Przygotowania do bitwy, pasowanie, sztandary, prządki i bitewne utarczki. To wszystko da się usłyszeć na płycie Jacka Kowalskiego wydanej z okazji 600 rocznicy bitwy pod Grunwaldem. - Program jest autorski. Piosenki i teksty własne na podstawie „Kroniki” Długosza. Odwołuje się do zamieszczonych w niej podań o bitwie pod Grunwaldem. Muzyka stylizowana jest na pieśni średniowieczne, które muzycy wykonali w oparciu o instrumentarium średniowieczne własnej roboty, m.in. lutnie i teorby – mówi portalowi Fronda.pl wydawca płyty Bogusław Kiernicki z wydawnictwa Dębogóra. - Wykorzystujemy instrumenty z okresu od pierwszego tysiąclecia do baroku. Razem z perkusyjnymi jest ich około 15. Pieśni są patetyczne, a niekiedy pisane z uśmiechem. Wymyślone przeze mnie melodie kolega opracował według zasad kompozycji średniowiecznej, jaką stosowano na dworze Jagiełły. Teksty wykorzystują również gatunki literackie właściwe dla epoki, takie jak rondo czy pastorella – wyjaśnia portalowi Fronda.pl artysta Jacek Kowalski.

Dwie pieśni są starsze. Jedna z nich to XVI wieczna 50-zwrotkowa pieśń o bitwie pod Grunwaldem; z tego okresu pochodzi tekst, a muzyka jest nieco późniejsza. Wykonanie jej trwa kwadrans. Formą nawiązuje ona do pieśni o Rolandzie. Druga to swoisty savoir-vivre czasów grunwaldzkich, opiera się na wierszu „O zachowaniu się przy stole” Słoty, który powstał kilka lat przed bitwą. Wykonywano go zapewne metodą melorecytacji. Płytę otwiera instrumentalna wersja „Bogurodzicy”. - Płyta jest zawieszona między fantazją a kronikami Jana Długosza. 200 lat temu byłoby to nie do pomyślenia, bo wtedy słuchano albo pieśni historycznych, albo współczesnych. Obecnie takie połączenia są w modzie – wyjaśnia Jacek Kowalski.

O kontrowersjach związanych z płytą napisała po przedpremierowym wykonaniu „Gazeta Wyborcza”. Dotyczą one jednej pieśni, w której wystąpili bohaterski Sędziwój, „pra pra pra szczur Jarka” i Mistrz Krzyżacki Küchmeistr, „pra pra wuj Donalda Bismarcka". - Kilku posłów Platformy odebrało to jako jednoznaczne polityczne. Rzeczywiście autor ma takie poglądy. Była to jednak raczej forma żartu, a nie manifest polityczny. Dlatego aby uniknąć dalszych kontrowersji, na okładce Wielki Mistrz ma czarny pasek na oczach – tłumaczy Bogusław Kiernicki. - Piosenka nie miała mieć wydźwięku politycznego i nie sądziłem, że zostanie w ten sposób odebrana. Zresztą nie miałem wrażenia, by słuchacze tak ją odebrali. To raczej gazeta dorobiła nieobiektywny tekst do mojego komentarza, o który grzecznie poprosiła. Ale nawet się ucieszyłem, bo to dodatkowa reklama – mówi Jacek Kowalski.

Michał Jasiński

Więcej informacji na stronie autora: www.jacekkowalski.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »