboczonych trzeba leczyć. Bez sensu są dyskusje z ich aktywistami, którzy nie rozumieją tego, jaką krzywdę wyrządzają sobie, dzieciom i całym społeczeństwom. Winni są rządzący.
anonim2013.07.17 19:19
Ellizo, "Nie znam żadnej wypowiedzi ani geja ani lesbijki mówiącej o tym, że coś nie tak jest z ludźmi heteroseksulanymi." A jest coś nie tak ? Wiesz, ja też nie znam żadnej wypowiedzi osób otyłych, pod adresem osób szczupłych, o zdrowej wadze, że coś z nimi jest nie tak. Czy uważasz, że szczupli nie powinni ostrzegać otyłych przed skutkami otyłości, bo mogłoby to być odebrane jako nienawiść, agresja ?
anonim2013.07.18 4:41
Beatriche napisał(a): "A czy homo domagają się przywilejów?" Jak najbardziej - np. chcą mieć możliwość rozliczenia podatkowego, jakie przysługuje tylko małżeństwom, związkowi mężczyzny i kobiety. Inaczej można by równie dobrze dać ulgi podatkowe np. dorosłej córce i matce, gdy razem mieszkają i prowadzą wspólnie gospodarstwo domowe. Jednak każde państwo, któremu zależy na rozwoju promuje małżeństwo rozumiane jako związek mężczyzny i kobiety. Tak już jest od czasów p.n.e. " nie kopulują na siłę w celu spłodzenia potomka, tylko dla przyjemności :) a dziecko mogą zawsze adoptować." I właśnie o to chodzi - nie chcemy dać im do adopcji dzieci, bo dziecku do prawidłowego rozwoju osobowości jest potrzebny model matki i ojca, mężczyzny i kobiety.
anonim2013.07.18 8:25
jak można publikować te steki wulgaryzmów na portalu katolickim! Przecież to nie jest Pomponik !
anonim2013.07.18 9:06
@ddd161 "Nie dziwie się, że wasze "katolickie wartości" są wyśmiewane. One po prostu są tak głupie i nie przystające do dzisiejszych czasów, że nie może być inaczej. Nie słyszałem natomiast, żeby ktoś profanował wasze świątynie. To jest taki stek bzdur, że trzeba nie mieć mózgu żeby coś takiego pisać". Żenua. Piszesz wyprane z argumentów sformułowania antykatolickie jednocześnie zarzucając stek bzdur nam - katolikom. Napisałeś tylko luźne stwierdzenie o religii w szkołach. Osobiście nigdy nie widziałem prania mózgu na religii, ani nie uczenia szacunku - Ciebie jednak szacunku na pewno nikt nie nauczył - pewnie na religię nie chodziłeś. Drugi Twój wspaniały argument to parada równości - o gustach się nie dyskutuje - dla Ciebie bardziej obsceniczna jest ta w Rio - dla wielu ludzi (w tym dla mnie) ta gejowska. Jednak pewien próg obsceny przekracza jedna i druga - to jest rzeczywiście w miarę obiektywne (wystarczy przejść się z dziećmi przy boku, żeby to zrozumieć). Ale co to udowadnia? Tylko to, co do tej pory próbowali Ci wytłumaczyć ci Katolicy, którymi tak gardzisz. " Nie słyszałem natomiast, żeby ktoś profanował wasze świątynie". http://www.warszawa.gosc.pl/doc/1565415.Profanacja-w-Klembowie http://fakty.wwl.pl/news/2509-Profanacja-kosciola-w-Klembowie.html To jedna z ostatnich profanacji (z maja b.r.). Tych profanacji niestety jest mnóstwo na całym świecie. Jeśli nie wiesz to się nie wypowiadaj. Zresztą niektóre Twoje zdania to może nie profanacja, ale na pewno obraza wielu osób, lecz: Łk 23,34a. Niech zatem Bóg Tobie przebaczy!
anonim2013.07.19 10:05
Świetna książka! Bardzo gorąco polecam i cieszę się, że Fronda promuje dobrą literaturę.
anonim2013.07.19 16:08
Ellizo, "Ja osobiście znałam 21-letniego chłopaka, który nie udźwignął swojej inności i się powiesił. Sprawa jest jednoznaczna, bo zostawił długi list. Jak się czujesz z tym faktem ?" Jest mi ogromnie żal tego młodego człowieka, żałuję, że nie mógł się spotkać z kimś, kto pomógł by mu unieść CIĘŻAR PRAWDY. Jeśli Twoje pytanie zmierza w kierunku mojego poczucia winy za tą śmierć, to nie czuję się winny. To nie ja go wychowywałem, nie ja wprowadziłem go w homoseksualne kłamstwo. Nie miałem z nim kontaktu. Przyjmując taką optykę, musielibyśmy żyć w jakimś schizofrenicznym świecie kłamiąc każdemu tak, aby mu się zgadzał jego poplątany, wirtualny świat, co zresztą jest niewykonalne, bo skąd wiedzieć, w jakim świecie żyje każdy spotkany człowiek ? To przede wszystkim odpowiedzialność rodziców, wychowawców, ewentualnie lekarzy specjalistów, ale również mediów. Jeśli nie był to przypadek psychiatryczny, to pomyśl, o ile skutecznie przed myślami samobójczymi myślami broni się człowiek z solidna wiedzą o skutkach takiej decyzji wyniesioną z katechizacji ? Z silną wiarą w miłosiernego, kochającego Boga ? Twoje pytanie pokazuje również, jak cenna jest spójność światopoglądowa społeczeństwa, i rzetelna WIEDZA, której tak bardzo sprzeniewierzają się media, realizujące zlecenia cynicznych grup interesu, dla których prawda jest przeszkodą w osiąganiu krociowych zysków kosztem zdrowia, a nawet życia ludzi. Różnorodność, nie oparta na prawdzie, na szacunku dla innych, przynosi konflikty i ogromne szkody. "Pytam, bo mój zarzut jest taki, że środowisko frondy przyczynia się do piętnowania ludzi o odmiennej orientacji homoseksualnej. Robi to bezlitośnie i konsekwentnie. Co ty na to? " To nieprawda - piętnujemy kłamstwa, sprzeczne i szkodliwe ideologie, złe uczynki, szkodliwe dla ducha i dla ciała, NIE LUDZI. To tyle razy było już tutaj powtarzane ... Szkoda, że nie zauważasz, ile każdy z nas wykazuje cierpliwości i życzliwości (jedni mniej inni więcej, zależnie od temperamentu) aby prostować Wasze pokręcone propagandą myśli, aby nie odpowiadać na tyle agresji i prowokacji tym samym, ale światłem nauki Kościoła opartej na najlepszej wiedzy z medycyny, biologii, etyki, filozofii czy teologii. :). Katolicy maja piękną i bogatą tradycję pomocy każdemu człowiekowi który ma problem ciała czy ducha, a najczęściej obydwa, ale musi coraz częściej sam znaleźć kontaktu, bo zmasowana propaganda mediów korzystając z nielicznych przykładów zła, nierzadko wyolbrzymianych, przemilczają zupełnie ogrom dobra jakiego doświadcza społeczeństwo i jakie czeka na każdego potrzebującego. To spowodowało chorobliwie antyklerykalne, czy antychrześcijańskie uprzedzenia bardzo wielu ludzi IZOLUJĄCE ich od tego dobra i pomocy. Temat samobójstwa młodych ludzi jest mi dobrze znany z autopsji, dlatego radziłbym Ci nie wyciągać pochopnie, pod wpływem emocji, wniosków co do winowajców. Z reguły winnymi czuja się rodzice czy najbliżsi.
anonim2013.07.22 17:55
Ellizo, zacznę od końca: wypowiedz pana Starowicza dla TEJ gazety poprzez swój styl i bezczelne kłamstwo (z homoseksualizmu można wyjść, na co jest tyle przykładów ...), nie pierwsze, realizujące zamówienie redakcji, a sprzeniewierzające się podstawowemu obowiązkowi lekarza, jak najgorzej świadczy o nim, czyniąc go zupełnie niewiarygodnym. Możliwe, ze jego wiedza i doświadczenie jest duże, ale przy tych brakach charakteru jest zwykłym sprzedajnym propagandzistą złej sprawy. Zapamiętaj sobie raz na całe życie, że w kwestiach prawdy kryterium sondażowe nie ma zastosowania. Nie jest prawdą to, w co wierzy lub podaje do wierzenia większość, tylko to co nią jest, czyli twierdzeniem zgodnym z rzeczywistością. Infantylna wizja człowieka("Taką mnie Panie Boże stworzyłeś i taka mnie masz") jaką prezentujesz Ty i ci biedni dewianci jest jaskrawo sprzeczna z prawdą o wolności i wolnej woli człowieka. Jest niebezpieczna, bo środowisko gejów (czyli tej części sodomitów, która służy jako taran do niszczenia cywilizacji, w której żyjemy) używa jej do kneblowania reszty społeczeństwa na wzór fałszywej wizji Inkwizycji, czego nasza rozmowa jest dobrym przykładem. Ona jest również niebezpieczna dla sodomitów, bo ktoś może dojść do wniosku, ze skoro oni są bezwolni, to trzeba za nich zadecydować. Ta wizja, zrównująca sodomitów ze zwierzętami ulegającymi bezwolnie i bezmyślnie instynktom jest strasznym samoponiżeniem. Nie odpowiedziałaś na żadne moje istotne pytanie, a na koniec posuwasz się do insynuacji, że nie jestem w stanie przyjąć pewnego założenia. Mogę, ale nie przyjmuję bo powyżej wykazałem, że jest fałszywe, jak również dwie alternatywy które usiłujesz wymusić szantażem emocjonalnym zamiast racjonalna argumentacją. To podłe, ale już rozumiem Twój problem zaczadzenia absurdalną ideologią, dlatego po katolicku wybaczam, a za określenie "homo terlikus" serdecznie dziękuję - jest dla mnie wyróżnieniem. Zapytam Pana Tomasza, czy zgodzi się abym dopisał go sobie do pseudonimu. :)