„Hello Kitty? A co szkodliwego może być w tym kotku!?” - zdjęcie
14.11.13, 09:44Hello Kitty (Agencja BEW)

„Hello Kitty? A co szkodliwego może być w tym kotku!?”

76

„Muminki też nie miały ust”

Podczas jednego z pierwszych publicznych wykładów, kiedy omawiałem prezentację „Odebrać dzieciom niewinność”, pewien rodzic zapytał mnie o „szkodliwość Hello Kitty”. Zdziwiony zapytałem: „A co szkodliwego może być w tym kotku?” Usłyszałem odpowiedź: „Bo nie ma ust”. „Muminki też nie miały ust”- odpowiedziałem, postanawiając sobie w duchu, że nieprędko dam się namówić na  szukanie się zła tam, gdzie go nie ma. Ponieważ pytanie o Hello Kitty pojawiło się jeszcze kilka razy, obiecałem spełnić życzenia zaniepokojonych rodziców. W krótkim czasie okazało się, że nie taki kotek słodki, jak go malują…

Z pewnością Hello Kitty nie należy do grupy zabawek jednego sezonu. To rodzaj ogólnoświatowego fenomenu kulturowego, który od 40 lat istnieje na rynku i zdobywa serca kolejnych pokoleń. To zabawka, która przyciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Hello Kitty to więcej niż postać z bajki, to synonim pewnego stylu łączącego miliony ludzi na świecie, znak rozpoznawczy wielu subkultur. Hello Kitty to także potężna maszyna do robienia pieniędzy, wokół której powstaje mnóstwo gadżetów i towarów.

W ostatnich tygodniach przez media przetoczyła się dyskusja na temat rzekomej szkodliwości bądź nieszkodliwości Hello Kitty. Zafundowano nam przegląd spektrum fenomenu: od skrajnych opinii, wedle których ów kotek miałby być kolejnym wcieleniem diabła, po opinie zagorzałych fanów, dla których nic lepszego od Hello Kitty nie mogło się w życiu przytrafić. Nagonka środowisk i mediów liberalnych na osoby kwestionujące wartość tej zabawki nadawały sprawie dodatkowego kolorytu. Choć przeciwnicy Hello Kitty powoływali się na dobro dzieci, mainstreamowe media nie podjęły próby uczciwego przedstawienia opinii publicznej ich argumentów. W zamian za to, nagminnie manipulowano wypowiedziami i faktami na temat tej zabawki. Okazja do ośmieszenia środowisk wychowawców katolickich stała się ważniejsza niż troska o dobro dzieci i obowiązek uczciwego przekazywania informacji.

Hello Kitty budzi skraje emocje – od potępienia do skrajnego zachwytu. Przysłuchując się argumentom używanym przez obie strony sporu, zauważamy, że zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie brakuje racjonalnych argumentów, na podstawie których można by uczciwie ocenić przydatność tej zabawki dla rozwoju dziecka bądź zaoferowania mu zdrowej, bezpiecznej rozrywki.

Hello Kitty - zabawka dla dzieci i.... dorosłych.

Podstawowe pytanie odnośnie kontrowersji wokół Hello Kitty brzmi nie tyle „czy Hello Kitty jest złe”, ale: czy możliwe jest, że na rynku producentów zabawek dla dzieci funkcjonuje firma, która tworzy produkt cieszący się zainteresowaniem wśród dzieci i równocześnie ta sama firma umieszcza produkt w specyficznych, nieodpowiednich dla dzieci kontekstach?  Czy jest moralnie dopuszczalne, aby firma produkująca treści dla dzieci, równocześnie te same treści oferowała dorosłym, w przestrzeniach właściwych dorosłym, narażając dzieci na deprawację? Kontrowersje wokół Hello Kitty wiążą się zatem nie tyle z jej pochodzeniem, lecz kontekstami, w których producent tej postaci decyduje się ją umieszczać.

Firma Sanrio nie ułatwia obrońcom Hello Kitty zadania: kierowanie tego samego produktu do tak specyficznych grup jak dzieci i dorośli to bardzo ryzykowny i niebezpieczny pomysł. Producenci słynnego kotka bronią się – fani Hello Kitty dorastają wraz z tą postacią! Pragną mieć ją przy sobie bez względu na wiek! Sentyment do tej zabawki nie pozwala się z nią rozstać. Pragną towarów dla dorosłych, które będą kojarzyły się im z beztroskim dzieciństwem, będą uprzyjemniały dorosłe życie, nawet w najbardziej intymnych chwilach. Takie postawienie sprawy jest dla producenta Hello Kitty argumentem uzasadniającym produkcję przedmiotów z Hello Kitty, które jednoznacznie są nieodpowiednie dla dzieci.

 Czas postawić pytanie: jeśli z myślą o dzieciach tworzy się jakiś produkt, to czy bezpieczne dla pierwotnego odbiorcy będzie wyjście poza docelową grupę?  Takie zjawisko zaistniało w świecie producentów zabawek, choć nie tylko. Powstał  swoisty bałagan, gdzie trudno odróżnić, które produkty oferowane są dzieciom, a które dorosłym. Rodzic, przekonany, że kupuje zabawkę bezpieczną dla dziecka, po jakimś czasie przekonuje się, że tej zabawce towarzyszy cała gama innych przedmiotów i zjawisk kulturowych (muzyka, książki, filmy, gry komputerowe etc.), które zawierają elementy rozrywki właściwej wyłącznie dorosłym. Uzasadnionym zatem żądaniem klientów byłoby umieszczanie na opakowaniach znaków „produkt przyjazny dzieciom”. Pod tym hasłem rodzic miałby gwarancję producenta, że wokół tej zabawki nie powstanie nic, co mogłoby kierować uwagę dzieci na niewłaściwe konteksty.

Najpoważniejsze zarzuty przeciwników Hello Kitty dotyczą obecności produktu dla dzieci w przestrzeniach przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych. Uwaga ta odnosi się szczególnie do branży erotyczno-pornograficznej, która bez skrupułów wykorzystuje postać Hello Kitty dla uatrakcyjnienia swoich produktów. Nie możemy z całą pewnością powiedzieć, czy każdorazowe wykorzystanie postaci Hello Kitty w tej branży dokonywało się za zgodą Sanrio. Znając jednak zasady obowiązujące w handlu i przemyśle rozrywkowym, możemy zakładać, że lokowanie Hello Kitty na produktach związanych z branżą dla dorosłych w niejednym przypadku musiało odbyć się za zgodą Sanrio, z zachowaniem zasad sprzedaży licencji na wykorzystanie wizerunku. Do wysuwania takiego wniosku upoważnia nas brak jednoznacznych deklaracji Sanrio sprzeciwiających się umieszczaniu Hello Kitty na sex-gadżetach (np. prezerwatywach). Kiedy rozpoznajemy skalę zjawiska, naiwnością byłoby przypuszczać, że odbywa się to poza wiedzą i zgodą Sanrio i że decydenci tej firmy nie domyślają się, że obecność w branży erotyczno-pornograficznej produktu ściśle zakorzenionego w świecie doświadczeń dzieci, może doprowadzić do kontaktu dziecka tą branżą. Dla dziecka nie ma znaczenia na jakich produktach pojawia się ukochana postać. Dziecko jest w stanie zainteresować się wszystkim, na czym widnieje ulubiony kotek.

Hello Kitty gościnnie w sex-shopie?

Pozytywne skojarzenia wiążące się z tą postacią każą dziecku każdy z przedmiotów uznać za wart szczególnej uwagi. Postać Hello Kitty na prezerwatywach, bieliźnie erotycznej i dziesiątkach innych sex-gadżetów może stać się dla dziecka furtką nie tylko do branży pornograficznej, ale także do nieświadomego wchodzenia w relacje (np. przez Internet) z dorosłymi osobami, które wykorzystują Hello Kitty jako wabik, aby włączyć dziecko w obszar swoich seksualnych dewiacji. Jest niemała liczba osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi na tle seksualnym, dla których silnym bodźcem erotycznym są przedmioty produkowane dla dzieci oraz postaci ze świata bajek i kreskówek umieszczane w kontekstach porno. Powszechna obojętność, o ile nie przyzwolenie na wykorzystywanie treści i produktów dla dzieci w branży porno, to swoisty ukłon społeczeństwa w kierunku pedofilów i fetyszystów. Ofiarami obojętności społecznej będą jednak dzieci, nie potrafiące krytycznie oceniać kontekstów, w których dorośli umieszczają ich ukochane postaci i zabawki.

Postać Hello Kitty lokowana w takich przestrzeniach zagraża niewinności dzieci, które zaczynają interesować się sex-gadżetami tylko dlatego, że ktoś umieścił tam ich zabawki  i dlatego każdy taki przedmiot kojarzy się im jako atrakcyjny i dobry. Choć dzieciaki nie znają przeznaczenia sex-gadżetów, wcześniej czy później znajdzie się ktoś wśród rówieśników czy dorosłych, kto im wyjaśni, a może nawet pokaże, do czego takie „zabawki” naprawdę służą…  W ten sposób Hello Kitty staje się instrumentem seksualizacji dzieci, oswajania ich z branżą porno. Obecność postaci z bajki łagodzi drastyczność i wulgarność erotycznego przekazu, ale w ostateczności prowadzi do oswojenia, a następnie do uzależnienia się dzieci od takich bodźców. Przemysł porno walczy o dzieci, bo dziecko to potencjalny klient, wierny branży na długie lata. Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, by jak najwcześniej wprowadzać dzieci w edukację seksualną, dają branży erotycznej znakomite alibi, aby bezkarnie domagać się obecności postaci ze świata specyficznego dla dzieci na produktach dla dorosłych, dzięki czemu dzieci będą oswajać z nimi i chętnie z nich korzystać.

 Poważne argumenty przeciwko Hello Kitty dotyczą także sfery psychiczno-duchowej. Prawidłowy rozwój dziecka w tej sferze domaga się obecności treści i zabawek, które będą kształtowały bezwzględnie pozytywny i bezpieczny obraz świata. Obecność tego, co negatywne (tzw. czarnych charakterów), musi być dostosowana do dziecięcej wrażliwości. Nie może wychodzić poza niezbędne minimum, które pozwoli rodzicowi czy wychowawcy wyjaśnić i oswoić dziecko z ideą zła i cierpienia.

Okultyzm i Hello Kitty?

W przypadku Hello Kitty trudno jednoznacznie uznać reprezentowany przez tę postać świat i jego konteksty za bezwzględnie bezpieczne dla dziecka i pozytywne. O ile kreskówki, na których pojawia się kotek, mogą uchodzić za wolne od „ciemnych treści”, inaczej sprawa ma się z gadżetami dostępnymi w internetowym sklepie Sanrio.  Potencjalny mały klient może nabyć wiele przedmiotów związanych z postacią kultowego kotka. Wśród wielu towarów, niestety znajdziemy i takie, które umieszczają kotka bez ust w niezrozumiałych, makabrycznych kontekstach. Odzież, gadżety, torebki, portfele, na których Hello Kitty umieszczana jest w sąsiedztwie czaszek, piszczeli, upiorów stylizowanych na Hello Kitty, dziwacznych, budzących grozę postaci, rodzi pytanie: jaki motyw kierował designerami Sanrio, by tworzyć tak ponure konteksty dla postaci, która mają kojarzyć się z beztroską i pogodą? Ciemność, potwory i śmierć to nie są konteksty przyjazne dzieciom. Takie zabawki i gadżety, nabyte przez dziecko czy rodzica ze względu na pojawiającego się na nim modnego kotka, w istocie niepokoją dziecko symboliką śmierci, znieczulają na to, co groźne i mroczne, odbierają pogodę i beztroskę, rodzą postawę relatywizmu względem zła.

Dla rodziców i dzieci wyznających wiarę w Jezusa Chrystusa, nie bez znaczenia jest fakt, że postać Hello Kitty umieszczana bywa nierzadko w typowo okultystycznych i satanistycznych kontekstach. Miły kotek obok pentagramów i wielu innych symboli znanych ze świata satanizmu i magii, prowadzi  dziecko do niebezpiecznych duchowo kontekstów, takich jak sekty satanistyczne oraz „zabawy”, np. kartami Tarota. Magia, okultyzm, znaki i symbole powiązane z tą przestrzenią, nie są dla chrześcijan obojętne, wpływają destrukcyjnie na nasze relacje z Bogiem, są przeciwne chrześcijaństwu. Przymykanie oczu na obecność takich symboli i „magicznych zabawek” w otoczeniu dziecka jest brakiem roztropności, rodzajem duchowej schizofrenii, brakiem konsekwencji w wychowywaniu religijnym dziecka oraz dowodem nieznajomości nauki Biblii i Kościoła. Dziecko, bawiąc się przedmiotami powiązanymi z tym, co bałwochwalcze, nie potrafi zrozumieć radykalizmu Bożych przykazań i ich bezwzględnej obowiązywalności. Nie potrafi jednoznacznie rozpoznać niebezpieczeństwa, kryjącego się w obecności ulubionej postaci w szkodliwych duchowo kontekstach, przez co wprowadzone zostaje  w przestrzeń symboliki ciemności i naraża się na poważne problemy duchowe.  

 

Demoniczny, hedonistyczny, seksoholiczny zespół i kotek, czyli Kiss i  Hello Kitty...

Szczególnie kontrowersyjną decyzją firmy Sanrio było podjęcie w 2012 roku współpracy promocyjnej z zespołem KISS. Grupa, znana wielu wielbicielom muzyki rockowej na całym świecie, stała się oficjalnym ambasadorem zabawki. Jeden z liderów grupy, Gene Simmons, tak wypowiedział się o popularności swojego zespołu: „Jest wiele słynnych zespołów. KISS w tamtych czasach stał się kulturą, stał się ikoną. Istniały święta [Halloween], kiedy ludzie przebierali się za nas. (…) KISS przeniknął do kultury w sposób, w jaki nie udało się to innym zespołom. Słyszymy o dzieciach nazywanych tytułami naszych piosenek”.

Bez wątpienia, zespół jest fenomenem na rynku muzycznym. Zasadnicza wątpliwość odnośnie współpracy promocyjnej firmy produkującej zabawki dla dzieci z KISS odnosi się do fundamentalnej nieprzystawalności tych przestrzeni oraz stylu, przekazu i estetyki, którą posługuje się zespół. Grzegorz Kasjaniuk, dziennikarz i publicysta muzyczny wyjaśnia: „To demoniczny, hedonistyczny, seksoholiczny zespół".  Przeciwnicy współpracy Sanrio z KISS podkreślają głównie związki zespołu z estetyką satanizmu, ale Kasjaniuk wyjaśnia:  „W odróżnieniu od wielu innych kapel, nigdy nie zadeklarowali się jako sataniści, a wśród kompozycji, które nagrali jest sporo ballad, miłosnych piosenek, wręcz popowych kompozycji, więc ta mroczność nie do wszystkiego się odnosi. Na pewno odnosi do wizerunku basisty zespołu Simmonsa i wybranych utworów, jak z płyty “Destroyer”, czy ze ścieżki dźwiękowej do filmu “Music from "The Elder".

Choć członkowie grupy KISS oficjalnie odżegnują się od związków z satanizmem, znani są z kontrowersyjnych zachowań na scenie i bluźnierczych tekstów piosenek. Fani doszukują się ukrytych znaczeń w nazwie grupy. Według nich "KISS" to nie „pocałunek”, ale akronim: Knights/Kings/Kids In Satan’s Service. Grzegorz Kasjaniuk wyjaśnia jednak: „Wg mnie KISS nie oznacza "Rycerze w służbie szatana". To mit, który zespół pozwala rozprzestrzeniać, ponieważ pomaga sprzedawać płyty. Akronim został podchwycony i rozpropagowany przez środowiska protestanckie już po wydaniu pierwszej płyty “Kiss” z 1970 roku. Wtedy to podczas pierwszego wywiadu dla pisma Circus, Gene Simmons powiedział, że ciekawi go jak smakuje ludzkie ciało. Nie odpowiedział też na pytanie, czy czczą szatana. Simmons zrobił to z premedytacją, by promować zespół, nadać mu aurę tajemniczości. Wbrew pozorom samo KISS ma większe znaczenie, niż przypisywany im akronim (w sumie to ten najbardziej znany, bo jest też kilka innych). KISS pisane wielkimi literami uwypukla znaczenie pocałunku – może on być judaszowy, wyuzdany, erotyczny, być przypieczętowaniem, bądź okazaniem uległości”.

Kolejne kontrowersje związane z KISS to promowany wizerunek sceniczny. Basista zespołu, Gene Simmons nazywa siebie Demonem, a w czasie koncertów pluje czymś, co przypomina krew. Kasjaniuk tak tłumaczy ten makabryczny image artysty: „To, że scenicznie określa siebie demonem, jest najbardziej trafne. Nie ma tu często mowy o szatanie, czy diable, tylko demonie, tym, który jest demonem seksu. Demonem, który zgodnie z zapisem w apokryficznej Pierwszej Księdze Henocha, powstał z bezprawnego obcowania aniołów z kobietami ludzkimi. Gene Simmons w swoim przebraniu obrazuje siebie też niejako na samego szatana, nie mówiąc o tym otwarcie. Ma trzy skrzydła (tak jak trzy pary mają serafini, do których należał ten upadły)  – o czym Simmons wiedział dobrze studiując Talmud . Dwa czarne skrzydła ma niczym nietoperz, a trzecie symbolizuje jego gitara basowa. To skrzydło ścinające, karzące, grzmiące i falliczne.

Simmons w swojej autobiografii dla Crown Publisher wyliczył, ze przez 30 lat swojej kariery muzycznej współżył z 4600 kobiet. Każdej z nich zrobił zdjęcie polaroidem – dlatego wie, ile ich było. Owładnięty jest seksem i ma na to wytłumaczenie, gdyż przyznaje się do hedonizmu – nie wierzy w życie po śmierci, chce doznać wszystkiego, co przyjemne”. Wszelkie odniesienia kontekstualne w przekazie KISS odnoszącym sie do tego, co demoniczne, trzeba rozpatrywać w tym właśnie kontekście - seksualnym. Jeśli zatem dziecko zainteresuje się grupą KISS, bo często pojawiała się w kontekście ulubionej zabawki, będzie kojarzyło tę grupę pozytywnie. Niestety, treści towarzyszące grupie trudno uznać za inne niż demoralizujące i destrukcyjne. Świadczy o tym pobieżna analiza treści piosenek. W utworze „God of Thunder” pojawiają się słowa: „Urodziłem się (…) wychowywany przez demony (…) Urok pod którym jesteś, będzie odzierał cię z dziewiczej duszy (…) Zbieram ciemność, by mi służyła”. Grzegorz Kasjaniuk wyjaśnia: „Nie bezpośrednio satanizm, a seks stał się podstawowym elementem przekazu zespołu. Przytaczana kompozycja “God of Thunder” opowiada o seksualnej uległości i poddaństwie”. Przekaz towarzyszący grupie KISS to świat dokładnie przeciwny wrażliwości dzieci.

Najwyraźniej jednak producent Hello Kitty jest innego zdania, podobnie jak członkowie grupy KISS, którzy podjęli się współpracy promocyjnej z Sanrio. W popularności i kontrowersjach wokół tej decyzji, obie potęgi widzą dla siebie kolejną szansę marketingową, będącą obietnicą sporych zysków. Powstał szereg produktów związanych z KISS oraz rodzina kotków stylizowanych na członków zespołu. Wydaje się zatem uzasadnionym wniosek, że w obu przypadkach sukces finansowy przedłożony został ponad dobro dzieci, które naraża się na kontakt z wybitnie wrogą przestrzenią. Grzegorza Kasjaniuk konkluduje: "Gene Simmons w 2002 roku powiedział, że najbardziej liczą się dla niego pieniądze po powietrzu i jedzeniu. Simmons nigdy nie był narkomanem i alkoholikiem, co wg jego matki było najważniejsze. To, że jego fani stają się narkomanami, alkoholikami, a najgorsze, że seksoholikami uzależnionymi od pornografii, jego już nie interesuje, każdy ma możliwość wyboru. Simmons szczyci się tym, że KISS ma fanów od 3 do 80 roku życia. Pieniądz przede wszystkim".

Kultowa zabawka?

Osoba domyślająca się podstawowych zasad prawidłowego rozwoju dziecka ma uzasadnione, moralne wątpliwości, aby zaakceptować fakt, iż zespół, operujący otwarcie estetyką makabry i hedonizmu, reprezentuje wśród dzieci kultową zabawkę. Istnieją obawy, że powiązanie Hello Kitty z zespołem KISS może doprowadzić dzieci w przyszłości do zainteresowania się estetyką grozy, perwersyjnego seksu i związania się z hedonistycznymi subkulturami i praktykami.  Prezentacja tych tez to nie bezmyślna próba szukania dziury w całym, ale efekt racjonalnej analizy konkretnych kulturowych faktów.

To nie koniec kontrowersji związanych z marketingowymi decyzjami Sanrio. W 2013 roku firma podjęła decyzję o produkcji piwa Hello Kitty w sześciu owocowych smakach o obniżonej zawartości alkoholu. Ponownie trzeba zadać pytanie: czy produkt z gruntu przeznaczy dla dorosłych można promować i reklamować za pomocą postaci bliskiej wrażliwości dzieciom? czy taka decyzja nie spowoduje, że dzieci będą sięgać po piwo tylko dlatego, że na etykietce widnieje ich ulubiony kotek?

Podsumowując wszelkie kontrowersje, można zebrać je w konkretne punkty:

1. Postać Hello Kitty jest dla dzieci niebezpieczna w tym względzie, iż bywa umieszczana w kontekstach bezwzględnie szkodliwych dla dzieci.

2. Kontrowersyjna polityka wizerunkowo-marketingowa firmy Sanrio nie pozwala przewidzieć, w jakich kontekstach użyta zostanie ta postać w przyszłości i czy będą to konteksty bezpieczne dla dzieci.

3. Polityka udzielania licencji na wykorzystanie postaci Hello Kitty przez firmy produkujące treści lub produkty niebezpieczne dla dzieci, udowadnia, że bezpieczeństwo dzieci NIE jest dla Sanrio priorytetem.

4. Firma Sanrio nie podejmuje moralnego obowiązku spoczywającego na każdym producencie treści dla dzieci, by zatroszczyć się o dobór właściwych kontekstów dla produktu przeznaczonego dla dzieci.

Uważny obserwator fenomenu Hello Kitty zadaje sobie pytanie: jakie tabu, jaką kolejną granicę przekroczyć może dziś firma produkująca zabawki dla dzieci, aby rodzice i  wychowawcy zrozumieli, że ulubiona zabawka ich dzieci może być dla nich arcyszkodliwa? Na forach portali społecznościowych coraz dobitniej brzmią głosy rodziców, którzy oświadczają, że skoro producent Hello Kitty podejmuje decyzje szkodliwe dla dzieci, a swoją pozycję marketingową buduje wokół kontrowersji, właściwym wyjściem jest bojkot konsumencki oraz troska, aby produkty produkowane przez Sanrio nie znalazły się w rękach ich dzieci. Gdy informacja o szkodliwych działaniach marketingowych Sanrio dotrze do większości rodziców, być może skończy się era budowania fortun kosztem dzieci. Bye bye, Kitty!

Ks. Sławomir Kostrzewa

Komentarze (76):

anonim2013.11.14 9:57
Uwielbiam artykuły o Hello Kity:)) Poproszę redakcję o artykuł o "zaczarowanym ołówku" była kiedyś taka bajka, czy był pod wpływem szatana czy boga?
anonim2013.11.14 9:58
Byłem na stronie producenta i nie znalazłem tam prezerwatyw. Jakieś źródło? Proszę podać nazwę producenta niegrzecznych zabawek na licencji HK i dowód na to że działa na licencji Sanrio.
anonim2013.11.14 10:02
Dziękuję za mądry i wyważony artykuł Niestety atak trolli jest natychmiastowy ... Nie wiem czy jest sens pozwalania na komentarze bez moderacji ... na wp czy gazecie jak post jest nie po myśli redakcji jest od razu kasowany A tu ateiści i pseudo intelektualiści produkują się licząc na udana prowokację dając komentarze
anonim2013.11.14 10:45
Koty z definicji są złe! Koty to symbol niezależności i chodzenia własnymi ścieżkami. Zupełnie inaczej niż psy - wierne swemu panu, liżące jego stopy, skamlące, szanujące hierarchiczny porządek świata i godnie znoszące poniżanie. Kot to wolnomyśliciel i anarchista. Koty czcili starożytni Egipcjanie, więc to pogańskie zwierzę. Każda szanująca się czarownica miała czarnego kota, więc to stworzenie niezbędne w uprawianiu magii i okultyzmu. Koty są zwinne i elastyczne. Fascynacja takim stanem rzeczy prowadzi do zainteresowania joggą i innymi groźnymi praktykami. Nie dajmy się zwieść! Zabawna maskotka to perfidne oswajanie z kotami. To promowanie niezależności w myśleniu, pogaństwa, magii, okultyzmu i joggingu.
anonim2013.11.14 10:51
nie zazdroszcze temu co musi co dnia kasowac ten bełkot w komentarzach..robota jak w kamieniołomach... Kto nie był w Japonii temu to się wydaje abstrakcja. zyjemy w czasach wielkiego eksperymentu na ludzkich umysłach kiedyś był sowiet z pistoletem i wiadomo było co jest dobre co złe..dziś to samo zło ( onie nie znikneło ) jest po prostu pod inną postacią. wyznając teorię darwina ( że cywilizacja ewoluuje ) mozna sie domyślec że ci co lubią rzadzić swiatem, także ewoluuja wraz z tym swiatem, więc i ewolują metody. Dzieciakom na forum czy w komentarzach wydaje się ze wszystko wiedzą i że nei ma zadnego zagrożenia ..a to jest własnie pierwszy stopień zakażenia, czyli przekonanie ze zła nie ma, że nie ma złych ludzi, że nie ma szatana.Bo któ podpwiadał hitlerowi by w taki sposób zdobywac władze w europie ??.. anioł stróż ?
anonim2013.11.14 10:53
Panie ŁAzarzu prawdziwi.. prowadzasz pan bełkot i dezinformacje !..i to jeden ze sposobów włąsnie by ludzie myśleli że zła nie ma,że szatana nie ma... Długo nie musiałem czekać by to co pisze stało sie naoczna prawdą. Może jeszcze napiszesz że wróble są złe, ..bo gdzies tam one są symbolem czegos złego w literaturze.... TO sie nazywa dezinformacja poprzez nadinterpretację wszystkiego, naciąganie, naginanie!
anonim2013.11.14 11:38
1 Jeżeli chodzi o pokarmy składane bożkom w ofierze, to oczywiście wszyscy posiadamy "wiedzę". Lecz "wiedza" wbija w pychę, miłość zaś buduje. 2 Gdyby ktoś mniemał, że coś "wie", to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. 3 Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. 4 Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były bożkom złożone na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. 5 A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów - 6 dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. 7 Lecz nie wszyscy mają "wiedzę". Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. 8 A przecież pokarm nie przybliży nas do Boga. Ani nie będziemy ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy w znaczenie. 9 Baczcie jednak, aby to wasze prawo [do takiego postępowania] nie stało się dla słabych powodem do zgorszenia. 10 Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego "wiedzą", jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom? 11 I tak to właśnie "wiedza" twoja sprowadziłaby zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. 12 W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. 13 Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata. 1 Kor 8, 1-13 Czy dziecko bawiąc się kotkiem "Hello kitty" gorszy inne dziecko? Bo chyba nie dorosłego? Apostoł nie boi sie jeść "zainfekowanego" pokarmu i innym radzi to samo a dzieci i rodziców wpędza się w psychozy strasząc różowym kotkiem. Ktoś tu ma niezłe kuku na muniu.
anonim2013.11.14 11:49
Dziękuję jednak, że nie powtarza ksiądz dyrdymałów na temat paktu z diabłem twórcy Hello Kitty - stworzenie zabawki bez ust w celu uratowania własnego dziecka. Albo gry słownej Hell-o-Kitty :) Małe szczęścia.
anonim2013.11.14 12:40
Polecam artykuł Ojca z Deonu, którego ciągnie do przytulania demonów... http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1317,przytulic-demonke-czyli-o-sprawie-hello-kitty.html
anonim2013.11.14 13:18
Mnie najbardziej podoba się odczytywanie skrótów nazw zespołów. Proponuję następującą zabawę - odczytajmy skróty nazwy następujących wykonawców: Kombi, KombII, BUDKA SUFLERA, SZTYWNY PAL AZJI, IRENA SANTOR itd.
anonim2013.11.14 13:32
Mniemalonogu_ mamy dzieci, ..tutejsi ktorzy czytają fronde często sporo tych zieci mają. Czyżbys sobie z tego sprawy nie zdawał?..naiwność ? tak, dla dzieci to zabaweczka, nastepna z wielu. masz trację. Tak jak dla młodzieńca trawka to jedna z metod zabawy, polepszania sobie humoru..i zdajesz się nie widzieć tu podobieństwa metody.. jakbys był slepy..zapeowne niedoswiadczony zyciem ( tak mniemam po tym co czytam ) ..u wielu trawka ( tych słabszych , mówiąc precyzyjniej ) prowadzi do cieższych narkotyków.. potem uzaleznienia, nieszczescia w zyciu..a mówiąc precyzyjnie, problemamy ze znalezieniem tego szcześcia,..wieczne pytania bez odpowiedzi. nie , nie beda dzieci masowo tego robić. Bc człowiekiem , znaczy dbać o najsłabszych. Co z tego że Ty, ja ..coś widzimy, skoro widac na wielu przykładach, zdjęciach w necie, że te 'zabawki' prowadza rzesze dzieci do upadku, jakies wampiryzmy nichilizm, demoniczne tatuarze.itp itd. Dbajmy o najsłabszych i nie wpuszczajmy do obiegu czegoś co zagraza najsłabszym a wtedy swiat stanie sie łagodniejszy. Ten sam schemat jest z pornografią... Historia pornografii jest wręcz elementarnym przykładem, wskazówką, podpowiedzią jak ;'to się robi' z ludzmi by myśleli tylko o 'jednym' i jest to technika znana od wielu setek lat. jesli starsze dziecko nie szanuje swoich rodziców, rodziny.. rodzina była kulawa, nic tego dziecka nie powstrzyma od pornografii, narkotyków..wejdzie w to bo ulegnie ideologii ' weź, spróboj, zobacz jak będzie fajnie' bo nikt ze starszych nie wyjasnił dziecku z poziomu autorytetu ( czyli tak by dziecko wzieło to poważnie do serca ) że to jest złe ( to i tamto i owamto ) Dbajmy o rodziny..własne ! w rodzinie jest siła!
anonim2013.11.14 13:38
Uważam to za absolutnie słuszne, co autor zamieścił w artykule. Wszelkie obce naszej kulturze elementy kultur obcych powinny być przez nas unikane. Przez zabawki pochodzące z różnych krajów odbywa się programowanie najmłodszych. Przykładów nie trzeba szukać długo, wystarczy rozejrzeć się po półkach z zabawkami, pooglądać kreskówki. Czasem to co dostrzegamy jest nie do pomyślenia - jakie treści, jakie wartości są podsuwane. Hello Kitty i udowodnione związki z satanizmem, Smerfy albo Gumisie i niepewny model relacji międzyludzkich jaki prezentują, eksponujące agresję, wręcz gloryfikujące ją Tom i Jerry, Struś Pędziwiatr i wiele wiele innych. To produkty eksportowe obcych kultur. Musimy się przed tym bronić!
anonim2013.11.14 13:54
A dorysować wyszyć temu całemu Hello Kitty usta [UŚMIECHNIĘTE] i będzie po problemie. Każdy to potrafi. Koniec kropka.
anonim2013.11.14 14:03
@ ikari2k Czytanie ze zrozumieniem nie jest chyba Pana/Pani mocną stroną... W artykule nie ma ani słowa, że to Sanrio sprzedaje prezerwatywy czy sex-gadżety z HK, ale że motyw kotka jest na tychże przedmiotach wykorzystywany. Autor nie twierdzi także w żadnym miejscu swojego wywodu, jakoby gadżety te powstały na licencji Sanrio. Zauważa jedynie, że przynajmniej w części przypadków zachodzi duże prawdopodobieństwo, że HK wykorzystano na nich za zgodą Sanrio. Najpierw przeczytaj, potem zrozum, co napisano, a dopiero potem komentuj - prosta zasada dla myślącego człowieka.
anonim2013.11.14 14:21
@Mlodybasik Czytam dokładnie: " Znając jednak zasady obowiązujące w handlu i przemyśle rozrywkowym, możemy zakładać, że lokowanie Hello Kitty na produktach związanych z branżą dla dorosłych w niejednym przypadku musiało odbyć się za zgodą Sanrio, z zachowaniem zasad sprzedaży licencji na wykorzystanie wizerunku. " Pisząc coś takiego ksiądz powinien podać przynajmniej jeden przypadek kiedy producent sex-gadżetów powołuje się na licencję Sanrio. Inaczej to założenie nie jest po prostu oszczerstwem. Czy uważa Pan, że firma Sanrio powinna za każdym razem publikować sprostowanie i kategorycznie odcinać się, jeśli jakaś kolejna z setek anonimowych firm ukradnie ich wizerunek HK do promowania wspomnianych gadżetów? Natomiast zgadzam się jesli ztym by usuwać seks-gadżety z HK z widoku dzieci. Tylko czy woogule w normalnym sklepie są takowe dostepne?
anonim2013.11.14 14:22
Literówka powinno być " założenie jest po prostu oszczerstwem"
anonim2013.11.14 14:31
Zaczynam myśleć że Fronda ma jakieś korzyści z atakowania niektórych bajek i zabawek.
anonim2013.11.14 15:07
ci co nie rozumieją problemu..pisza że helo kity to szatan a jest to własnie 'zagrożenie ' a nie szatan wcielony To są metody rozwadniania głowy na poczatkowym etapie i czujność katolików jest czyś co ich różni od pogan.. różniła zawsze.
anonim2013.11.14 16:47
Mam takie same dowody że Świety Mikołaj wchodzi przez komin jak Ci naukowcy o Szatanie w Hello Kity.
anonim2013.11.14 16:58
" Japończycy robią seks gadżety ze wszystkim. Sugeruję autorowi ogłosić całą Japonię siedzibą Szatana. " hmmmm ciekawe ... gdyby nie szintoizm .... to można by sie śmiać ....
anonim2013.11.14 17:03
" moje dzieci bawią się tymi zabawkami od wielu lat, i nawet przez te chore artykuły pytałem mojego proboszcza o co kaman....zrobil gest jaki się robi gdy ktoś jest "stuknięty" - popukał sie w głowę," a może to ten proboszcz co Harrisa zapraszał ????
anonim2013.11.14 17:27
"Hello Kitty to także potężna maszyna do robienia pieniędzy, wokół której powstaje mnóstwo gadżetów i towarów." Hmmm...Zamieniam dwa słowa i wychodzi mi... Kościół katolicki to także potężna maszyna do robienia pieniędzy, wokół której powstaje mnóstwo gadżetów i towarów. Powstaje zatem pytanie, w czym HK jest gorsze od KK?
anonim2013.11.14 17:58
Pokemony, Harry P , bransoletki, koraliki, maski, posążki, papirus z Egiptu, muzyka, muzyka od tyłu, kropla beskidu, kosmetyki np. avon, chemia np.P&G, sklepy np lewiatan, itd.itp. etc. a teraz przyszła kolej na kotka Hello. Cokolwiek charyzmatycy i egzorcyści wybadają i stwierdzą że złe to zaraz ogłaszają światu. Ciekawe że zanim te wszystkie "zagrożenia duchowe" się u katolickich charyzmatyków pojawią to już wcześniej mi znajomi zieloni i inni wolni chrześcijanie donoszą co znowu zniewala. Jak człowiek kradnie albo cudzołoży to nie ma zagrożenia duchowego tylko grzech ( ciekawe czy grzech jest zagrożeniem duchowym?) a jak się bawi różowym kotkiem to go diabeł dopadnie. Nie wiem czy jest większe zagrożenie duchowe dla chrześcijan od tego co się lęgnie w głowach charyzmatyków i egzorcystów zwłaszcza tych opiekujących się wspólnotami charyzmatycznymi. Zielonoświątkowcy to są poza wszelką konkurencją zniewoleniową http://www.youtube.com/watch?v=-aKk16j-FVM
anonim2013.11.14 18:02
" narodami rządzi książę demonów, zaś niebu oraz nieomal wszystkim ludzkim działaniom i relacjom zagrażają źli słudzy Szatana. Diabły ingerują praktycznie we wszystko, łącznie z jedzeniem cukierków miętowych, uzależnieniem od czekolady czy lękiem przed przypaleniem ciasta. Demony trzymają w swych szponach nie tylko tych, którzy nie wierzą; nękają też chrześcijan i często nimi władają. W niektórych grupach ekspansywnych zaobserwować można wręcz objawy paranoi, gdyż ich członkowie nieustannie mają silne poczucie, że atakuje ich Szatan, wtrącając się do najróżniejszych spraw. By się przed nim chronić, chrześcijanie z grup tego rodzaju muszą nieustannie mieć się na baczności, przystępując do „duchowej walki”: zanurzając się we krwi Baranka, przywdziewając pełną zbroję Pańską i uciekając się do całego szeregu strategii okiełznywania, karcenia i wypędzania demonów." http://religie.wiara.pl/doc/472336.Diabel-charyzmatykow-demonologia-chrzescijanskich-wspolnot
anonim2013.11.14 18:37
jak zwykle kupa ;) troli ....
anonim2013.11.14 18:50
Była kiedyś taka gazeta: SKANDALE....Fronda stacza się do jej poziomu. Niniejszym żegnam się z tym portalem.
anonim2013.11.14 19:37
Moim zdaniem agrumentem przeważającym i w moim odczuciu ucinającym wszelkie dyskusje jest fakt, w jaki sposób Hello Kitty utrwala w społeczeństwie wizerunek kobiety. Nie zapominajmy, że odbiorcą tej zabawki są w znacznej mierze dziewczynki. Zastanówmy się, czego dziewczynka zafascynowana Hello Kitty dowie się o świecie w którym żyje? Bawi się przecież słodkim kociaczkiem, ubranym od stóp do głów na różowo, w którego świecie wszystko jest słodkie i różowe. A nade wszystko kotek ten nie ma ust. Siedź więc cichutko dziewczynko i ciesz się, że masz nową różową sukienusię i nową różową kokardkę na słodkiej główce.
anonim2013.11.14 19:50
trola łatwo poznać. - zawsze się wysmiewa -obraża -pisze inteligentnie ( czasami) ale wyszydza i zmienia temat -nie podejmuje debaty, rozmowy na minimalnie powaznym poziomie - zawsze ma inne zdanie i pragnie to za wszelką cenę uzypuklić wszelkimi środkami dlatego na trolerskie pisanie zal mi czasu i wybaczcie..nie odpisze - pistolety, karabiny..łuki.. podpowiem ci, IKONKO KITTY. Rycerze a piraci patrioci a UPA jesli to porównanie nic Ci nie mówi..znaczy że albo jesteś nastolatkiem wciąż poszukującym odpowiedzi 'co to jest życie' -jesli nastolatkiem nie jestes masz braki elementarne i zastanów się lepiej powaznie nad sobą i swoją edukacją..szkoda czasu na plucie na ludzi na forum, wykozystaj ten czas lepiej, poczytaj, poszukaj dobrych autorów..itd
anonim2013.11.14 19:56
Mniemanologio..moje dzieci sa szcześliwymi posiadaczami rodziców ktorzy nie maja w domu telewizji i czerpią wzorce ze sprawdzonych starych dziejów..mówię tu o bajkach jakie oglądają ( a mało oglądają.. oglądanie je ostantio nudzi) ..więcej sluchaja bo im czytamy.. godzina dziennie to minimum. Rozwój w takiej rodzinie sprawia że potem człowiek ma po prostu łatwiej odróźnić zło od dobra i nie ma tak wielu wątpliwości. Całe sterty ksiązek psyhologicznych o tym było pisane. Dziś jest nowomowa..wszedzie. TO jest nudne, to jest obleśne..to jest merytorycznie nie ciekawe, jest tanie bo łatwe..nie sprawia że dzieci myslą a jedynie je pobudza. Takie bajki na cartoonnetwork czy innych kanałach czesto przykuwają uwage dzieci na takiej zasadzie jak babeczka na ulicy z wypiętym tyłkiem i cycuchami przykuwa uwagę facetów. Takich rodzin jest wiele.. coraz więcej. Hello Kity to jakiś drobiazg.. jest wiele gorszych i bardziej niebezpiecznych rzczy które odwracaja nasza uwagę od rzeczy w życiu naprawde WAZNYCH ! Tyle. Szkoda zycia na eksperymenty ..których autorem zazwyczaj jest ktoś komu przyswieca tylko ZAROBEK ! BIZNES!
anonim2013.11.14 20:51
Balans bieli na zdjęciu przy "rozprawce" jest źle ustawiony. Wrzućcie je do Photoshopa, zmieńcie tryb kolorów na LAB i weźcie krzywymi to poprawcie bo patrzeć się nie da na tą szarą biel...
anonim2013.11.15 12:34
Postać HK jest tak duchowo groźna jak Zwirek i Muchomorek czy Ulica Sezamkowa. Już widzę te bidne dzieciaczki odprawiające czarne msze pod auspicjami różowego kotka. Tja... Brawo za następny odcinek kącika Humor Egzorcysty :)
anonim2013.11.15 12:35
Piszesz mi ze ja 'nie wiem' zastanow sie czy tak pochopne ocenianie czlowieka przybliza cie do zrozumienia...na moje to wątpie. Wyobraz sobie ze mam mase znajomych z dziecmi i sąsiafów...jie wspomne o tlumach w przedszkolu...relacji jest mnóstwo..internet nie zastąpi realnego zycia. Próbujesz mi cos udowodnic a tym czasem prawdopodobnie jestes teoretykiem czerpiącym opinie z internetu i ignorujesz dorobek wielu mądrych pokolen przez stulecia. Oglądalem kilka razy te bajki i mają one prócz odniesien o jakich pidze ksiadz powyzej, marną tresc i dziecko z tych bajek nie nauczy sie cnót, wartosci..to takie oglupianie dziecka i jako rodzic jestem w stanie to zrozumiec. Rodzic winien chronic swoje dzieci. To tak jak z multikinem...99%filmow to absolutny chlam dla kasy i naszej straty czasu..nie wspomnw o wartosci tego typu kina...zanim tego nie zrozumiesz..nie zrozumiesz swiata i tych dziwnych katoli.
anonim2013.11.15 12:47
@Aplegra Chronić przed CZYM???? Przed pluszakiem? Nie rozśmieszaj mnie. Te bajki o HK są skonstruowane dla małych dzieci, tak jak Teletubisie. Zyczę powodzenia w rozpowszechnianiu wysokich wartości u szkrabów w wieku 4 lat. To jest etap rozwoju na którym się rozumie: różowe, ładne, kotek, a nie wchłania jakieś metafizyczne koncepty. Wasza katolacka paranoja bardziej wskazuje na wasze własne kompleksy niż chęć ochrony dzieci.
anonim2013.11.15 16:42
Znacie naszego prazydenta..co ?//. zapewne znacie. Uśmiechnięty, radosny, .. mily .. ale jesli nie rozumiecie co to jest infantylność i jak groźna jest w połączeniu z funkcją jaka pełni ten człowiek.. nie zrozumiecie innych podobnych połączeń. Tak samo jak wmawia się nam że coś jest zdrowe, ze ma duzo witamin.. ze likopen.. ale juz nikt nie wie że np likopen wchłania się w nasz organizm jesli jest podgrzany i koniecznie w towarzystwie oleju np z oliwek czy winogron. Jesli ktoś chce kogoś oszukać zrobi to tak by tan ktoś się przez długi czas nie wiedział ze jest oszukiwany, a najlepiej jaby sie nigdy tego nie dowiedział. Tak sam jest dookoła.. wmawia sie niektórym że przesadzają, ze to fajne bajeczki są miłe, mądre..No a jakie mają być ? głupie i brzydkie? .. nikt by tego nie oglądał ! HK to bajeczka dla bardzo małych dzieci, taki jest zdaje sie target..wszystko wokół kształtuje małego człowieka, kimat rodziny, ciepło rodzinnej atmosfery, spokój..ale i nerwy, brak czasu rodziców. HK to oczywiście w wersji ktora powszchnie mozna znaleść jest na pierwszy rzut oka jak kazda inna bajka, ..ale jeśli byliście uważni to okazuje się ze niektorzy wyłapali, znależli rzeczy złe związane z tą bajką i przykre że ze te rzeczy odpowiedzialni są twórcy tej bajki, czerpią z tego ZYSKI. Nie mam zamiaru by moje dzieci uczestniczyły w tym praniu. 4 letnie dziecko prowadzi juz dośc powazne dyskusje , wiem z doświadczenia, i nikt mi nie wmówi że to bez znaczenia co ogląda. Jest gożej, znaczenie ma każda sekunda w jego zyciu, dlatego tak wazna jest codzienność w domu by była DOBRA, by nas nie męczyła ale wynikała z naturalnego sposobu bycia, wtedy może TRWAĆ. to nie jest zadna katolicka paranoja, ale wołanie o POZIOM..a nie cieszenie się z tego co rzucą na TiVi.. czy to beda teletubisie czy Hk..jeden pies. Tak denne bajki sa niebezpieczne choćby z powodu poziomu jaki reprezentują. Dziecko sie nie rozija, dziecko traci czas. Może wasze dzieci ( jesli macie ) będą to oglądać, bardzo proszę, kazdy ma prawo przezyc zycie jak chce i jak umie, jednak to wszystko potem zweryfikuje rzeczywistość, czy wasze dzieci będa potrafiły byc szczesliwe w związku, miec rodzine itp itd.. zyć z energią i siłą. To co popularne i dostepne często jst MIERNE !.. 'metafizyczne koncepty' ??./. zadne metafizyczne.. po prostu jest cała masa pieknych mądrych bajek, ale dziś w gąszczu informacji internetu, dostepności.. trudno jest znaleść te lepsze bo zewsząd narzucane sa nam poprzez reklame kiczowate i mierne tresci ! W tym problem..rodzice nie mają czasu, szybko do empiku po cos dla dziecka a potem sie dziwią że dziecko dziwne rzeczy wygaduje.. Mniemanologio. - cnoty !! to nie jest mycie rąk czy fajnie kolorowa na placu zabaw. Dobrym przykładem w kształtoaniu cnut u dziecka są przedszkola STERNIK. Warto sie dowiedzieć czegoś czego nie ma w programie gender a co budowało ważnych ludzi Polskiego narodu, co budowało elite. Warto poszukac w ksiązkach jak wyglądało kiedyś wychowanie na polskich dworach, jak kiedyś królowie dbali o swoje dzieci kiedy wokoło sami poganie, czarownice, szamani.. Dziś jest podobnie, podobna skala zagrożenia ale inne środki to kształtujące. Nie mozna mówić o TU I TERAZ odrywając sie od historii, od doswiadczenia dlatego jesli chcesz mowić tylko o HK to ja nie mam więcej do poiedzenia jak księza i ludzie którzy temat zbadali i na prezentacjach ( kostrzewa ) pokazali konkretne przykłady ( ostatnio w poznaniu - głos wielkopolski ) Wiecej się nie trzeba domyślać. HK to nowomowa ! w Biblii napisano, jest przestroga ' co ma choćby pozór grzechu.. odrzuc to '.. jakos tak to brzmiało. Dlaczego tak napisano..ano dlatego ze w bibli pisze sie tez o szatanie, ze to nie koleś do zabawy i DYSKUSJI. Swiat duchowy, pozaziemski to dla katolika nie jest FIKCJA ( ak dla ateisty ) więc przy odrobinie wyobraźni i szacunku zrozumiesz że tu nie ma miejsca na podejmowanie dialogu z czymc co wlasnie ma POZÓR zła. To nie kwestia odwagi ale mądrości ktora przekazywana jest z pokolenia na pokolenie przez STULECIA i jesli to zignorujesz..krzyz na droge. Zadne forum frondy czy przewalanie wątków Ci nie pomoze bo zło ktore sprawia że są ludzie ktorzy potrafią nożem kogoś w plecy ugodzić, to samo zło łazi szlaja się po ulicach i chce z tobą poprowadzić DYSKUSJE..w której przegrasz, bo masz ciało i jestes na ziemi a on juz jest gdzie indziej i wszystko o tobie wie. Tak mówi Biblia, tak rozumują księza, tak mówi Papież tak piszą w encyklikach ( do przeczytania na www non possumus ) zycze trzewosci umyslu
anonim2013.11.15 21:40
@Aplegra7 Ja bym wolała, żeby rodzice pisali ortograficznie i gramatycznie, już nie wspominając, merytorycznie, dając przykład pociechom. I proszę mi na przyszłość przedstawić te 4 latki co ogarniają tajniki teologii. Jestem niezwykle ciekawa je poznać.
anonim2013.11.15 22:23
Gdzies pisałem o tajnikach teologii ? Widze że trolujesz i może o tym nie wiesz. -trol widzi albo białe albo czarne Ty piszesz wczesniej że dzecko 4 letnie jest 'rozowe, ładne, kotek' ja pisałem że wcale nie, bo w tym wieku dzieci maja juz całkiem ciekawe obserwacje , wnioski..itp( chcąc z Toba i każdym innym nawiązac dyskusję ) Ty zaraz zamieniasz moje słowo że pisze o 'teologii' No przepraszam bardzo , to jest albo durnota, prostactwo..albo swiadomy troling. Nie mnie oceniać. Skoro budujesz swoje opinie o człowieku że gdzies zrobił byka ortografa i moje argumenty i opis kwitujesz zdawkowym 'że nie merytoryczne'.. to wybacz, ale o czym mozemy rozmawiać ?.. mamy prowadzic rozmowe na poziomie tokfm czy rmf'u ? Prosze się przejść do przedszkoli katolickich, przedszkoli sternika i potem się przejśc do przedszkoli publicznych !!!!! TO jest straszne że sa TAK NIEROWNE szanse, znaczy przedszkola publiczne sa na żałosnym poziomie. Za ta niesprawiedliwość ktoś kiedys zapłaci ! Tacy Elbanowscy walczą o wyrównywanie szans DO GÓRY..ale media ich gnoją bo to sie nie opłaca .. Ty piszesz albo czarne albo białe, w tonie raczej zniechęcającym do dalszej rozmowy, wielce smutne
anonim2013.11.16 16:59
NAPRAWDĘ nie trzeba daleko szukać, żeby dowiedzieć się że firma Sanrio oficjalnie nie zajmuje się sprzedażą sex-gadżetów. http://www.kittyhell.com/2007/11/04/hello-kitty-vibrator-reborn/ Jak pokazuje ta historia, "wibratory" z Hello Kitty były oryginalnie narzędziami do masażu. Dopiero po "odkryciu" ich nowej roli sprzedaż wywindowała w kosmos i Sanrio podejmowało kroki prawne przeciwko Genyo Co., która to firma oficjalnie sprzedawała "narzędzia do masażu". http://www.kittyhell.com/2013/06/28/hello-kitty-airsoft-gun/ Jak dowiemy się z innej historii, masa produktów z Hello Kitty wcale nie należy do Sanrio i jest podróbkami znanej marki. Czego się zresztą spodziewać po azjatach? Przecież Daleki Wschód to największy producent wszelakich podróbek na światowym rynku. Jak widać po powyższej stronie, nie trzeba być religijnym fanatykiem żeby nie lubić Hello Kitty. Hello Kitty jest po prostu masową franczyzą sprzedawaną na wszystkim. Coś jak Pokemony, tylko że z Pokemonami były piórniki itp. a z Hello Kitty są nawet gofrownice. Z innej beczki: czytając komentarze utraciłem kolejną porcję wiary w ludzkość. Ksiądz Kostrzewa może i starał się zaadresować problem poważnie, ale nici sobie robi z researchu. Natomiast komentujący prezentują sobą poziom księdza Marka Bałwasa, który straszył "szatańskim Hello Kitty" opierając się na creepypaście (fikcji napisanej specjalnie by przestraszyć czytelnika) a nie na poważnych informacjach. Ksiądz Kostrzewa przynajmniej próbował nie zrobić z siebie błazna, ale jego zdolność "szperania w internecie" też pozostawia wiele do życzenia.
anonim2013.11.16 19:43
@Anonymous, Ks. Kostrzewa wyraźnie pisze o sprzedawaniu licencji na wykorzystanie wizerunku Hello Kitty i nigdzie w artykule nie jest napisane, że Sanrio bezpośrednio takie sex-gadżety produkuje. A to, że takich gadżetów jest mnóstwo, też łatwo znaleźć w necie, np. bloombergbusinessweek.pl/galeria/950400,3,988177.html. Historyjka z wibratorem (zresztą gdyby ks. Kostrzewa o tym wibratorze napisał, to byłoby świadectwo kiepskiego researchu, bo podałby błędną informację, tymczasem o tym nie pisze, więc sprawę masażera i dementi zapewne zna) to stara śpiewka sprzed paru lat, dziś Sanrio takich skrupułów nie ma... No i w końcu, Sanrio rzeczywiście nigdy nie wypowiedziało się na temat zakazu używania HK na sex-gadżetach, więc zarzuty odnośnie firmy są uzasadnione. W pełni popieram wszystkie tezy autora, a temu tematowi też od pewnego czasu się przyglądam i umiem być krytyczny. Uważam ten teks za bardzo ważny głos w dyskusji, doskonałą odtrutkę na artykuł o nieszkodliwości Hello Kitty z ostatniego numery "Egzorcysty".
anonim2013.11.16 22:10
@kremenaros "(...) dziś Sanrio takich skrupułów nie ma..." Proszę zatem to udowodnić. "No i w końcu, Sanrio rzeczywiście nigdy nie wypowiedziało się na temat zakazu używania HK na sex-gadżetach, więc zarzuty odnośnie firmy są uzasadnione." W artykułach które podałem Sanrio odcinało się od firm używających HK do promocji sex-gadżetów czy broni palnej. Nawet pozywało je, choć nieskutecznie. "A to, że takich gadżetów jest mnóstwo, też łatwo znaleźć w necie, np. bloombergbusinessweek.pl/galeria/950400,3,988177.html." Tak. Można znaleźć broń palną, airsoft czy sex-gadżety z Hello Kitty, co nie znaczy że są oficjalnie uznane przez Sanrio. Podobnie jak nie wszystko co się pojawia z My Little Pony jest uznawane przez Hasbro. A mimo to się pojawia. "Uważam ten teks za bardzo ważny głos w dyskusji, doskonałą odtrutkę na artykuł o nieszkodliwości Hello Kitty z ostatniego numery "Egzorcysty"." Ludzi się ostrzega przed zagrożeniem które istnieje fikcyjnie, bo broń palna czy sex-gadżety i tak nie są dostępne dzieciom. Nie są sprzedawane w kiosku czy na widoku, w jakimkolwiek sklepie.
