Lider Burzum to jeden z bardziej jaskrawych przykładów fascynacji złem w metalu. Trafił szybko do mediów. Promował nazizm i pogaństwo, a nie bezpośrednio satanizm. Z dumą opowiadał jak zabił kolegę: "Ten sposób zabójstwa może wyglądać dość dziwnie, ale mój nóż był bardzo mały (…). Ostrze było tak tępe, że nie dało się nim dobrze pokroić pomidora. Jedynym sposobem, żeby zabić go szybko, było przebicie mu głowy lub serca. W gruncie rzeczy mógłbym zabić go łatwiej i szybciej bez noża, bijąc go na śmierć" - opisywał szczegółowo.

Muzyk odsiedział 16 z 21 lat, na które skazał go norweski wymiar sprawiedliwości. Trudno to jednak nazwać prawdziwą karą. Wskutek swoich występków Vikernes zyskał tylko większą popularność i tytuł najsłynniejszego więźnia Skandynawii.

- Płakał na komisariacie i zadzwonił do mamy – opisują świadkowie pierwszą reakcję gwiazdora na jego zatrzymanie. Jednak szybko odzyskał rezon. Wyrok 21 lat pozbawienia wolności przyjął z uśmiechem, a w więzieniu do nazwiska dopisał sobie "Quisling" na cześć Vidkuna Quislinga, norweskiego polityka kolaborującego z Hitlerem w czasie II wojny światowej i okupacji Norwegii przez Niemców.

Zyskał też licznych naśladowców. Pod wpływem jego zbrodni dwóch niemieckich neonazistów zabiło kolegę. A kościoły, obok Norwegii, płonęły też m.in. w Finlandii i Kanadzie.

Norweskie media piszą, że Vikernes trochę się uspokoił. Chce osiąść na wiejskiej farmie i wydawać płyty. Oprócz tego dalej jednak będzie promował nazizm i pogaństwo.

mm/FF

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »