Homobiskup tak, ale tylko w celibacie - zdjęcie
11.01.12, 10:27

Homobiskup tak, ale tylko w celibacie

7

Zwierzchnik Wspólnoty Anglikańskiej podkreślił, że nie zgodziłby się na wyświęcanie biskupów, którzy są aktywnymi homoseksualistami ze względu na tradycję oraz historyczne standardy, wymagające od księży homoseksualistów życia w wstrzemięźliwości.



Słowa zwierzchnika Kościoła Anglii spotkały się z niezadowoleniem homolobbystów. Zarzucili hierarsze, że stawia jedność Kościoła ponad prawa gejów i lesbijek. Jednak abp. Williamsa skrytykowali także konserwatyści w Kościele Anglii, którzy zarzucili mu negowanie nauczania Kościoła.



Rowan Williams, który od 2002 roku jest arcybiskupem Canterbury, ujawnił również, że zrezygnuje z urzędu przed wygaśnięciem 10-letniej kadencji.



TPT/Ekumenizm.pl

Komentarze (7):

anonim2012.01.11 14:22
<p>stanowisko jak najbardziej zgodne z katolickim poglądem na sprawę; homoseksualistą się jest kiedy jest się aktywnym uczestnikiem tego zaburzenia popędu; i to jest grzech, a nie sama do niego skłonność; należy jednak&nbsp;podkreślić, że pozostawanie takiego biskupa w celibacie nie może być podyktowane jego chęcią bycia biskupem, ale jego uznaniem aktywnej homoseksualności za grzech, gdyż nawet jako człowiek świecki musiałby pozostawać w celibacie, by nie grzeszyć</p>
anonim2012.01.11 14:24
<p>(no chyba, że by się z tego wyleczył i wziął ślub, heteroseksualny ma się rozumieć)</p>
anonim2012.01.11 14:34
<p>@Gabi_p wypowiedź godna South Parku; jednak należy podkreślić, że celibat nie musi dotyczyć tylko ludzi z zaburzeniami seksualnymi, kt&oacute;rzy uznają je za zło; celibat r&oacute;wnież może dotyczyć i dotyczy ludzi ze zdrowym popędem, kt&oacute;rzy ten popęd i związany z nim model rodzinny ofiarują Bogu jako wyrzeczenie, dzięki kt&oacute;remu będą mogli realizować inne zbożne cele np. szeroko pojęte kapłaństwo (zakonnicy, biskupi, misjonarze)</p>
anonim2012.01.11 17:56
<p>Gabi_p - Pani ma jakiś wyimaginowany obraz księży. Nie odczuwa mobbingu w pracy? A czy ciągła krytyka takich jak Pani nie jest formą mobbingu? Jak często zdarza się że parafianie gadają że \"ten nasz proboszcz, to...\"? Albo czy słyszała Pani o policjantach lub pielęgniarkach kt&oacute;re boją się wyjść na ulicę w swoim mundurze bo nie chcą być ciągle obrażane? Bo właśnie dlatego wielu księży (niestety...) chodzi po ulicach \"w cywilu\". Nie zostanie bezrobotny? No c&oacute;ż, w tej chwili jest autentycznie tak wielki deficyt księży że raczej niewielu jest zagrożonych bezrobiciem - ale jest jak najbardziej możliwe że ksiądz zostanie pozbawiony swojego stanowiska na parafii. I owszem, nie wszystkie parafie mają plebanie gdzie ksiądz może mieszkać, więc nieraz księża muszą tak jak inni borykać się z kwestią mieszkania. Ale to nie wszystko - bo kiedy się jest księdzem proboszczem, to wtedy dochodzi cały b&oacute;l głowy związany z utrzymaniem kościoła i plebanii, co nieraz wiąże się właśnie z trudnymi decyzjami kredytowymi. W małych parafiach zaś, gdzie jest jeden ksiądz, jest zawsze wieczne przepracowanie - bo nieraz jest tak że ksiądz musi sam odprawiać Msze w dw&oacute;ch czy trzech kościołach kt&oacute;re mu podlegają, i z jednej strony desperacko potrzebuje pomocy, a z drugiej - niska populacja parafii oznacza że nie jest w stanie zapewnić utrzymania drugiemu księdzowi nawet gdyby ks. biskup m&oacute;gł takowego mu przydzielić (a w wielu krajach, po prostu nie ma księży kt&oacute;rych by można przydzielić, i tyle - np. we Francji). Bezpieczne źr&oacute;dło finansowania? Nie, absolutnie - księża nie są wspierani z podatk&oacute;w (skąd w og&oacute;le taki pomysł?) - utrzymują się z datek z parafii, kt&oacute;re na dodatek zazwyczaj ledwo co starczają na utrzymanie historycznych kościoł&oacute;w. Jeśli chodzi o ten cały