anonim2013.11.17 11:35
@Anonymous, chyba nie zrozumiałeś przesłania tekstu albo nie masz dzieci i nie czujesz tematu: otóż prawda jest taka: na rynku są gadżety i treści reklamowane postaciami z bajek a które szkodzą dzieciom. I mnie jako rodzica kompletnie nie intersuje czy Sanrio dogadało się z jakąś firmą czy nie, czy sprzedaje licencje czy nie. Podajesz ośwadczenie rzecznika firmy które jest licho warte, bo co innego firma oświadcza, a co innego dzieje się na rynku. Jako rodzic żądam, aby producent stanął na głowie aby nie produkować niczego co mogłoby grozić mojemu dziecku i aby skutecznie chronić swoją własność. Nie mam ochoty grzebać po internecie szukając wypowiedzi rzecznika tej firmy, dlaczego nic nie ma na ich oficjalnej stronie??? Nie przekonuje mnie gadanie, że nie trzeba chodzić z dzieckiem do sex-shopu, bo nigdzie indziej nie znajdzie sex-gadżetów (prezerwatywy rozdaje się dziś gratis pod szkołami). Nie bądź naiwny- dziś dla producentów zabawek liczy się tylko kasa (vide- współpraca z KISS) a nie chronienie dzieci. I o to chodzi w tym tekście.
anonim2013.11.17 14:18
@kremenaros "chyba nie zrozumiałeś przesłania tekstu" Doskonale zrozumiałem. To rozpaczliwa obrona poglądu że Hello Kitty jest złe. Ksiądz Kostrzewa odciął się od bzdur propagowanych przez ks. Marka Bałwasa i zamiast śledzić "satanistyczny rodowód" Hello Kitty postanowił uderzyć w etykę marketingu firmy która pozwolenia na skorzystanie z wizerunku HK wydaje. Tylko że w swoim przydługim artykule nie wymienił ani jednego przykładu nieetycznego marketingu. Zamiast tego gdyba sobie "co być może się dzieje". " i nie czujesz tematu" Siedzę w wielu innych rzeczach niż Hello Kitty i doskonale zdaję sobie sprawę co z bajkami dla dzieci potrafią zrobić dorośli. Nie zmienia to faktu że to co dla dorosłych pozostaje w miejscach dostępnych wyłącznie dorosłym. Czyli to Ty nie czujesz tematu - zagrożenie opisane przez ks. Kostrzewę jest fikcyjne. "otóż prawda jest taka: na rynku są gadżety i treści reklamowane postaciami z bajek a które szkodzą dzieciom" Co to znaczy "na rynku"? Dziecko wyjdzie na rynek miejski i zobaczy tam wibratory czy pejcze z HK? Czy może musiałoby jednak "przypadkiem" wejść do sex-shopu by się na coś takiego natknąć? "I mnie jako rodzica kompletnie nie intersuje czy Sanrio dogadało się z jakąś firmą czy nie, czy sprzedaje licencje czy nie." Artykuł dotyczy etyki firmy która wymyśliła HK. Mnie jako bezstronnego i obiektywnego komentującego nie obchodzi to że gdzieś na świecie pojawiają się gnaty z wizerunkiem HK. Bo gnaty te nie trafiają do dzieci. Proste? "Podajesz ośwadczenie rzecznika firmy które jest licho warte, bo co innego firma oświadcza, a co innego dzieje się na rynku." Możesz sobie sprawdzić jak firma się procesowała i jak obie firmy straciły na tej walce. "To co się dzieje na rynku" - ponownie Twoje "z kosmosu wzięte" dane. Co ma się dziać "na rynku"? W sklepie z zabawkami sprzedają HK na pistolecie?! "Jako rodzic żądam, aby producent stanął na głowie aby nie produkować niczego co mogłoby grozić mojemu dziecku i aby skutecznie chronić swoją własność." To przykro mi, ale jeżeli w Ameryce wymyślą sobie Spidermanna, a gdzieś w Tajwanie ktoś zrobi podróbkę ze Spidermanem na skórze do sadomaso to nie oczekuj że firma z Ameryki jest w stanie coś z tym zrobić. Absurdalność Twojego wywodu obnaża to, że jako rodzic boisz się że Twoje dziecko jakimś cudem trafi do sklepu z bronią czy sex-shopu. Bo gdzie indziej spotkasz się z tymi rzeczami? Dziecko widząc urządzenie do masażu nie pomyśli że to wibrator bo domyślnie nie powinno wiedzieć czym wibrator jest. Zresztą, jak wspomniałem, pierwotnie to BYŁO urządzenie do masażu. Jeżeli jesteś w stanie wykazać szkodliwość urządzenia do masażu to możesz na dobrą sprawę udowodnić że WSZYSTKO szkodzi bo WSZYSTKO może zostać użyte w nieetycznych dla Ciebie celach. " Nie przekonuje mnie gadanie, że nie trzeba chodzić z dzieckiem do sex-shopu, bo nigdzie indziej nie znajdzie sex-gadżetów (prezerwatywy rozdaje się dziś gratis pod szkołami)." Chyba u pielęgniarki, a nie pod szkołami? Nie słyszałem zresztą by ktoś pielęgniarkę prosił o prezerwatywę, nawet w gimnazjum. (ew. dla żartów, bo wiadomo że nadmuchiwanie prezerwatyw na lekcji to świetna zabawa) Tak czy inaczej - nie przekonuje mnie Twoje gadanie że sex-gadżety znajdziemy dosłownie na bazarku i że dzieci mają do nich dostęp. "Nie bądź naiwny- dziś dla producentów zabawek liczy się tylko kasa (vide- współpraca z KISS) a nie chronienie dzieci. I o to chodzi w tym tekście." To że dla nich liczy się kasa to jedno. Nie rozumiem jednak dlaczego dzieci miałyby być "zagrożone" i to właśnie krytykuję.
anonim2013.11.17 17:29
Dokladnie o tym pisał juz kiedyś C.S.Lewis.. w ' Listy starego diabła do młodego' i w wielu innych.. czyli zły chce byśmy z nim podjęli rozmowe, debate..by rozproszyć nasza pierwsza myśł i poczucie że 'coś' spycha człowieka z dobrej drogi. Anonymous_..jestes mistrzem netu i takim samy mistrzem mistyfikacji. co napiszą, to łykniesz..a najlepiej jeszcze jeśli strona internetowa jest łądna, ma duzo otwarc i fajna gafike. Netomania to choroba I wieku...W swej naiwnosci uważasz ze jakas firma X ma w bani firme Y i ich produkty będzie wykozystywac za darmo do swoich celów i jakbyś nie rozumiał ze dziś interes polega na sprzedawaniu wszystkiego wszystkim,.patenty, prawa autorskie .itp. ale pozostań w śpiączce..kiedyś się obudzisz. człowiek to musi czasami spaśc na dno zeby podstawowe prawdy zrozumieć. Ktoś kto uważa że III wojna swiatowa bedzie na armaty, bomby czy samoloty jest w BŁĘDZIE/ To zbyt przewidywanle, poznane przez wszystkich..na podstawie Syrii z reszta widac że to takie potyczki są lokalne a sprawa była już wczesniej ustawiona i od wielu lat .
anonim2013.11.17 22:29
@Aplegra7 ".jestes mistrzem netu i takim samy mistrzem mistyfikacji. co napiszą, to łykniesz" Ja w przeciwieństwie do ks. Bałwasa nie łykam byle czego na necie i wiem że domniemany "życiorys" Hello Kitty to zmyślona creepypasta, czyli fikcyjny horror mający na celu nastraszyć. "a najlepiej jeszcze jeśli strona internetowa jest łądna, ma duzo otwarc i fajna grafike" Tak, właśnie po takich kryteriach wyszukuję strony. Masz mnie. "W swej naiwnosci uważasz ze jakas firma X ma w bani firme Y i ich produkty będzie wykozystywac za darmo do swoich celów i jakbyś nie rozumiał ze dziś interes polega na sprzedawaniu wszystkiego wszystkim,.patenty, prawa autorskie .itp." Nie. To Ty w swojej naiwności nie rozumiesz że praw patentowych z Japonii nie da się obronić na całym świecie. I że Sanrio dało prawa patentowe na urządzenia do masażu które zaczęły być wykorzystywane w innym celu. Sąd nie może nic z tym zrobić. "ale pozostań w śpiączce..kiedyś się obudzisz. człowiek to musi czasami spaśc na dno zeby podstawowe prawdy zrozumieć." Lubię jak ludzie tak "mędrkują". Pokazują że kompletnie nie rozumieją o czym jest dyskusja tylko gadają trzy po trzy co tam sobie sądzą. "Ktoś kto uważa że III wojna swiatowa bedzie na armaty, bomby czy samoloty jest w BŁĘDZIE/ To zbyt przewidywanle, poznane przez wszystkich..na podstawie Syrii z reszta widac że to takie potyczki są lokalne a sprawa była już wczesniej ustawiona i od wielu lat ." Halo, tu ziemia. My gadamy tu o zabawkach dla dzieci a Ty przenosisz to na wojnę ekonomiczną. Druga wojna światowa wybuchła zresztą z powodów ekonomicznych, ale to nie zabawki ją wywołały. Jeżeli nie rozumiesz że prorokując o trzeciej wojnie światowej w kontekście zabawek ośmieszasz się to nic nie poradzę. Z kremenarosem jeszcze dało się jako tako porozmawiać bo trzymał się meritum dyskusji, czyli nieetycznych zachowań w marketingu, a ty bujasz w obłokach z jakąś netomanią, z jakąs wojną światową.
anonim2013.11.18 10:05
Nie łapiesz że wszystko jest ze soba połączone. Tak jak ludzkim ciele kazda komórka wynika z drugiej organy maja na siebie wzajemny wpływ, rodzina u dziecka buduje madrość ktora potem mu pozwala znaleść szczeście w zyciu. Jesli tej prostej prawdy nie łapiesz ..to jeszcze złapiesz. Dla ciebie to laleczka.. dla ciebie także zapewne szatan to wymysł katoli.. i taką logika tłumaczysz sobie swiat nie zadając sobie w razie czego podstawowych i fundamentalnych pytań. Jest coś co ci podpowiada że te pytania są po prostu bez sensu że to glupota, że lepiej jest sobie zyć i sie niczym nie martwić... ale uwazaj..spiesz się.. podobno ludzie srednio ponad 60 lat tylko zyją, to mało czasu..mozesz nie zdązyć wszystkiego zrobić nabawić się, nacieszyć. Wydaje ci sie ze katolicy idzą w tych zabawkach jakieś wielkie zło..i nie dajesz sobie wytłumaczyć że jest inaczej. Nie widzisz częsci wspólnej ktora np od tygodnia obowiązuje w prawie niemieckim czyli ak dziecko rodzi się to o płci moze decydoac rodzic i ma wybór sposród trzech, ..trzecia to X. Zdajesz się nie widzieć częsci wspólnej przy ciagłym obniżaniu wieku pawnie legalnych inicjacji seksualnych. Jakbyś nie rozumiał w swej naiwności do czego to prowadzi. A może jestes najzwyklejszym podłym prowokatorem co zatrzymał sie na rozwoju 'pieluchy' i slini się na widok małego dziecka.. Nie rozumiesz że logika się ciebie nie trzyma. uwazasz ze czytasz lepsze stony www i zdajesz sie nie rozumieć że całę gender współgra z otoczką jaka jest budowana w mediach. Jakbys nie mógł sobie wyobrazić tego szatańskiego pomysłu na niszczenie rodziny wyłuzdanym seksem od maleńkości..jakbys nie widział jak statystycznie wyglądają rodziny w kilku postepowych krajach europy. to sa tragedie całych narodów i o tym sie mówi już od lat a opinie polskiej elity nie biora sie z nikąd, ale własnei tez z doświadczeń tych najbardziej postepowych krajów. Zdajesz się nie czytac opracowań naukowych odnoszących sie rodzin w krajach europejskich. Zdajesz sie nie widziec połączenia tych naiwnych i infantylnych bajeczek z tym co dziś w hiszpanii mozesz zrobić jednym podpisem, czyli zmienić płeć. tyle energii a idzie na marne, w gwizdek,
anonim2013.11.18 19:39
@Aplegra7 "Nie łapiesz że wszystko jest ze soba połączone." Zabawki z Trzecią Wojną Światową? Na podobnej zasadzie naukowcy zauważyli korelację między piractwem i średnią temperaturą na świecie... "Tak jak ludzkim ciele kazda komórka wynika z drugiej organy maja na siebie wzajemny wpływ, rodzina u dziecka buduje madrość ktora potem mu pozwala znaleść szczeście w zyciu. Jesli tej prostej prawdy nie łapiesz ..to jeszcze złapiesz." Tak. Tylko jaki to ma związek z tym że dziecko i tak nie wchodzi do sex-shopów / nie dostaje w ręce produktów z Hello Kitty których nie powinno dostać? "Dla ciebie to laleczka.. dla ciebie także zapewne szatan to wymysł katoli..." Nie powiem, masz mnie. Tak właśnie uważam. " i taką logika tłumaczysz sobie swiat nie zadając sobie w razie czego podstawowych i fundamentalnych pytań." O co mogę zapytać? O to dlaczego ktoś zadaje sobie fundamentalne pytania związane z jakąś laleczką? Przecież to już podchodzi pod schizofrenię... "Jest coś co ci podpowiada że te pytania są po prostu bez sensu że to glupota, że lepiej jest sobie zyć i sie niczym nie martwić..." To coś to poczucie prawdy. "Wydaje ci się ze katolicy widzą w tych zabawkach jakieś wielkie zło..i nie dajesz sobie wytłumaczyć że jest inaczej." Ale tekst księdza Kostrzewy pokazuje bynajmniej co innego. "Nie widzisz częsci wspólnej ktora np od tygodnia obowiązuje w prawie niemieckim czyli ak dziecko rodzi się to o płci moze decydoac rodzic i ma wybór sposród trzech" Jaki to ma związek z tematem rozmowy - Hello Kitty? Nie widzisz tego jak zmanipulowali Cię ludzie obrzucający tzn. "gender" błotem, nie wiedząc nawet czym jest? Nie dość że rzucasz takimi rzeczami, zbaczasz z tematu, to jeszcze nawet nie masz pojęcia o czym piszesz. "Trzecia" płeć służy w prawodawstwie Niemiec do rozróżniania HERMAFRODYT, czyli ludzi chorych, posiadających dwojakie cechy płciowe OD URODZENIA. A nie do "wprowadzenia tylną furtką" jakiegoś "gender". "Zdajesz się nie widzieć części wspólnej przy ciągłym obniżaniu wieku prawnie legalnych inicjacji seksualnych." Nie, jakoś średnio dostrzegam. 13 latek z reguły nie widuje się z 19 latkami, nawet jeśli przesunięto granicę dozwolonych prawnie inicjacji seksualnych. A gwałt to gwałt. Obniżenie wieku inicjacji seksualnej nie oznacza dla mnie przyzwolenia na pedofilię. (choć zdecydowanie sprzeciwiam się całkowitemu zniesieniu takiej granicy, jak chce np. NARTH) "Jakbyś nie rozumiał w swej naiwności do czego to prowadzi." Wiem do czego takie myślenie prowadzi. Do argumentów z równi pochyłej. Czyli argumentacja na zasadzie "jak damy wam związki homoseksualne to zaraz zalegalizują pedofilię, nekrofilię, zoofilię i co tam jeszcze". Bardzo kiepski argument. Osobiście uważam że człowiek już w wieku 14-15 lat jest na tyle "dojrzały" intelektualnie by angażować się w kontakty seksualne z rówieśnikami. Nie zawsze jest jednak na tyle dojrzały bo stworzyć ZWIĄZEK. To znaczy - wie jak co działa i może ma na tyle oleju w głowie by się zabezpieczyć, ale niekoniecznie wie co to znaczy kochać drugiego człowieka. Nie oznacza to dla mnie że muszę mu zabronić seksu bo uważam że nie może stworzyć rodziny. Nie każdy chce tworzyć od początku rodzinę; moje wartości w tej materii są inne niż chrześcijańskie. "A może jestes najzwyklejszym podłym prowokatorem co zatrzymał sie na rozwoju 'pieluchy' i slini się na widok małego dziecka." Żebyś jednak bez mojej pomocy (bo o sprawach na które zboczyłeś z głównego tematu piszę dopiero teraz) przeszedł w takim skrócie myślowym od mojej obrony Hello Kitty do oskarżania o sympatię dla pedofilów - naprawdę Cię podziwiam. "Nie rozumiesz że logika się ciebie nie trzyma." Logika trzyma się argumentów. Tobie się skończyły, więc zamiast dyskutować o Hello Kitty zacząłeś wytaczać działa na innych frontach. Nawet na frontach na których mnie nie było, dopóki o nich nie wspomniałeś. "uwazasz ze czytasz lepsze stony www" Ja tylko uważam że wiem więcej o Hello Kitty od księdza Bałwasa czy Kostrzewy, nic więcej. "i zdajesz sie nie rozumieć że całę gender współgra z otoczką jaka jest budowana w mediach." Ja tam obecnego gender nie trawię, ale to nie znaczy że odrzucam wszystko co ma choćby w nazwie "gender", jak gender studies, znaną od dość dawna gałąź psychologii. To że dzisiaj jest taka nagonka na gender wynika z jakiegoś wymieszania tego wcześniejszego, dobrego moim zdaniem "gender", z jakimiś fanaberiami na temat zmieniania płci, transgenderystów, cisów (nie drzew) i co tam jeszcze nie wymyślili. Nie lubię jakoś specjalnie transów, jestem w stanie tolerować, ale robienie z ich filozofii kierunku, dyskursu akademickiego, to coś co przekracza moją cierpliwość. "Jakbys nie mógł sobie wyobrazić tego szatańskiego pomysłu na niszczenie rodziny wyłuzdanym seksem od maleńkości." To akurat znaczna przesada. Po pierwsze, to nie gender, tylko psychologia od dawna zajmuje się edukacją seksualną. Po drugie, nie jest ona aż tak drastyczna jak to się przedstawia. O dokładnie takich samych treściach mogłem przeczytać w książeczce o seksie dla dzieci sprzed 20 lat. Problem w tym że prawicowe media przypuszczają atak na tego typu edukację dodając przy okazji swoje trzy grosze na temat "gender", które ma z tym znikomy związek. "jakbys nie widział jak statystycznie wyglądają rodziny w kilku postepowych krajach europy. to sa tragedie całych narodów" Nie widziałem na oczy takich rodzin, np. w Szwecji. Nie mam co domniemywać że są nieszczęśliwe, nawet jeśli wychowałem się w innym modelu. Osobiście znam szczęśliwe osoby których rodzice żyli w separacji, zmieniali partnerów. Takie rodziny "patchworkowe" (dosłownie: przyszywane) nie wszystkim pasują, ale może to wynika z modelu wychowania który sami odebrali. Na temat innych modeli się nie wypowiem, bo nie wiem co rozumiesz przez inne takie "postępowe rodziny". "Zdajesz się nie czytac opracowań naukowych odnoszących sie rodzin w krajach europejskich." Które to opracowania? Co masz na myśli? "Zdajesz sie nie widziec połączenia tych naiwnych i infantylnych bajeczek z tym co dziś w Hiszpanii mozesz zrobić jednym podpisem, czyli zmienić płeć." Nie wypowiem się na temat trans. Osobiście czuję się z czymś takim nieswojo, znacznie bardziej niż przy homoseksualistach, ale nie mogę zawyrokować o ludziach którzy mają "problemy" ze swoją płcią, od urodzenia. Dla mnie nienaturalne jest jeśli ktoś zdecydowałby sobie "od tak" zmienić swoją płeć w kwiecie wieku, a nie jeśli od początku czuł się kimś innym. Trudno to udowodnić, ale często historie o ludziach represjonowanych z powodu "inności" (niekoniecznie objawiającej się noszeniem sukienek) coś o tym mówią.
anonim2013.11.18 22:48
Anonymousie..jeśli po tych dziesiątkach linijek nie załapałes mego słowa.. konczę. nie ma sensu. tłuczesz głową w mur. dla Ciebie szatan nie istnieje więc zanim tego nie załapiesz, nie złapiesz o co chodzi tym katolikom i księżom. mozesz sie obużać, ale wymagane od ciebie jest, jako od człowieka cywilizowanego szacunek do kultury i religii. Nauczyc sie tego mozna szybko i łatwo jako turysta w krajach azjatyckich czy amerykańskich.Szacunek polega na przynajmniej pobieznym zapozianiu się z podstawowymi zasadami panującymi w danej kulturze czy religii. Akurat wyglądasz mi na ateiste wojującego ( jak to zwą ).. i wojuj sobie, ale i tak znajdzie sie na Ciebie bat...tylko pamiętaj, nie krzywdz ludzi, nawet tych wierzących. Jesli nie łapiesz że w większości zagorożeniem nie jest symbol, lecz wiara w sumbol...to ja już ci tego wyjasnic wyrazniej nie moge. ludzie nie rodza sie homo ! to mit ! to propaganda ktora nam się sączy w mediach..tak zwany homo gen ! masakra ! tego nie ma. Rodza sie ludzie wraźliwi w rodzinach z zaburzeniami a homoseksualizm jest zaraźliwy ( poprzez media dzis ta zaraza się szerzy )a kiedyś przez spotkanie. Autentyczne poczucie innosci płci to przypadek kliniczny w nauce opisany juz dawno i stanowi PROMIL PROMILA i nie jest podstawą do budowania ideologii homoseksualnej normalnosci czlowieczeństwa. NA takiej zasadzie ludzie rodza sie z pewnymi chorobami nieuleczalnymi. troszke dalej poczytałem co piszesz..ale mam wrazenie że za wiele ci nie wyjaśnie zanim nikt nie pomodli sie za ciebie ! mniemanologio.. gubisz się już w zeznaniach. Cnoty to szacunek do wartości i nie mów mi że nie kazde dziecko powinno się tego uczyć bo dajesz do zrozumienia że wychowywanie mordercy w domu morderców to też cos dobrego bo mamy wolny kraj i nam wszystko wolno.. że zabijanie dziecka w łonie 15 letniej dziewczynki ktora swiadoma prawnych mozliwości ( że już mozna) poszła z chloptasiem sie popukac dla zabawy..bo jej rodzice nie wyjasnili co to zycie..wlasne i innego człowieka nastepnego ktory ma sie narodzić. Nie mam linku z glosu wielkopolskiego.. nie mam czasu teraz szukać, ..był art o tym niedawno.. Przykłady?..czego ? zniszczeń ?.. nie ! To czujność podpowiada że nie warto próbowac by se o czyms przekonać gdyż w taki sposób działa ten ktory chce nas rozmiękczyć i to jest to o czym pisze w biblii o pozorach zła. Proste ! człowiek nie jest wszechwiedzący, łatwo go oszukać.. Jezus Chrystus dał nam moc i siłe by nie dać się wmanewrować w jakieś bagno. Wystarczy przejśc się do galeri handlowej i pogadać z tymi młodymi co tam siedzą i spędzają czas ..usiąśc i porozmawiać, dowiedziec się jak wyglada ich zycie jak wyglądało gdzie sa ich rodzice..itp. Ja niestaty kiedyś taka rozmowe wykonałem i zdobyłem nastepny dowód na działalnośc nowoczesnych mediów. To jest skrajny przypadek, ale katolikowi zal jest kazdego człowieka kazdej zagubionej duszy !
anonim2013.11.19 16:06
@Aplegra7 "dla Ciebie szatan nie istnieje więc zanim tego nie załapiesz, nie złapiesz o co chodzi tym katolikom i księżom" Ująłbym to inaczej - to oni nie załapują o co chodzi mi, bo nawet nie próbują załapać. Ja doskonale rozumiem co chcesz mi przekazać i wskazuję dlaczego Twoje porównania, Twoje dygresje, Twój elaborat o zagrożeniach nie jest na miejscu. Dla mnie zabawki Hello Kitty są absolutnie bez związku z tymi tematami na które zszedłeś. I moje poglądy na istnienie szatana itd. nie mają tu nic do rzeczy. "mozesz sie obużać, ale wymagane od ciebie jest, jako od człowieka cywilizowanego szacunek do kultury i religii" Tylko że my tutaj nie o religii. Na religie mam swoje poglądy i to również nie ma związku z Hello Kitty, czy nawet z tym że krytykuje je ksiądz. "Szacunek polega na przynajmniej pobieznym zapozianiu się z podstawowymi zasadami panującymi w danej kulturze czy religii." Czy to ma być ironia w moją stronę? Wychowałem się jako katolik, praktykujący. Wiem więcej o chrześcijaństwie niż przeciętny katolik. (Przeciętny, nie ksiądz czy teolog.) "Akurat wyglądasz mi na ateistę wojującego" Agnostyk. Niewierzący, ale nie ateista. "nie krzywdz ludzi, nawet tych wierzących." Nigdy nie miałem zamiaru, chyba że krzywdząca jest prawda. Przy czym nie upieram się przy takiej "prawdzie" jak podają w Faktach i Mitach. Żyję we względnie takiej samej moralności co przeciętny katolik, ani nie kradnę, ani nie zabijam, ani nawet cudzołóstwa nie uprawiam, choć na ten temat mam inne poglądy (np. na seks przedmałżeński). To chyba nie jest "wojujący ateizm"? "Jesli nie łapiesz że w większości zagorożeniem nie jest symbol, lecz wiara w symbol...to ja już ci tego wyjasnic wyrazniej nie moge." Z wykształcenia, jako lingwista, mogę Ci powiedzieć że "wiara w symbol" rzeczywiście może być niebezpieczna, ale nie będzie to takie zagrożenie o jakie Tobie chodzi - zagrożenie metafizyczne. Nie wierzę w takie zagrożenie. "ludzie nie rodza sie homo ! to mit!" Nie wiem. Nie mam dowodów że owszem, rodzą się homoseksualistami, ani że przeciwnie, że homoseksualizm jest produktem społeczeństwa. " to propaganda ktora nam się sączy w mediach" Nawet media nie mogą wiedzieć takich rzeczy, a twierdzą że wiedzą naprawdę dużo. "tak zwany homo gen ! masakra ! tego nie ma. " Na podstawie czego wykluczyłeś taką możliwość? "Rodza sie ludzie wraźliwi w rodzinach z zaburzeniami" Przeczytałem ostatnio o dziewczynce która żyła w najbardziej patologicznej rodzinie o jakiej do tej pory słyszałem, a trochę tego było (m.in. Josef Fritzl). Ta dziewczynka została nazwana "Genie" i była niemal całkowicie pozbawiona stymulacji zmysłowej. To że była zaniedbywana, bita czy że żyła w niehigienicznych warunkach to pikuś. Ona w wieku 12 lat zatrzymała się w rozwoju na etapie niemowlęcym, jak ktoś ma 12-14 miesięcy. Poprzez takie wychowanie była całkowicie uniewrażliwiona na wiele rzeczy, w tym na ciepło/zimno, ale również na emocje. Była, tak jak każdy z nas, konstruktem społecznym. Ale nie była "zacofana od urodzenia". Po rekonwalestencji była w stanie przejść drogę rozwoju dziecka niemal od zera. Środowisko w żadnym razie nie determinuje naszego życia do takiego stopnia, że coś z czym się urodziliśmy staje się niemożliwe. A jednak nie zmusisz żadnego homoseksualisty by czuł podniecenie seksualne na widok płci przeciwnej. Nie zmusisz dziecka które jest upośledzone psychicznie od urodzenia (Genie nie była) by było jak inne. Można upośledzić fizycznie zdolność homoseksualisty do odczuwania jakiegokolwiek pociągu traktując go prądem w "terapii" jego problemu, ale to tyle. Być może w przyszłości będzie się dało regulować te funkcje mózgu które odpowiadają za nasz homoseksualizm, bo nawet jeśli jest wrodzony czy społeczny, będzie to wciąż funkcja mózgu, możliwa do zmienienia. "Autentyczne poczucie innosci płci to przypadek kliniczny w nauce opisany juz dawno" Wiem. Dlatego nie jestem za tym by tworzyć z transseksualizmu osobnego kierunku do studiowania, pod nazwą "gender". "i nie jest podstawą do budowania ideologii homoseksualnej normalnosci czlowieczeństwa." Ale transseksualizm to jednak co innego niż homoseksualizm. Homoseksualiści są normalni, bo takimi ich ukształtowała natura. "a homoseksualizm jest zaraźliwy ( poprzez media dzis ta zaraza się szerzy )a kiedyś przez spotkanie." Homoseksualizm jest zaraźliwy? A to ci dopiero... Chciałbym zobaczyć jak ktoś się "zaraził homoseksualizmem". To też przypadek kliniczny opisany przez naukę? Ludzie mogą być co najwyżej biseksualni i stwierdzić że seks z własną płcią w niczym im nie przeszkadza. Ale nie zmienia to faktu że nie "zarazisz" kogoś fizycznym pociągiem do własnej płci. To albo się ma albo się tego nie ma. Nadal do wyjaśnienia jest czy ten pociąg wynika z genów czy też może wynika z jakiejś "akwizycji seksualności w dzieciństwie". (istnieniu u dzieci mechanizmu identyfikacji i utożsamiania się z hetero/homoseksualnym pociągiem na podstawie cech seksualnych rodziców/surogatów rodziny) Prominentnym przykładem potwierdzającym tą teorię jest istnienie "efektu Westermarcka", albo inaczej, "automatycznemu tworzeniu się tabu kazirodztwa na podstawie bliskości z członkami rodziny we wczesnym etapie rozwoju dziecka". "NA takiej zasadzie ludzie rodza sie z pewnymi chorobami nieuleczalnymi." Tak, to jest jedna z teorii. Tylko że "chorobę" od "niechoroby" odróżnia jej szkodliwość. Niektóre choroby psychiczne tylko się "zalecza" bo nie są uleczalne. Podobnie jest z "terapiami reparatywnymi" homoseksualistów. Efekt jest krótkotrwały, homoseksualiści w znacznej większości powracają do swoich nawyków. Dla mnie to że ktoś jest homoseksualny jest taką samą "chorobą" jak to że ktoś ma piegi i nie trzeba tego zaleczać sztucznie deformując twarz czy wmawiając człowiekowi że "piegi same w sobie nie są złe, ale ich akceptacja przez "piegowatego" jest godna potępienia" - na podobnej zasadzie "nawraca się" homoseksualistów. Z tego co piszesz do mniemanologii wnioskuję że to jednak o Ciebie trzeba się pomodlić do Boga, o rozum. Porównujesz Hello Kitty do morderstw czy do aborcji. Jesteś całkowicie przekonany że jakaś rozmowa w hipermarkecie z jakimś człowiekiem uprawnia Cię do przekonania że to jest bagnem a tamto już nie jest. Jezus nie nauczał że należy się wystrzegać wszystkiego co "ma choćby pozór bagna", bo inaczej moglibyśmy wpaść w paranoję i wystrzegać się wszystkiego. Nauczał tego Paweł, bo to wygodne w sterowaniu ludźmi. Piszesz że znasz działalność nowoczesnych mediów a ja Ci powiadam że najlepsza do sterowania ludźmi jest właśnie ta stara propaganda, wymyślona przez twórcę chrześcijaństwa. (nie Jezusa) To wygodne kiedy na ledwie głos oburzenia jakiegoś nawiedzonego księdza ogromna społeczność jest w stanie odrzucić bogu ducha winną zabawkę jako "narzędzie szatana". Tak więc proszę, nie śmiej mi tu mówić o manipulacji czy "mistrzostwu mistyfikacji" jakie przypisujesz mi - to Ty słuchasz spadkobierców jednego z największych mistyfikatorów propagandy, Pawła.
anonim2013.11.19 22:26
naprodukowałes tekstu i aby Ci cos wyjasnić, musiałbym odnieść się do tych setek zdań jakie napisałes a ja nie ma czasu. Dla mnei wszystko jest proste i jasne, Ty musisz sie POCIĆ i produkować by coś sobie i innym wyjaśniać w nadzieii że złapałeś PRAWDE. Pisz.. pisz.. zostaniesz filozofem.. a na konieć jesli łaska Boża na Ciebie spadnie i tak wszystko rzucisz.. jak większośc filozofów marnej tresci i to pokazuje historia. Jesli czegoś nie potrafisz wyjaśnić prosto.. znaczy że to nie istnieje. Jesli po tylu moich zdaniach nadal próbujesz pitolić coś np: "dla Ciebie szatan nie istnieje więc zanim tego nie załapiesz, nie złapiesz o co chodzi tym katolikom i księżom" Ująłbym to inaczej - to oni nie załapują o co chodzi mi, bo nawet nie próbują załapać. Znaczy ni mniej ni więcej że szatan złapał Cie za EGO ( jak Muńka Staszczyka kiedyś.. ) i wielu innch i trujesz ludziom dupe swoją mądrością która nie ma pokrycia w dorobku kultury świata dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poswięcili zycie by zgłębiać którzy mieli wielkie zdolności ( ktore zostały potwierdzona po ich smierci co jest najwiekszym dowodem) a żyli i głosili w skromności. Masz pętle zarzuconą na własnym poczuciu wartości..i nie wiem gdzie jeszcze.. Polecam lekture ( bądz audiobooka na chomiku..znajdziesz ) CS Lewisa ' rozmowy starego.. ' naprawde polecam. /bedziesz tak produkował jeszcze tony zdań, tony formuł.. i ludzie nie będą chcieli z TObą rozmawiać a poznasz to po tym że będą ci tylko przytakiwać i pozornie się zgadzać że niby rozumieją..a tak naprawdę nie rozumieją.. Agnostyk ? Ateista ?.. i jeden i drugi to człowiek wierzący !.. tylko ich wiara jest ukierunkowana na co innego. Powołujesz sie na jakies badani ajakas dziewczyna.. wychowana..coś.. No bzdura ! zycia nie znasz mało widziałes...i wydaje ci sie ze człowiek to robot. Syn w rodzinie robotnika moze stać sie prezydentam..a jednocześnie córka w rodzinie szlacheckiej moze stać sie prostytutką. To jest tajemnica człowieczeństwa ! Wydaje Ci się ze opisując moja każde zdanie jesteś wygrany w dyskusji..ale weż, zapisz to sobie gdzieś..schowaj ta rozmowe,.. wróc do niej za 20 lat. Przekonasz się gdzie byłeś w tej rozmowie a gdzie jest BOG i Jezus Chrystus. Nie mam czasu wojować już z Tobą na forum bo to tak jakby walić głowa w ściane...Ty nie rozumiesz co to jest wiara katolicka i udajesz że tego nie ma..i nadajesz po swojemu do upadłego do zmordowania. Jezus nauczał by wystrzegac sie wszystkiego co ma pozory zła.. dlatego ponieważ wyznawcy Jezusa potrafią racjonalnie wyczuwać co jest pozorem, a co jeszcze nie jest. Wiara i jej kultywowanie człowiekowi daje wiele mądrości zyciowej, ktora często ma mało wspólnego z inteligencją. To sa naczynia połączone. Ty wycinasz sobie tylko zdanie ' wszystko co ma pozory' i zaraz uważasz że NAPEWNO ci katole teraz będą absolutnie WSZYSTKIEGO sie wystrzegać i tutaj ( i w wielu innych miejscach ) jestes zafixowany poprzez kompletne niezrozumienie wiary i tym czym ona jest W CZŁOWIEKU ! hej
anonim2013.11.20 14:58
@Alplegra "Ty musisz sie POCIĆ i produkować by coś sobie i innym wyjaśniać w nadzieii że złapałeś PRAWDE." Pocić się? Żartujesz? Ja uwielbiam pisać i dyskutować :) "Dla mnei wszystko jest proste i jasne" Właśnie w tym jest problem. Większość ludzi uważa że prawda jest prosta i jasna a oni ją złapali za rogi i trzymają... "Pisz.. pisz.. zostaniesz filozofem.. a na konieć jesli łaska Boża na Ciebie spadnie i tak wszystko rzucisz.. jak większośc filozofów marnej tresci i to pokazuje historia." Jak Sokrates? Który do samego końca był wierny swojej "marnej treści"? "Jesli czegoś nie potrafisz wyjaśnić prosto.. znaczy że to nie istnieje." Dla prostych ludków na pewno. Jeżeli uważasz że natura prawdy jest prosta to idź paść krowy czy coś. Bo skoro zrozumienie takiej (relatywnie) prostej prawdy jak ta, że zabawki firmy Sanrio nie krzywdzą dzieci jest dla Ciebie takie trudne... Z drugiej strony zobacz na to z takiej perspektywy: sam stworzyłeś sobie prawdę znacznie bardziej skomplikowaną. Stworzyłeś jakąś zintegrowaną, rozbudowaną teorię spiskową z kosmosu, gdzie główne role grają homoseksualiści, gender itp. itd. Mieszasz to wszystko razem i uważasz że wyszła Ci "prawda". O rozumie! "Znaczy ni mniej ni więcej że szatan złapał Cie za EGO" Mój sceptycyzm to "EGO"? Ludzie wierzący zawsze wiedzą jak człowieka rozśmieszyć. " i wielu innch i trujesz ludziom dupe swoją mądrością która nie ma pokrycia w dorobku kultury świata dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poswięcili zycie by zgłębiać którzy mieli wielkie zdolności ( ktore zostały potwierdzona po ich smierci co jest najwiekszym dowodem) a żyli i głosili w skromności." Ujmijmy to tak: Ja staram się mówić na temat. Ja mówię o tym co Sanrio zrobiło i czego nie zrobiło. Ty zmieniasz temat, zaczynasz czepiać się gender, homoseksualistów i Bóg wie jeszcze co. Zaczynasz atakować mnie personalnie, bo kończą Ci się argumenty. Zwróć uwagę że to nie ja mówiłem o sobie, o moim EGO, zanim to Ty się do niego nie przyczepiłeś. Tak więc bądź łaskaw ze swojej strony przestać pitolić trzy po trzy o "wielkich ludziach" bo to co w tej chwili wypisujesz znaczy kompletnie NIC. Odwołujesz się do "dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poswięcili zycie by zgłębiać którzy mieli wielkie zdolności", którzy " żyli i głosili w skromności.". Jaki to ma związek z tematem? "Masz pętle zarzuconą na własnym poczuciu wartości..i nie wiem gdzie jeszcze.." Moje poczucie wartości? Nie czuję się dowartościowany tym że "wygrywam dyskusję" z kimś, kto przeskakuje z tematu na temat, robi odniesienia do mojej osoby i w ogóle gada absurdy. Musi się podpierać fikcyjnymi autorytetami "dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poświęcili życie". Co chcesz mi tym udowodnić? Chcesz żebym poczuł się jakiś gorszy? Bo nie umiesz mi z łaski swojej w prosty sposób odpowiedzieć na pytanie dlaczego zabawki HK są szkodliwe, więc musisz chwytać się takiego absurdu? I ty śmiesz mi mówić o "prostocie prawdy", skoro sam się plątasz? "Polecam lekture ( bądz audiobooka na chomiku..znajdziesz ) CS Lewisa ' rozmowy starego.. ' naprawde polecam. " Lewisa czytałem "Zaskoczony Radością". W ogóle mnie nie przekonał że kiedykolwiek był "ateistą". Można by rzec że od początku czaiło się w nim zamiłowanie do irracjonalności i że odstawiał niewierzącego dla "efektu", dla "przekonania" niewierzących że można być niewierzącym i się zmienić. Jego argumentacja była jeszcze głupsza: ponoć miał go do wiary przekonać inny, bardziej nawet zatwardziały ateista, który powiedział że "może i jest ateistą, ale dowody na Zmartwychwstanie są niezbite". Taki to "ateista" i jego "ateistę" przekonywał do wiary. "bedziesz tak produkował jeszcze tony zdań, tony formuł.. i ludzie nie będą chcieli z TObą rozmawiać a poznasz to po tym że będą ci tylko przytakiwać i pozornie się zgadzać że niby rozumieją..a tak naprawdę nie rozumieją.." A czytałeś je? Czy tylko udajesz że czytasz/rozumiesz? Czy też może nie wiesz co odpowiedzieć, bo brakuje Ci argumentów, więc zbaczasz na inne tematy, atakujesz mnie personalnie, odwołujesz się do ad verecundiam (dorobek tysięcy milionów ludzi którzy poświęcili życie) które nawet dla mnie jest abstrakcyjne? "Agnostyk ? Ateista ?.. i jeden i drugi to człowiek wierzący ! tylko ich wiara jest ukierunkowana na co innego. " Obnażasz swoją ignorancję. W co wierzy agnostyk, powiesz mi? "Powołujesz sie na jakies badani ajakas dziewczyna.. wychowana..coś.. No bzdura ! " Bo u Ciebie tak właśnie jest. Przeczytasz, powiesz "bzdura", nie sprawdzisz, nie odniesiesz się. Rozmowa z Tobą przypomina mówienie do ściany. Z tym że ta ściana też prowadzi swój własny monolog i twierdzi że "ma rację", tylko nie bardzo postronni wiedzą "w czym" tą rację ma. "zycia nie znasz mało widziałes...i wydaje ci sie ze człowiek to robot. " Nie. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem co napisałem to byś wiedział że uważam dokładnie na odwrót. Że człowiek nie jest robotem i nie da się go "złamać". Że całkowicie zdrowa dziewczynka od urodzenia, trzymana w patologicznych warunkach mogła przy sprzyjających warunkach odrobić stratę "rozwojową". Że środowisko nie determinuje człowieka. Ale też, że dziecko urodzone z upośledzeniem NIE będzie mogło nadrobić straty intelektualnej. I tak samo homoseksualista nie jest w stanie się "zmienić". "Syn w rodzinie robotnika moze stać sie prezydentam..a jednocześnie córka w rodzinie szlacheckiej moze stać sie prostytutką. To jest tajemnica człowieczeństwa !" Mogą zmienić swoją pozycję społeczną, ale nie sposób w jaki działa ich umysł. Syn w rodzinie robotnika nie przestanie kochać mężczyzn bo jest homoseksualistą, tak jak kobieta nie przestanie kochać mężczyzn bo jest heteroseksualna. "Wydaje Ci się ze opisując moja każde zdanie jesteś wygrany w dyskusji." Słuchaj. Poczytaj sobie czym jest erystyka. Erystyka to jest właśnie "sposób wygrywania dyskusji". I do tej pory tylko TY ją stosowałeś: zmieniałeś temat, atakowałeś mnie personalnie, odwoływałeś się do mglistych autorytetów. To nie ja, tylko Ty usilnie próbujesz ją wygrać. Gdziekolwiek by ona nie zboczyła, bo o tym że jej tematem były zabawki firmy Sanrio pewnie już zapomniałeś, nie obchodzi Cię to. Ważne że na tamte moje argumenty nie musisz już odpowiadać, wolisz poatakować sobie moją osobę, moje EGO, mój sposób prowadzenia dyskusji. Zrozum: W dyskusji nie chodzi o jej wygranie tylko o wspólne odkrycie prawdy. Taka jest prawda sokratejskiego dialogu. Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na moje argumenty, rzeczowo się do nich odnieść, do znaczy że jednak moje tezy mogą być prawdziwe. "ale weż, zapisz to sobie gdzieś..schowaj ta rozmowe,.. wróc do niej za 20 lat. Przekonasz się gdzie byłeś w tej rozmowie a gdzie jest BOG i Jezus Chrystus." Prosze Cię, schowaj swój tani prozelityzm do kieszeni i naucz się że dla mnie Bóg jest i będzie nieweryfikowalnym konceptem religijnym, a do Jezusa Chrystusa i religii powstałej na manipulacji jego naukami (chrzescijaństwie) mam zupełnie inny stosunek niż Ty. Mój stosunek nie wynika już z propagandy kładzonej mi do głowy od dzieciństwa przez religiantów, przez księży, przez Kościół i innych ludzi przekonanych że to co usłyszeli to czysta prawda, tylko z moich własnych badań. "Nie mam czasu wojować już z Tobą na forum bo to tak jakby walić głowa w ściane...Ty nie rozumiesz co to jest wiara katolicka i udajesz że tego nie ma..i nadajesz po swojemu do upadłego do zmordowania." Ja też nie mam siły z Tobą wojować. Udajesz że pierwotnego tematu dyskusji nie ma, uwziąłeś się na mnie i na moje "ataki na wiarę katolicką" bo w ten sposób łatwiej jest Ci mnie zaszufladkować. Jednocześnie nie musisz nawet ze mną prowadzić merytorycznej dyskusji, bo sam zmieniłeś jej tory na rzeczy o których nie musisz rozmawiać merytorycznie - o Bogu, o religii, o homoseksualistach, o gender. Możesz mieć w swoim ptasim rozumku pstro na ten temat i trwać uparcie przy swoim, nie musisz nawet o milimetr się wychylić i MYŚLEĆ. Jezus nauczał by wystrzegac sie wszystkiego co ma pozory zła." Nie Jezus tylko Paweł. Cytat pochodzi z Listu do Tesaloniczan. Widzisz - nawet własnej religii nie znasz. "dlatego ponieważ wyznawcy Jezusa potrafią racjonalnie wyczuwać co jest pozorem, a co jeszcze nie jest" Tak "wyczułeś" pozory zła w Hello Kitty, że racjonalnie nie udowodniłeś mi że istnieje tu jakieś zło. Po prostu idziesz za propagandą - skoro mówią że coś w nim jest złego to lepiej się trzymać od tego z daleka. Bo nie tylko TVN manipuluje. KAŻDE medium manipuluje, zapamiętaj to sobie. Jestem studentem filologii, języka. Nauczono mnie że język nie jest bezstronny. I ja to widzę: język używany w debacie o szkodliwości Hello Kitty jest emocjonalny, subiektywny, piętnujący. Nie ma w nim ani grama uczciwości czy dobrej woli w celu sprawdzenia informacji, w celu naprostowania paszkwili. Napisałem że ks. Kostrzewa odwalił kawał dobrej roboty w tym artykule, bo w przeciwieństwie do poprzedniego postarał się aby ten język był chociaż trochę bardziej bezstronny, nieopiniujący, "trzecioosobowy", zdystansowany, ale to nie znaczy że przeanalizował temat lepiej niż poprzednio. "Wiara i jej kultywowanie człowiekowi daje wiele mądrości zyciowej, ktora często ma mało wspólnego z inteligencją." Oczywiście że wiara ma wiele wspólnego z inteligencją. Wiara to inaczej przewidywania, oparte na jakichś przesłankach, czasem nawet na założeniach które czynimy. Jednak wiara religijna nie jest tym samym, jest czymś więcej niż wiara w to, że "autobus powinien za chwilę tu przyjechać". W ogóle nie opiera się na żadnych przesłankach które byłyby racjonalne, nawet jeśli ludzie chcą wierzyć że takie są. Najczęściej właśnie przez tą wiarę w racjonalność swojej religii z automatu przyjmują że taka ona właśnie jest i nie potrzebują jej analizować. Proste. Bo gdyby coś byłoby za skomplikowane to już by nie istniało, hmmm? "Ty wycinasz sobie tylko zdanie ' wszystko co ma pozory' i zaraz uważasz że NAPEWNO ci katole teraz będą absolutnie WSZYSTKIEGO sie wystrzegać" Ja tylko zauważam że "wszystko co ma pozory" jest bardzo wieloznacznym terminem. I że jeden go zastosuje do takiego stopnia, a drugi do innego. Do takiego że aż można zafiksować od tych wszystkich pozorów wokół nas. "jestes zafixowany poprzez kompletne niezrozumienie wiary i tym czym ona jest " Wydaje mi się że już to napisałem - byłem wierzący przez połowę swojego życia więc przeciwnie - wiem doskonale czym jest wiara. Wiem czym się kierowałem jako wierzący i jakich rzeczy całkowicie nie zauważałem bo święcie wierzyłem że nie trzeba ich zauważać, że są dobre takie jakie są.
anonim2013.11.20 18:20
-'Ja uwielbiam pisać i dyskutować :)' Pocisz się , wciąż tłumaczysz własne ( bo własne ) ideologie bo nie mozesz mi racjonalnie wyjasnić że szatana nie ma, .. ty w to wierzysz! Nie ma racjonalnego wytłumaczenia że szatana nie ma.. więc sie pocisz i produkujesz megazdania. "Dla mnei wszystko jest proste i jasne" -Właśnie w tym jest problem. Większość ludzi uważa że prawda jest prosta i jasna a oni ją złapali za rogi i trzymają... Tak w prostocie jest zawarta wiara katolicka.. 99% ludzi na ziemi to prości ludzie prostej wiary i te 99% ludzi wierzacych także idzie do nieba..tylko cząstka to ludzie ktorzy potrafią słowem malować ! rozumiesz? Proste i jasne to nie znaczy że wiem wszystko ( bo Ty sugerujesz że złapali za rogi)..po prostu najzwyczajniej na swiecie nie KOMPLIKUJĄ sobie zycia jak Ty. Codzienność w milosci do bliźniego, modlitwa codzienna, relacje z ludzmi, proste, spokojne czyste, wyraziste.. mówisz co czujesz i myslisz a nie kombinujesz. Proste, znaczy logiczne ! Ty juz wynajdujesz cos co pasuje do Twojej teorii zycia bo uzywasz do zrozumienia czegoś co duchowe tylko rozumu i swojego doswiadczenia zyciowego ( krótkiego )..i wydaje ci sie że to wszystko jest skomplikowane bo ci czaszka nie pozwala na spokojna myśl..a swiat jest poza naszym poznaniem i będzie tak jeszcze przez wiele wiele lat tak więc twoja czaszka wciąz mieli coś co jest nie do zakumania. ?nie pierwszy i nie ostatnio byles i bedziesz wsród tych samobojców agnostyków. Nie ma odpowiedzi na podstawowe pytania typu skąd jest swiat bo zawsze jest pytanie pytania, a co było wcześniej.. itd..ale to prozaiczny przykładm bo można zadać bardziej zyciowe pytanie. "Pisz.. pisz.. zostaniesz filozofem.. a na konieć jesli łaska Boża na Ciebie spadnie i tak wszystko rzucisz.. jak większośc filozofów marnej tresci i to pokazuje historia." -Jak Sokrates? Który do samego końca był wierny swojej "marnej treści"? Nie wiem jak kto.. Zapewne masz swoj kanon tych najmądrzejszych... "Jesli czegoś nie potrafisz wyjaśnić prosto.. znaczy że to nie istnieje." --Dla prostych ludków na pewno. --Jeżeli uważasz że natura prawdy jest prosta to idź paść krowy czy coś. Bo skoro zrozumienie takiej (relatywnie) prostej prawdy jak ta, że zabawki firmy Sanrio nie krzywdzą dzieci jest dla Ciebie takie trudne... Tak..jestem prostym człowiekiem i jestem z tego dumny. mam rodzine ktora kazdego dnia promieniuje szczesciem w prosty sposób, rodzine z ktorą spedzam co roku niezapomniane każde swięta w większym gronie, rodzine do ktorej się teskni.. taki prosty człowiek jestem. Ty piszesz o jakis prostych ludkach. Ileż pogardy w tym zdaniu.. rany !.. nie wstyd Ci.? !..nie ..nie wstyd..po prostu uważasz się za lepszego, bo tu jest Twoje EGO! Nie łapiesz że w skromnosci jest potęga ukryta. --Z drugiej strony zobacz na to z takiej perspektywy: sam stworzyłeś sobie prawdę znacznie bardziej skomplikowaną. Stworzyłeś jakąś zintegrowaną, rozbudowaną teorię spiskową z kosmosu, gdzie główne role grają homoseksualiści, gender itp. itd. Mieszasz to wszystko razem i uważasz że wyszła Ci "prawda". O rozumie! Tak, to wszystko jest ze sobą połączone. W japonii powstały lalki dla pedofili, w niemczech rodzi sie dziecko i rodzice mają tydzien by zdecydować o płci. Slepy jesteś i nie widzisz porostych rzeczy, widzisz tylko te skomplikowane ,filozoficzne.. bo proste jest dla prostych ludków..nie dla ciebie. To jest tak żałosne az smutne !.. jak mozna byc takim egocentrykiem..pisać to publicznie , z taka pogardą dla prostych ludków. Matka śp. ks.Popiełuszki też była prostym człowiekiem. J.P.II tez był prostym człowiekiem a wałęsa był i jest bolkiem "Znaczy ni mniej ni więcej że szatan złapał Cie za EGO" -Mój sceptycyzm to "EGO"? Ludzie wierzący zawsze wiedzą jak człowieka rozśmieszyć. Sceptycyzm tyczy się NAUKI !.. zwraca uwagę na METODOLOGIĘ !!..a Ty chcesz badać wiarę mikroskopem ! To jest IGNORANCJA I GLUPOTA a nie sceptycyzm. Mylisz pojęcia.. chcesz zjeśc zupe widelcem A ego masz strasznie rozdmuchane. " i wielu innch i trujesz ludziom dupe swoją mądrością która nie ma pokrycia w dorobku kultury świata dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poswięcili zycie by zgłębiać którzy mieli wielkie zdolności ( ktore zostały potwierdzona po ich smierci co jest najwiekszym dowodem) a żyli i głosili w skromności." Ujmijmy to tak: Ja staram się mówić na temat. Ja mówię o tym co Sanrio zrobiło i czego nie zrobiło. Ty zmieniasz temat, zaczynasz czepiać się gender, homoseksualistów i Bóg wie jeszcze co. Zaczynasz atakować mnie personalnie, bo kończą Ci się argumenty. Zwróć uwagę że to nie ja mówiłem o sobie, o moim EGO, zanim to Ty się do niego nie przyczepiłeś. Tak więc bądź łaskaw ze swojej strony przestać pitolić trzy po trzy o "wielkich ludziach" bo to co w tej chwili wypisujesz znaczy kompletnie NIC. Odwołujesz się do "dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poswięcili zycie by zgłębiać którzy mieli wielkie zdolności", którzy " żyli i głosili w skromności.". Jaki to ma związek z tematem? Możesz sobie ujmować, bo probujesz zrozumieć swoim sceptycyzmem coś czego ksiądz w art nie mówi..on mówi o czym innym, o zagrożeniu duchowym..a równolegle takie kitty sprzedawane jest na lewo i prawo i tobie wydaje się że to sie dzieje samoistnie jakby wiatropylnie. Naiwnośc twoja wynika z tego że uzywasz tylko rozumu..a on jest malo istotny w zyciu.. wazniejsze są uczycia, emocje, wiara, nadzieja, milość za wszelką cene. Usztywniasz się na poziomie od szyi po czubek włosa i tyle. "Masz pętle zarzuconą na własnym poczuciu wartości..i nie wiem gdzie jeszcze.." --Moje poczucie wartości? Nie czuję się dowartościowany tym że "wygrywam dyskusję" z kimś, kto przeskakuje z tematu na temat, robi odniesienia do mojej osoby i w ogóle gada ----absurdy. Musi się podpierać fikcyjnymi autorytetami "dorobku tysięcy milionów ludzi którzy poświęcili życie". Co chcesz mi tym udowodnić? Chcesz żebym poczuł się jakiś gorszy? Bo nie umiesz mi z łaski swojej w prosty sposób odpowiedzieć na pytanie dlaczego zabawki HK są szkodliwe, więc musisz chwytać się takiego absurdu? Tak..wygrywasz dyskusję. Zapewne zawsze wygrywasz. Znam takich ! "Polecam lekture ( bądz audiobooka na chomiku..znajdziesz ) CS Lewisa ' rozmowy starego.. ' naprawde polecam. " Lewisa czytałem "Zaskoczony Radością". W ogóle mnie nie przekonał że kiedykolwiek był "ateistą". Można by rzec że od początku czaiło się w nim zamiłowanie do irracjonalności i że odstawiał niewierzącego dla "efektu", dla "przekonania" niewierzących że można być niewierzącym i się zmienić. Jego argumentacja była jeszcze głupsza: ponoć miał go do wiary przekonać inny, bardziej nawet zatwardziały ateista, który powiedział że "może i jest ateistą, ale dowody na Zmartwychwstanie są niezbite". Taki to "ateista" i jego "ateistę" przekonywał do wiary. No tak..ty wiesz lepiej od LEwisa.. wiesz lepiej od wszystkich. No jestes taki zajebisty że ludzie powinni przed toba klekać, bo jestes zajebisty i mądry. Nie wiesz co to autorytet w danej dziedzinie.. uznajesz tylk oswoje prawdy. gratuluje !.. tak postepowali komuniści. Tylko oni mieli rację a reszta to PROSTY LUD ! "bedziesz tak produkował jeszcze tony zdań, tony formuł.. i ludzie nie będą chcieli z TObą rozmawiać a poznasz to po tym że będą ci tylko przytakiwać i pozornie się zgadzać że niby rozumieją..a tak naprawdę nie rozumieją.." A czytałeś je? Czy tylko udajesz że czytasz/rozumiesz? Czy też może nie wiesz co odpowiedzieć, bo brakuje Ci argumentów, więc zbaczasz na inne tematy, atakujesz mnie personalnie, odwołujesz się do ad verecundiam (dorobek tysięcy milionów ludzi którzy poświęcili życie) które nawet dla mnie jest abstrakcyjne? Czytałm. Tak..nie zawsze wiem co odpowiedzieć.. Ty za to zawsze wiesz jak jest.. tym sie rożnimy. Ja w zyciu jestem w drodze, Ty juz dawno znalazłeś i jestes super hiper. "Agnostyk ? Ateista ?.. i jeden i drugi to człowiek wierzący ! tylko ich wiara jest ukierunkowana na co innego. " Obnażasz swoją ignorancję. W co wierzy agnostyk, powiesz mi? wiki: Agnostycyzm przybiera różne formy i tak agnostyk może być ateistą, teistą albo żadnym z nich. ..itd itp.. bełkot. Nie pogadasz o agnostykach z katolikiem, bo dla mnie to BEŁKOT ! "Powołujesz sie na jakies badani ajakas dziewczyna.. wychowana..coś.. No bzdura ! " --Bo u Ciebie tak właśnie jest. Przeczytasz, powiesz "bzdura", nie sprawdzisz, nie odniesiesz się. Rozmowa z Tobą przypomina mówienie do ściany. Z tym że ta ściana też prowadzi swój własny monolog i twierdzi że "ma rację", tylko nie bardzo postronni wiedzą "w czym" tą rację ma. Napisałem Ci niżej że człowiek jest zroznicowany i syp prezydenta moze byc robotnikiem, a corka sprzątaczki ministrem.. Nie załapałes o czym pisze, a podobno taki filozoficzny jestes.. Nie łapiesz że czlowiek to bardzo skomplikowana istota i nie prostolinijna. Jak GATUNEK jestesmy ekstremalnie rózni. Jakies pojedyncze badania niczego nie wododzą..a to podstawa w rozumieni nauki i jej metodologii działania ! Pitolenie a jakiejs dziewczynce że ona coś.to znaczy ze cos.. to propaganda.. ale ty w takie propagandy łatwo bedziesz przez reszte zycia wpadał bo najwyrażniej nieszczęsliwie Łaska Cie omija.. może nikt sie za ciebie nie modli. "zycia nie znasz mało widziałes...i wydaje ci sie ze człowiek to robot. " --Nie. Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem co napisałem to byś wiedział że uważam dokładnie na odwrót. Że człowiek nie jest robotem i nie da się go "złamać". Że całkowicie zdrowa dziewczynka od urodzenia, trzymana w patologicznych warunkach mogła przy sprzyjających warunkach odrobić stratę "rozwojową". Że środowisko nie determinuje człowieka. Nie determinuje, ale wpływa ! tyle.. ty widzisz czarno białe a ja ci mówie że WPLYWA..to jest kolor szarosci. --Ale też, że dziecko urodzone z upośledzeniem NIE będzie mogło nadrobić straty intelektualnej. I tak samo homoseksualista nie jest w stanie się "zmienić". Nikt nie rodzi sie homoseksualistą ! wbij to sobie pod czaszke. Zamin nauka tego nie potwierdzi to bedzie propaganda i mit. nauka nie potwierdziła do tej pry ze ktos sie rodzi homo...to media piszą ze niby potwierdziła. "Syn w rodzinie robotnika moze stać sie prezydentam..a jednocześnie córka w rodzinie szlacheckiej moze stać sie prostytutką. To jest tajemnica człowieczeństwa !" --Mogą zmienić swoją pozycję społeczną, ale nie sposób w jaki działa ich umysł. Syn w rodzinie robotnika nie przestanie kochać mężczyzn bo jest homoseksualistą, tak jak kobieta nie przestanie kochać mężczyzn bo jest heteroseksualna. Przestanie w taki sposób.... sa liczne przykłady.. które defacto udowadniają że to zaraza duchowa..nie fizyczna ! Homoseksualizm to 'milosć' ..oparta na sexsie. 'milosc' ktora stawia na 1 miejscu sex i potwierdzają to statystyki..chocby ilość partnerów u homoseksualistów. to są przerażające statystyki. Parady wolnosci sa zawsze wulgarne, gdzie na ulicach chodza gołe dupy, liża się publicznie..macają..nie mają zadnych zachamowań. To jest obraz publiczny homoseksualizmu, oni sami to pokazują. Czy hetero tak robią ? Spotykają sie i na paradach i pokazują swoją seksualnośc publicznie ? !! to pytanie retoryczne oczywiscie..nie sil sie na odpowiedz. "Wydaje Ci się ze opisując moja każde zdanie jesteś wygrany w dyskusji." Słuchaj. Poczytaj sobie czym jest erystyka. Erystyka to jest właśnie "sposób wygrywania dyskusji". I do tej pory tylko TY ją stosowałeś: zmieniałeś temat, atakowałeś mnie personalnie, odwoływałeś się do mglistych autorytetów. To nie ja, tylko Ty usilnie próbujesz ją wygrać. Gdziekolwiek by ona nie zboczyła, bo o tym że jej tematem były zabawki firmy Sanrio pewnie już zapomniałeś, nie obchodzi Cię to. Ważne że na tamte moje argumenty nie musisz już odpowiadać, wolisz poatakować sobie moją osobę, moje EGO, mój sposób prowadzenia dyskusji. Zrozum: W dyskusji nie chodzi o jej wygranie tylko o wspólne odkrycie prawdy. Taka jest prawda sokratejskiego dialogu. Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na moje argumenty, rzeczowo się do nich odnieść, do znaczy że jednak moje tezy mogą być prawdziwe. Wygrane ?