Jeden z takich listów został opublikowany w piśmie "Katholiek Nieuwsblad" ("Wiadomości Katolickie"). Był on adresowany do parlamentarzystki Jeannine Hennis-Plasschaert, którą wzburzył biskup Everard de Jong, wręczając jej plastikową figurkę dziecka w łonie matki. Hierarcha wysłał podobne figurki i list do większości proaborcyjnych parlamentarzystów. W liście poprosił ich, by przestali wspierać zabijanie dzieci, finansując „krwawe kliniki aborcyjne”.

Po tym jak Hennis-Plasschaert nazwała list biskupa obrzydliwym, Orbán napisała do niej list otwarty, w którym zaznaczyła, że zarówno ona, jak i parlamentarzystka doświadczyły poronienia i figurka płodu powinna im przypominać, jak wyglądały ich dzieci w momencie śmierci. „W tym świetle czyż obrzydliwością nie jest fakt, że społeczeństwo w naszym kraju pozwala zabijać ponad 30 tysięcy dzieci w Holandii każdego roku?” - zapytała w liście.

List wzburzył holenderską lewicę i aborcjonistów. Francuska dziennikarka Jeanne Smits napisała, że wygenerował on ponad 350 tysięcy odpowiedzi na Twitterze. Wiele stron internetowych zaczęło przedstawiać Orbán jako diabła. Holenderska dziennikarka przyznaje, że gdy zaczęła pisać do katolickiej prasy, to zaczęła otrzymywać więcej listów od czytelników.

- Jak piszesz cokolwiek o wierze katolickiej to reakcje ludzi są bardzo agresywne. Wielu liberałów przekonuje, że wolność słowa jest ważna, ale ten pogląd nie dotyczy chyba katolików - mówi Orbán.

Ł.A/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »