Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, jak homoseksualni działacze zaklejali plakaty informujące o spotkaniu z Cejrowskim w Gdańsku. Później próbowali wywrzeć presję na kierownictwo gdańskiego kina "Neptun", w którym podróżnik miał się spotkać ze swoimi czytelnikami, żeby je odwołali.
Tym razem Cejrowski w trakcie poznańskiego Festiwalu Dobrego Smaku został sprowokowany przez członków Kampanii Przeciwko Homofobii, którzy poprosili go o dedykację i przyjęcie homo-gadżetów. Podróznik odmówił. - Od pedziów nie biorę – miał powiedzieć.
Aktywiści natychmiast poszli na skargę do organizatora imprezy, aby ten wykluczył Cejrowskiego z dalszego udziału w imprezie. - Zdecydowanie odcinamy się od incydentu. Jeśli Wojciech Cejrowski oficjalnie nie przeprosi Kampanii przeciw Homofobii, to nie będziemy się upierać nad jego obecnością na festiwalu w przyszłym roku - mówi Wojciech Lewandowski, producent Festiwalu Smaku.
Lewandowski mówi też, że członkowie KPH byli gośćmi festiwalu, a on jako producent nie mógł pozwolić na to, aby poczuli się obrażeni. Przyznaje jednak, że nie wierzy, aby całe zajście było przypadkowe. - Nie byłem świadkiem tego zdarzenia, jego przebieg znam z relacji moich pracowników. Moim zdaniem zdarzenie było prowokacją, dobrze zaplanowaną i precyzyjnie przeprowadzoną akcją. Na festiwal przyjeżdża jednak bardzo wielu wystawców. Jako producent nie mogę sobie pozwolić, żeby któryś z wystawców obrażał klientów festiwalu - powiedział w rozmowie z portalem Fronda.pl.
Winnym jest... sprowokowany
Producent festiwalu nie widzi jednak w zaczepkach KPH nic złego: za sytuację winą obarcza podróżnika stawiając mu warunek: jeśli nie przeprosi KPH, nie zostanie zaproszony w przyszłym roku. Według niego określenie "pedzie" - nawet używane żartobliwie, ironicznie jak w przypadku odpowiedzi Cejrowskiego - pozbawione jest dobrego smaku i używanie go na festiwalu o takiej nazwie jest niedopuszczalne.
Nie określił jednak jakiego smaku było zachowanie członków KPH. - Członkowie KPH nikogo nie obrażali, na swoim transparencie nie mieli obraźliwych sformułowań, byli uśmiechnięci. Przeprowadzili tylko zaplanowaną akcję. Każdy, kto głosi jakieś poglądy ma prawo do podejmowania w tym celu działań z zakresu PR. W przypadku naszego festiwalu KPH zmieściła się w ramach dobrego smaku, a Wojciech Cejrowski przekroczył granice dobrego smaku - twierdzi Lewandowski.
Słów Producenta festiwalu nie chce komentować Wojciech Cejrowski. - Nie mogę w uczciwy sposób komentować słów kogoś, kto nie był świadkiem tego wydarzenia. Nie było tam też pracowników Pana Lewandowskiego. Byli za to przedstawiciele mojego Wydawcy - mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl.
Wojciech Cejrowski nigdy nie podpisuje książek dla żadnych organizacji, ani firm. Wpisuje wyłącznie dedykacje imienne. W opisywanym wydarzeniu nie widzi nic niestosownego - Podeszła do mnie grupka osób, z którą chwilę porozmawiałem. Zareagowałem dopiero wówczas, gdy podsuwając mi książkę poprosili o wpis dla KPH. Nigdy nie podpisuję książek dla organizacji, ani firm. Chodzi o to, aby potem taka organizacja nie podpierała się moją dedykacją i moim nazwiskiem w swoich interesach. Przyznają Państwo, że głupio wyglądałoby, gdyby KPH wystawiło potem moją dedykację na jakiejś swojej na aukcji. Katolikowi nie wolno wspierać organizacji, które propagują grzech sodomski – mówi.
Wykluczony za poglądy w złym smaku
Podróżnik nie odmówił natomiast imiennego podpisania książek, ale tego członkowie KPH już nie chcieli.- Nie ja kreowałem ten skandal. Członkowie KPH przyszli na stoisko z prowokacją, za którą teraz ja mam być ukarany. Ewentualne karne wykluczenie mnie z festiwalu nie będzie w dobrym smaku. Wykluczanie za poglądy już było. Pałowanie za poglądy też już przerobiłem w stanie wojennym, w Poznaniu, pod pomnikiem.
Oświadczenie w sprawie wydał też wydawca książek Cejrowskiego Tadeusz Zysk. Napisał w nim: "Wykluczanie kogokolwiek ze względu na głoszone poglądy, rasę, płeć, kulturę czy zachowanie nigdy nie służyły dobrze idei tolerancji. Sprzeniewierzenie się tej zasadzie wykluczyłoby bowiem z naszej kultury takie wybitne książki jak chociażby powieści Dostojewskiego czy rozprawy naukowe Karola Marksa" – napisał, broniąc Cejrowskiego prezes wydawnictwa Zysk i spółka.
Jednak jego słowa zostały przedstawione przez lokalną gazetę "Polska. Głos Wielkopolski"(a za nią przez "Gazetę Wyborczą"), jako pouczenie dla Cejrowskiego. "Głos Wielkopolski" do tekstu informującego o zdarzeniu "Festiwal smaku bez Cejrowskiego" dołącza sondę z pytaniem "Czy geje powinni pozwać Cejrowskiego do sądu?", subtelnie sugerując czemu miała służyć prowokacja członków KPH. Prezes Wydawnictwa Zysk i spółka domaga się od "Polska. Głos Wielkopolski" wydrukowania sprostowania i przeprosin.
JaLu/MM/Kontakt
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