/. Sam pisałes wyzej że 'wygrałeś' !! No załosne załosne.. Zawsze znajdziesz jakies pojęcie, jakąś -styke, -izm.. Taki dialog pisany jest bezsensowny..tylko rozmowa na zywo może byc dialogiem. tutaj uprawiamy walenie piłką o scianę, wieloma piłkami. "ale weż, zapisz to sobie gdzieś..schowaj ta rozmowe,.. wróc do niej za 20 lat. Przekonasz się gdzie byłeś w tej rozmowie a gdzie jest BOG i Jezus Chrystus." --Prosze Cię, schowaj swój tani prozelityzm do kieszeni i naucz się że dla mnie Bóg jest i będzie nieweryfikowalnym konceptem religijnym, a do Jezusa Chrystusa i religii powstałej na manipulacji jego naukami (chrzescijaństwie) mam zupełnie inny stosunek niż Ty. Mój stosunek nie wynika już z propagandy kładzonej mi do głowy od dzieciństwa przez religiantów, przez księży, przez Kościół i innych ludzi przekonanych że to co usłyszeli to czysta prawda, tylko z moich własnych badań. Przyjdzie czas że wrócisz.. bo jestes czlowiekiem.. za jakis czas ci sie znudzi..jak tym wszystkim filozofom ktorych cytujesz. wielu pod koniec swojego zycia sie nawracało, przyznawało że bładzili..ale mądrośc przychodzi z czasem. młodość to moc i siła, tylko nalezy ja dobrze nakierować. Ty krytykujesz kosciół.. ignorując że to kosciół zbudował cywilizację europy. "Nie mam czasu wojować już z Tobą na forum bo to tak jakby walić głowa w ściane...Ty nie rozumiesz co to jest wiara katolicka i udajesz że tego nie ma..i nadajesz po swojemu do upadłego do zmordowania." -Ja też nie mam siły z Tobą wojować. Udajesz że pierwotnego tematu dyskusji nie ma, uwziąłeś się na mnie i na moje "ataki na wiarę katolicką" bo w ten sposób łatwiej jest Ci mnie zaszufladkować. Jednocześnie nie musisz nawet ze mną prowadzić merytorycznej dyskusji, bo sam zmieniłeś jej tory na rzeczy o których nie musisz rozmawiać merytorycznie - o Bogu, o religii, o homoseksualistach, o gender. Możesz mieć w swoim ptasim rozumku pstro na ten temat i trwać uparcie przy swoim, nie musisz nawet o milimetr się wychylić i MYŚLEĆ. Sam zobacz. Piszesz do nieznajomego że ma 'ptasi mozdzek' .. czy to nie jest załosne ? wyzywasz się na forum uzywasz wulgarnych i agresywnych ataków na osobe. Wystarczy jak poslucham szefowej feminoteki i nie trzeba sie domyslać do czego gender jest skonstruowane. "Jezus nauczał by wystrzegac sie wszystkiego co ma pozory zła." -Nie Jezus tylko Paweł. Cytat pochodzi z Listu do Tesaloniczan. Widzisz - nawet własnej religii nie znasz. Religii nie znam. Tak. Jezus nauczał Pawła, PAwel powiedział... ale ok..ty wiesz że ja nie znam religii. Tak..nie znam, od lat ją poznaje. Ty poznałeś, jestes super gośc! "dlatego ponieważ wyznawcy Jezusa potrafią racjonalnie wyczuwać co jest pozorem, a co jeszcze nie jest" Tak "wyczułeś" pozory zła w Hello Kitty, że racjonalnie nie udowodniłeś mi że istnieje tu jakieś zło. Po prostu idziesz za propagandą - skoro mówią że coś w nim jest złego to lepiej się trzymać od tego z daleka. Biblia to nie propaganda. Dla ciebie zapewne tak.. W swojej mądrości piszesz że biblia to propaganda i ta twoja mądrośc to ignorancja bo uwazny dyskutant szanuje rozmówce i jego przekonania i poprzez szacunek jest mozliwe zrozumienie i dalej dialog..tutaj czytam atak na katoli co czytaja propagandą (biblię ).. Nie rozumiesz ze to wojujący ateizm.. nie nie..ty jestes agno, jestes lepszy.nie wojujesz, ale szacunku nie masz za grosza! --Bo nie tylko TVN manipuluje. KAŻDE medium manipuluje, zapamiętaj to sobie. Jestem studentem filologii, języka. Nauczono mnie że język nie jest bezstronny. I ja to widzę: język używany w debacie o szkodliwości Hello Kitty jest emocjonalny, subiektywny, piętnujący. Nie ma w nim ani grama uczciwości czy dobrej woli w celu sprawdzenia informacji, w celu naprostowania paszkwili. Napisałem że ks. Kostrzewa odwalił kawał dobrej roboty w tym artykule, bo w przeciwieństwie do poprzedniego postarał się aby ten język był chociaż trochę bardziej bezstronny, nieopiniujący, "trzecioosobowy", zdystansowany, ale to nie znaczy że przeanalizował temat lepiej niż poprzednio. Filologii.. gatulacje. Wszystko jest złe.. Tak. napewno. ! złe złe ! Wszedzie manipulacja.. swiat jest koszmarem !buhahaha.. upadłem. i to mufi student filologii. pieknie. Wątpie by tam tego uczyli, bo to ciekawe studia.. filtrujesz te studia przez swoj agnostyczny czerep. Podejście księdza do tematyki wychowania dzieci jest akurat proste i racjonalne. Jak już zaczniesz zanować innowierców, zrozumiesz. NArazie jestes zblokowany jak kołek w tyłku. "Wiara i jej kultywowanie człowiekowi daje wiele mądrości zyciowej, ktora często ma mało wspólnego z inteligencją." ---Oczywiście że wiara ma wiele wspólnego z inteligencją. Wiara to inaczej przewidywania, oparte na jakichś przesłankach, czasem nawet na założeniach które czynimy. Jednak wiara religijna nie jest tym samym, jest czymś więcej niż wiara w to, że "autobus powinien za chwilę tu przyjechać". W ogóle nie opiera się na żadnych przesłankach które byłyby racjonalne, nawet jeśli ludzie chcą wierzyć że takie są. Najczęściej właśnie przez tą wiarę w racjonalność swojej religii z automatu przyjmują że taka ona właśnie jest i nie potrzebują jej analizować. Proste. Bo gdyby coś byłoby za skomplikowane to już by nie istniało, hmmm? Nie ma wiele z inteligencją..Jest także dla ludzi prostych..przede wszystkim... !!!!!. sama w sobie jest prosta. To inteligencja w ludziach buduje na ziemi treść zawiłą w postaci felietonów, poezji, rozpraw. Wiara sama w sobie to zestwa killku podstawowych prawd. Tyle. Wiara zakłada że to co nie poznawalne, abstrakcyjne, pochodzi od Boga. Człowiek od zawsze sobie swiat jakos tłumaczył... 2000 lat temu i wcześniej poganie mieli swoich bożków i tlumaczyli sobie to wszystko na swoj sposób. Przyszedł Jezus i ludziom powiedział to co mial do powiedzenia, zrobil to co mial do zrobienia. "Ty wycinasz sobie tylko zdanie ' wszystko co ma pozory' i zaraz uważasz że NAPEWNO ci katole teraz będą absolutnie WSZYSTKIEGO sie wystrzegać" ---Ja tylko zauważam że "wszystko co ma pozory" jest bardzo wieloznacznym terminem. I że jeden go zastosuje do takiego stopnia, a drugi do innego. Do takiego że aż można zafiksować od tych wszystkich pozorów wokół nas. rozumiem. Brak wiary nie pozwoli ci na więcej. wiara , oczytanie w piśmie, doswiadczenie codzienności w wierze w Jezusa żywego po prostu zmienia życie człowieka fizycznie. TO nie jakies 'przekonania' ..to realna siła, to sie dzieje.. tu i teraz. Z twojego punktu widzenia to jakas tam nastepna filozofia ktora za bardzi ci nie pasuje bo rozum podpowiada inaczej. Wiara i rozum..ale nigdy wiara a rozum. Proste prawdy wiary polegają na tym że wierzysz, a nie że rozumiesz WIĘC wierzysz. Sama definicja wiary o tym mówi ! "jestes zafixowany poprzez kompletne niezrozumienie wiary i tym czym ona jest " ---Wydaje mi się że już to napisałem - byłem wierzący przez połowę swojego życia więc przeciwnie - wiem doskonale czym jest wiara. Wiem czym się kierowałem jako wierzący i jakich rzeczy całkowicie nie zauważałem bo święcie wierzyłem że nie trzeba ich zauważać, że są dobre takie jakie są. jestes studentem..twoja polowa życia to krótka chwila..a do tego młoda i nie dojrzała była, miales kilkanascie lat ! Teraz masz już wiecej pod czaszką ale cos cie zwiodło i wydaje ci sie ze to pozanie jakiego doznałes za młodu bedąc ministrantem to jest ta wiara ! Guzik prawda !! Często ludzie przezywają torpede w wieku dojrzałym jak już mają rodziny, dzieci.. wtedy psychika jest na tyle ukształtowana ( jeśli jest ) że moze objąc temat tak szeroki. Ty jednak oceniłeś wiarę ( całą wiarę, całą jaka jest wogóle ) z perspektywy pryszczatego nastolatka i uważasz ze TO TAK JEST...a własnie nie jest. Zrozum to. Masz fałszywy obraz wiary. Ludzie poznaja tą wiare całe życie i dobrego poszukiwacza poznasz po skromności i kulturze słowa. z Bogiem
anonim2013.11.21 13:13
@Aplegra7 "bo nie mozesz mi racjonalnie wyjasnić że szatana nie ma, .. ty w to wierzysz!" Hmmm, owszem, wierzę. Tak jak wierzę w to że nie ma krasnoludków. Taka to "wiara". Ponieważ nie mam dowodów że istnieje całkowicie racjonalnie odrzucam pomysł że muszę go przyjąć - Brzytwa Ockhama - nie mnożyć bytów ponad potrzebę. "Nie ma racjonalnego wytłumaczenia że szatana nie ma..." Nie ma żadnego dowodu na to że go nie ma. Bo nie może istnieć dowód na to że nie ma czegokolwiek: szatana, Boga, krasnoludków. Mówiąc prościej: nie ma dowodu na "nieistnienie" czegoś. "Codzienność w milosci do bliźniego, modlitwa codzienna, relacje z ludzmi, proste, spokojne" Ja też nie komplikuję sobie życia i nie modlę się. Nie zakładam że istnieje ktoś taki jak Bóg i nie zawracam sobie głowy doktrynami powiązanymi z jego religiami bardziej niż tego wymaga poczucie prawdy. "bo uzywasz do zrozumienia czegoś co duchowe tylko rozumu" Udowodnij że to jest duchowe. Potrafisz? Czy przyjmujesz że "tak jest i koniec", że nie warto tego rozumieć, nie warto się nawet wysilać? "nie pierwszy i nie ostatnio byles i bedziesz wsród tych samobojców agnostyków." Samobójców? :O "Ty piszesz o jakis prostych ludkach. Ileż pogardy w tym zdaniu.. rany !" Dla mnie wygodnickie życie w poczuciu że nie warto odkrywać prawdy na pewno jest warte pogardy. Nie oceniam Twojego stylu życia ani uczynków ale tego że implikujesz że nie warto zajmować się poznawaniem świata skoro "jest niepoznawalny". Bynajmniej nie zgodzę się z tym że jest niepoznawalny, zrobiliśmy duży postęp w odkrywaniu go, rozumem właśnie. Tysiąc lat temu ludzie też sobie żyli spokojnie w swoich chałupkach. I ja nie to krytykuję, nie to swojskie życie przeciw któremu nie mam zupełnie nic. Ja krytykuję to że uważasz że koniec, robota skończona, po co komplikować sobie życie. Nauczyli nas jak być katolikami to to bezkrytycznie przyjmiemy. "nie wstyd Ci.? !..nie ..nie wstyd..po prostu uważasz się za lepszego, bo tu jest Twoje EGO! Nie łapiesz że w skromnosci jest potęga ukryta." Bynajmniej, jestem skromny, ale nie wtedy kiedy ktoś nie dochowuje wierności prawdzie. Wtedy mogę być jak najbardziej "nieskromny". "W Japonii powstały lalki dla pedofilów" No i? Wiesz jak specyficznym krajem jest Japonia? Z swoimi chorobami cywilizacyjnymi, ze swoją cenzurą pornografii czy włosów łonowych, przy jednoczesnym zezwoleniu na produkcję komiksów przedstawiających pedofilię? "w niemczech rodzi sie dziecko i rodzice mają tydzien by zdecydować o płci" Sądzę raczej, że w przeważającej części muszą podać płeć "zgodną ze stanem faktycznym" i problem pojawia się jedynie w przypadku hermafrodyt. "Slepy jesteś i nie widzisz porostych rzeczy, widzisz tylko te skomplikowane ,filozoficzne.. bo proste jest dla prostych ludków..nie dla ciebie. " Teorie spiskowe na pewno nie są dla mnie. Jeżeli Tobie to się układa w jakąś logiczną całość to widać lubisz teoretyzować bardziej ode mnie. "Sceptycyzm tyczy się NAUKI !.. zwraca uwagę na METODOLOGIĘ !!..a Ty chcesz badać wiarę mikroskopem !" Wyjaśnij mi - dlaczego mi nie wolno? Bo sobie ustaliłeś że wiary nie da się odkryć mikroskopem i już? "To jest IGNORANCJA I GLUPOTA a nie sceptycyzm." Hmmm... A czy nauka zadecydowała że nauka nie może czegoś odkryć? Czy może jesteś jej rzecznikiem i wiesz lepiej co jest ignorancją i głupotą? "Możesz sobie ujmować, bo probujesz zrozumieć swoim sceptycyzmem coś czego ksiądz w art nie mówi..on mówi o czym innym, o zagrożeniu duchowym.." Widzisz, ksiądz ma więcej rozumu od Ciebie i skończył z tego rodzaju dyskursem: że Hello Kitty jest "zagrożeniem duchowym". W tym artykule przebija przede wszystkim księdza oskarżenie że Hello Kitty pochodzi od Sanrio, które postępuje nieetycznie. No ale skoro już przy zagrożeniu duchowym jesteśmy - powiedz mi, co to znaczy że "jest zagrożeniem duchowym"? "a równolegle takie kitty sprzedawane jest na lewo i prawo i tobie wydaje się że to sie dzieje samoistnie jakby wiatropylnie." Nie no, ja doskonale wiem że ktoś za to odpowiada i czerpie korzyści z Hello Kitty. Tylko pytam: co z tego? Pytam - jaka w tym tkwi szkoda? "Naiwnośc twoja wynika z tego że uzywasz tylko rozumu..a on jest malo istotny w zyciu.. wazniejsze są uczucia," Czyli jak poczujesz że masz ochotę kogoś pobić z wściekłości to nie powinieneś hołdować rozumowi tylko rzucić się na niego z ślepą furią? Bo uczucia są ważniejsze od rozumu? Twoja naiwność polega na tym że uważasz że to uczucia powinny decydować w sprawie Hello Kitty. Ktoś Cię dobrze nakręcił przeciw jakiemuś głupiemu kotkowi i teraz wiesz lepiej co o nim myśleć, a w zasadzie czuć. To jest antyracjonalne i co więcej nie mówimy tu o religii czy temacie duchowym, więc przykro mi, ale "nie to boisko". No chyba że chcesz na siłę wpychać tu egzorcystów i "zagrożenia duchowe", chętnie posłucham jakichś "świadectw" o ludziach których Hello Kitty rzekomo "opętało". "emocje, wiara, nadzieja, milość za wszelką cene. Usztywniasz się na poziomie od szyi po czubek włosa i tyle." Wypraszam sobie. Dla mnie uczucia też są ważne ale nie postrzegam ich tak jak Ty. Nie mówię że nie istnieją ale pełnią dla mnie zupełnie inną rolę niż dla Ciebie. "No tak..ty wiesz lepiej od LEwisa.. wiesz lepiej od wszystkich." Nie można być ateistą i być przekonanym w "niezbite dowody na Zmartwychwstanie". Wtedy zwyczajnie nie jest się ateistą tylko udaje się ateistę. To wynika z samej definicji ateizmu a nie z mojego "wiedzenia lepiej od wszystkich". "No jestes taki zajebisty że ludzie powinni przed toba klekać, bo jestes zajebisty i mądry." Skończ już z tym proszę bo to zaczyna mi działać na nerwy. Jesteś zwyczajnie nieuczciwy i notorycznie mnie atakujesz. Jak piszę o czymś co powinno być dla każdego oczywiste, że ateista nie może pozostawać ateistą wierząc w coś nieracjonalnego, to Ty od razu atakujesz mnie i moją wszechwiedzę zamiast podać kontrargument. Weź się proszę w garść i napisz coś sensownego bo aż szkoda mi strzępić klawiatury na ogarnianie kogoś, kto przez pół wywodu jedynie pisze "jesteś taki i taki", zamiast się sensownie odnieść czy przez chwilę pomyśleć. "Nie wiesz co to autorytet w danej dziedzinie.. uznajesz tylk oswoje prawdy. gratuluje !.. tak postepowali komuniści. Tylko oni mieli rację a reszta to PROSTY LUD !" Przykład powyżej. Ja nie uznaję tylko swoich prawd. Ja krytykuję to że Lewis uważał się ateistę. Jeżeli tego nie rozumiesz to skończ już proszę, bo żal mi się robi gdy ktoś mnie porównuje do komunisty... Robisz z siebie męczennika, "głupka", to nim pozostań, ale nie wmawiaj mi że sam z Ciebie go robię. Nie mam ochoty dyskutować z kimś kto ciągle się nad sobą użala i robi z siebie ofiarę bo nie potrafi odnieść się do argumentu. Jeżeli to dla Ciebie takie wyzwanie nie atakować mnie słowami tylko odnieść się merytorycznie do tego co napisałem to znajdź sobie stracha na wróble i jego zwyzywaj. Bo metody erystyczne które na mnie stosujesz tak właśnie się nazywają: "strach na wróble", czyli robienie z adwersarza kogoś kim nie jest, atakowanie wyimaginowanego wyobrażenia tego kogoś. Nie walczysz ze mną na argumenty, tylko atakujesz moje wyobrażenie, bo tak Ci łatwiej. Stereotypy o ateistach i komunistach, szufladkowanie zrobią swoje i "wygrasz" ze strachem na wróble. "Ty za to zawsze wiesz jak jest.. Ty juz dawno znalazłeś i jestes super hiper." Zobacz, nie potrafisz nawet paragrafu napisać bez oceniania mnie, bez atakowania mojego wyobrażenia. Czy kiedykolwiek napisałem że "zawsze wiem jak jest"? To bądź taki miły i nie imputuj mi czegoś czego nie napisałem. "Agnostycyzm przybiera różne formy i tak agnostyk może być ateistą, teistą albo żadnym z nich. ..itd itp.. bełkot. Nie pogadasz o agnostykach z katolikiem, bo dla mnie to BEŁKOT !" Tak. Musisz mnie jakoś sklasyfikować, czujesz usilną potrzebę. A ja tymczasem W NIC nie wierzę. Ani w to że Bóg jest, ani w to że go nie ma. "Napisałem Ci niżej że człowiek jest zroznicowany i syp prezydenta moze byc robotnikiem, a corka sprzątaczki ministrem.. Nie załapałes o czym pisze," O statusie społecznym. A ja pisałem o umyśle człowieka. "Nie łapiesz że czlowiek to bardzo skomplikowana istota i nie prostolinijna. Jak GATUNEK jestesmy ekstremalnie rózni." Tak, mamy więc i heteroseksualistów i homoseksualistów. Jedni mogą być robotnikami a drudzy ministrami, jednak ktoś nie stanie się nagle z heteroseksualisty homoseksualistą i vice versa. O tym pisałem. "Pitolenie a jakiejs dziewczynce że ona coś.to znaczy ze cos.. to propaganda.. ale ty w takie propagandy łatwo bedziesz przez reszte zycia" Jaka propaganda? Masz opisany kliniczny przypadek dziewczynki która od urodzenia poddawana była deprywacji sensorycznej. To jest NAUKA. I nauka ta mówi że dziewczynka ta nie była upośledzona od urodzenia. Upośledziło ją dopiero patologiczne zachowanie rodziny. Jednak ponieważ urodziła się zdrowa, mogła "wyzdrowieć" po opuszczeniu tejże rodziny i rehabilitacji. Natomiast ktoś urodzony z upośledzeniem umysłowym nie może niczego nadrobić, jego rozwój jest zupełnie inny. "Łaska Cie omija.. może nikt sie za ciebie nie modli." Czy chociaż raz w życiu zastanawiałeś się czy modlitwa naprawdę działa? Nie? Bo wg. mnie nie działa tak jak to sobie ludzie wierzący wyobrażają, co najwyżej jako efekt placebo. "Nie determinuje, ale wpływa ! tyle.. ty widzisz czarno białe a ja ci mówie że WPLYWA..to jest kolor szarosci." Okej, środowisko wpływa na człowieka. Tak jak w przypadku tej dziewczynki, o czym Ci pisałem. Środowisko spowodowało jej patologie i po zmianie środowiska mogła "wyzdrowieć". Jednak to nie środowisko powoduje że ktoś rodzi się z upośledzeniem czy jest homoseksualistą. Nie wierzę że środowisko może z kogoś uczynić homoseksualistę ani że to "zaraźliwe". "Nikt nie rodzi sie homoseksualistą ! wbij to sobie pod czaszke. Zamin nauka tego nie potwierdzi to bedzie propaganda i mit. nauka nie potwierdziła do tej pory ze ktos sie rodzi homo...to media piszą ze niby potwierdziła." Pisałem Ci już że nikt niczego nie potwierdzał. Naukowcy nie są co do tego zgodni. Ale nie masz też dowodów że ktoś "zmienia się w homoseksualistę" pod wpływem innych. Nikomu nie przestają się podobać kobiety czy mężczyźni bo ktoś mu nagadał. To bardziej biologiczne, ew. behawiorystyczne, ale niezależne od czynników jakie do tej pory znamy. W życiu nie uwierzę że nawet jakaś "homopropaganda" zamieniła choćby jednego człowieka w homoseksualistę. "Przestanie w taki sposób.... sa liczne przykłady.." Liczne? Podasz mi ile homoseksualistów procentowo zmienia się w heteroseksualistów? Ile z nich nie powraca do homoseksualizmu? Masz takie dane? "które defacto udowadniają że to zaraza duchowa..nie fizyczna !" Dobrze, udowodnisz że moje zamiłowanie do kobiet o piegach to "zaraza duchowa"? Jesteś w stanie udowodnić że w gruncie rzeczy jakakolwiek parafilia jest "zarazą duchową"? "Homoseksualizm to 'milosć' ..oparta na sexsie. 'milosc' ktora stawia na 1 miejscu sex i potwierdzają to statystyki..chocby ilość partnerów u homoseksualistów" No to wezmę grupę reprezentacyjną heteroseksualistów i okaże się że dla wielu "miłość" też opiera się na seksie. Będę na tej podstawie generalizował na całą populację że miłość heteroseksualna opiera się wyłącznie na seksie. Miło Ci będzie? "Parady wolnosci sa zawsze wulgarne, gdzie na ulicach chodza gołe dupy, liża się publicznie..macają..nie mają zadnych zachamowań." Raz że nie wszyscy homoseksualiści są tacy, dwa że mnie nie interesuje to że są nadzy. "To jest obraz publiczny homoseksualizmu, oni sami to pokazują. Czy hetero tak robią ? Spotykają sie i na paradach i pokazują swoją seksualność publicznie ?" Na pewno istnieją heteroseksualiści pokazujący swoją seksualność publicznie (nawet jeśli to tylko pocałunki), to raz. Dwa, te parady wyrosły z potrzeby uświadomienia ludziom że nie należy homoseksualistów potępiać. Kiedyś to rzeczywiście miało duży sens, bo za homoseksualizm można było nieźle oberwać, nawet od własnych rodziców - zostać wyrzuconym z domu. Niepotrzebne piętnowanie tych ludzi doprowadziło do potrzeby pokazania się społeczeństwu i wykrzyczenia swojej opresji. Tylko że dzisiaj przeginają w drugą stronę i zaczynają zawłaszczać przestrzeń publiczną dla siebie. To inny problem, z którym jeszcze nie miałem okazji się zmierzyć, ale gdybym natrafił na "agresywnych" homoseksualistów, to tzn. "homolobby" to wiedziałbym jak odpowiedzieć. "Wygrane ?/. Sam pisałes wyzej że 'wygrałeś' !! " Nie napisałem że "wygrałem". Napisałem że "nie czuję się dowartościowany że wygrywam". Nie wygrywam wcale żadnej dyskusji, bo, jak napisałem, ciągle zmieniałeś temat więc nie było żadnego meritum dyskusji. Nie było czego "wygrywać". To raz. "Zawsze znajdziesz jakies pojęcie, jakąś -styke, -izm.. Taki dialog pisany jest bezsensowny..tylko rozmowa na zywo może byc dialogiem. tutaj uprawiamy walenie piłką o scianę, wieloma piłkami." Och nie. Tutaj jest czas na pomyślenie i analizę. Jestem prawie pewien że w normalnej dyskusji jeszcze szybciej zmieniłbyś temat/zaczął atakować mnie/zaczął udawać obrażonego katolika/"swojego"/czy kogo tam jeszcze. Masz czas na przeczytanie moich słów tak jak i ja mam. Piłkę wytoczyłem tylko jedną - Sanrio i etyka sprzedaży Hello Kitty, to ty kopnęłeś wszystkie inne, więc je konsekwentnie odbijam. " wielu pod koniec swojego zycia sie nawracało, przyznawało że bładzili." Widzisz, mi potrafisz napisać że "homoseksualizm z którym się rodzimy to mit", ale sam nie przejrzysz na oczy mitu w który sam wierzysz. Wszyscy znani ateiści umierali pogodzeni z tym w co wierzyli w za życia, wcale się nie nawracali. Żeby nie szukać daleko, jeden z największych "antyklechów" Hitchens. Czy niewierzący którzy wkrótce mogą umrzeć - Stephen Hawking, Terry Prachett - wciąż niezmiennie trwają w niewierze. W gruncie rzeczy po prostu niewiele mieliśmy historycznych, jawnych ateistów, żebyś przejrzał to na oczy. Większość komunistów i innych mogło się nawracać bo może mieli coś na sumieniu i w końcu ich złamała potrzeba pokuty, dlatego zwrócili się w stronę religii. Ja jako człowiek z czystym sumieniem nie mam zamiaru zwracać się do Boga o pomoc nawet jeśli bym zgrzeszył - to nieuczciwe intelektualnie, zmieniać postawę tylko z powodu czegoś takiego. Ja hołduję prawdzie a nie potrzebom. Gdybym miał jakiekolwiek przesłanki, przekonanie, że wszystkie te rytuały które tak powtarzacie w Kościele mają jakąkolwiek wartość dla zbawienia to nawet wtedy nie chciałbym być zbawiony. Nie dlatego że nie chciałoby mi się chodzić do Kościoła, ale dlatego że uważam takie kryteria zbawienia za idiotyczne. "Ty krytykujesz kosciół.. ignorując że to kosciół zbudował cywilizację europy." Jaki Kościół? Kościół zawłaszczył cywilizację Europy i uznał że jest jego. "Sam zobacz. Piszesz do nieznajomego że ma 'ptasi mozdzek' .. czy to nie jest załosne ?" Irytuje mnie że jesteś tak oporny na argumenty, że tak często lubisz zmieniać temat i że tak łatwo przez klawiaturę przechodzą Ci wyświechtane odpowiedzi. Ptaki właśnie tak myślą - zero jedynkowo - dlatego "ptasi móżdżek". Ale nie to jest najgorsze. Widzę wyraźnie że tobą kieruje coś więcej niż Twoje własne myślenie, również jakaś propaganda, dlatego krytykuję to że nie myślisz za siebie. "wyzywasz się na forum uzywasz wulgarnych i agresywnych ataków na osobę." Bo w dyskusji o zabawkach przywołujesz rzeczy o których żaden normalny człowiek by nie pomyślał gdyby ktoś mu nie majstrował w rozumie. "Tak. Jezus nauczał Pawła" Nie nauczał. Jezus umarł zanim poznał Pawła i jedyny moment w którym rzekomo się spotkali to było objawienie Pawła na pustyni. Jezus sam niczego takiego nie powiedział, by "unikać choćby pozoru zła", więc to nauka Pawła a nie Jezusa. Czy rozumiesz? "PAwel powiedział... ale ok..ty wiesz że ja nie znam religii. Tak..nie znam, od lat ją poznaje. Ty poznałeś, jestes super gośc!" Jesteś irytujący. Pokazałem Ci czarno na białym że NIE znasz, że przypisujesz słowa Pawła Jezusowi a Ty jeszcze ironizujesz. Widzisz, tak się z Tobą dyskutuje. I dlatego nie mam ochoty prowadzić tej dyskusji o ile nie przestaniesz mnie w ten sposób atakować i nie będziesz odpowiadał rzeczowo: "Tak, rzeczywiście to Paweł to powiedział a nie Jezus", "Tak, masz rację, nie wiedziałem tego o swojej religii". Ale nie. Ty wolisz poużywać sobie na mnie, "wszystkowiedzącym". "Biblia to nie propaganda. Dla ciebie zapewne tak." Oczywiście że tak. Nawet jeśli kiedyś była od niej wolna to na pewno nie jest nią dzisiaj. "W swojej mądrości piszesz że biblia to propaganda i ta twoja mądrośc to ignorancja" Próbowałeś choć raz rozważyć czyja propaganda może być w Biblii? Znasz stronnictwa które mogły chcieć ją zmieniać? Czy tylko, za przeproszeniem, bo znowu się obrazisz że używam wulgaryzmów, "rżniesz głupa" i stroisz sobie ze mnie dudka? "bo uwazny dyskutant szanuje rozmówce i jego przekonania i poprzez szacunek jest mozliwe zrozumienie i dalej dialog" Ja szanuję Ciebie i Twoje przekonania, ale twierdzę że Biblia nie jest nieskazitelna i jest w niej cała masa propagandy. Jestem gotów bronić tej tezy dyskutując o Piśmie. Nawet religia sama z siebie jest formą ideologii, ale nie o tym rzecz. ".tutaj czytam atak na katoli co czytaja propagandą (biblię )" W takim razie prostuję: to nie wy rozsiewacie propagandę, tylko ten kto ją oryginalnie wymyślił. Katolicy są najwyżej winni grzechu ignorowanie tego. "Nie rozumiesz ze to wojujący ateizm." Twierdzenie że ktoś kiedyś zmieniał Biblię na swoją korzyść w żadnym razie nie jest wojującym ateizmem, rzekłbym nawet że wiedza o tym fakcie należy do obowiązków wierzącego. "nie nie..ty jestes agno, jestes lepszy.nie wojujesz, ale szacunku nie masz za grosza!" Jeny, wyobraź sobie że dwóch historyków spiera się kiedy miała miejsce bitwa pod Grunwaldem i jeden z nich mówi że to taka i taka propaganda umiejscawia ją w tym roku a drugi historyk na to że on go obraża takim stwierdzeniem. Tak właśnie Ty w tej chwili wyglądasz. "Wszystko jest złe.. Tak. napewno. ! złe złe ! Wszedzie manipulacja.. swiat jest koszmarem !buhahaha.. upadłem." Jeżeli nie rozumiesz prostego faktu że język sam z siebie nie może być obiektywny to nie ma dla Ciebie "lingwistycznego" zbawienia. " Wątpie by tam tego uczyli, bo to ciekawe studia.. filtrujesz te studia przez swoj agnostyczny czerep." Brawo, w tej chwili to Ty jesteś panem wszystkowiedzącym. Jak się czujesz w odwróconych rolach? Wiesz lepiej od mojego wykładowcy co się wykłada. "Podejście księdza do tematyki wychowania dzieci jest akurat proste i racjonalne. Jak już zaczniesz zanować innowierców, zrozumiesz. NArazie jestes zblokowany jak kołek w tyłku." Ty zupełnie nie rozumiesz o czym mowa. Ksiądz mówi o zagrożeniach wynikających ze sprzedaży gadżetów mających powiązania z Hello Kitty (ale niekoniecznie z Sanrio) i ja krytykuję jego podejście, bo uważam że dzieci absolutnie nie mogą mieć dostępu do pistoletów z Hello Kitty czy sex-gadżetów z Hello Kitty. Ja tu nie pitu-pitu o wychowaniu wg. księdza Kostrzewy tylko o czymś innym. Póki nie pogodzisz się z faktem że to właśnie o tym bywa pierwotnie dyskusja (co zdołałeś już dość dobrze zamglić) póki rzeczywiście dyskusja będzie stała jak kołek o którym mówisz. Będzie to rozmowa o naszych postawach i o tym co ty sobie o mnie myślisz i jako to ja nie jestem, ale w żadnym razie nie o tym o czym pisze ksiądz Kostrzewa. Dostosuj się więc albo dalej trwaj w oparach absurdu. "Wiara sama w sobie to zestwa killku podstawowych prawd. Tyle." No zgoda, właśnie o tym pisałem. Musimy wierzyć w pewne niezachwiane podstawy aby móc mówić o czymś więcej. Ale do tych podstaw dla mnie nie należy koncept Boga. Jest mi kompletnie zbędny by tłumaczyć cokolwiek, dla wierzących natomiast, jak obserwuję, niemal nieodzowny. "Wiara zakłada że to co nie poznawalne, abstrakcyjne, pochodzi od Boga." No dobra, wszystko pochodzi od Boga, łącznie z rzeczami abstrakcyjnymi. Tylko czy te rzeczy rzeczywiście są niepoznawalne? "2000 lat temu i wcześniej poganie mieli swoich bożków i tlumaczyli sobie to wszystko na swoj sposób. Przyszedł Jezus i ludziom powiedział to co mial do powiedzenia," I ludzie niczego się nie nauczyli? Że to tylko bożki? Ponad dwa tysiące lat (bo istnieją religie starsze od chrześcijaństwa...) Egipcjanie wierzyli w to co wierzyli i w czym chrześcijanie są lepsi od nich? Zdołali lepiej zaaplikować symbole solarne? (aureola, krzyż, poświata) Mity o zmartwychwstaniu? (Ozyrys) O Matce-rodzicielce boga? (Izyda) Wierzysz