- Film opowiada o historii pięciu zwykłych ludzi, którzy stają w obronie swoich praw” - mówi reżyser Dean Wright. - W końcu trafiają w sam środek wojny domowej, gdzie muszę zdecydować, czy i jak daleko są w stanie pójść w obronie swojej wolności - dodaje twórca w rozmowie z CNA. Wright stwierdza, że katolicy niezwykle mocno wspierali produkcję i jego twórcy są zadowoleni, że tak bardzo chrześcijanie chcą poznać ten okres w historii Meksyku.
W 1926 roku prezydent Meksyku Plutarco Elias Calles zaczął wprowadzać antyklerykalne przepisy, które uderzały w Kościół katolicki. Calles był masonem i socjalistą nazywanym „antychrystem”. Za jego rządów zamknięto szkoły katolickie i większość kościołów oraz zarządzono przymusową rejestrację wszystkich księży. W odpowiedzi powstała Krajowa Liga Obrony Wolności Religijnej, która zorganizowała akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa, który polegał m.in. na bojkocie wszystkich państwowych przedsiębiorstw i instytucji. Dwa miliony Meksykan podpisały petycję do władz z żądaniem anulowania antykatolickich zapisów konstytucji. Wówczas wybuchło powstanie, które przeszło do historii pod nazwą cristiady, a jej uczestnicy zasłynęli jako cristeros czyli chrystusowcy. W ciągu kilku lat w walce z socjalistami zginęło około 90 tysięcy ludzi. Właśnie o tym opowiada film Wrighta.
Jego premierę zaplanowano na drugą połowę tego roku. Wright jest debiutantem, wcześniej pracujących przy takich obrazach jak „Władca Pierścieni” i „Opowieści z Narnii”. W filmie główną rolę gra znany ze swojego antykomunizmu i przywiązania do wiary w Chrystusa hollywoodzki aktor i reżyser Andy Garcia, który wciela się w postać Enrique Gorostieta Velarde, przywódcy „chrystusowców”. - Jego celem było przywrócenie praw religijnych ludowi. Oglądamy jego powrót do wiary i odzyskanie sensu życia - wyjaśnia reżyser. W obrazie występuje również legenda kina Peter O’Toole, który wciela się w postać księdza Christophera.
Ł.A/CNA
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