Fundusz Kościelny, kt&oacute;ry oczywiście pierwotnie pochodził nie z podatk&oacute;w tylko z dochod&oacute;w z zabranych Kościołowi d&oacute;br (kt&oacute;rych przecież Kości&oacute;ł nie ukradł!), to jest to zerowe zabezpieczenie. Cały fundusz, w roku 2011, to było 89 milion&oacute;w złotych. W parafii w kt&oacute;rej mieszkam, i kt&oacute;ra nie jest w żaden spos&oacute;b wyjątkowa pod względem wydatk&oacute;w, roczny bilans to 750 tysięcy. Czyli że gdyby te wydatki miały być finansowane z Funduszu, to starczyłoby na utrzymanie około 100 parafii... czyli mniej więcej jednej diecezji z całego kraju. Dla księży, utrzymanie swojej parafii w dobrym stanie finansowym, tak żeby nie popadać w niespłacalne kredyty, to często ogromny dramat. I wreszcie, najtrudniejsze - niech Pani sobie wyobrazi nawet raz na tydzień siedzieć w konfesjonale i słuchać jak ludzie wylewają z siebie najgorsze pomyje. Doradzać i pouczać ludzi pogubionych, powikłanych, kt&oacute;rzy wyznają najgorsze czyny jakie sobie można wyobrazić. A potem... wyjść z konfesjonału, i rozmawiać z tymi ludźmi, patrząc im w twarz, i nie myśleć o nich gorzej niż przed spowiedzią. Gdzie tu ucieczka od rzeczywistości? O, nie - bycie księdzem to niebywale ciężka rzecz, niewyobrażalny wręcz ciężar. Osobiście, zastanawiałem się wiele razy czy nie mam powołania do bycia księdzem - i dziękuję Bogu że zamiast tego, mogłem zawrzeć małżeństwo i żyć zwyczajne życie.</p>
anonim2012.01.11 18:38
<p>ta Gabi to widac jakaś straśnie sfrustrowana ...</p>
anonim2012.01.11 22:29
<p>@Madziar</p> <p>\"stanowisko jak najbardziej zgodne z katolickim poglądem na sprawę\"</p> <p>&nbsp;</p> <p>No nie bo same skłonności homoseksualne (o ile nie są tymczasowe) uniemożliwiają święcenia:</p> <p>&nbsp;</p> <p>\"W świetle takiego nauczania, niniejsza Kongregacja, w porozumieniu z Kongregacją Kultu Bożego i Dyscypliny Sakrament&oacute;w, uważa za konieczne oświadczyć wyraźnie, że Kości&oacute;ł, głęboko szanując osoby, kt&oacute;rych dotyczy ten problem,[9] nie może dopuszczać do seminarium ani do święceń os&oacute;b, kt&oacute;re praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną \"kulturę gejowską\".[10]</p> <p>&nbsp;</p> <p>Osoby takie, w istocie, znajdują się w sytuacji, kt&oacute;ra poważnie uniemożliwia im poprawną relację do mężczyzn i kobiet. Nie można w żaden spos&oacute;b zignorować negatywnych konsekwencji mogących zrodzić się na skutek święceń os&oacute;b o głęboko zakorzenionych tendencjach homoseksualnych.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Inaczej natomiast należałoby traktować tendencje homoseksualne, kt&oacute;re są jedynie wyrazem przejściowego problemu, takiego jak, na przykład, niezakończony jeszcze proces dorastania. Niemniej jednak, takie tendencje muszą być wyraźnie przezwyciężone przynajmniej trzy lata przed święceniami diakonatu.</p> <p>(...)</p> <p>Jeśli kandydat uprawia homoseksualizm albo wykazuje głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, jego kierownik duchowy, a także spowiednik, ma obowiązek odwieść go w sumieniu od podążania ku święceniom. \"</p> <p>&nbsp;</p> <p>źr&oacute;dło: http://www.archpoznan.pl/content/view/1297/109/</p>
anonim2012.01.12 7:09
<p>tak czytam czytam i widzę jeden błąd (albo tylko niezrozumienie faktu) - mężczyzna rezygnujący z wszelkiej formy pożycia seksualnego i żyjący w celibacie robi to DLA KOGOŚ - dla Boga. I wydaje mi się (to \"wydaje mi się\" można zastąpić \"na pewno tak jest\" - jak kto woli;), że skoro ktoś z miłości do kogoś z czegoś świadomie rezygnuje to znaczy że ta miłość to to nie jest czcza gadanina (love love loveeee) tylko cos godne naśladowania. A Ci kt&oacute;rzy mają problem z zachowaniem celibatu, albo debatują nad nim - pomyślcie napierw o sobie, sp&oacute;jrzcie w siebie - KOCHACIE BOGA? ;)</p>