w to że przyszedł Jezus i zrobił swoje. Mówi o tym księga sprzed 2 tysięcy lat, której konkretni ludzie starannie doglądali aby nikt nie miał do niej dostępu, po czym dopiero po około piętnastu wiekach zaczęła być dostępna ogółowi, po tłumaczeniu Biblii na języki bardziej przystępne. Do tej pory wszelkie niewygodne dowody i świadectwa mogły zostać zatarte, spalone, o czym zresztą świadczy dawne istnienie Indeksu Ksiąg Zakazanych. Teraz powiedz mi proszę - dlaczego to w co wierzysz miałoby być prawdą? Czy podjąłeś jakikolwiek wysiłek żeby się dowiedzieć? "Brak wiary nie pozwoli ci na więcej. wiara , oczytanie w piśmie, doswiadczenie codzienności w wierze w Jezusa żywego po prostu zmienia życie człowieka fizycznie." Ależ kiedyś byłem jednym z jego najgorętszych orędowników, dopóki nie zacząłem wątpić. Jestem oczytany w Piśmie, ale moja wiara nie zmieniła mnie fizycznie, mimo że wierzyłem pół mojego, dość młodego życia. "TO nie jakies 'przekonania' ..to realna siła, to sie dzieje.. tu i teraz." Przez te wszystkie msze na jakich byłem nie dostąpiłem łaski przekonania się że to "realna siła". "Z twojego punktu widzenia to jakas tam nastepna filozofia ktora za bardzi ci nie pasuje bo rozum podpowiada inaczej." Ależ to nie "filozofia" mi nie pasuje (bo sporo elementów z niej zapożyczam do własnej filozofii, moralności itp. - nie mógłbym chyba inaczej, bo tak zostałem wychowany) tylko historyczność. Choćby filozofia o zmartwychwstałym Jezusie była najpiękniejszą i najmądrzejszą ze wszystkich religii to nie mogę w nią po prostu "uwierzyć". Dla mnie ważna jest prawda historyczna o tym czy rzeczywiście coś takiego się dokonało. "Proste prawdy wiary polegają na tym że wierzysz, a nie że rozumiesz WIĘC wierzysz. Sama definicja wiary o tym mówi !" A sama definicja sceptycyzmu polega na tym że wątpię. Nie potrafię inaczej. Wolę być wierny prawdzie niż "zabezpieczać moje zbawienie" na wypadek gdyby Bóg istniał. "Teraz masz już wiecej pod czaszką ale cos cie zwiodło i wydaje ci sie ze to pozanie jakiego doznałes za młodu bedąc ministrantem to jest ta wiara ! Guzik prawda !!" W takim razie Bóg jest naprawdę małostkowy że mnie do niej nie dopuścił. "Często ludzie przezywają torpede w wieku dojrzałym jak już mają rodziny, dzieci.. wtedy psychika jest na tyle ukształtowana ( jeśli jest ) że moze objąc temat tak szeroki." Dlaczego miałbym się nawrócić właśnie w jakiejś dramatycznej chwili? To dla mnie niepojęte. W życiu nie nawrócę się tylko dlatego że będę "na zakręcie życiowym". Dla mnie to nieuczciwe. "Ty jednak oceniłeś wiarę ( całą wiarę, całą jaka jest wogóle ) z perspektywy pryszczatego nastolatka i uważasz ze TO TAK JEST...a własnie nie jest." Kierowałem się również słowami biblisty, Barta Ehrmana, który wierzył znacznie dłużej ode mnie, skończył kierunki które powinny go do tej wiary zmotywować, a on właśnie przez swój konsekwentny upór w dążeniu do prawdy i przez studia literackie nad Biblią porzucił wiarę. "Zrozum to. Masz fałszywy obraz wiary." Nie chcę być naprawdę niemiły (tak jak Ty byłeś dla mnie wcześniej z tą ironią o mojej wszechwiedzy) tym pytaniem: Skąd to wiesz? Jak możesz ocenić czyjąś wiarę jako lepszą lub gorszą? To jest właśnie problem religii - nie masz żadnych kryteriów weryfikowalności objawień. Kościół arbitralnie mówi które są prawdziwe a które nie, zgodnie z tym co mu pasuje. Tak samo robią ludzie, kiedy krytykują czyjąś wiarę. Nie mogą wiedzieć jakie człowiek miał doświadczenia. To tak jakbym ja usłyszawszy Twoją historię wiary każdy przypadek z osobna wytłumaczyłbym "racjonalnie". Czyli na zasadzie - cud w Sokółce? Podrzucenie tkanki serca zwierzęcego i bakterie wydzielające coś podobnego do krwi. Tak samo, tylko zastosowane do człowieka. Nie mamy żadnego kryterium decydujące o tym czy coś jest autentyczną wiarą bardziej lub mniej. Dla chrześcijan ostatecznie mogłoby to być Pismo - ale jak jestem w stanie Ci udowodnić, wielokrotnie jest ono sprzeczne samo ze sobą i może być wykorzystywane instrumentalnie do udowodnienia dosłownie wszystkiego. Prawdziwe przesłanie Nowego Testamentu zostało zatarte. Teraz ludzie jedynie twierdza że jest ono uniwersalne - twierdzą i nic więcej nie mogą zrobić. "Ludzie poznaja tą wiare całe życie i dobrego poszukiwacza poznasz po skromności i kulturze słowa. z Bogiem" A Kościół rzekomo twierdzi że Bóg jest poznawalny rozumem (ponoć to nawet dogmat) czyż nie? Możesz się więc za mnie modlić i w pogodzie ducha wierzyć że i tak jakoś do niego dotrę. Nie umiem się już modlić tak jak dawniej (nie zapomniałem słów, po prostu nie wierzę w moc modlitwy), dlatego przyjmij po prostu moje zwyczajne: Pozdrawiam
anonim2013.11.21 23:15
Rany ! kończe.. tak można do upadłego ci tłumaczyć a Ty swoje.. czym głębiej w las tym ciemniejsze Twoje odpowiedzi.. musiałbym tu ksiązkę napisac by odpowiedzieć na to co mi namnożyłeś i powiązać z tym co pisałeś wczesniej bys 'może' zrozumiał cokolwiek. mędrkuj !! masz co prawda mało czasu..ale widze ze zdolny jestes niesamowicie i jeszcze za zycia o Tobie uslysze że wymysliłeś z czego zbudowany jest swiat i jak to TAK NAPRAWDE JEST. Te wszystkie barany co wierza w jakis absurd..gupie ludzie co sobie cos uroiły we łbach..a książek przy tym napisali, nabudowali, rodzin pozakładali, dzieci narobili.. raannyyy... JAKAS PLAGA !! Masz po prostu dar przenikania swiata,..pomimo że na studiach oceny nie koniecznie same piątki,a czasami 'środy'..bo ja tu wietrze logikowanie środowe niżli piątkowe. Trwaj !! czesc
anonim2013.11.22 20:08
Mniemanologio_ .. przykładów podac nie mozna konkretnych, gdyz zagrożenie polega nie na tym że od kitty robi sie jakas rana na ciele bądz siniak.. Zagrożenie polega na wprowadzaniu dzieci i rodziców na inną drogę, na inna stylistyke, inne pojmowanie piękna..itp. Dowodem jest zapewne jakies badanie statystyczne ktore wydaje sie logiczne, że ci co puszczają swoim dzieciom kitty , puszczają też inne coraz to bardziej zaawansowane bajeczki..potem polowa kupuje lalki monster high..dowodem moze być jakas dopiero garstka małolatów z tatuarzami i kolczykami w USA bo tam to bylo już kiedyś..i takich przykładów tam jest sporo. Okazuje sie ze te małolat zawsze oglądały własnei te postepowe bajeczki na kanałach cartoon i innych podobnych. To tego typu zagrożenie. Nikt tu nie mówi że to jakis satanistyczny znak czy jakas energia.. To taki okłamywacz dzieci ładnie ubrany. Cnót dziecko winno uczyc sie w domu..nie nauczy sie go w tv w bajeczce.. nawet jesli w bajeczce jest o kotku co jest grzeczny i ustepuje starszym itp. Cnoty by w dziecku wychowac trzeba w domu przepracować. Oczywiscie bajki dla dzieci będa do tego nawiązywały.. tak jak i trawkę reklamuje sie ze jest zdrowa, sa dokumenty na to ze coś tam pomaga na pamięc..że leczy dusze.. i dzieciaki palą, palą.. jest miło kolorowo, pokojowo.. piss and love..a potem 50% z tych dzieciaków do konca życia ma problemy z nałogami. Tak samo jest z alkocholem.. ale ikt tak alkocholu nie reklamuje jak maryśki. na wszystko trzeba mieć poczucie skali,.. najlepiej balansowac w odcieniach szarosci skrajne myślenie nawet o rzeczach dobrych może wprowadzić człowieka w błąd. powodzenia,
anonim2013.11.23 16:09
@Aplegra "Dowodem jest zapewne jakies badanie statystyczne ktore wydaje sie logiczne, że ci co puszczają swoim dzieciom kitty , puszczają też inne coraz to bardziej zaawansowane bajeczki.." Aha, czyli domniemywasz że istnieje jakieś badanie które potwierdza Twój argument z równi pochyłej (vide http://erystyka.blox.pl/2011/09/Wszyscy-ludzie-sa-niscy-czyli-rownia-pochyla.html ) i na tej podstawie twierdzisz że masz rację. To urocze. "dowodem moze być jakas dopiero garstka małolatów z tatuarzami i kolczykami w USA bo tam to bylo już kiedyś" Oczywiście przez głowę Ci nie przejdzie że to nie zabawki i kreskówki sprawiły że małolaty zaczęły robić sobie tatuaże i kolczyki, tylko nieodpowiedzialna postawa ich rodzicieli. "Okazuje sie ze te małolat zawsze oglądały własnei te postepowe bajeczki na kanałach cartoon i innych podobnych. To tego typu zagrożenie." 100% ludzi pijących wodę umiera. Wniosek? Przestańmy pić wodę! "Cnót dziecko winno uczyc sie w domu..nie nauczy sie go w tv w bajeczce. Nawet jesli w bajeczce jest o kotku co jest grzeczny i ustepuje starszym itp." Ale przecież bajeczka również uczy, wiec nie rozumiem? "Cnoty by w dziecku wychowac trzeba w domu przepracować." Młodzież dzisiaj nie czerpie wzorców z domu ani od "autorytetów" (np. nauczycieli) tylko od rówieśników i z mediów, nośników kultury. Oczywiście warto żeby dzieci były uczone od małego przez rodziców cnót - ale im starsze, tym mniej mamy na nie wpływu. Do marihuany i nałogów jako takich mam nieco inne podejście niż Ty. W życiu piłem, paliłem papierosy i nawet paliłem parę razy "zielone". Od niczego się nie uzależniłem. Na marihuanę zapatruję się tak, że kryminalizacja jej posiadania wyrządza większą szkodę młodym ludziom niż legalizacja. A legalizacja pomogła by się uporać z prawdziwym problemem - z mafiami i podziemiem handlującym narkotykami - poprzez stworzenie mu konkurencji. Dzisiaj w Boliwii gram legalnej marihuany od rządu kosztuje dolara, od dealera na czarnym rynku co najmniej siedem-osiem. To ośmiokrotne przebicie powoduje że wszelkie "czarne typy" wypadają z interesu. Dokładnie tak samo było z prohibicją alkoholu w USA - przestępczość zorganizowana, mafie, nigdy tak nie kwitły jak za prohibicji alkoholowej. To właśnie z tamtych czasów znamy legendarnych mafiozów, Ala Capone etc. Co zaś się tyczy uzależnionych "w 50% nastolatków" to mylisz się że zmiana podejścia do narkotyków tylko pogorszyłaby sytuację. Jako sztandarowe przykłady podaje się Szwajcarię i Portugalię, gdzie częściowa legalizacja i depenalizacja narkotyków przyniosła zupełnie inny efekt - spożycie narkotyków spadło, państwo zaczęło sobie lepiej radzić z uzależnionymi, bo zamiast skupiać się na ich karaniu dołożyło wszelkich starań aby im pomóc. (w Portugalii marihuaną nie zajmował się już resort Sprawiedliwości tylko Zdrowia; w Szwajcarii podjęto walkę nie z narkomanami, tylko z ich uzależnieniem - podawano im zamienniki heroiny aby pomóc wyjść z nałogu, oferowano czyste igły aby nie przenosili HIV i chorób zakaźnych, etc. etc.) Wiem o tym wszystkim bo spędziłem dużo czasu na uczeniu się o tym, w przeciwieństwie do Ciebie. Dlatego ja cenię sobie wiedzę a ty swojskość, ignorancję, i masz takie poglądy jakie masz bo nie potrzebujesz mieć innych: "na wszystko trzeba mieć poczucie skali,.. najlepiej balansowac w odcieniach szarosci skrajne myślenie nawet o rzeczach dobrych może wprowadzić człowieka w błąd." No więc największą skrajnością w radzeniu sobie państw z narkotykami wprowadziło USA, gdzie mieli do czynienia z dosłownie "Wojną z narkotykami". Wessała ona ogromną ilość pieniędzy do budżetu, wcale nie poradzono sobie z wszechobecnym problemem dealerów twardych narkotyków, a spożycie narkotyków wcale nie zmalało tylko rosło.
anonim2013.11.25 9:08
w ruandzie ojcowie rodzin za dnia lapali za maczety i przez godz zabijali chrzescijan ,dzieci kobiety w ciazy..potem wracali do domow utulic swoje dzieci i zony.. tak orzez 3 miesiace..kilka mln ludzi wycieli.. jak to mozlliwe ? nigdy sie nie zastanawialiscie ?
anonim2013.11.25 10:29
"Dowodem jest zapewne jakies badanie statystyczne ktore wydaje sie logiczne, że ci co puszczają swoim dzieciom kitty , puszczają też inne coraz to bardziej zaawansowane bajeczki.." Aha, czyli domniemywasz że istnieje jakieś badanie które potwierdza Twój argument z równi pochyłej (vide http://erystyka.blox.pl/2011/09/Wszyscy-ludzie-sa-niscy-czyli-rownia-pochyla.html ) i na tej podstawie twierdzisz że masz rację. To urocze. Nie domniemywa..ale nie znajde teraz, kiedys czytałem cos w jednej z drukowanych ksiązek w mojej bibliotece..szukanie tego zajeło by mi kilka dni..gdyz książka nie ma opcji 'szukaj- enter' Logika to drugie.. wszyskto dzieje się liniowo..wszystko co zaplanowane. Tylko zdażenia losowe, wypadki , dzieją się nagle. "dowodem moze być jakas dopiero garstka małolatów z tatuarzami i kolczykami w USA bo tam to bylo już kiedyś" Oczywiście przez głowę Ci nie przejdzie że to nie zabawki i kreskówki sprawiły że małolaty zaczęły robić sobie tatuaże i kolczyki, tylko nieodpowiedzialna postawa ich rodzicieli. Przejdzie! ! Ta nieodpowiedzialna postawa o której piszesz ( rodzicieli) polega np. na przyzwoleniu na tv w pokoju dziecka..na braku czasu dla dziecka..na braku kontroli nad tym co ogląda i co robi dziecko. Wszystko ma swoj gdzies początek. Człowiek został zbadany już dawno i od dawna znana jest 'funkcja ' psychologiczna człowieka..stąd mamy ta manipulacje w mediach, w reklamach.. Ludzie się już na studiach uczą jak drugiego czlowieka oszukiwać, jest taki kierunek..w Polsce od lat.. w USA od kilkudziesieciu lat !..to nie bierze się z niczego. Potrzeba matka wynalazku. Brak wiary w ludziach sprawia że stają się badzo podatni na manipulacje bo nie mają uczciwego punktu odniesienia. Wole zawierzyć Jezusowi i Biblii niż nowomowie sączącej się z większośći TV. To chyba logiczne... "Okazuje sie ze te małolat zawsze oglądały własnei te postepowe bajeczki na kanałach cartoon i innych podobnych. To tego typu zagrożenie." 100% ludzi pijących wodę umiera. Wniosek? Przestańmy pić wodę! Gratuluje logiki! Jest porażająca.. szczególnie jeśli wiem ze jestes studentem... "Cnót dziecko winno uczyc sie w domu..nie nauczy sie go w tv w bajeczce. Nawet jesli w bajeczce jest o kotku co jest grzeczny i ustepuje starszym itp." Ale przecież bajeczka również uczy, wiec nie rozumiem? Uczy..ale nie cnót. Bajka musi rozwijać, ale jako forma przekazu ma swoje ograniczenia które są oczywiste. ?Niestety dziś wielu rodzicom wydaje się ze bajeczka nauczy ich dzieci wszystkiego. Tak to się zaczyna..ta cała tragedia wychowania całego społeczeństwa. "Cnoty by w dziecku wychowac trzeba w domu przepracować." Młodzież dzisiaj nie czerpie wzorców z domu ani od "autorytetów" (np. nauczycieli) tylko od rówieśników i z mediów, nośników kultury. Mlodziez dziś nie rozni się wiele ( w kwestiach fundamentalnych emocji) od młodziezy 'kiedys' . Czerpie autorytet kiedy go dostrzega..a w mediach są budowane sztucznie trefne autorytety..mlodziez jest naiwna. Rodzice nie mając czasu dla rodziny ( bo maja seriale, tv, prace na 3 zmiany..problemy z pieniedzmi, swietne filmy w kablówce..itp) sami stawiają się w roli tylko wychowawcy i nie potrafią przez to stawac się autorytetem. To są ludzie dziś 40-50 letni.. pamiętaja jeszcze czasy prl. Oczywiście warto żeby dzieci były uczone od małego przez rodziców cnót - ale im starsze, tym mniej mamy na nie wpływu. Na taka nauke nigdy nie jest za poźno ! Takie stwierdzenie ze 'starszy to gorzej,' to papka na poziomie ' lepsza woda czysta niż zatruta' 'Do marihuany i nałogów …' Nie musisz się domyslać tu na forum. Naprawde !! Pojedz do Holandii i znajdz rodziny z dziećmi i porozmawiaj o problemach. Naprawde nie musisz glowa tutaj na forum muru rozwalać i kreowac rzeczywistość. Ona jest tu bardzo blisko naszej granicy. Jesli czytasz GW to się oczywiscie tego nie dowiesz..polecam wizytę osobistą. Jak się domyslasz ja znam, byłem, widziałem. Ty się domyślasz i budujesz teorię o legalizacji bo nie widzę w tym co piszesz odzwierciedlenia w faktach. Choćby zródłowych informacji statystycznych tych krajów..Legalizacja jest sposobem na kryminał,..oczywiscie.. ale tu nie chodzi tylko o kryminał..chodzi o zbawienie człowieka ! W internecie znajdziesz informacje ze spadła przestępczość, że mniej HIV..i to jest zapewne prawda, to także logiczne..ale nie znajdziesz informacji że legalizacja sprawiła ( poprzez łatwiejszy dostęp) że więcej i więcej młodych kupuje i zażywa narkotyki długotrwale. Oczywistym jest ( i sam jestes tego dowodem) że wielu pali trawkę i potem im się nudzi, ale spróbowac musi..jednak statystycznie takich twardogłowych jest mało, zawsze było mało. Statystycznie też znów się podpieram, ( bo tu chodzi o los kazdego człowieka, stąd moje parcie do statystyki-matematyki) zazywanie narkotyków w krajach legalizacji nie spadło, zmieniły się proporcje i ilości. Od dawna ( kilkudziesieciu lat) w Holandii są coffeschop'y ) i już dawno ludzie wiedza do czego one doprowadzily społeczeństwo. Wystarczy poczytac NIELEWACKIE gazety Holenderskie ..tyle. Oczywistym jets że lewactwo promuje polityke milosci i wolnosci. To hasła wytrychy. W portugalli wzrosła liczba spozywanych narkotyków i od kilku dlugich lat mlodzież portugalska zmaga się z problemami egzystencjonalnymi w skali masowej. O tym tez nie piszą w wielu Polskich mediach, taka wiedzę wynosi się z podróży wśród ludzi którzy aktywnie uczestniczą w żysiu społecznym swojego kraju. Akurat odnosnie Portugalii trafiłeś, byłem w ostatnich 4 latach 2 razy i nie były to wycieczki po zabytkach, ale wizyty w konkretnych społecznosciach, ludzi którzy działają..a nie tylko konsumują. Problemy z rodzeniem dzieci u mlodych kobiet, problem z definicją rodziny.. to wszystko jest tak zwane rozmiekczanie definicji podstawowej. Jak już się ta definicje zmękczy, potem wprowadza się poprawkę do definicji. Jestesmy na etapie częsciowego wprowadzania poprawki w niektórych krajach. Np Niemcy ( rodzi się dziecko i rodzic jest pytany pisemnie o płeć dziecka ) !! 'Wiem o tym wszystkim bo spędziłem dużo czasu na uczeniu się o tym, w przeciwieństwie do Ciebie. Dlatego ja cenię sobie wiedzę a ty swojskość, ignorancję, i masz takie poglądy jakie masz bo nie potrzebujesz mieć innych:' Jakis lewacki prof. w szkole cie tego uczył ?..Ja podróżuje i z ludzmi rozmawiam, znam ludzi którzy podrozują i rozmawiają i uwazam to za najlepsze zrodło informacji i 'okolicy' polski. Media zawsze będą po swojemu nadawać. Uważasz że ja cenię sobie ignorancję. .. hmm. Ok. Lubisz ludzi których nie znasz, oceniać. Łatwo ci przychodzi budowanie takich teorii w głowie.. tak samo łatwo przyszła ci teoria o nie istnieniu Boga zapewne. "na wszystko trzeba mieć poczucie skali,.. najlepiej balansowac w odcieniach szarosci skrajne myślenie nawet o rzeczach dobrych może wprowadzić człowieka w błąd." No więc największą skrajnością w radzeniu sobie państw z narkotykami wprowadziło USA, gdzie mieli do czynienia z dosłownie "Wojną z narkotykami". Wessała ona ogromną ilość pieniędzy do budżetu, wcale nie poradzono sobie z wszechobecnym problemem dealerów twardych narkotyków, a spożycie narkotyków wcale nie zmalało tylko rosło. Nie wiem co w USA. Ten kraj od dziesiątek lat się stacza i połowa jego mieszkańców to wie i walczy. TO zupełnie inna skala problemu inna historia. Europa to inne zależności, to inna wręcz cywilizacja ' za słowem Feliksa Konecznego' którego zapewne czytałeś.
anonim2013.11.26 16:41
Przyznam, że czuję się mocno zniesmaczony faktem, iż przedstawiciele Kościoła Rzymskokatolickiego, organizacji która pomagała demokratycznej opozycji walczyć z komunistyczną władzą totalitarną, po odzyskaniu niepodległości i wolności (rozmowa o ich zakresie to zupełnie inny temat) ochoczo przechodzą na pozycje totalitarno-etatystyczne. Z całym szacunkiem dla ks. Sławomira Kostrzewy, uważam, że stwierdzenie o tym, iż "moralnym obowiązkiem każdego producenta treści dla dzieci, jest zatroszczenie się o dobór właściwych kontekstów dla produktu przeznaczonego dla dzieci" jest zdaniem wyjętym stricte z czasów komunistycznych, w których wychowaniem dzieci miało się zajmować państwo oraz inne instytucje. Niestety, nie mogę się zgodzić z takim postawieniem sprawy, gdyż w mojej opinii podstawową jednostką wychowującą dzieci powinna być rodzina. To zadaniem rodziców jest wyjaśnianie dzieciom podstawowych zasad funkcjonowania (w tym norm etycznych), dzięki którym dziecko będzie w stanie unikać zagrożeń. To rodzina ma uczyć dzieci moralności i sprawnego działania, nie przedsiębiorcy i politycy. Nawiasem mówiąc, przytaczany powyżej artykuł prezentuje podejście identyczne do silnie krytykowanych na tym portalu (i w ogóle przez środowiska konserwatywne) działań środowisk lewicowych. Pamiętam, że nie tak dawno krytykowano tu wychowawców usuwających z przedszkoli np.: żołnierzyki, które miałyby rozwijać agresję bądź bajki mające pogłebiać nierówności społeczne. Takie przypadki są dokładnie tym samym, o czym pisze ks. Kostrzewa, a więc występowaniem krytykowanych elementów w wielu kontekstach, w tym także nieodpowiednich dla dzieci (przemoc, seksualność etc.). Rozumiem, że trudno jest się przyznać do błędu, zwłaszcza jeżeli był on wywołany ignoracją, ale w tym przypadku zachowanie takie jest o tyle groźne, że legitymizuje podejście grup krytykowanych przez przedstawicieli Kościoła czy też konserwatystów sensu largo. Kto wie, może od samego początku taki miał być cel tego ćwiczenia. Jak to szło w piosence ś.p. Jacka Kaczmarskiego? "W niewoli za wolnością płacze, nie wierząc, że ją kiedyś zyska, lecz kiedy wolność swą zobaczy, święconą wodą na nią pryska".
anonim2013.11.26 17:07
No dobra, dawajcie teraz coś o Bolku, Lolku i Toli. Pewno promowali trójkąty.
anonim2013.11.26 19:47
@Aplegra "Nie domniemywa..ale nie znajde teraz, kiedys czytałem cos w jednej z drukowanych ksiązek w mojej bibliotece..szukanie tego zajeło by mi kilka dni..gdyz książka nie ma opcji 'szukaj- enter'" Dobrze, przyjmijmy że jest takie badanie. Do jakiego stopnia rodzice pozwalają rodzicom oglądać "coraz bardziej zaawansowane bajki"? Do takiego że mają pozwolenie na oglądanie czarnego humoru i wyżynania bebechów jak w "Happy Tree Friends"? Nie wydaje mi się. Za oglądanie takich rzeczy w internecie, za plecami rodziców, odpowiadają same dzieci. "na przyzwoleniu na tv w pokoju dziecka" Ja bynajmniej nie uważam telewizora za coś złego, choć sam z niego wyrosłem i prawie w ogóle nie oglądam. "na braku czasu dla dziecka..na braku kontroli nad tym co ogląda i co robi dziecko." OK, to jest spory problem. Jednak jako znawca tego co dzieci oglądają w telewizji (sam byłem nie tak dawno takim młodym człowiekiem i dalej śledzę co jest puszczane na np. Cartoon Network czy Nickelodeon) twierdzę że problemem nie są same kreskówki (które są mniej lub bardziej konstruktywne) tylko brak czasu dla pociech. To nawet nie kwestia tego że rodziciel powinien stać na straży i patrzeć cały czas żeby dziecko przypadkiem sobie czegoś nie zrobiło bo tak można wychować kogoś pozbawionego instynktu samozachowawczego. Chodzi o to, żeby rodzice byli po prostu dla dzieci bardziej jak przyjaciele, jak ktoś na kim można polegać i z kim naprawdę miło się spędza czas, niczym z kolegą. A nie tylko kimś kto dyktuje obowiązki i kto uważa że miłość polega wyłącznie na byciu "wsparciem finansowym". "Człowiek został zbadany już dawno i od dawna znana jest 'funkcja ' psychologiczna człowieka..stąd mamy ta manipulacje w mediach, w reklamach.. Ludzie się już na studiach uczą jak drugiego czlowieka oszukiwać, jest taki kierunek..w Polsce od lat.. w USA od kilkudziesieciu lat !..to nie bierze się z niczego. Potrzeba matka wynalazku." Jeśli chodzi o politologię to nie wiem czego tam uczą, wiem natomiast że każdy ma swój światopogląd i dla jednego oszustwem jest to, dla drugiego tamto. Polityka rzeczywiście powinna zostać drastycznie zmieniona, jednak dla mnie pluralizm powinien w niej zostać. "Brak wiary w ludziach sprawia że stają się badzo podatni na manipulacje bo nie mają uczciwego punktu odniesienia. Wole zawierzyć Jezusowi i Biblii niż nowomowie sączącej się z większośći TV. To chyba logiczne..." Paradoksalnie, dzieciom od urodzenia "brakuje wiary" i sączy im się Biblię i Jezusa aby ją "poznały". Tak więc poznają stanowisko Kościoła z XXI wieku na to, co powiedział jakiś gość dwa milenia temu, w kompletnym braku odniesienia do realiów jakie wtedy panowały. I dzieciom w ten sposób serwuje się "Biblię dla dzieci", tylko z apostołami i Jezusem ubranymi właściwie na tamte czasy żeby "nikt się nie czepiał". Widzi pan, ja też potrafię. Zarzucanie innym propagandy to miecz obosieczny, bo każdy ma swoją prawdę, która może być wykorzystana przeciw niemu, jeśli się okaże że jego sposób patrzenia na świat jest w istocie infantylny, nieprzystający, ignorancki. Tą nowomowę przejęły teraz tzn. "alternatywne media", które krytykują rządzących i zarzekają się że jako jedyne mówią "prawdę". A jednak ostatnio mamy do czynienia z walką nawet pomiędzy nimi samymi. I komu tu wierzyć? Powiem szczerze że nie wierzę żadnym mediom, ani jednej stronie, ani drugiej, "barykady". "Gratuluje logiki! Jest porażająca.. szczególnie jeśli wiem ze jestes studentem..." Dziękuję. Uczę się od najlepszych, dlatego postanowiłem poczęstować Cię Twoją własną logiką. Powinieneś być dumny, bo to Twoja logika, zaprezentowana w zdaniu: "Okazuje sie ze te małolat zawsze oglądały własnei te postepowe bajeczki na kanałach cartoon i innych podobnych." Chodzi o małolaty które dokonywały jakichś wykroczeń czy postępowały z naszego punktu widzenia niemoralnie. Dlatego właśnie wskazałem że 100% ludzi pijących wodę umiera i że konsekwentnie, wg. TWOJEJ logiki, należałoby wysnuć wniosek że to ona zabija. Z tego że dzieci oglądają takie a nie inne bajeczki nie wynika że właśnie dlatego postępują tak a nie inaczej. "Korelacja nie oznacza przyczynowości" - proponuję się nauczyć tego zdanka na pamięć i powtarzać jak mantrę za każdym razem, jak chce pan wysnuwać takie nieuprawione wnioski jak powyżej, z bajeczkami i "takimi małolatami". "Uczy..ale nie cnót." Gadanie. W takim razie Biblia też, jako źródło pisane, nie przekazuje żadnych cnót. Wg. tej logiki tylko rodzice mogą ją przekazać. "Bajka musi rozwijać, ale jako forma przekazu ma swoje ograniczenia które są oczywiste?" Ograniczenia językowe. Ale takie też ograniczenia ma "przekazywanie cnót przez rodziców" - właśnie przez język. Nie ma niczego takiego w przekazywaniu cnót przez rodziców czego nie mogą zrobić bajki. Rodzice mogą być co najwyżej dla kogoś większym autorytetem, ale po dzisiejszych czasach widzimy że bywa tak coraz rzadziej. Czy to dobrze? To zależy czy rodzice rzeczywiście powinni być autorytetami czy też są niekompetentni. Dla mnie nie istnieją absolutnie ŻADNE autorytety - KAŻDY człowiek może się w czymś mylić. Dlatego trzeba w każdym, szczególnie w dzieciach, wyrobić zmysł krytyki. Rodzice powinni być "autorytetami", ale jednocześnie transparentni i gotowi na krytykę ze strony dziecka. Jako przykład powinni też pokazywać że ich autorytet nie jest usprawiedliwieniem dla nadużywania władzy i uciszania dziecka kiedy te prawidłowo wskazuje na pomyłkę rodzica. "Niestety dziś wielu rodzicom wydaje się ze bajeczka nauczy ich dzieci wszystkiego. Tak to się zaczyna..ta cała tragedia wychowania całego społeczeństwa." Kiedyś po prostu matka nie pracowała i miał kto wychowywać dzieci, zawsze. Wg. mnie dzisiaj potrzeba młodym ludziom po prostu innych wzorców, trzeba je wychowywać na bardziej samodzielne, rezolutne, aktywne. "Na taka nauke nigdy nie jest za poźno ! Takie stwierdzenie ze 'starszy to gorzej,' to papka na poziomie ' lepsza woda czysta niż zatruta'" No bo jest lepsza :) "Gadam" tylko, że do starszych trudniej dotrzeć. Że starsi mają już swój rozum i wypada ich już traktować jak dorosłych, na tym samym poziomie. Psychologia nadała nawet czemuś takiemu "role". Każdy człowiek w życiu kieruje się trzema rolami: Dziecka, Dorosłego i Rodzica. Dziecko chce się bawić, nie znosi ograniczeń, reaguje emocjonalnie. Dorosły jest wyważony i potrzebuje dialogu jak "równy z równym". A Rodzic stawia się wyżej w hierarchii, wymaga, nie znosi sprzeciwu, racjonalizuje. Jeżeli ktoś przemawia "głosem Dorosłego" do kogoś innego, a ten odpowiada "głosem Rodzica" karcąc kogoś, to mamy do czynienia z "barierą" komunikacyjną. (artykuł na Wiki o tym: http://pl.wikipedia.org/wiki/Analiza_transakcyjna ) "Nie musisz się domyslać tu na forum. Naprawde !! Pojedz do Holandii i znajdz rodziny z dziećmi i porozmawiaj o problemach." Znam jednego wychowawcę z kolonii który był Holendrem. Na nic takiego nie wskazywał, na żadne uzależnienia czy coś. "Jesli czytasz GW to się oczywiscie tego nie dowiesz..polecam wizytę osobistą." Czytałem coś więcej niż jakąś gazetę, czytałem o dokładnej analizie walki z narkotykami w Stanach Zjednoczonych, w Europie, w Azji. W Azji w niektórych krajach wojna z narkotykami weszła w taką fazę że człowieka złapanego z nimi zabija się podczas publicznej egzekucji a narkotyki spala. Czy to coś pomogło? Bynajmniej. "Jak się domyslasz ja znam, byłem, widziałem. Ty się domyślasz i budujesz teorię o legalizacji bo nie widzę w tym co piszesz odzwierciedlenia w faktach." Byłeś jedynie w Holandii, tak? Byłeś w USA gdzie mają znacznie większe problemy z konsumpcją twardych narkotyków i strzelanin niż w liberalnej Holandii? Byłeś w Ameryce Łacińskiej, ojczyźnie wielu karteli narkotykowych, gdzie śmiała postawa Boliwii może bez jednego wystrzelonego naboju położyć pokotem całe mafie? Do tej pory USA musiało słać śmigłowce i ciężkie wsparcie, bo kryminaliści mieli nawet broń przeciwpancerną. Widziałeś parę rodzin, naoglądałeś się smutnych scenek, ale nie masz pojęcia jak naprawdę wygląda wojna z narkotykami na świecie i jaki jest jej sens. "Choćby zródłowych informacji statystycznych tych krajów..Legalizacja jest sposobem na kryminał,..oczywiscie.. ale tu nie chodzi tylko o kryminał..chodzi o zbawienie człowieka !" Nic mnie nie obchodzi żadne zbawienie człowieka, bo to religijny wymysł. Jeżeli konsumpcja narkotyków spada w wyniku legalizacji to rozumie się samo przez się wręcz, że coś takiego nawet przyczynia się do tego Twojego "zbawienia człowieka". Człowiek powinien być wolny i truć się czym chce, pod warunkiem że nie obciąża tym innych. "(...) ale nie znajdziesz informacji że legalizacja sprawiła ( poprzez łatwiejszy dostęp) że więcej i więcej młodych kupuje i zażywa narkotyki długotrwale." W związku z czym? "Statystycznie też znów się podpieram, ( bo tu chodzi o los kazdego człowieka, stąd moje parcie do statystyki-matematyki) zazywanie narkotyków w krajach legalizacji nie spadło, zmieniły się proporcje i ilości." http://www.drugwarfacts.org/cms/netherlands_v_us#sthash.c8X576mH.dpbs Tak, tak, jasne. Od dawna ( kilkudziesieciu lat) w Holandii są coffeschop'y ) i już dawno ludzie wiedza do czego one doprowadzily społeczeństwo. Wystarczy poczytac NIELEWACKIE gazety Holenderskie ..tyle. Oczywistym jets że lewactwo promuje polityke milosci i wolnosci. To hasła wytrychy." Do czego doprowadziły? No, jestem ciekaw. W tych coffee shopach można kupić wyłącznie miękkie narkotyki. "W portugalli wzrosła liczba spozywanych narkotyków i od kilku dlugich lat mlodzież portugalska zmaga się z problemami egzystencjonalnymi w skali masowej." http://www.google.com/hostednews/afp/article/ALeqM5g9C6x99EnFVdFuXw_B8pvDRzLqcA?docId=CNG.e740b6d0077ba8c28f6d1dd931c6f679.5e1&hl=en http://www.forbes.com/sites/erikkain/2011/07/05/ten-years-after-decriminalization-drug-abuse-down-by-half-in-portugal/ Od czasu dekryminalizacji ale nie legalizacji, liczba uzależnionych od twardych narkotyków spadła aż o połowę. Tak więc przykro mi, ale ten "kryzys egzystencjalny" o którym mówisz to zwykłe pomówienie. Dzięki nowej polityce liczba uzależnionych cały czas maleje. "Jakis lewacki prof. w szkole cie tego uczył ?..Ja podróżuje i z ludzmi rozmawiam, znam ludzi którzy podrozują i rozmawiają i uwazam to za najlepsze zrodło informacji i 'okolicy' Polski." Podróż - porozmawiasz z innymi ludźmi, o ich problemach, ale w dalszym ciągu będą to "tacy ludzie a nie inni". "Jan van Helsing" który napisał książkę "Ręce precz od tej ksiązki!" tez dużo podróżował i lubuje się w teoriach spiskowych opowiadanych przez miejscowych. Mam mu niby uwierzyć na słowo jakiegoś napotkanego gościa że np. pod Ameryką jest system podziemnych miast? Że Ziemia jest w środku pusta, albo że hitlerowcy mieli technologię UFO, tylko dlatego że ludzie tak gadają? Widzisz, dla mnie podróż to podróż - spotykasz ludzi z innych krajów, INNYCH ludzi, jednak nie innych w tym sensie że są nękani przez te same ludzkie słabości co inni. Nie wszyscy są racjonalni. "Uważasz że ja cenię sobie ignorancję. .. hmm. Ok. Lubisz ludzi których nie znasz, oceniać." Sam napisałeś jeszcze nie tak dawno temu że lepiej Ci jest czegoś nie wiedzieć, lepiej się tak żyje, bo "za skomplikowane". "Bo jak coś jest za skomplikowane to to nie istnieje". Ja Cię nie oceniam, Ty sam dałeś mi swoje świadectwo. Ja tylko oceniam taką postawę. "Łatwo ci przychodzi budowanie takich teorii w głowie.. tak samo łatwo przyszła ci teoria o nie istnieniu Boga zapewne." Nie budowałem żadnej "teorii o nieistnieniu Boga". To po pierwsze hipoteza a nie teoria. Po drugie, nie jest wiążąca, jak, powiedzmy, hipoteza że jutro może się wykoleić tramwaj. Nie jest WERYFIKOWALNA. Stąd jakiekolwiek rzeczy by ktoś nie wymyślał o Bogu, są one skazane na bycie nieweryfikowalnymi. Postawa uznania tego faktu za centralny punkt czyjejś filozofii jest zwana agnostycyzmem - o Bogu nie można rzec nic pewnego. "Nie wiem co w USA. Ten kraj od dziesiątek lat się stacza i połowa jego mieszkańców to wie i walczy. TO zupełnie inna skala problemu inna historia. Europa to inne zależności, to inna wręcz cywilizacja ' za słowem Feliksa Konecznego' którego zapewne czytałeś." To wcale nie inna skala problemu. To doskonały przykład na to co odbywa się wszędzie na świecie, gdy ktoś chce walczyć z czymś "nielegalnym" poprzez wojnę absolutną. Z narkotykami trzeba walczyć inaczej niż poprzez wydawanie zakazów, więzienie studentów za gram i głośne "udane akcje policyjne" w których łapie się szajkę dealerów spod jakiegoś, za przeproszeniem, zadupia. Trzeba walczyć ekonomicznie, bo narkotyki strasznie dużo kosztują, są zakazane, a przez to owoc zakazany lepiej smakuje. Nic tak nie napędza cen jak embargo czy zakaz. Za pospolite w Azji zielsko, mak, płaci się jak za zboże. A można by na legalu płacić dużo mniej. I zapewniam, że w ten sposób rozwiązano by dużo więcej problemów niż tylko uzależnień (które można by lepiej kontrolować, mając bazę danych oficjalnych konsumentów którzy kupują narkotyki).
anonim2013.11.26 19:52
@AdamWeishaupt Ty chyba sobie żartujesz :D Kościół od niemal zawsze był blisko związany z wszelkimi etatyzmami, od monarchii poczynając. Nawet jego, teoretycznie, założyciel Jezus był raczej "lewicowy" niż "prawicowy", zważywszy na jego cytaty biorące w obronę biednych i atakujące bogatych, do tego stopnia że Jezus rzekł nawet, że "łatwiej sznurowi okrętowemu (błędne tłumaczenie: wielbłądowi) przejść przez ucho igielne - ucho od igły - niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego". A Twoje gadanie o tym że moralizowanie Kościoła na temat etyki korporacji jest totalitaryzmem już w ogóle jest z kosmosu :D
anonim2013.11.26 22:35
Przeczytałam to i padłam... Zabawki... to tylko zabawki. Za niedługo się dowiemy, że i z w lodówce diabeł siedzi.
anonim2013.11.26 23:18
A może napiszcie coś o "Monster High". Ta marka zaczyna konkurować z "Hello Kitty". Wcześniej to były chyba tylko lalki, teraz zaczynają tym oznaczać coraz więcej artykułów dla dziewczynek.
anonim2013.11.27 23:42
Dobrze, przyjmijmy że jest takie badanie. Do jakiego stopnia rodzice pozwalają rodzicom oglądać "coraz bardziej zaawansowane bajki"? Zle zadane pytanie..nie zrozumiales o czym pisalem.. no ale powoli się zaczynam do tego faktu przyzwyczajać. ... "Happy Tree Friends"? Po prostu często nie wiedzą co ich dzieci oglądają bo dzieci się ukrywają.. w wieku 10 lat mają smartfony a w nich caly swiat. Nie wydaje mi się. Za oglądanie takich rzeczy w internecie, za plecami rodziców, odpowiadają same dzieci. Sym mojego kolegi ( 6 lat ) obsluguje myszka już cały internet bezproblemowo a na klawiaturze już pisze mimo że nie potrafi dlugopisem...Ojciec się zgarbił do ziemi jak pewnego dnia zobaczyl co jego syn ogląda przypadkiem w necie..od tego czasu ma jakiś system w domu zalożony przez informatyka ( tysiaka wybulił ) ale łatwo przewidzieć że jeśli w domu nie będzie rozmowy i szczerej postawy to i tak kazde dziecko gdzies na cos wpada. To mało istotne..najwazniejsze by czlowiek nieustannie mial oparcie w rodzinie, z niej czerpał dobre wzorce i zadne halo kity i monster hight nie zaszkodzą dziecku. Bije tu pianę z innego powodu. Statystycznie rodzin szczesliwych i bezpiecznych dla rozwoju dziecka jest bardzo mało..w większosci przypadków dzieci są porzucone , samotne nie spełnione..i te pułapki jakie na nie zarzuca swiat i biznes są przerażające. Tu jest walka o ludzi którzy maja mniej szczescia w zyciu, o ich większe szanse na rozwój i bezpieczne dzieciństwo. Ci księża , jak to w kosciele katolickim bywa od zawsze, martwią się na początku o biedaków i najsłabszych. Taka doktryna koscioła, tak pisane w Biblii. To chyba logiczne..co ?. Taki R.Tekieli on tego nie pisze o sektach czy new age dla katolików ( tylko ).. on to pisze przede wszystkim dla ludzi 'letnich'..pisze także dla innych..człowiek wymodlony, w rodzinie opieką otulony , zazwyczaj martwić się nie musi o to że zaraz ktoś mu wmówi że wegetarianizm jest jedyna drogą do zdrowia..itp itd "na przyzwoleniu na tv w pokoju dziecka" Ja bynajmniej nie uważam telewizora za coś złego, choć sam z niego wyrosłem i prawie w ogóle nie oglądam. Bo ty jestes super gościu ! "na braku czasu dla dziecka..na braku kontroli nad tym co ogląda i co robi dziecko." OK, to jest spory problem. ....ylko brak czasu dla pociech. Problem jest złozony ! Tak jak i zdrowie ! Zdrowie składa się z tysiąca elementów które muszą zaistnieć często w jednym czasie ( tydzień- miesiąc).. nie ma pigułki na zdrowie. Tak samo nie ma pigulki na szęscie. Ktos chce ludziom odebrac szczeście produkując takie potwory dla dzieci, pozbawione waloru i elementarnej estetyki ( monstery..) a hello kity to taka mała furtka do rzeczy większych.. do tej stylistyki tego typu estetyki, furtka do serduszka dziecka. Ja na szczescie mam wybór i z tego wszystkiego co jest wybieram rzeczy które uszczesliwiają moje dzieci i nie są to nowoczesne badziewia ale piekne, często drogie i trudno dostępne w łatwych sklepach w markecie rzeczy. Ładnych rzeczy nie znajduję w duzych sklepach z zabawkami.. tam jest 'sieciówka' i rewia mody. .. bzdura na pazurach ! 'To nawet nie kwestia tego że rodziciel powinien stać na straży i patrzeć cały czas żeby dziecko' Tak..rodzic winien być i przyjacielem i zarządcą ! Powinien wskazywac drogę dziecku jaka sam uważa za stosowną. Ma do tego prawo ale prawo Boże ( dla tych którzy wierzą ) wskazuje że każdy z nas jest dzieckiem Bożym i nikt niczyja wlasnością nie jest. Roodzic jest odpowiedzialny za dzieci przez Bogiem i swiatem i w tej odpowiedzialnosci stara się wybierać swoim zdaniem najlepsze drogi. Nie może być tak że ktoś, coś, nakazuje rodzicowi jak ma dziecko wychowywać. Swiat by wtedy zwariował, staną na głowie. "Brak wiary w ludziach sprawia że stają się badzo podatni na manipulacje bo nie mają uczciwego punktu odniesienia. Wole zawierzyć Jezusowi i Biblii niż nowomowie sączącej się z większośći TV. To chyba logiczne..." Paradoksalnie, dzieciom od urodzenia "brakuje wiary" i sączy im się Biblię i Jezusa aby ją "poznały". Tu nie ma zadnego paradoksu. Dziecko sączy cały swiat jak gąbka. Kwestia tylko na jaki swiat wystawi je LOS. Dziecko rodzi się w rodzinie, kazde ! Normalne ! I naturalnym jest ze sączy rodzine..jakakolwiek ona jest. Naturalnym jest że przejmuje wiarę , bądz niewiare ! W tym nie ma ani paradoksu ani niczego dziwnego. To tak jak 2+2=4. To tak jak fakt że człowiek rodzi się z matki a nie z ojca... Nienaturalnym by było by panstwo bądz inne zasady, narzucały rodzinom religijnym izolowanie wlasnych dzieci od swoich poglądów. ..wiesz.. była taka książka kiedys Science Fiction..ale nie będe przytaczał..moze ja kiedys odkryjesz. Powtarzasz słowa chorych ateistów. Zastanów się czasami nad tym parę razy. 'Tak więc poznają stanowisko Kościoła z XXI wieku na to, co powiedział jakiś gość dwa milenia' Poznają religie swoich rodziców. Piszesz teraz jak nazista ! Poznaja swoj dom rodzinny, poznają swoich najbliższych, swoich rodziców i to skąd i dlaczego oni tacy( a nie inni) są ! Każde dziecko ma do tego prawo i jest to nasze prawo NATURALNE. ; Powiem szczerze że nie wierzę żadnym mediom, ani jednej stronie, ani drugiej, "barykady". Typowy objaw zagubienia. Ateisci i inni 'mózgowcy' mają ostatnio z tym problem ..bo nie potrafia odróznić dobra od zła. Wydaje im się że potrafią..ale nie potrafią. Który to już raz slysze z ust ateisty że nie wierzy zadnym mediom, że klamią...ze spisek..itp. Objaw zabubienia. Przykro mi. Naprawdę ! Szkoda że nikt Ci do tej pory nie wyjaśnił podstawowych prawd i sposobu na oddzielenie jej od fałszu w mediach. Akurat w mediach to bardzo prosto, mając pod ręką internet.. Killka milionów ludzi robi to doskonale w Polsce.. widać to było przez ostatnie kilka lat, liczne marsze protesty..itp.Ale Ty będziesz miał z tym problem bo nie masz NARZĘDZI ! -Z tego że dzieci oglądają takie a nie inne bajeczki nie wynika że właśnie dlatego postępują tak a nie inaczej. "Korelacja nie oznacza przyczynowości" - proponuję się nauczyć tego zdanka na pamięć i powtarzać jak mantrę za każdym razem, jak chce pan wysnuwać takie nieuprawione wnioski jak powyżej, z bajeczkami i "takimi małolatami". Z tego nie wynika..ale jest cześcia wspólną i dla badaczy tematu jest waznym elementem składowym pewnej całości ! Nigdy nie mówiłem że wynika.. pisałem że takie małolaty czesto okazuje się ze takie bajeczki oglądały... robiły tez inne rzeczy. "Uczy..ale nie cnót." -Gadanie. W takim razie Biblia też, jako źródło pisane, nie przekazuje żadnych cnót. Wg. tej logiki tylko rodzice mogą ją przekazać. Dokładnie !! bingo ! Samo w sobie czytanie nie wystarczy. W pismie jest zasada jest wskazówka..ale cnoty człowiek w sobie ćwiczy przez lata swiadomie! "Bajka musi rozwijać, ale jako forma przekazu ma swoje ograniczenia które są oczywiste?" -Ograniczenia językowe. Ale takie też ograniczenia ma "przekazywanie cnót przez rodziców" - właśnie przez język. Nie ma niczego takiego w przekazywaniu cnót przez rodziców czego nie mogą zrobić bajki. Rodzice mogą być co najwyżej dla kogoś większym autorytetem, ale po dzisiejszych czasach widzimy że bywa tak coraz rzadziej. Zrób dzieci..zobaczysz ! Tyle powiem. - Dla mnie nie istnieją absolutnie ŻADNE autorytety - KAŻDY człowiek może się w czymś mylić. Autorytet nie ma nakazu nieomylności ! ..nie ma człowieka nieomylnego, ale jest wiele autorytetów na tej ziemi...Autorytetem może być Bóg..ale to rozmowa na innym poziomie..no nie z ateistą :) "Niestety dziś wielu rodzicom wydaje się ze bajeczka nauczy ich dzieci wszystkiego. Tak to się zaczyna..ta cała tragedia wychowania całego społeczeństwa." Kiedyś po prostu matka nie pracowała i miał kto wychowywać dzieci, zawsze. Wg. mnie dzisiaj potrzeba młodym ludziom po prostu innych wzorców, trzeba je wychowywać na bardziej samodzielne, rezolutne, aktywne. Dzisjaj trzeba przywrócić naturalny i mocny tryb funkcjonowania rodziny a nie paplac się w tym błocie i udawać że jest miło. Dzieci są na tyle aktywne, samodzielne, na ile są i pisanie że 'trzeba bardziej' niż wczesniej to taki Gebelsowski ton ! Nic bardziej.. trzeba normalnie, po ludzku, po prostu, bez napinania się i wyscigu szczurów ! "Gadam" tylko, że do starszych trudniej dotrzeć. Że starsi mają już swój rozum i wypada ich już traktować jak dorosłych, na tym samym poziomie. Fachowiec powie ze nie trudniej ale inaczej. Tyle to się rózni. Problem statystyczny polega na tym że niewielu starszych chce coś ze sobą robić, poznawac, się zmieniać..taka natura człowieka. Taka statystyka.. tacy jestesmy, nie inni. Ludzmi jestesmy a człowiek taki właśnie jest...no troszke leniwy z natury. Nic nowego.. zawsze tak było i będzie. -Psychologia nadała nawet czemuś takiemu "role". W takim razie ja jestem zaprzeczeniem tego wszystkiego co piszesz i ta cała wiki-miki. Człowiek ma w sobie całą historię zycia do konca zycia..nosi do konca zycia dzieciństwo..i nie wazne czy ojcem był czy tylko kawalerem. Ojciec ma szczescie bo może przerobic swoje dziecinstwo jeszcze raz ze swoimi dziećmi. Poprzez wlasne dzieci rodzice poznają samych siebie pełniej. Potem stają się przez to zajebistymi dziedkami jak z bajki familijnej. Tyle w skrócie. Pierdolenie o jakiejś teorii mije się z rzeczywistoscią i jest gdzieś jakimś tylko jej wycinkiem, często obserwowanym w szpitalach psychiatrycznych bądz gabinetach psychologa gdzie mamy do czynienia zazwyczaj z przypadkami chorymi, problematycznymi. -W Azji w niektórych krajach wojna z narkotykami weszła w taką fazę że człowieka złapanego z nimi zabija się podczas publicznej egzekucji a narkotyki spala. Czy to coś pomogło? Bynajmniej. To jest Azja ! Tam nie mają swiateł na ulicy i przejśc dla pieszych. To jest Azja! 'Widziałeś parę rodzin, naoglądałeś się smutnych scenek, ale nie masz pojęcia jak naprawdę wygląda wojna z narkotykami na świecie i jaki jest jej sens.' Ta wojna jest straszna..nie muszę się domyślać ! -Jeżeli konsumpcja narkotyków spada w wyniku legalizacji to rozumie się samo przez się wręcz, że coś takiego nawet przyczynia się do tego Twojego "zbawienia człowieka". Człowiek powinien być wolny i truć się czym chce, pod warunkiem że nie obciąża tym innych. Nie spada ! Doczytaj to co załączyłeś. Spada liczba przypadków smiertelnych. Uzaleznień smiertelnych o polowe. Nikt tam nie pisze ile ludzi popala regularnie trawkę uwazając przy tym że nie są w zadnym nałogu narkotykowym bo to tylko trawka czy amfa . http://www.drugwarfacts.org/cms/netherlands_v_us#sthash.c8X576mH.dpbs -Tak, tak, jasne. Doczytaj do konca co załączasz. Zdaje się że nie zrozumiales co te tabele przedstawiają ! -Do czego doprowadziły? No, jestem ciekaw. W tych coffee shopach można kupić wyłącznie miękkie narkotyki. Do tego że mafia sprzedaje miekkie dla coffe shopów.. tyle ! Taka róznica ! "W portugalli wzrosła liczba spozywanych narkotyków i od kilku dlugich lat mlodzież portugalska zmaga się z problemami egzystencjonalnymi w skali masowej." http://www.google.com/hostednews/afp/article/ALeqM5g9C6x99EnFVdFuXw_B8pvDRzLqcA?docId=CNG.e740b6d0077ba8c28f6d1dd931c6f679.5e1&hl=en http://www.forbes.com/sites/erikkain/2011/07/05/ten-years-after-decriminalization-drug-abuse-down-by-half-in-portugal/ -Od czasu dekryminalizacji ale nie legalizacji, liczba uzależnionych od twardych narkotyków spadła aż o połowę. Nie czytasz co pisze. Wzrosła ilosc ludzi palących maryśkę. Ci co popalają co dnia czy co weekend wcale nie uważają że są uzależnieni. Co więcej.. statystyka nie uwaza ze są uzależnieni! Załączasz LINK o ludziach którzy dożylnie wciskali heroine. Oczywiscie, takie przypadki mogły spaść..ale ja pisze o zupenie innym zjawisku. O masowej legalizacji lekkiego narkotyku i wprowadzenie go do obrotu wszędzie. Po ulicach chodzą masowo ujarani nastoletni i nie w głowie im jakieś tam cnoty..nauka.. ale IMPREZKA !!..No yaki mądry student a takiej prostej zaleznosci nie widzisz. Do tego załączasz linki nie w temacie. -'Tak więc przykro mi, ale ten "kryzys egzystencjalny" o którym mówisz to zwykłe pomówienie. Dzięki nowej polityce liczba uzależnionych cały czas maleje.' -Poczytaj dokładniej co tam piszą. Slyszysz to co chcesz uslyszeć bo bardzo to chcesz uslyszeć. Ja mam opinię z miejsca i ludzie są przerażeni jak spadła jakość rodziny ! Za to kwitna tam roznego rodzaju ideologie.. permakultura, itp.. -'Podróż - porozmawiasz z innymi ludźmi, o ich problemach, ale w dalszym ciągu będą to "tacy ludzie a nie inni".' Tak..podróze kształcą. Spotykasz ludzi którzy zyja na miejscu i to miejsce znają i ludzi dookoła. Kiedys może zrozumiesz że to najlepsza forma weryfikacji informacji ! "Jan van Helsing" który napisał książkę "Ręce precz od tej ksiązki!" tez dużo podróżował i lubuje się w teoriach spiskowych opowiadanych przez miejscowych. Mam mu niby uwierzyć na słowo jakiegoś napotkanego gościa że np. pod Ameryką jest system podziemnych miast? Że Ziemia jest w środku pusta, albo że hitlerowcy mieli technologię UFO, tylko dlatego że ludzie tak gadają? Nie. Masz wierzyć sobie. Ludzie pisza rozne rzeczy, ludzie mówią rozne rzeczy. Spotykasz kogoś gdzies i czujesz czy blefuje, motając się w słowach , czy nie, ale zanim sam nie będziesz mial porzadnego rdzenia, wychowania, pakietu informacji z PEWNEGO zródła ( jakim bywa rodzina ) to nie nabedziesz za szybko i łatwo sposobnosci rozmowy z ludzmi i ich rozumienia ! "Uważasz że ja cenię sobie ignorancję. .. hmm. Ok. Lubisz ludzi których nie znasz, oceniać." -Sam napisałeś jeszcze nie tak dawno temu że lepiej Ci jest czegoś nie wiedzieć, lepiej się tak żyje, bo "za skomplikowane". "Bo jak coś jest za skomplikowane to to nie istnieje". Ja Cię nie oceniam, Ty sam dałeś mi swoje świadectwo. Ja tylko oceniam taką postawę. Nie wiem jak to jest że się rodzimy, ze się ziemia kręci, ze słońce swieci. Kumasz ? Ignorancja ? -Stąd jakiekolwiek rzeczy by ktoś nie wymyślał o Bogu, są one skazane na bycie nieweryfikowalnymi. Postawa uznania tego faktu za centralny punkt czyjejś filozofii jest zwana agnostycyzmem - o Bogu nie można rzec nic pewnego. Są weryfikowalne. Jak się zagłębisz to znajdziesz weryfikacje. Mawiają tez że zyjemy w ostatnich czasach..czasach apokalipsy..od 2000 lat i coraz więcej jest sygnałów by poważniej zastanowić się nad wlasnym ego. -To wcale nie inna skala problemu. To doskonały przykład na to co odbywa się wszędzie na świecie, gdy ktoś chce walczyć z czymś "nielegalnym" poprzez wojnę absolutną. Ameryka to nie tylko inny, następny inny, kraj. Ameryka drukuje dolara.. nikt inny nie drukuje. Posłuchaj radia wnet, akademii, mówili o tym wiele razy. -Z narkotykami trzeba walczyć inaczej niż poprzez wydawanie zakazów Te inne metody walki wcale nie wpłyneły pozytywnie na stan zdrowia psychicznego społeczeństwa. Jest wręcz odwrotnie ! Narkotyki miekkie to element całości. Komus bardzo zależy by moje dziecko w wieku 12 lat moglo sobie kupic trawe w sklepie i popalac na przerwach w szkole.
anonim2013.11.27 23:49
portugalia narkotyki poczytaj http://www.opensocietyfoundations.org/sites/default/files/drug-policy-in-portugal-polish-20111206_0.pdf
anonim2013.11.30 16:41
@Aplegra "Zle zadane pytanie..nie zrozumiales o czym pisalem.. no ale powoli się zaczynam do tego faktu przyzwyczajać." Pisałeś chyba o tym, że rodzice pozwalają oglądać coraz bardziej "zaawansowane bajki" i tak też zrozumiałem. "Taki R.Tekieli on tego nie pisze o sektach czy new age dla katolików ( tylko ).. on to pisze przede wszystkim dla ludzi 'letnich'..pisze także dla innych..człowiek wymodlony, w rodzinie opieką otulony , zazwyczaj martwić się nie musi o to że zaraz ktoś mu wmówi że wegetarianizm jest jedyna drogą do zdrowia..itp itd" Ze wszystkim całym sercem zgadzałem się ze wszystkim od przykładu z synem kolegi, aż do tego momentu. Przykro mi, ale Tekieli urządza regularne polowania na czarownice, a nie "obiektywnie przestrzega". Gdyby na sercu rzeczywiście leżało mu dobro to nie pisałby takich tendencyjnych paszkwili o byle pierdołach. (a wegetarianizm jest z nich chyba najmniejszą) "Bo ty jestes super gościu !" Teraz na serio nie wiem czy ironicznie czy naprawdę tak piszesz :P Telewizja nie uczyniła mnie kimś gorszym czy niemyślącym. Do tej pory uważam ją za cenne źródło informacji, choć uważam że internet znacznie szybciej wyrabia w człowieku zmysł krytyki, gdyż pozwala na przypadkowe starcia z ludźmi myślącymi inaczej... Podczas gdy telewizja to tylko parę naszych ulubionych kanałów, rzadko coś więcej. I robi się coraz gorsza - np. kanały takie jak MTV czy Discovery Science zeszły na psy. "Ktos chce ludziom odebrac szczeście produkując takie potwory dla dzieci, pozbawione waloru i elementarnej estetyki ( monstery..)" Ja tego tak nie odbieram. Po prostu uważam że estetyka to rzecz umowna, zależna od obserwatora. Nawet horror, strach może być piękny. Ludzie mieli na przestrzeni lat naprawdę rozbieżne opinie na temat tego co "piękne". "a hello kity to taka mała furtka do rzeczy większych..." O, to właśnie miałem na myśli na samym początku tej odpowiedzi, pierwszy cytat. Do jakich "większych rzeczy"? "do tej stylistyki tego typu estetyki, furtka do serduszka dziecka." Ale czym się takim różni Hello Kitty od Reksia czy innego serialu animowanego od dzieci, bo nie rozumiem? Skąd taka zawziętość na jakąś marną obcokrajową franczyzę? (bo ja jej osobiście nie uważam za godną wyróżnienia, ale to gusta) "Ja na szczescie mam wybór i z tego wszystkiego co jest wybieram rzeczy które uszczesliwiają moje dzieci i nie są to nowoczesne badziewia ale piekne, często drogie i trudno dostępne w łatwych sklepach w markecie rzeczy." Piękno jest w oku obserwatora. Dzisiaj każdy ma w sercu "Reksia", "Bolka i Lolka", "Koziołka Matołka" i inne polskie bajki. W zasadzie raczej z sentymentu niż dlatego, że te bajki mogą konkurować z dzisiejszymi w czymkolwiek. Nawet morały nie są wyjątkowe, jak zobaczyłby znawca i tego starego i tego nowego. "Ładnych rzeczy nie znajduję w duzych sklepach z zabawkami.. tam jest 'sieciówka' i rewia mody. .. bzdura na pazurach !" No to jeszcze zależy do jakiego stopnia coś jest komercjalizowane i wpychane ludziom na siłę. Co więcej, warto wiedzieć że w oczach dziecka też coś zupełnie inaczej wygląda, nie jak tandeta i krytyka takiej postawy jest w zasadzie bezcelowa, bo dziecko ma inny sposób patrzenia na świat. Ot chociażby dawne Pokemony. Jeszcze do dzisiaj przedstawiane jako "zagrożenie" na katolickiej encyklopedii "Okiem" www.okiem.pl/‎ Niektórych z bzdur wypisywanych tam na ten serial, na tą ogromną komercję, autor powinien naprawdę się wstydzić, ale nie ulega wątpliwości że serial był trochę tandetny i że zbijano na tym kasę, na gadżetach. Problem w tym że to część dzieciństwa po której ma się potem sentyment, a z tandety się wyrasta. (choć gry nie były tandetne...) Tak samo ja do dzisiaj nie jestem w stanie zaakceptować manii mojego brata serią "Bakugan"; jestem w stanie wymienić dziesiątki lepszych seriali animowanych czy "japońskich bajek", anime, nawet z tego samego gatunku. Jednak czy to oznacza że należy tego zakazać? Myślę że z tego wyrośnie, po prostu. "Tak..rodzic winien być i przyjacielem i zarządcą ! Powinien wskazywac drogę dziecku jaka sam uważa za stosowną. Ma do tego prawo ale prawo Boże ( dla tych którzy wierzą ) wskazuje że każdy z nas jest dzieckiem Bożym i nikt niczyja wlasnością nie jest. Roodzic jest odpowiedzialny za dzieci przez Bogiem i swiatem i w tej odpowiedzialnosci stara się wybierać swoim zdaniem najlepsze drogi. Nie może być tak że ktoś, coś, nakazuje rodzicowi jak ma dziecko wychowywać. Swiat by wtedy zwariował, staną na głowie." Nie zrozumiałeś kontekstu w jakim mówiłem o nadzorze rodzica. Rodzic powinien być kimś więcej niż kimś takim. A zarazem, powinien stopniowo ograniczać swoją władzę nad dzieckiem do momentu dorośnięcia, kiedy to chłopak czy dziewczyna powinni sami za siebie odpowiadać. Oczywiście, nie można nikomu mówić jak wychowywać. Ja tylko sugeruję że lepiej jest gdy rodzice nie są "despotami" i gdy ich "rozkazy" są raczej głosem rozumu, radą, niż przymusem usprawiedliwionym ich "boskim prawem", "bo tak". Dzieci bowiem też są rozumne (bardziej instynktownie niż dedukcyjnie, ale mniejsza) i nie lubią niesprawiedliwości. I jeżeli rodzic karze czy zakazuje czegoś w sposób niesprawiedliwy to się potem na nim mści. "Nienaturalnym by było by panstwo bądz inne zasady, narzucały rodzinom religijnym izolowanie wlasnych dzieci od swoich poglądów. ..wiesz.. była taka książka kiedys Science Fiction..ale nie będe przytaczał..moze ja kiedys odkryjesz. Powtarzasz słowa chorych ateistów. Zastanów się czasami nad tym parę razy." Widzisz, ja uważam że dziecko ma prawo WIEDZIEĆ, ale nie można mu "narzucać" zasad. Nie wiem czy chodzi Ci o Lema czy o kogoś innego, ale ja też znam parę tytułów science fiction które mogłyby dać Ci do myślenia na temat religii. Mniejsza. "Poznają religie swoich rodziców. Piszesz teraz jak nazista ! Poznaja swoj dom rodzinny, poznają swoich najbliższych, swoich rodziców i to skąd i dlaczego oni tacy( a nie inni) są ! Każde dziecko ma do tego prawo i jest to nasze prawo NATURALNE." Nie piszę jak żaden nazista. Poznają religię wciśniętą ludziom z pokolenia na pokolenie, która aktualna była może dwadzieścia-dziewiętnaście wieków temu. To nie jest żadna integralna część rodziny tylko obcy element który przyjęto jako "własny" dopiero po wiekach indoktrynacji. Teraz wszyscy się z tym utożsamiają i zamienili chrześcijaństwo w "polski katolicyzm", taką szczególną odmianę. Ja w życiu nie musiałbym nawet mówić o moich przekonaniach dziecku, dopóki sama religia by się w to nie wtrąciła, bo było by czyste i niezmącone tą powszechną interpretacją Biblii i sposobem myślenia katolików o nieomylności tej interpretacji, potrzebie bezwzględnego podporządkowania się hierarchom głoszącym tą interpretację i jej nieomylność. Jeżeli moje dziecko wierzyłoby w Boga to nie miałbym nic przeciwko, ale przynajmniej nie wywodziłoby tej wiary z ideologicznej instytucji jaką jest Kościół. "Typowy objaw zagubienia." Wybacz, ale nie jestem zagubiony. Po prostu jestem obiektywny - obie strony konfliktu zaś nie są. "Ateisci i inni 'mózgowcy' mają ostatnio z tym problem ..bo nie potrafia odróznić dobra od zła." Ależ ja potrafię odróżnić dobro od zła. Problem w tym że raz jedna strona potrafi ("prawica"), a innym razem potrafi ta druga. ("lewica") Żadna z tych stron nie ma monopolu na prawdę i nigdy, absolutnie przenigdy nie jest w pełni obiektywna. Ja zaś do tego aspiruję. Ja też jestem omylny, ale przynajmniej staram się to zauważać. "Który to już raz slysze z ust ateisty że nie wierzy zadnym mediom, że klamią...ze spisek..itp. Objaw zabubienia. Przykro mi. Naprawdę ! " Wybacz, ale to śmieszne co piszesz. Nie tak dawno sam wypisywałeś spiski, "połączenie wszystkiego w jedną całość". Z faktu że w Niemczech wpisuje się trzecią płeć dla hermafrodyt i innych osób z problemami płci wynikających z innego genotypu (nie XX albo XY) wywodziłeś jakieś teorie spiskowe. Przykro mi, ale to Ty doszukujesz się jakichś związków między dziećmi oglądającymi bajki i robiącymi potem złe rzeczy. To nie ja tu tworzę teorie spiskowe tylko Ty. Ja w żadne spiski nie wierzę, wiem natomiast że media swoje a prawda swoje. Każde przedstawia się jako "prawda", mają "prawdę" w tytule albo w motto. Udają "alternatywne" "drugo-, trzecio-, czwartoobiegowe" itp. żeby zaciemnić jak same mocno manipulują i robią z prawdy kobietę lekkich obyczajów, żeby nie napisać brzydko k****... "Szkoda że nikt Ci do tej pory nie wyjaśnił podstawowych prawd i sposobu na oddzielenie jej od fałszu w mediach. Akurat w mediach to bardzo prosto, mając pod ręką internet.. Killka milionów ludzi robi to doskonale w Polsce.. widać to było przez ostatnie kilka lat, liczne marsze protesty..itp.Ale Ty będziesz miał z tym problem bo nie masz NARZĘDZI !" Wybacz, ale Ty wierzysz że to Ci ludzie widzą prawdę, a ja mówię że nie. Zresztą nie dojdziemy w ten sposób do żadnej prawdy, bo gadasz tak ogólnikowo, nie wiem o co Ci chodzi i tak bardzo mnie oceniasz że szkoda gadać. Zasady którymi się kierujemy w doborze prawdy znam - to logika. Sposoby jej wypaczania to erystyka, manipulacja. Śmiem twierdzić że wcale dużo wiem o tym, ale jak tam sobie uważasz. Jeżeli ja nie mam żadnych narzędzi ("Wiem że nic nie wiem.") to co dopiero Ty, który jesteś przekonany, jak już mówiłem (choć w innym kontekście), że złapałeś prawdę za rogi i trzymasz? Tobie NIE SĄ potrzebne narzędzia bo ty już prawdę znasz :) "Z tego nie wynika..ale jest cześcia wspólną i dla badaczy tematu jest waznym elementem składowym pewnej całości ! Nigdy nie mówiłem że wynika.. pisałem że takie małolaty czesto okazuje się ze takie bajeczki oglądały... robiły tez inne rzeczy. " No, mniej więcej o takie wyznanie mi chodziło. Jednak umiesz obiektywnie przyznać że nie musi tu być związku. Dlatego chodzi mi o to że nie można jednoznacznie źle oceniać tych nowych bajek i gadżetów. Można zauważyć niepokojące trendy w całej populacji, ale naprawdę ciężko jest zrzucić winę za to na zabawki czy na bajki... " Dokładnie !! bingo ! Samo w sobie czytanie nie wystarczy. W pismie jest zasada jest wskazówka..ale cnoty człowiek w sobie ćwiczy przez lata swiadomie!" Okej, okej, trzeba zasady wprowadzić w życie, ale zasada jest ta sama - z każdego źródła dostajemy informacje jak postępować, wiec to nie ma znaczenia. Wystarczy tylko wprowadzić te zasady w życie, czy to od rodziców, czy z bajek. "Autorytet nie ma nakazu nieomylności ! ..nie ma człowieka nieomylnego, ale jest wiele autorytetów na tej ziemi...Autorytetem może być Bóg..ale to rozmowa na innym poziomie..no nie z ateistą :)" Bynajmniej. To właśnie rozmowa z ateistą, bo ateista nawet bogów nie uznaje za żadne autorytety. W gruncie rzeczy, pierwszy biblijny bunt, jeszcze nawet przed Adamem, niewspomniany, to rzekomo bunt anioła Lucyfera - niosącego światłość. Bunt przeciw autorytetowi Boga. Nieomylność Boga przyjmuje się bowiem a priori, tak jak a priori przyjmuje się że jest taki, śmaki, owaki. Tymczasem wg. agnostyka o Bogu nie można powiedzieć absolutnie nic pewnego. Więc dla agnostyka "autorytet Boga" jest tym bardziej jakąś abstrakcją. "Dzisjaj trzeba przywrócić naturalny i mocny tryb funkcjonowania rodziny a nie paplac się w tym błocie i udawać że jest miło." Może to rzeczywiście jest jakieś rozwiązanie. Ja jednak uważam że świat w którym kobiety tez pracują jest lepszy, bardziej wartościowy. "Dzieci są na tyle aktywne, samodzielne, na ile są i pisanie że 'trzeba bardziej' niż wczesniej to taki Gebelsowski ton ! Nic bardziej.. trzeba normalnie, po ludzku, po prostu, bez napinania się i wyscigu szczurów !" Ale ja się nie napinam, tylko sugeruję że dzieci trzeba uczyć samodzielności, zaradności, bo wymagają tego czasy. Paradoksalnie kiedyś dzieci były teoretycznie bardziej samodzielne i pomocne, jak opisuje to chociażby mój ojciec, który już w wieku 14 lat musiał pomagać w domu, zajmować się młodszą siostrą, doglądać jej, przewijać. "Problem statystyczny polega na tym że niewielu starszych chce coś ze sobą robić, poznawac, się zmieniać..taka natura człowieka. Taka statystyka.. tacy jestesmy, nie inni. Ludzmi jestesmy a człowiek taki właśnie jest...no troszke leniwy z natury. Nic nowego.. zawsze tak było i będzie." Myślę że to też wynika z tego że nie wiedzą co powinni robić. Kiedyś wszystko było "prostsze" i każdy "znał swoje miejsce". Zbuntowaliśmy się przeciwko temu bo nikt nie chciał być kontrolowany, każdy chciał wolności. Teraz nie wiemy co z tą wolnością zrobić. Muszą być więc jakieś oddolne inicjatywy - niezależne od woli nastolatka - kształcące go, zajmujące jego "cenny" czas, np. edukacja publiczna właśnie. Dla mnie to szkoła jest dzisiaj w stopniu największym czynnikiem kształtującym ludzi, z niej czerpiemy wzorce, wiedzę, wszystko. "W takim razie ja jestem zaprzeczeniem tego wszystkiego co piszesz i ta cała wiki-miki." Ależ nie żadne zaprzeczenie. Po prostu nie dostrzegasz tych ról w codziennych dialogach. Psychologia mówi że człowiek musi się przyglądać sobie, jak prowadzi interakcje z otoczeniem, żeby coś takiego zauważyć. To działa podświadomie. Zresztą, teoria gier językowych Berne'a nie jest jedyną teorią tłumaczącą problemy w dialogu między ludźmi, ale podałem ją jako dobry przykład na to, że ludzie muszą się zmieniać. Rodzice muszą przestać być dla nastolatków "Rodzicami", zwracać się do ich "Dziecka", tylko zacząć traktować ich jak równorzędnych partnerów w rozmowie, jak w dialogu Dorosły-Dorosły. Tylko tak można wychować ludzi na pewnych siebie, "bezkonfliktowych", w znaczeniu że sami nie generują żadnych konfliktów, starają się im raczej zapobiegać. Człowiek ma w sobie całą historię zycia do konca zycia..nosi do konca zycia dzieciństwo..i nie wazne czy ojcem był czy tylko kawalerem." Oczywiście że tak! Każdy będzie miał w sobie bagaż doświadczeń, tylko że psychologia naucza nas, że można odrzucić ten ciężar aby stać się wolnym... od uprzedzeń, od nieprawidłowych sądów sformułowanych w dzieciństwie, od lęków... Każdy z nas będzie też do końca życia dysponował wszystkimi trzema "głosami": Dzieckiem, Dorosłym i Rodzicem. Pytanie tylko jak będzie w życiu codziennym zwracał się do innych ludzi. To ma uzasadnienie nie tylko dla rodziny, ale także dla kontaktów międzyludzkich. Np. dobry szef również powinien być dla pracownika Dorosłym w dialogu z drugim dorosłym, aniżeli surowym Rodzicem zwracającym się do Dziecka. Jeżeli bowiem traktuje pracownika jak dziecko to z góry zakłada że nie może on być odpowiedzialny, a pracownik MUSI być odpowiedzialny. "Pierdolenie o jakiejś teorii mije się z rzeczywistoscią i jest gdzieś jakimś tylko jej wycinkiem, często obserwowanym w szpitalach psychiatrycznych bądz gabinetach psychologa gdzie mamy do czynienia zazwyczaj z przypadkami chorymi, problematycznymi. " Ależ to o czym ja mówię to coś znacznie więcej niż wycinek psychologii klinicznej. Teorie gier językowych Berne'a są obligatoryjnym materiałem do zapoznania się dla biznesmenów, marketingowców, nauczycieli, ludzi mających częsty kontakt z innymi ludźmi. Psychologia znajduje mnóstwo zastosowań, nie tylko dla chorych, w jakimś szpitalu psychiatrycznym. "To jest Azja ! Tam nie mają swiateł na ulicy i przejśc dla pieszych. To jest Azja!" Tak. I to samo było w Ameryce, gdzie mają autostrady, wolność i rozbudowaną infrastrukturę. To że w Azji jest jeszcze gorzej wynika właśnie z tego co mówisz, ale nie zmienia to tego że w "lepszej" Ameryce "Wojna Narkotykowa" przyniosła dokładnie takie same, opłakane skutki. "Nie spada ! Doczytaj to co załączyłeś. Spada liczba przypadków smiertelnych." Wybacz, ale z raportów (bodajże ONZ) które są stare (nie znajdę ich teraz, bo są z 2002-2004) i analizowano je tysiące razy wynika że w Szwajcarii i Portugalii spadło spożycie. Dzisiaj utrzymuje się na stałym poziomie, spożycie marihuany lekko wzrosło po legalizacji: (rozdział "Drug consumption in Switzerland" http://tinyurl.com/switzdrug "Uzaleznień smiertelnych o polowe. Nikt tam nie pisze ile ludzi popala regularnie trawkę uwazając przy tym że nie są w zadnym nałogu narkotykowym bo to tylko trawka czy amfa ." Tak, bo marihuana nie jest tak uzależniająca jak inne substancje. W rankingu substancji uzależniających jest na samym końcu. Co więcej, z tego co mi wiadomo, nie uzależnia fizycznie. "Doczytaj do konca co załączasz. Zdaje się że nie zrozumiales co te tabele przedstawiają !" Wiem doskonale. Porównanie między liberalną Holandią i Ameryką która ma różne przepisy stanowe, jednak ogółem przepisy federalne są surowsze. I ta tabela wygląda lepiej dla Holandii, zdecydowanie. "Do tego że mafia sprzedaje miekkie dla coffe shopów.. tyle ! Taka róznica !" Chyba by zbankrutowała :) Ty dalej nie rozumiesz że tylko ekonomicznie można walczyć z narkotykami. Eh, smutne to. "Nie czytasz co pisze. Wzrosła ilosc ludzi palących maryśkę. Ci co popalają co dnia czy co weekend wcale nie uważają że są uzależnieni. Co więcej.. statystyka nie uwaza ze są uzależnieni! Załączasz LINK o ludziach którzy dożylnie wciskali heroine. Oczywiscie, takie przypadki mogły spaść..ale ja pisze o zupenie innym zjawisku. O masowej legalizacji lekkiego narkotyku i wprowadzenie go do obrotu wszędzie. Po ulicach chodzą masowo ujarani nastoletni i nie w głowie im jakieś tam cnoty..nauka.. ale IMPREZKA !!..No yaki mądry student a takiej prostej zaleznosci nie widzisz. Do tego załączasz linki nie w temacie." 1) Ilość ludzi palących marihuanę wzrosła niewiele. 2) Zadaniem statystyki nie jest zdefiniować osobę uzależnioną. Jeżeli dla Ciebie ktoś pijący co weekend piwo jest alkoholikiem to gratuluję definicji. Lepiej od razu wyślij ich do AA :) 3) Widzisz, ja uważam że ważniejszy jest spadek ofiar śmiertelnych narkotyków niż studenci popalający ziele na imprezie. Mamy widocznie inne priorytety - ty chcesz zbawiać ludzkość moralizując ją, a ja ratując życie. Marihuany w praktyce nie da się przedawkować więc nikogo nigdy nie zabiła, dosłownie. 4) Mam gdzieś co studenci robią, palą. Równie dobrze może im być w głowie imprezka z piwkiem - nie moja to sprawa, tak jak nie moja że palą trawkę. Jeżeli zawalą egzaminy to ich wina, niezależnie od tego co by nie robili. Znam inteligentnych ludzi, ze stypendiami za dobre oceny, którzy imprezują i popalają sporadycznie. Ty widzisz jakieś "masy ujaranych studentów", tymczasem ja dobrze wiem że w takim kraju jak Polska mało kto chodzi po mieście ujarany, bo można dostać za to kratki... a za pijaństwo już nie. Dlatego to jest chory kraj. "Tak..podróze kształcą. Spotykasz ludzi którzy zyja na miejscu i to miejsce znają i ludzi dookoła. Kiedys może zrozumiesz że to najlepsza forma weryfikacji informacji !" Wybacz, ale ludzie, gdziekolwiek by nie byli, mogą się mylić, kłamać, mieć swoje ideologie. Potem sam to zauważasz: "Nie. Masz wierzyć sobie. Ludzie pisza rozne rzeczy, ludzie mówią rozne rzeczy." No właśnie, jak wyżej. "Spotykasz kogoś gdzies i czujesz czy blefuje, motając się w słowach , czy nie, ale zanim sam nie będziesz mial porzadnego rdzenia, wychowania, pakietu informacji z PEWNEGO zródła ( jakim bywa rodzina ) to nie nabedziesz za szybko i łatwo sposobnosci rozmowy z ludzmi i ich rozumienia!" Słuchaj. W jednej rodzinie jest taki model, w innej taki. Model jest często uzależniony kulturowo. Tak więc dla muzułmanów całkowicie nie do pomyślenia jest alkohol, ale w niektórych krajach haszysz jest powszedni. Rodzina również nie jest absolutnym autorytetem, jest tylko nośnikiem tradycji, która często jest zła, omylna. "Nie wiem jak to jest że się rodzimy, ze się ziemia kręci, ze słońce swieci. Kumasz ? Ignorancja ?" Cóż, wiem o co Ci chodzi. Chodzi Ci "po co to wszystko powstało", a nie "czemu dzieje się tak a tak". Bo to akurat wiemy i nie potrzebujemy bogów aby wyjaśniać pioruny Zeusem, Słonca bogiem Ra itp. Nie każdy zresztą chce tego wiedzieć i to jest jak najbardziej uzasadnione, bo pytania egzystencjalne nie mają takich samych "odpowiedzi" jak na inne, "normalne" pytania, mają tylko to co sobie wymyślimy. Jednak moje zarzuty o ignorancję dotyczą raczej tej "wyjaśnialnej strefy". Jest mnóstwo pytań które inteligentny człowiek może sobie zadać kiedy chce zacząć wierzyć w takie np. chrześcijaństwo. I większość chrześcijan na szczęście chwali sobie "pytajnictwo", jednak gdy pojawiają się poważne problemy z interpretacją pewnych rzeczy to już nawet ksiądz nie zaradzi... "Są weryfikowalne. Jak się zagłębisz to znajdziesz weryfikacje." Jak się zagłębię... w co? W siebie? To żadna metoda weryfikacji naukowej, bo równie dobrze mogę mamić siebie. W Biblię? A czym ją samą się weryfikuje? Historią? Historia jej nie weryfikuje, wręcz przeciwnie - na dowód istnienia historycznej postaci Jezusa mamy mało. Nie aż tak mało jak na Buddę - ale nikt nie twierdzi że Budda rzeczywiście czynił jakieś cuda, przynajmniej nie żaden historyk. "Mawiają tez że zyjemy w ostatnich czasach..czasach apokalipsy..od 2000 lat i coraz więcej jest sygnałów by poważniej zastanowić się nad wlasnym ego."" Wiesz, pierwsi chrześcijanie też tak mówili. Bo Jezus wyraźnie swoimi słowami sugerował że apokalipsa będzie rychła i pierwsi chrześcijanie w Rzymie byli wręcz panikarzami na tym punkcie. Dlatego destabilizowali cesarstwo i nie podobali się Rzymianom. Z tego mitu apokalipsy wynika też tradycja Sylwestra - od imienia papieża który w równo tysięcznym roku po Chrystusie ustanowił to święto aby uczcić kolejny dzień bez apokalipsy. Dzisiaj jednak już się nie pamięta że pierwsi chrześcijanie byli głęboko przekonani że apokalipsa będzie miała miejsce dosłownie jedno-dwa pokolenia po odejściu Jezusa. Z tego co pamiętam sam Jezus powiedział coś w tym stylu, że "wróci jeszcze za życia" jednego z apostołów. "Ameryka to nie tylko inny, następny inny, kraj. Ameryka drukuje dolara.. nikt inny nie drukuje. Posłuchaj radia wnet, akademii, mówili o tym wiele razy. " Jaki to ma związek z tym o czym mówię? Pokazuję Ci Azję i jej brutalną wojnę z narkotykami, do tego stopnia że nawet wykonują egzekucję za samo posiadanie - mówisz że niecywilizowana dzicz, nie ma tam niczego. Pokazuję Amerykę gdzie jest dokładnie to samo, a walka z narkotykami to ogromna dziura w budżecie (stąd może drukują te dolary, pomyślałeś?) bo nie dość że nieskuteczna, to jeszcze kosztowna. Gadasz mi coś że "to inny kraj", że tam jest inaczej. Jaki związek ma inflacja i koszt dolara z walką z narkotykami, wyjaśnisz mi? W owym linku o którym napisałeś mi że "nie wiem sam co wrzucam, nie przeczytałem wszystkiego" było porównanie wydatków na system sprawiedliwości w Holandii i USA. Masz doskonały przykład na to jak system represjonujący obywateli z powodu tak błahego przewinienia jest nieskuteczny, a liberalna Holandia przy niskich wydatkach i tak ma dobre statystyki. "Te inne metody walki wcale nie wpłyneły pozytywnie na stan zdrowia psychicznego społeczeństwa. Jest wręcz odwrotnie ! Narkotyki miekkie to element całości. Komus bardzo zależy by moje dziecko w wieku 12 lat moglo sobie kupic trawe w sklepie i popalac na przerwach w szkole." Duża przesada. Narkotyki na pewno nie byłyby, nawet na legalu (a my mówimy na razie o teoretycznej możliwości depenalizacji posiadania narkotyków w Polsce) dostępne dzieciom, w każdym razie nie bardziej niż są obecnie, poprzez szarą strefę, dealerów, kolegów hodujących samosiejki itd. Jeżeli dla Ciebie liczy się stan psychiczny społeczeństwa to analogicznie zakaż wszelkich innych używek - alkoholu, papierosów, tabaki, hazardu itp. itd. Tylko wtedy będziesz konsekwentny w swej postawie względem miękkich narkotyków, że nie wspomnieć już o tym, że taka marihuana jest we wszelkich rankingach uznawana za jedną z najmniej szkodliwych używek, tak samo zresztą jak inne miękkie narkotyki. (LSD, ecstasy) Zresztą, gdyby to państwo regulowało te kwestie to stworzyłoby odpowiedni resort który rejestrowałby klientów kupujących narkotyki, ilość kupowanych narkotyków etc. Mielibyśmy dzięki temu lepszy wgląd w dane osób uzależnionych i łatwiejsze byłoby radzenie sobie z ich problemami. (w USA np. 57% wszystkich uzależnionych od marihuany musiało być skierowanych przymusowo na leczenie, sami z siebie go nie podejmowali) "portugalia narkotyki poczytaj http://www.opensocietyfoundations.org/sites/default/files/drug-policy-in-portugal-polish-20111206_0.pdf" Powiedziałbym że ten raport tylko potwierdza moje stanowisko, choć nie ukrywam że może przesadziłem z tym spadkiem konsumpcji, przynajmniej jeżeli chodzi o Portugalię. Na moje oko raport dość mocno popiera wszystko co do tej pory powiedziałem, choć zapomniałem wspomnieć o ważnej zmianie: spadku przestępczości.
anonim2013.11.30 17:52
Niepotrzebnie podjałem ta rozmowę z Tobą...nawet nie potafisz czytać naukowych opracowań i łykasz tylko ostatni rozdział 'wnioski' .. akurat mialem rozmowe z kolega z portugalii wczoraj 35 lat, 1 dziecko.. i potwierdził mi ze 'tak, jest mniej narkomani klinicznej, mniej kryminału, ale za to ludzie moga sobie popalać regularnie w domu ile chcą i to jest FAJNE. Ja palę dla relaksu, bardzo czesto' a ten człowiek jest znaną osobą w całej Portugalii, aktywny młody ( jeszcze ) i siedzi mocno w srodowisku aktywnych ludzi w tym kraju. Potem dodał ' że to logiczne, mozna kupic trawkę łatwo i w domu trzymać małe ilości, policja ulgowo na to patrzy,.. no to sobie popalamy' .. i tak oto właśnie 'rozpala ' sie mlodzież. Co drugi spotkany na ulicy idzie ujarany mniej bądz bardziej...takie ujarane poł zycia, dla relaksu. Takie rozmiekczanie czujności i swiadomości. Takie tu i teraz , zycie jest proste i krótkie, trzeba kozystać.. No , ale Ty nie jestes w stanie tego zrozumieć, dla Ciebie to zycie to tylko chwila, potem zgnijesz w ziemi bądz w prochu w puszce i koniec..więc śpiesz się, wzbogać, kożystaj.. a odnośnie wychowanie i rodzicielstwa to zapisz sobie to co tu do mnie napisałeś i przypomnij za iles tam lat jak już bedziesz ojcem dwójki dzieci i te dzieci będa miały 10 lat.. zrozumiesz NAPEWNO absurd tych prostych słów. przyjemności,
anonim2013.12.1 18:48
"Niepotrzebnie podjałem ta rozmowę z Tobą...nawet nie potafisz czytać naukowych opracowań i łykasz tylko ostatni rozdział 'wnioski' ..." Przeczytałem trzy ostatnie rozdziały. "akurat mialem rozmowe z kolega z portugalii wczoraj 35 lat, 1 dziecko.. i potwierdził mi ze 'tak, jest mniej narkomani klinicznej, mniej kryminału, ale za to ludzie moga sobie popalać regularnie w domu ile chcą i to jest FAJNE. Ja palę dla relaksu, bardzo czesto' a ten człowiek jest znaną osobą w całej Portugalii, aktywny młody ( jeszcze ) i siedzi mocno w srodowisku aktywnych ludzi w tym kraju. Potem dodał ' że to logiczne, mozna kupic trawkę łatwo i w domu trzymać małe ilości, policja ulgowo na to patrzy,.. no to sobie popalamy' .. i tak oto właśnie 'rozpala ' sie mlodzież." Ale to już Twoja czy jego opinia? "Co drugi spotkany na ulicy idzie ujarany mniej bądz bardziej...takie ujarane poł zycia, dla relaksu." Wiesz, przesada na pewno nie pomoże nam w dyskusji. "Takie tu i teraz , zycie jest proste i krótkie, trzeba kozystać.. No , ale Ty nie jestes w stanie tego zrozumieć, dla Ciebie to zycie to tylko chwila, potem zgnijesz w ziemi bądz w prochu w puszce i koniec..więc śpiesz się, wzbogać, korzystaj.." Ależ ja raczej nie palę. A znam dużo ludzi którzy mniej lub bardziej regularnie to czynią. "a odnośnie wychowanie i rodzicielstwa to zapisz sobie to co tu do mnie napisałeś i przypomnij za iles tam lat jak już bedziesz ojcem dwójki dzieci i te dzieci będa miały 10 lat.. zrozumiesz NAPEWNO absurd tych prostych słów." Wiesz, myślę że ilekolwiek bym nie miał lat jak zerknę na tą rozmowę to zobaczę dyskusję między dwojgiem ludzi o jakieś głupie zabawki w której jedna osoba mocno zbacza z tematu i wini ogólne "rozpasanie się" i Bóg wie co jeszcze za zaistniałą sytuację. To naprawdę nie na moje nerwy, choć starałem się być cierpliwy. Zwracałem uwagę na sytuację w krajach gdzie z posiadaczami narkotyków walczy się jak z zadżumionymi... Eh nic to, skoro nic nie trafia to zostaje Ci po prostu uznać że doświadczenie mnie zmieni. Nie widziałem na własne oczy prohibicji alkoholowej w USA, nie musiałem tego wiedzieć z doświadczenia a umiem pokazać Ci analogię. Nie odniosłeś się do tego, rzekłbym, najważniejszego argumentu. Skoro tak Ci przeszkadzają narkotyki to powinniśmy zakazać wszelkich używek. Czy zgadzasz się z takim stanowiskiem?
anonim2013.12.2 22:40
Twoje młode zycie jeszcze zdąży pokazac Ci analogie i teologię zanim nie zaczniesz myslec o życiu kazdego niewinnego człowieka na ziemi.. bedziesz dawał sie wpuszczac w chore teorie http://www.kittyhell.com/
anonim2013.12.3 15:23
@Aplegra7 "http://www.kittyhell.com/" Wiesz w ogóle o czym jest ta strona? :)
anonim2013.12.12 18:23
tak..wiem
anonim2013.12.12 23:24
Jest taki dziwny zwyczaj kreowania się na najobiektywniejszego z obiektywnych. Jedni i drudzy nie mają racji, ja wam teraz wszystko najlepiej wyjaśnię, ja mam dystans, ja trafiam w sedno. W tym tekście to irytuje, choć autor wykonał solidną pracę. Szczególnie informacje o wybrykach ludzi z KISS warto znać.
anonim2013.12.14 0:21
BY Złe nie są zabawki ale podejście do nich. Rolą rodziców jest takie wychowanie dziecka, żeby miało swoje zdanie i potrafiło go bronić. W tym kontekście mieści się także sprawa zabawek. To dziecko
anonim2013.12.14 0:21
BY Złe nie są zabawki ale podejście do nich. Rolą rodziców jest takie wychowanie dziecka, żeby miało swoje zdanie i potrafiło go bronić. W tym kontekście mieści się także sprawa zabawek. To dziecko
anonim2013.12.14 0:27
Złe nie są zabawki ale podejście do nich. Rolą rodziców jest takie wychowanie dziecka, żeby miało swoje zdanie i potrafiło go bronić. W tym kontekście mieści się także sprawa zabawek. Jeśli dziecko kształtuje zabawę i narzuca zabawce interpretację to problem nie istnieje. Problem jest wtedy gdy to zabawka, a przez nią jej producent narzuca coś dziecku. Jeśli dziecko nie ma silnego charakteru to jak nie Kitty, to coś innego mu zaszkodzi. Trzeba od małego uczyć dzieci dystansu to otaczającego świata. Zabawka to powinna być tylko zabawka. Dziś jest na półce jutro w śmietniku.
anonim2014.01.17 22:49
Wy nie wiecie??? Krąży historia, że autor tych zabawek sprzedał duszę diabłu w zamian za popularności tego kotka. A teraz szatańskie dzieło ściąga ludzi w otchłań piekielną. (ciekawych rzeczy można się dowiedzieć gadając z otaku) ale referaty ludzie tu piszą. Zachwyt, chociaż trochę odbiegły od tematu. Wy nie wiecie???
anonim2019.09.10 15:24
Dla mnie zabawki to tylko zabawki, nie doszukuję się w nich zła. Tak naprawdę wizerunki wielu innych rzeczy są nadużywane przez przemysł dorosłych - np. banan - ale czy to oznacza, że ten owoc jest zły?